Star Realms: Rise of Empire – kampania… i co dalej? Recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa IUVI Games. Wydawnictwo IUVI Games nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Star Realms to tytuł, który ma już na koncie jakieś 12 lat. W międzyczasie pojawiła się nie tylko podstawka, ale ponad 70 różnego rodzaju dodatków, do tego inne wersje: Hero Realms, Cthulhu Realms, Star Trek: Star Realms. To jeszcze nie koniec. Mamy jeszcze Star Realms: Colony Wars i Star Realms: Frontiers – czyli wersje samodzielne, które można łączyć z podstawką. 

Wydawać by się mogło, że już nic tu nie dodamy. Ale gdzie tam! Przecież nie pojawiło się nic w formacie legacy. I tu na scenę wkracza Star Realms: Rise of Empire. Tytuł samodzielny, wprowadzający 12-scenariuszową kampanię dla 2 osób, a także możliwość gry pokampanijnej w gronie do 6 osób. 

Sprawdźmy więc, co kryje się w tym niemałym pudle i jak sprawdza się nie tylko kampania, ale też dalsze granie. 

Postaram się nie zdradzić tu za dużo jeśli chodzi o kampanię, ale jakieś delikatne spoilery pewnie się pojawią

Informacje o grze

Ruszamy

Przede wszystkim grafika nie odbiega od tej, którą znamy z podstawki. Są statki, są bazy… Zresztą, kto patrzy na grafiki, jak trzeba wybrać najlepsze karty do kupna? 

Poza tym mamy tu znaną ikonografię nie pozostawiającą żadnych wątpliwości. 

Warto podkreślić, że wewnątrz sporego pudełka mamy składaną planszę, która świetnie się sprawdza w trakcie gry. Do tego mamy 2 specjalne liczniki do nadzorowania stanu autorytetu. Szkoda, że nie więcej! Co jeszcze? Są przegródki i sporo przestrzeni, by zmieścić tam np. wszystkie karty z podstawki i pewnie jeszcze więcej. 

Elementy kampanijne mieszczą się w kopertach, których mamy aż 14. Mamy tu bowiem po jednym tzw. skarbcu dla każdego gracza, a poza tym każdy z 12 scenariuszy mieści się w osobnej kopercie. 

Historia

Co ciekawe świat Star Realms to oprócz strzelania do siebie także konkretna historia. Z pewnością wielu graczy nie zastanawiało się, co się kryje za poszczególnymi frakcjami. W Rise of Empire możemy przybliżyć sobie poszczególne frakcje. W kampanii widzimy powstające Imperium, które mierzyć się będzie z Federacją Handlową. Kolejne potyczki to kolejne scenariusze. 

Tym razem jednak spotykamy inne frakcje: Konsorcjum, Królestwo i Zbieracze – zawsze coś nowego. 

Jak się łatwo domyślić każda z frakcji ma swoją specyfikę, np. Federacja stara się zbierać fundusze, ale też często naprawia autorytet. Z kolei Imperium manipuluje kartami (pozwala dobierać ich więcej), a przy tym skupia się raczej na bezwzględnej sile. 

Rys zasad

Czy trzeba komuś przybliżać zasady? Czy jest tu naprawdę ktoś, kto nie spotkał się ze starym dobrym Star Realmsem? Mamy tu klasyczny do bólu deckbuilding, czyli budowanie talii. Zaczynamy z 10 (w wersji kampanijnej z 11) kartami. Większość naszej talii pozwala nam właściwie na zakup kolejnych kart. Te oczywiście trafiają na stos kart odrzuconych. Gdy talia do dobierania nam się skończy, przetasowujemy karty odrzucone i tworzymy z nich nową talię. Tak wszystko kręci się w kółko, ale przy każdym „obrocie” mamy coraz mocniejsze karty. 

Mamy tu 2 rodzaje jednostek do zakupu: okręty i bazy. Te drugie po wyłożeniu pozostają przed nami (aż przeciwnik ich nie zniszczy). Okręty zaś przewijać się będą po naszej talii i warto zadbać o ich koherencję. Warto tu dodać, że niektóre zdolności na kartach odblokowują się, gdy mamy w naszym obszarze gry inną kartę z pasującą frakcją. 

W swojej kolejne staramy się wykorzystać jak najlepiej karty, które dobraliśmy. Właściwie kupujemy karty (za monety) i/lub atakujemy. Do efektów kart z ręki dochodzą efekty baz, które leżą przed nami (chyba że przeciwnik je zniszczy). 

Wygrana najczęściej opierać się będzie na pokonaniu przeciwnika: czyli zmniejszeniu jego autorytetu do 0. 

Star Realms: Rise of Empire - gra karciana - IUVI Games

Parę słów o kampanii

Kampania przeprowadza nas przez 12 scenariuszy. Jeden z graczy prowadzić będzie przez cały czas Imperium, drugi zaś – Federację Handlową. W trakcie kampanii zbierać będziemy punkty (głównie za wygraną w danym scenariuszu). Kto zbierze ich najwięcej, wygra całą kampanię. 

Muszę tu uchylić rąbka tajemnicy, bo bez tego właściwie niczego się nie dowiecie. A więc SPOILER ALERT! Spora część kampanii opierać się będzie na ulepszeniach kart, których dokonamy za pomocą naklejek. Nie będę tu za bardzo wchodził w szczegóły, dodam tylko, że ten element wprowadza spory powiew świeżości, a do tego część kart zmienia swoje efekty diametralnie. 

Poza tym wszystkim prowadzimy właściwie szereg pojedynków, w których dalej liczyć się będzie odpowiednio skonstruowana talia, współgrające ze sobą karty czy także to, jakie kupimy bazy. 

Fabularnie dostajemy tu parę wątków, ale nie jest to właściwe nic wielkiego. Równie dobrze całość mogłaby być ograniczona tylko do celu scenariusza i założeń początkowych. 

Star Realms: Rise of Empire - gra karciana - IUVI Games

Wrażenia

Lubię Star Realms za jego prostotę. Niby nie ma tu nic wielkiego, ale złożenie dobrze działającej talii i pokonanie przeciwnika daje satysfakcję. Cały czas mamy tu swoisty wyścig. Kto się szybciej uzbroi, kto kupi lepsze bazy i posterunki. Kto w końcu wygra. Czasem w kolejnym ruchu zrobiłby to samo przeciwnik i czasem wygrywamy właśnie o włos. 

Podobne sytuacje zdarzały się i w czasie kampanii. Co jednak decyduje o jej wyjątkowości? 

Przede wszystkim wspomniane elementy legacy, czyli w naszym przypadku naklejki na karty. Każda z nich zmienia działanie akcji. W trakcie całej kampanii zmienionych kart nie będzie kilka, ale znacznie więcej. Na koniec więc zauważymy różnicę. Czy jednak naklejki są kluczowe? Uważam, że bez nich nie da się całościowo wygrać kampanii. Trzeba je dobrze wykorzystać. 

Poza nimi jednak element legacy trochę nie wybrzmiał. Zmieniają się bowiem poszczególne karty, ale co z tego? Czy coś więcej będzie się z nimi działo? No właśnie nie bardzo. Chciałoby się tutaj czegoś więcej. Podobnie fabuła całości – jest tu właściwie mocno marginalna. 

Jedyne, na co warto zwrócić uwagę, to nowe frakcje. Tu faktycznie autorzy się postarali i postawili na coś nowego. Co prawda efekty niektórych mogą się powtarzać, ale odczuwa się tu pewną świeżość. 

Dalej musimy pamiętać, że kampanię rozgrywamy we 2 osoby. Cały czas grać będziemy jedną ze wskazanych frakcji. Co prawda nie rozegrałem kampanii więcej niż raz (z wiadomych względów), ale zauważalna jest pewna przewaga Federacji Handlowej. Efekty leczenia często są bardziej pożądane niż dobieranie większej liczby kart…

Z całą pewnością ciekawy jest finał kampanii. Nie będę tu niczego zdradzał, ale zaskoczenie było pozytywne. Niestety we wcześniejszych scenariuszach dało się odczuć mocny brak polotu i sporą powtarzalność. Uważam, że w takiej formule dałoby się wycisnąć z tego zdecydowanie więcej.

Star Realms: Rise of Empire - gra karciana - IUVI Games

Po kampanii 

Po kampanii do gry może zasiąść nawet i 6 osób. Wszystkie potrzebne elementy znajdziemy w pudełku. Mamy tu opisane tryby wieloosobowe, które co prawda pojawiły się już wcześniej, ale tu są one wręcz wskazane. W końcu Rise of Empire jest jak najbardziej samodzielnym tytułem. 

Możemy też łączyć ten tytuł z innymi, co wprowadzi dodatkowe ciekawe połączenia. Szkoda tylko, że instrukcja jasno nie wskazuje, jak to zrobić. Na BGG mamy za to instrukcję, że możemy po prostu całą frakcję (czyli 20 kart) wymienić na inną. 

Z całą pewnością wszystko zmieści się w tym dużym pudle. Po dołożeniu starej podstawki z całą masą małych dodatków zostało jeszcze naprawdę dużo miejsca. 

Star Realms: Rise of Empire - gra karciana - IUVI Games

Jedna ze zmodyfikowanych kart

Podsumowanie

Uważam, że dla miłośnika Star Realms jest to tytuł obowiązkowy. Dużo ciekawostek, niespodzianki w kampanii i nowe frakcje. Z drugiej strony mamy tu parę uchybień, o których pisałem wcześniej. Bilans jednak jest zdecydowanie na plus. Nie żałuję, że „przeszedłem” całą kampanię. W końcu pojedynki (jak to w Star Realms) wcale nie były zbyt długie. 

Z drugiej strony, jeśli ktoś nie lubi całego systemu gry, to tu raczej nie ma czego szukać. W końcu dalej jest Star Realms tylko z pewnymi twistami. 

Ja jednak lubię ten tytuł i Rise of Empire po prostu polecam. 

 

Plusy
  • system legacy z paroma niespodziankami
  • możliwość gry po kampanii
  • duże pudło pełne dodatkowej zawartości
  • nowe frakcje
Minusy
  • rozczarowujący element fabularny
  • mimo wszystko niewykorzystany do końca element legacy
  • powtarzalność scenariuszy
  • brak jasnych informacji, jak łączyć ze sobą ten tytuł z innymi
Warto kupić, jeśli
  • lubisz deckbuildingi
  • znasz i cenisz sobie dowolny tytuł Star Realms

Ocena:

Co do kampanii, to trochę niewykorzystany potencjał, ale mimo wszystko pojawia się tu parę twistów. Całościowo: myślę, że jest to tytuł dla fanów serii. Zdecydowanie można też od tego tytułu zacząć swoją przygodę ze Star Realms lub nawet w ogóle z deckbuildingiem. Zasady nie są zbyt trudne, a rozgrywki dynamiczne i szybkie. 

Dziękujemy wydawnictwu IUVI Games za przekazanie gry do recenzji.

 

Łukasz Hapka

 

Wesprzyj nas na Patronite i zdobądź planszówkowe nagrody

 

Łukasz Hapka