Mrok Orleanu – dorosła przygoda – recenzja (bez spoilerów)

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Lucky Duck Games. Wydawnictwo Lucky Duck Games nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Jako wielki fan gier fabularnych miałem poważny problem z grami próbującymi przenieść ten typ rozgrywki na planszę – za dużo mechanik. Destinies od Wydawnictwa Lucky Duck Games było niczym spełnienie marzeń. W końcu ktoś sprasował mechanikę i elementy do zarządzania do absolutnego minimum i pozwolił cieszyć się historią. Jednocześnie ich mechanika testów to mały majstersztyk. Dziś do recenzji trafia Mrok Orleanu, który bierze co najlepsze z Destinies i zabiera nas na kooperacyjną wyprawę do Nowego Orleanu.

Informacje o grze Mrok Orleanu

 

Są nawet figurki!

Mrok Orleanu idzie drogą rozpoczętą przez Destinies. W pudełku znajdziemy tylko to, co naprawdę jest potrzebne. Ma to tę zaletę, że nie płacimy za tonę plastikowych dużych figurek, czy milion kart na każdy możliwy stan postaci. Znajdziemy tutaj figurki bohaterów oraz głównych „złych”. I tyle wystarczy – pozostałe postacie są przedstawione jako ponumerowane żetony, co było bardzo pomocne. W Destinies szukanie figurek jest bardzo upierdliwe. Jak musimy umieścić na mapie drwala i szukamy wszyscy odpowiedniej figurki… irytujące. Tutaj przygotowano nawet specjalną wypraskę w której można ułożyć żetony numerami do góry, co bardzo ułatwia szukanie właściwych.

Znajdziemy tu też mapę Nowego Orleanu, przepięknie wykonane i solidne kości, znaczniki cech oraz sporo kart. Głównie przedmiotów, ale i duże karty poszczególnych obszarów, które rozkładamy udając się na miejsce na głównej mapie. Wszystko jest pięknie ilustrowane i aż kipi klimatem Nowego Orleanu. Dzięki takiemu przemyślanemu wypełnieniu pudła sama gra kosztuje naprawdę przyzwoite pieniądze, jak na dzisiejsze warunki. 

Jedną z rzeczy, których nie znajdziemy w pudełku, więc ciężko ją wycenić, jest aplikacja. Darmowa, do ściągnięcia choćby na Steamie (Link). 

Mechanika gry Mrok Orleanu

Jak przystało na grę kooperacyjną, w Mrok Orleanu gramy wspólnie, by rozwiązać serię morderstw mających miejsce pełnego upalnego lata w Nowym Orleanie. Każdy gracz powinien wybrać jedną z czeterech dostępnych postaci. Postaci tak ciekawie zaprojektowanych, że ciężko się zdecydować. Nie będę tutaj spoilerował ich historii, gdyż jest ona tak bardzo mocno osadzona w samej fabule, że zepsułbym odkrywanie ich. W wielkim skrócie mamy detektywa Johna, pijaczynę Mullinsa, piękną Paris oraz tajemniczą Monreau. Po wyborze postaci i odpaleniu aplikacji każda z nich otrzymuje swoje startowe przedmioty oraz cztery Umiejętności.

  • Talent (zielone kostki) określają głównie testy śledztwa
  • Walka (czerwone) przydają się w walce lub siłowych sytuacjach
  • Arkana (fiolet) to magia i zaklęcia
  • Charyzma (żółte) pozwalają przekonywać innych, lub przesłuchiwać

Następnie musimy w aplikacji zdecydować ile czasu będziemy mieli na podjęcie kluczowych decyzji. Nie są to częste sytuacje, więc polecam wybrać środkową opcję. Szkoda, że aplikacja nie rusza dopiero po odczytaniu całości sytuacji, wybór błyskawicznej odpowiedzi nie daje zbyt dużo czasu na decyzję. Rozkładamy mapę Orleanu, umieszczamy pierwsze znaczniki i rozpoczynamy opowieść.

Na mapie głównej oznaczać będziemy miejsca do odwiedzenia, a często prowadzą one do osobnych, dużych kart lokacji, które pokazują wnętrze np. baru. W swojej turze odświeżamy jedną z kości wysiłku i możemy za darmo dowiedzieć się czegoś o jednej z naszych kart skanując jej kod QR. Następnie możemy poruszyć się do dowolnego miejsca i wykonać interakcję z danym miejscem, czy postacią. Czasem wymagany będzie test Umiejętności. Wykonanie go jest proste – bierzemy nasze 2 podstawowe kości oraz dowolną liczbę kości Wysiłku które mamy odświeżone na naszej planszetce. One są jednorazowe i muszą być odświeżone na początku każdej naszej rundy. Rzucamy i sumujemy wyniki. I tutaj dochodzimy do piękna tej mechaniki. Mamy 3 znaczniki na naszej Umiejętności – przykładowo 4, 6, 10. Wynik rzutu 6 oznacza dwa sukcesy – jest większy lub równy od dwóch naszych znaczników. Rzut 11 oznaczałby 3 sukcesy, gdyż przewyższa jeszcze i trzeci znacznik. Do tego dochodzi nowość, czyli zdolności naszych postaci, które można rozwijać, a które też mogą mieć wpływ na nasze działanie.

I tak gramy nasze tury na zmianę. Aplikacja prowadzi nas za rączkę przez poszczególne etapy, pozwalając w pełni skupić się na fabule i historii. Czasem zarządzi przerwę, która pozwoli nam zapisać grę, jak i wydać Doświadczenie na rozwinięcie Umiejętności. Przesuwając znacznik w lewo ulepszamy ją.

Jak to się gra?

To jest niczym czytanie książki. W naszej turze, ale i w turze innych graczy, jesteśmy zaangażowani w każdym momencie. Postacie poruszają sie po Nowym Orleanie, a że każda ma swój prywatny interes, cóż, nie wszystko obraca się wokół samego śledztwa. Jesteśmy agentami próbującymi rozwikłać zagadkę tajemniczych zabójstw i coraz bardziej jesteśmy wciągani w sam środek czegoś większego. Nasze decyzje mają wpływ tak na nas, jak i na innych graczy. Czasem sobie pomagamy, na przykład odkrywając ważną dla innych postać czy miejsce.

Nie jestem fanem kooperacji, ale tutaj jest ona niewymuszona. Każdy ma swoją postać i to ją kształtuje. Każdy ma również swoje problemy, które próbuje rozwikłać, i w żadnym razie nie są one banalne. W Destinies grało się trochę inaczej i widać, że twórcy wyciągnęli z tego wnioski. Rywalizacyjny charakter poprzedniczki sprawiał, że niektóre rzeczy bywały sztuczne – jak odkrycie czegoś, co potem wykorzystywał inny gracz. Przejście na kooperację ma tutaj sens, a jednocześnie pozwala nam na swobodę.

World building również zachwyca. Wprowadzenie elementów voodoo, nazewnictwo, czy też nowe twory językowe, które w mig łapiemy i rozumiemy. Chciałbym zdradzić tutaj więcej ale za wszelką cenę unikam spoilerów. To trzeba odkryć samemu.

Podsumowanie

Mrok Orleanu to produkt doskonały! Najlepsza gra kooperacyjna w której ta kooperacja w końcu jest naturalna, nie wymuszona. Dzięki temu, że nasza postać to nie jest Pan X, który różni się od innych kilkoma zdolnościami, a konkretna osoba bardzo mocno osadzona w historii i fabule, każdy zachowuje się tutaj naturalnie. Ciężko wymagać czy wymuszać jakieś zachowanie od gracza, skoro to co on teraz robi jest dla niego najważniejsze. 

Wiem, że wiele osób krytykuje gry planszowe z aplikacją, ale Mrok Orleanu, podobnie jak Destinies, to przykład jej idealnego zastosowania. Szybka, prosta, intuicyjna. Dzięki dobremu przemyśleniu elementów w pudełku i funkcji skanowania kodów QR system pilnuje naraz wielu rzeczy, które normalnie musiałby rozwiązać stos kart. Porównując Mrok Orleanu na przykład do Posiadłości Szaleństwa nie sposób właśnie nie docenić tego, że kart mamy mało i są one ważne. Przygotowanie gry zajmuje dosłownie kilka chwil. Zapisanie jej i odpalenie ponowne – również.

Jedynym minusem, ale i największym plusem gry jest jej jednorazowość. Oczywiście możemy spróbować rozegrać ją ponownie, ale to jak z dobrą książką – i tak będziemy znali zakończenie. Nie dam jednak tego jako minusa, bo jednocześnie jest to jej zaleta. Dzięki temu fabuła może być pozbawiona losowości obecnej w Posiadłości. Dostajemy za to świetną historię, która wciągnie nas w klimat Nowego Orleanu i nie puści do samego finału! 

Jedna wielka UWAGA – to gra przeznaczona dla dorosłych i mimo, że na pudełku znajdziemy tę informację, to jest ona słabo widoczna. I to uznaję za jedyny zarzut do tej przygody. Treści są tutaj dorosłe, język również. Ja siadłem do tego i zacząłem grać z nastoletnimi synami, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie zwróciłem uwagi na ten znaczek. Szybko skończyli przygodę…

Plusy
  • piękne wykonanie
  • proste zasady, które pozwalają skupić się na fabule
  • dojrzała historia z niesamowitym klimatem Nowego Orleanu
  • świetna cena, ponieważ ktoś przemyślał co naprawdę jest potrzebne w pudełku
  • doskonale napisane postaci, każda z własnymi problemami i osadzona w historii
  • klimat i world building który pochłania i nie pozwala się oderwać
Plusy / minusy
  • to gra dla dorosłych i znaczek 18+ powinien być bardziej wyeksponowany
Minusy
  • absolutny brak
Warto kupić, jeśli
  • lubisz opowieści noir i klimaty voodoo
  • szukasz gry przygodowej w której się zatracisz
  • chcesz przeżyć przygodę z pogranicza RPG
  • lubisz gry z aplikacją
Nie warto kupować, jeśli
  • chcesz grać z dzieciakami
  • nie lubisz mrocznego klimatu i przekleństw
  • masz alergię na aplikacje w planszówkach

Ocena:

Mrok Orleanu bierze już świetny produkt, jakim było Destinies, i oblewa go mrocznym i dojrzałym sosem Nowego Orleanu.  Najlepsza kooperacyjna przygoda jaką grałem! Dla tej gry warto mieć urządzenie do kasowania pamięci z Facetów w Czerni, żeby jeszcze raz to przeżyć. Produkt doskonały! Uwaga – produkt 18+!!!

Dziękujemy wydawnictwu Wydawnictwu Lucky Duck Games za przekazanie gry do recenzji.

 

Sebastian Lamch

 

Wesprzyj nas na Patronite i zdobądź planszówkowe nagrody

 

Sebastian Lamch