Menażeria przyrodniczych osobliwości. Niezwykłe stworzenia. Recenzja
Niezwykłe stworzenia to przede wszystkim gra o zbieraniu, zagrywaniu i wykorzystywaniu zdolności kart, czyli innymi słowy: budowaniu własnego tableau. Konkurencja na rynku w tej kategorii gier jest dość spora. Żeby zaistnieć na stołach i w sercach graczy na dłużej, bohater niniejszej recenzji musi zmierzyć się z hitami pokroju Everdell i Terraformacja Marsa. Czy Niezwykłe stworzenia mają szansę wywalczyć sobie stałe miejsce wśród najbardziej uznanych tytułów tego gatunku? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, analizując poszczególne elementy i cechy gry. Zapraszam do lektury.
Spis treści
Informacje o grze Niezwykłe stworzenia
Niezwykle kolorowe stworzenia
Co można powiedzieć o jakości wykonania Niezwykłych stworzeń? Nie chcąc zanudzać Was tutaj listą komponentów, którą możecie znaleźć chociażby w instrukcji, przejdę od razu do oceny. Ogółem jakość wykonania nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiły nas polskie wydawnictwa w przypadku innych gier z podobnej półki cenowej. Jest naprawdę solidnie.
Jedyny minus, jaki przychodzi mi do głowy, to biała kartonowa wkładka wewnątrz pudełka, która oddziela miejsce na karty od reszty komponentów. Niestety, jako swego rodzaju insert radzi sobie słabo. Zdecydowanie przydałaby się tu lepsza organizacja komponentów, których jest całkiem sporo. Ten aspekt gracze muszą wziąć w swoje ręce i użyć… na przykład jakichś niewielkich pudełek i/lub woreczków strunowych.
Choć ocena oprawy graficznej jest w dużej mierze rzeczą subiektywną, należy jednak podkreślić wysoki poziom estetyki wydania Niezwykłych stworzeń. Grafiki w grze są niezwykle barwne, a zarazem spójne (nie oceniam tu jednak ich poziomu artystycznego). Ponadto wygląd wszelkich komponentów gry współgra z praktycznym ich wykorzystaniem podczas rozgrywki (ergonomia).
Na uwagę zasługują ciekawie zaprojektowane drewniane meeple zwierząt (członków załogi), oraz zastosowanie magnesów, które pozwalają przymocować do nich pionki kapitanów załogi. Sam ich wygląd może się podobać mniej lub bardziej, jednak w pełni rozłożone na stole Niezwykłe stworzenia (np. podczas planszówkowych spotkań, czy konwentów) zdecydowanie przyciągają wzrok.
Coś jak Pokemony… tylko, że nie
Fabuła Niezwykłych Stworzeń skupia się wokół niezbadanej wyspy, na którą trafia załoga przypadkowego statku handlowego. Okazuje się, że ten osobliwy ląd zamieszkuje niezliczona liczba przedziwnych stworzeń. Takich… wiecie, krzyżówek wszystkiego ze wszystkim. Ni to owady, ni to Pokemony, trochę dinozaury, a trochę… rośliny/kwiaty… W każdym razie gracze wcielają się w poszukiwaczy przygód, rzecz jasna chętnych, by odkryć te nowe gatunki fauny, flory i czego tam jeszcze…
A w praktyce uczestnicy rozgrywki będą zasiedlać swoje prywatne rezerwaty stworzeniami widocznymi na kartach, by zdobyć jak najwięcej punków zwycięstwa po drodze, a także za realizację określonych celów na koniec gry. Czyli klasyka gier euro pełną gębą. Koła na nowo tu nie wymyślono. Ale trzeba przyznać, że próbowano temu kołu nadać własny sznyt. Niby już wiesz czego się spodziewać, bo toczy się jak każde inne koło, ale jest jakieś takie… pstrokate i przyjemnie się prowadzi.
Zasady zwykłe i niezwykłe
Niezwykłe stworzenia łączą w sobie kilka popularnych dla gier euro mechanizmów. Gracz w swojej turze może wykonać jedną z 4 akcji. Następni gracze wykonują swoje tury zgodnie z kolejnością wskazówek zegara, aż do uruchomienia warunku końca gry (zebranie z planszy odpowiedniej liczby trofeów).
Dostępne akcje to:
– umieszczenie członka załogi na mapie i zdobycie surowców, jajek lub kart z sąsiednich pól (lub pól, na których zostaje umieszczony pionek). I trzeba przyznać, że zastosowany tu worker placement jest całkiem ciekawy, ponieważ bezpośrednio łączy się z łamigłówką przestrzenną reprezentowaną przez heksagonalne pola na mapie. Pionki można umieszczać w różnych konfiguracjach, zwracając szczególną uwagę na to, z czym dale pole sąsiaduje. Można również próbować blokować pola pożądane przez rywali. W skrócie: dobre ustawienie ma kapitalne znaczenie!
– zagrywanie kart – wiąże się oczywiście z opłaceniem kosztu w zasobach i dołożeniem zagranej karty do swojego rezerwatu (można zagrać do dwóch kart w turze, co jest ważnym i… ciekawym ograniczeniem). Wszystkie karty uruchamiają oczywiście różnego rodzaju umiejętności. Jeśli graliście w Terraformację Marsa, poczujecie się jak w domu, ponieważ trzon talii stanowią karty o efektach natychmiastowych, stałych (raz na turę) lub dające punkty na koniec gry. Oprócz tego są jeszcze karty, których zdolności uruchamiane są dzięki specjalnym punktom energii (taki specjalny, rzadki zasób) oraz karty aktywujące się podczas akcji odpoczynku (o tym poniżej).
– zdobycie osiągnięcia, czyli realizacja celu. Zadania polegają głównie na zebraniu odpowiednich zestawów stworzeń, jaj, typów kart w rezerwacie. Ot, set collection bez żadnych udziwnień. Ale ważnym czynnikiem jest fakt, że zdobycie trofeum wiąże się z poświęceniem całej tury na tę czynność. Są tu więc czasem ciekawe dylematy w stylu: zrobić efektywną turę zagrywając karty i uruchamiając ciekawe efekty, czy lepiej nie czekać i szybciej zgarnąć trofeum, np. przed innymi graczami (więcej punktów zwycięstwa).
– akcja odpoczynku – pozwala odzyskać z planszy meeple członków załogi. Ale podczas tej akcji na planszy mogą się również pojawić nowe jaja stworzeń, gracz może zyskać możliwość odświeżenia kart na wspólnym rynku, a także można uruchamiać efekty specjalnego rodzaju kart (karty odpoczynku). Nie jest to więc zupełnie banalny reset pionków gracza, może również wprowadzać całkiem ciekawe efekty.
Cała rozgrywka w Niezwykłe stworzenia opiera się z grubsza na naprzemiennym i przemyślanym wykonywaniu 4 powyższych akcji. I to tyle. Można by rzec, że nie ma w tym nic oryginalnego. A jednak połączenie znanych i niezwykle popularnych mechanizmów sprawdza się w Niezwykłych stworzeniach nadzwyczaj dobrze. Dlaczego tak się dzieje?
Sukces tkwi w szczegółach. Np. ta heksagonalna plansza jako obszar pól dla mechaniki worker placement – naprawdę nieźle się sprawdza. Zdecydowanie udanym elementem są również karty stworzeń. Ich efekty są dość zróżnicowane i niewiele z nich się powtarza. Podobają mi się również koszty zagrania kart, ponieważ praktycznie nie ma tu zaporowych wartości, które wymagałyby inwestowania wielu tur w pozyskiwanie zasobów. Zdecydowana większość kart jest na tyle dostępna, że łatwo jest wprowadzić je do gry.
Dzięki temu Niezwykłe stworzenia mają naprawdę przyjemną dynamikę. Rezerwaty graczy rosną dość szybko, a wraz z nimi rozwijają się możliwości graczy. W mojej ocenie gra wypada w tym aspekcie lepiej od wspomnianej wcześniej Terraformacji Marsa, ale jest to już subiektywne odczucie, bo osobiście jestem zwolennikiem raczej krótszych, niż dłuższych rozgrywek.
Nie znaczy to jednak, że zasoby w grze są tak liczne, że nie trzeba się nimi przejmować. Wręcz przeciwnie! W Niezwykłych stworzeniach gracze niejednokrotnie muszą wyliczać niezbędne surowce co do sztuki. Trudność (i przyjemność) decyzji polega raczej na odpowiednim ukierunkowaniu swoich działań, czyli jakie karty zagrać, żeby wyciągnąć z nich jak najwięcej korzyści. Jak już budujesz ten silniczek z kart, to dwa razy się zastanów, co do niego dokładasz.
Podobają mi się również akcje dodatkowe dostępne w Niezwykłych stworzeniach. Nawet jeśli w swojej turze zrobisz jakąś mało satysfakcjonującą „bieda-akcję”, możesz ją wzbogacić o użycie siatek na motyle (żeby pozyskać jaja, zasoby, karty lub wykonać bonusowe akcje) lub żetonów energii (ich efekty powiązane są z kartami). A wykonanie drobnej akcji dodatkowej np. przed akcją główną może czasami zmienić całą percepcję tury, która pierwotnie mogła wydawać się słaba. Gra daje dużo możliwości kombinowania i głowienia się nad alternatywnymi sposobami wykonania poszczególnych akcji, ale nie czułem się tymi decyzjami przytłoczony. Były one po prostu bardzo przyjemne.
Niezwykłe stworzenia mają również kilka elementów, które mniej przypadły mi do gustu. Wspomniany przeze mnie worker placement jest – kolokwialnie mówiąc – fajny, ale trzeba dodać, że, poza ustawianiem członków załogi, na planszy nie dzieje się nic ciekawego. Heksagonalna mapa, choć bardzo ładna i zachęcająca, pozostaje w trakcie rozgrywki zupełnie statyczna. Nie ma poruszania się po niej pionkami, one wyłącznie pojawiają się na niej w określonych miejscach i znikają wraz z wykonaniem akcji odpoczynku.
Odrobinę zawiodło mnie również wykorzystanie jaj stworzeń, które służą głównie jako symbole do zbierania setów (czyli zdobywania trofeów). Po wykorzystaniu symboli pochodzących z jaj należy je wykluć, co brzmi ciekawie, ale z tym wykluciem nie wiąże się niestety nic ekscytującego. Ot, zwykłe odwrócenie żetonu na drugą stronę.
Ponadto gra wyraźnie mobilizuje graczy do zbierania jaj, ponieważ każdy umieszony na planszy gracza żeton jaja nagradzany jest dodatkowo małym bonusem, a to punktowym, a to dowolnym zasobem lub dobraniem karty. Często miałem wrażenie, że lepiej jest brać jaja, nawet jeśli ich symbole (rodzaj gatunku zwierzęcia) nie pasują do mojego planu, ponieważ więcej straciłbym, gdybym stosował politykę selektywnego kolekcjonowania wyłącznie pasujących symboli.
Osobiście nie przepadam za sytuacjami, gdy gra na siłę pcha mnie w dość oczywistą, opłacalną ścieżkę/taktykę, której zaniedbanie może skończyć się przegraną. Ale rozumiem intencje autorów, żeby wprowadzić rywalizację o zdobywanie jaj stworzeń. Poza tym tematycznie to się nawet spina: są dziwne stworzenia i są też ich jaja, a czasem nawet dochodzi do ich wyklucia. Działa to na wyobraźnię i sprawia, że gra nie jest abstraktem.
Skoro już omawiam rzeczy, które w Niezwykłych stworzeniach nie przypadły mi do gustu, płynnie nawiążę w tym miejscu do skalowalności i interakcji między graczami. Jednak nie zrozumcie mnie źle – gra działa dobrze przy każdej liczbie graczy, z tą jednak uwagą, że… kolejni gracze niewiele tu wnoszą. Jest to właściwie cecha wielu gier o charakterze pasjansowym.
Niezwykłe stworzenia nie są typowym pasjansem, ponieważ mają wyraźnie zaznaczoną interakcję w postaci zajmowania i blokowania pól na planszy, jednak mimo tego pozostaje wrażenie, że gwoździem programu są tu karty i budowanie tableau. A to sprawia, że każdy kolejny gracz wydłuża rozgrywkę, nie wnosząc nic nowego w kwestii interakcji. No… może jedynie zwiększa presję w wyścigu o zdobycie jak największej liczby punktów za trofea. Dlatego też sądzę, że gra najlepiej sprawdza się w rozgrywkach 2-3 osobowych.
Według informacji znajdującej się na pudełku Niezwykłe stworzenia są grą na 40-80 minut, jednak w moim odczuciu liczby te wydają się zaniżone. Nawet już po rozegraniu kilku partii, gdy zasady gry mieliśmy z żoną dobrze opanowane, w ogóle nie potrafiliśmy zbliżyć się do tej dolnej granicy czasowej podczas rozgrywek dwuosobowych. A partia 4-osobowa z tłumaczeniem zasad zajęła ok. 160 minut, czyli praktycznie dwukrotność górnej wartości sugerowanej przez wydawcę. Oczywiście jest to moje subiektywne doświadczenie, ale podejrzewam, że poza dobrą znajomością zasad, trzeba naprawdę szybko wykonywać swoje tury, aby zmieścić się we wspomnianym wyżej przedziale czasowym. Nie sądzę jednak, że należy traktować to jako wadę gry, raczej jako jej cechę.
I na koniec jeszcze kilka słów o wariancie solo oraz regrywalności tytułu. W rozgrywkach jednoosobowych mamy do czynienia z wirtualnym graczem (automą) o różnych poziomach trudności, który zasadniczo w każdej turze wykonuje akcje wskazane na wylosowanej ze specjalnej talii karcie. Podoba mi się, że obsługa automy nie jest czasochłonna, ani specjalnie skomplikowana (choć po lekturze zasad może się taka wydawać).
Zdecydowanie mogę polecić Niezwykłe stworzenia graczom solo, zwłaszcza, że poza kilkoma poziomami trudności autorzy gry przygotowali również dodatkowe scenariusze, które modyfikują wybrane zasady rozgrywki, czyniąc ją jeszcze bardziej wymagającą. Widać, że tryb solo został tu dobrze przemyślany, a nie tylko dodany „na odczepnego”, żeby wpasować się w trendy panujące we współczesnych planszówkach.
Regrywalność Niezwykłych stworzeń ma zapewniać głównie losowy dociąg kart (talia składa się ze 126 kart stworzeń) oraz setup gry: losowo pojawiające się jaja stworzeń na planszy, losowy zestaw kart osiągnięć oraz 9 różnych kapitanów zapewniających asymetryczne zdolności (powiedziałbym, że zdolności te mają umiarkowaną siłę, żadna nie wydawała mi się „przegięta”).
W praktyce ww. czynniki nie robią może jakiegoś ogromnego „wow” jeżeli chodzi o zmienność rozgrywek, ale gra zapewnia przyzwoitą regrywalność i w moim odczuciu nie nudzi się po kilku partiach. Zwłaszcza, jeśli gra się dwuosobowo, ponieważ wówczas w trakcie całej rozgrywki przez ręce graczy przewija się relatywnie nieduża część talii kart stworzeń (przy 4 graczach jest w tej kwestii nieco gorzej). A co do samej losowości to… jest ona oczywiście widoczna (w końcu gra w dużej mierze opiera się na kartach), natomiast nie miałem wrażenia, że jest to czynnik decydujący.
Słowo końcowe
I oto całe Niezwykłe stworzenia… Odpowiadając na pytanie, które postawiłem we wstępie, sądzę, że gra raczej nie jest w stanie przebić popularności takich hitów jak Everdell, Terraformacja Marsa, czy Ark Nova (ta ostatnia jest już jednak wyraźnie grą z innej ligi, biorąc pod uwagę ogólny poziom trudności. Niezwykłe stworzenia są pod tym względem idealnym przykładem tzw. „gry środka”, tj. wyraźnie trudniejszej od typowo familijnych tytułów, ale nie na tyle, żeby nazwać ją grą ciężką / dla zaawansowanych graczy).
Mimo to jednak jestem przekonany, że Niezwykłe stworzenia znajdą swoją niszę wiernych fanów, gdyż są tytułem, który w bardzo udany sposób łączy wiele popularnych mechanik i nawet pomimo braku innowacyjności ma zdecydowanie swój urok i koloryt, działa sprawnie i dynamicznie, a przemyślane łączenie efektów działania kart potrafi tu być bardzo satysfakcjonujące.
- solidna jakość wydania (w tym: oryginalne i ciekawe pionki/meeple)
- dynamika rozgrywki
- ciekawe połączenie wielu znanych mechanik: worker placement z łamigłówką przestrzenną, zarządzanie ręką kart, budowanie tableau, set collection, asymetryczne zdolności graczy i inne
- duża, ale nieprzeciążająca decyzyjność przy jednoczesnej klarowności zasad
- przemyślany wariant solo
- mimo interakcji w postaci zajmowania/blokowania pól na planszy, gra ma w dużej mierze pasjansowy charakter
- statyczna mapa
- nieco za długa w stosunku do tego, co oferuje (ponadto sugerowany czas rozgrywki wg informacji na pudełku wydaje się zaniżony)
- zbieranie jaj stworzeń wydaje się dość oczywistym, korzystnym rozwiązaniem, którego pominięcie może kosztować wiele punktów zwycięstwa. Wolałbym, żeby gra nie „pchała” graczy w takim kierunku, ale być może to tylko moje subiektywne odczucie
- lubisz gry z mechaniką budowania tableau (w tym budowania silniczka)
- szukasz gry typu „tableau builder” trudniejszej niż Everdell, a jednocześnie łatwiejszej niż Terraformacja Marsa
- zbieranie kolekcji nietypowych stworzeń (a’la Pokemony) wydaje Ci się atrakcyjnym tematem na planszówkę
- chciałbyś zagrać w coś, co daje graczom dużą decyzyjność i możliwości optymalizowania ruchów, a jednocześnie jest dość lekkie i nie męczy
- szukasz gry, która dobrze sprawdza się w rozgrywkach solo
- nie przepadasz za dużym udziałem negatywnej interakcji w grach
- nie lubisz gier, które w dużej mierze mają pasjansowy charakter (i nie zachwycił Cię Everdell, Terraformacja Marsa, ani Ark Nova)
- szukasz szybkiej rozgrywki (do 45 minut)
- klimat i interakcja są dla Ciebie najważniejsze
Ocena:
Niezwykłe stworzenia to bardzo dobra gra euro średniej ciężkości, która nie odkrywa niczego na nowo, ale w udany sposób łączy w sobie wiele popularnych mechanik. Zapewnia dynamiczną (choć odrobinę za długą) rozgrywkę, przepełnioną ciekawymi decyzjami. Jej problemem może być to, że zbyt mało wyróżnia się na tle konkurencyjnych tytułów, jednak jeśli lubicie budowanie własnego tableau/silniczka z kart, gra w tej kategorii jest po prostu satysfakcjonująca, dlatego zdecydowanie warto dać jej szansę.
Dziękujemy wydawnictwu Ogry Games za przekazanie gry do recenzji.
Arkadiusz Deroszewski
Wesprzyj nas na Patronite i zdobądź planszówkowe nagrody.















