Smoothies – kostki w blenderze. Recenzja

Ostatnie lata przyniosły prawdziwy boom na gry potocznie zwane roll&write, w których piszemy ołówkiem lub flamastrem po zużywalnych planszach. Sam miałem okazję zagrać w kilka z nich – m.in. w Rzuć na tacę, Kolejowy Szlak, Kości Obfitości oraz Welcome to… czy Kartografów (przy czym dwie ostatnie nie wykorzystują kości, zatem są to… hm… cards&write? Flip&write?) i muszę przyznać, że bywają naprawdę wciągające. Cechami wspólnymi tych gier są: przeważnie niska interakcja; ciekawy balans pomiędzy planowaniem oraz adaptowaniem do losowości; grywalny tryb solo oraz stosunkowo krótki czas rozgrywki (większość wyżej wymienionych to gry na ok. 30 minut, czasem krótsze). Najnowszym poznanym przeze mnie roll&write jest zaś bohater dzisiejszej recenzji, czyli Smoothies autorstwa Israela Cendrero i Sheili Santos. Grą w polskim wydaniu możemy cieszyć się dzięki wydawnictwu Muduko, któremu serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki.

Informacje o grze

Smoothies okładka


Autor: Israel Cendrero, Sheila Santos
Wydawnictwo: Muduko
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ok. 30 minut
Wiek: 10+
Cena: ok. 40 zł

Krok pierwszy: pudełko pełne smoothies

Smoothies mieści się w dość niewielkim pudełeczku, co wynika z zawartości: jest to wyłącznie notes z planszetkami graczy, 7 różnokolorowych kości, 4 małe ołówki oraz oczywiście instrukcja. To właśnie znajdziemy w pudełku, jednak… ono samo również jest elementem gry! Nasze kostki będziemy bowiem rzucać do dwóch blenderów, czyli właśnie spodu i wieczka opakowania gry. Co więcej, nie jest to jedynie prosta tacka do rzucania, ale o tym później. Elementem, do którego niestety muszę się przyczepić, jest notes – z dość małymi ikonkami (nie polecam gry krótkowidzom), co jednak jestem w stanie zrozumieć; niezwykle irytujące jest jednak, że ma on DOKŁADNIE wymiar pudełka, przez co… ciężko go wyjąć. Serio, czasem waliłem w pudełko kilkanaście razy, zanim notes łaskawie wypadł!

Smoothies 1

Krok drugi: mieszamy składniki

Podstawowa mechanika Smoothies jest prosta jak trzonek noża: rzucamy siedmioma kostkami (jak rozumiem, każdy kolor symbolizuje inny owoc, choć… pewności nie mam) nad dwoma blenderami (spód i wieczko pudełka), a następnie wybieramy jeden z nich i wykorzystujemy kostki, które się w nim znalazły. Sam rzut trzeba jednak powtórzyć, jeżeli w którymś z blenderów znajdzie się mniej niż 2 kostki lub gdy którakolwiek kostka wypadnie poza obie części pudełka. Do każdego blendera przypisany jest na kartce z punktacją rząd, w którym musimy wykreślić tyle kratek, ile kostek znajduje się w wybranej przez nas części. Gra kończy się w momencie, kiedy każdy z graczy skreśli odpowiednią liczbę kratek w obu rzędach.

Smoothies 2

Po wybraniu blendera i skreśleniu odpowiedniej liczby kratek, nadchodzi czas na drugą decyzję: wybieramy zeń dowolne kostki, sumujemy ich wartość, a następnie wykreślamy w tabelce kratki o tej wartości i w kolorach wybranych kostek. Robimy to zaś po to, żeby odblokowywać kolejne bonusy, a przede wszystkim – zdobywać punkty. Na koniec gry punktujemy za wykreślone rzędy i kolumny; nie wdając się w szczegóły, należy skupić się na kilku kolorach i starać się skreślać całe kolumny. Co istotne, w naszej kolejce “grają” również pozostali gracze – jako graczom pasywnym przysługuje im wybranie jednej kostki z pominiętego przez nas blendera.

Krok trzeci: voila! Serwować na zimno

W Smoothies można grać w maksymalnie 4 osoby, przy czym, zważywszy na stosunkowo niską interakcję, każdy tryb działa równie dobrze, wliczając tryb solo (gdzie mamy do pobicia pewne progi punktowe). Czas rozgrywki zawsze oscyluje wokół 30 minut; w grze nie ma stałej liczby rund, a jej koniec uzależniony jest od tego, jak dużo kostek naraz wybieramy. Gracz, któremu nie przysługują już rzuty, wciąż może grać jako gracz pasywny (nie ma odpadania). Zasady są proste i jedynym odrobinę bardziej skomplikowanym elementem jest stosowanie bonusów, które, podobnie jak w Rzuć na tacę zdobywamy na później i odpalamy w odpowiednim momencie.

Smoothies 3

Jeśli opis mechaniki gry wydał Wam się – nomen omen – mechaniczny, to całkiem to rozumiem. Smoothies niestety kompletnie nie próbuje wykorzystać swojego tematu i choć nie oczekiwałem, że będzie ociekać klimatem, to nie spodziewałem się, że oprócz blenderów nic nam nawet nie spróbuje przypomnieć, że mieliśmy robić smoothie. Brakuje tu nawet takich subtelnych smaczków, jak nazwanie każdego koloru kostek innym owocem. Czegokolwiek. Żadnej próby zarysowania fabuły. Szkoda, bo temat dość neutralny, ale i wdzięczny. Ponownie porównując z Rzuć na tacę – tam przynajmniej nikt nie próbował udawać…

Mucha w szklance smoothie

Patrząc na sam mechanizm rozgrywki, jest on w porządku – wszystko działa, jest w miarę zbalansowane, a zróżnicowana punktacja na rzędach i kolumnach (czy też “klientach” – no dobra, tu ktoś próbował, ale mało intensywnie) jest fajnie wymyślona. Problem w tym, że mimo wielu decyzji, sama rozgrywka jest dość miałka. Współgracze stwierdzili, że gra wymaga za dużo kombinowania i liczenia jak na prosty tytuł, a jednocześnie jest zbyt monotonna i nijaka, żeby wywołać głębsze emocje – i niestety muszę się z tym zgodzić. Nie ma tu jakichś rewelacyjnych, niecodziennych zagrań, a koniec końców ostateczne wyniki są zawsze zbliżone. Jest to sztandarowy przykład gry, do której mechanizmów ciężko się przyczepić, a jednocześnie nie ma się czym zachwycać.

Smoothies 4

Mogę, a niestety nawet muszę się za to przyczepić do samego pomysłu rzucania kostek do dwóch blenderów. Mimo wielu rozczarowań (ach, Piraci 7 Mórz…) wciąż wierzę i mam nadzieję, że ktoś wymyśli coś niezwykłego, co sprawi, że sam sposób rzucenia kostek będzie w ciekawy sposób wpływał na grę. W przypadku Smoothies niestety rzucanie nad dwoma pudełkami przeważnie skutkuje koniecznością kilku przerzutów, bo kostki wyskakują, nie dzielą się po równo, uderzają w złączenie blenderów i wypadają… dawno żaden element gry mnie tak nie zirytował. Po raz kolejny fajny pomysł okazał się być w praktyce po prostu kiepski.

Koktajl z lekka był zgorzkniały

Smoothies niestety jest grą doskonale przeciętną. Mechanika ma swoje zalety, ale nie jest aż tak innowacyjna, żebym preferował mieszanie smoothies nad Rzuć na tacęWelcome to… czy Kartografów. Do tego całkowita pretekstowość tematu i irytująco wyskakujące kostki sprawiają, że nie mam specjalnej ochoty więcej w to grać. Waham się między oceną 2 a 3, ale sam fakt, że żaden ze współgraczy nie chce już więcej grać w Smoothies sprawia, że nie mogę jej z czystym sumieniem polecić – chyba że naprawdę podoba Wam się ten temat i nie macie jeszcze w kolekcji innych gier tego typu.

Plusy
  • Sporo decyzji
  • Fajny mechanizm kolumn i rzędów
  • Tryb solo
  • Gra działa, tylko…
Minusy
  • …daje mało satysfakcji z rozgrywki
  • Wyskakujące z blendera kostki
  • Niedopasowany notes
  • Pretekstowy temat

Ocena: 2 out of 5 stars (2 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Muduko za przekazanie gry do recenzji.

Grzegorz Szczepański

Game Details
NameSmoothies (2019)
ComplexityMedium Light [1.60]
BGG Rank [User Rating]7084 [6.54]
Player Count1-4
Designer(s)Israel Cendrero and Sheila Santos
Artists(s)Michel Verdu and David Prieto
Publisher(s)Ludonova and Muduko
Mechanism(s)Dice Rolling, Drafting and Paper-and-Pencil
Grzegorz Szczepanski
Latest posts by Grzegorz Szczepanski (see all)