Gwint, Legendarna Gra Karciana – recenzja
Kto grał w komputerowego Wiedźmina 3 Dziki Gon, ten spędził pewnie niejedną godzinę na grze w Gwinta. Wprowadzona jako mini gierka karcianka, pozwalała rozbudowywać swoją talię i pojedynkować się z licznymi NPCami w grze. Ba! Można było nawet wziąć udział w turnieju! Gwint, Legendarna Gra Karciana od Wydawnictwa Rebel, wprowadza tę karciankę na nasze stoły w fizycznej formie… jednak nie jest pierwsza…
Spis treści
Informacje o grze Gwint, Legendarna Gra Karciana
Pudełko pełne kart
Gwint jest wydany solidnie – znajdziemy tutaj tak matę (szkoda, że papierowa, ale wiadomo, koszty) jak i wszystkie potrzebne żetony do gry. W wyprasce znajdziemy również tonę kart dla każdej z pięciu frakcji. Cieszy dodanie Skellige, która to frakcja nie została wcześniej wydana. 436 kart frakcji, jak mówi instrukcja, daje prawie 90 kart na frakcje! Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że przeciętna talia ma około 33 kart – daje to spore możliwości przebudowy.
Z kronikarskiego obowiązku muszę dodać, że talie do Gwinta zostały wydane już dawno temu. DLC, czyli płatne dodatki do gry video, posiadały jako bonus właśnie fizyczne talie do Gwinta. Nie było jednak wśród nich talii Skellige, więc na pewno to pudełko będzie sporą gratką dla kolekcjonerów i fanów.
Mechanika Gwinta, Legendarnej Gry Karciana
W Gwinta grać każdy umie, nie? Po takim czasie i ogromnym sukcesie gry video pewnie tak, ale dla przypomnienia:
Każdy z graczy najpierw musi zbudować swoją talię, wybierając jedną z pięciu frakcji:
- Królestwa Północy – standard gier fantasy, rycerze, machiny oblężnicze. Mogą dobierać kartę po wygranej rundzie, a także wzmacniać się nawzajem.
- Nilfgard – ci „źli” świata Wiedźmina, chociaż pod względem kart bardzo podobni do Królestw Północy. Mają sporo szpiegów i kart wskrzeszających.
- Potwory – no dobra, to jednak oni są „złymi” tego świata, nie? Potwory mogą wystawiać masowo swoje słabe jednostki – wystarczy jednego nekkerra zagrać, a reszta sama wylezie z gniazd.
- Scoia’tael – krasnoludy i elfy, którym znudziło się być uważanymi za podrasy i stanęli do walki. Bardzo elastyczni, co pozwala im dopasowywać wystawianie do tego co dzieje się na polu walki.
- Skellige – czyli wikingowie tego świata. Ich jednostki potrafią zmieniać się w silniejsze bestie, a okręty zastępują im machiny oblężnicze.
Oczywiście są pewne ograniczenia w budowaniu talii – musimy mieć jednego dowódcę, co najmniej 22 karty jednostek oraz maksymalnie 10 kart specjalnych. W grze turniejowej wchodzą kolejne obostrzenia, jak ograniczenie szpiegów itp. Po zbudowaniu talii rozkładamy planszę i możemy zaczynać. Z potasowanej talii dobieramy 10 kart, które muszą nam starczyć na całą grę, wybieramy losowo kto zaczyna i ruszamy do boju!
W grze na zmianę zagrywamy po jednej karcie, aż ktoś spasuje. Na planszy znajdziemy trzy rzędy – rząd bliskiego starcia (symbol Miecza), rząd dalekiego zasięgu (łuk) oraz oblężenia (katapulta). Kartę możemy zagrać jedynie w rzędzie którego symbol widnieje na karcie. Jeżeli go tam nie ma – możemy zagrać na dowolny. Każda karta jednostki wprowadzona na pole bitwy zwiększa naszą siłę i powinniśmy to oznaczyć na bocznym panelu. Niektóre posiadają specjalne zdolności, jak wystawianie dodatkowych kart, wskrzeszanie czy zabijanie wrogich jednostek. Gra toczy się, aż obaj gracze spasują – wtedy podliczamy siłę i ten kto ma największą – wygrywa i oznacza to żetonem kryształu. Gra toczy się, aż któryś z graczy posiada 2 takie żetony (więc maksymalnie 3 rundy).
Podsumowanie
Gwint, Legendarna Gra Karciana to produkt ciężki do oceniania. Jako gadżet dla fanów gry video, którzy w końcu mogą zagrać w nią z żywym przeciwnikiem, na pewno jest nie lada gratką. Dla kolekcjonerów, którzy w końcu mogą zdobyć brakującą frakcję – na pewno też. Karty są przepięknie ilustrowane, a rozgrywka jest bardzo przyjemna, jednak w grze brakuje mi czegoś więcej, niż po prostu przeniesienia jeden do jednego mini gierki z Wiedźmina 3.
Budowanie talii daje spore możliwości, ale niektórych kart nie warto brać. Są za słabe i zupełnie niepotrzebne, więc oczywistością jest, że nikt nie weźmie karty o sile 4 ponad Ciri z siłą 15 i odpornością na efekty pogodowe. W grze video miało to sens, bo karty zdobywaliśmy podczas gry – czy to kupując czy zdobywając w pojedynkach i rozbudowywaliśmy talię podstawową. Był też aspekt kolekcjonerski, bo zdobycie ich wszystkich łatwe nie było. Tutaj otrzymujemy wszystko na start, więc dobra połowa z tych prawie 90 kart na frakcję nigdy nie wyląduje na stole. Zabrakło w mojej opinii przemyślenia tego aspektu i dodania jakiegoś trybu z draftem kart.
Gwint, Legendarna Gra Karciana jednak broni się tak wykonaniem jak i angażującą rozgrywką. Jeżeli do gry siądą fani i weterani grania w Gwinta w grze video, to będą się doskonale bawić! Plusem jest też przygotowanie talii dla początkujących graczy, jak i dodatkowe tryby – solo oraz na więcej osób. Są to raczej ciekawostki, bo to jednak głównie gra dwuosobowa, ale cieszą takie ciekawostki.
- piękna szata graficzna
- proste zasady
- świetny prezent dla fana gry video
- frakcja Skellige
- dodatkowe tryby dla innej liczby graczy niż 2
- papierowa mata
- brak rozwinięcia budowy talii
- zarwałeś noce pojedynkując się w Wiedźminie 3
- szukasz pojedynkowej gry dwuosobowej
- lubisz krótkie ale intensywne gry
- masz pozostałe frakcje i brakowało ci ciągle Skellige
- Wiedźmin jest dla ciebie czymś zupełnie nowym
- nie lubisz karcianek i budowania talii
- chcesz dostać gotową i zbalansowaną grę
- unikasz negatywnej interakcji w grach
Ocena:
Gwint, Legendarna Gra Karciana to gra głównie dla fanów Wiedźmina. Spełni się idealnie w roli prezentu. Problemem jest to, że już wcześniej można było zaopatrzyć się w karty i niejeden fan pewnie tak zrobił. Kto nie zrobił, ten ma idealną okazję, bo w środku znajdzie obszerne talie i sporo możliwości zbudowania własnej. Szkoda tylko, że wydawca nie pokusił się o coś więcej – może jakiś draft, albo tryb przygodowy?
Dziękujemy wydawnictwu Wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.
Sebastian Lamch
Wesprzyj nas na Patronite i zdobądź planszówkowe nagrody.
- Gwint, Legendarna Gra Karciana – recenzja - 4 lutego 2026
- Planszówki w Spodku: 13-14 września 2025. Relacja. - 2 października 2025
- Fateforge Kroniki Kaan i Starcie Nieśmiertelnych – recenzja podstawki i dodatku - 13 marca 2025









