Everdell – w cieniu wiecznego drzewa. Recenzja

W uroczej dolinie Everdell, pod koronami wysokich drzew, śród wijących się strumieni i omszałych jarów różne gatunki stworzeń rozwijają leśną cywilizację. Odkąd Przemyszław Ogonek, słynny poszukiwacz przygód, odkrył ten zakątek dawno, dawno temu, jego mieszkańcy cieszą się wszelką pomyślnością w cieniu rozłożystych konarów Wiecznego Drzewa. Miesiące od Skutolodu do Dzwonobijca upływają nieprzerwanie, ale w końcu nadszedł czas, by zasiedlić nowe terytoria i założyć nowe miasta.

Everdell daje nam odczuć swój klimat zaczynając od samej okładki. Tajemniczy las, przenikające przez gałęzie słońce, zwierzęta wykonujące swoje prace… Dalej jest jeszcze lepiej: instrukcja upstrzona jest w różne klimatyczne wstawki: list historyka-kronikarza, poemat o dolinie Everdell. Ale idźmy dalej: przy pierwszym rozłożeniu gry aż ciśnie się na usta staropolskie “Łał!”. Ilustracja na kartach w grze utrzymują ten sam styl i klimat co ta na okładce. Aż chce się brać każdą do ręki i wpatrywać się w szczegóły. Wykonanie to także ogromne wieczne drzewo w formie 3D, a także rewelacyjne znaczniki surowców.

Cóż jednak znaczyłoby świetne wykonanie, gdyby gra okazała się po prostu słaba lub co najmniej średnia? Jednak spokojnie! Everdell i pod tym względem wypada bardzo dobrze. Jednak nie uprzedzajmy faktów i szybko wyruszajmy do lasu pełnego niezwykłych zwierząt.

Informacje o grze


Autor: James A. Wilson
Wydawnictwo: Rebel
Liczba graczy: 1 – 4
Czas gry: od 40 do 120 minut
Wiek: od 10 lat
Cena: około 160 zł

Zarys rozgrywki czyli jak grać w Everdell?

Gra toczy się fabularnie w obrębie roku. Rozpoczynamy w okresie późnej zimy, by następnie przejść przez wiosnę, lato i skończyć po zakończeniu jesieni. Każdy gracz przechodzi do następnej pory roku w dowolnym momencie. Zdarza się więc, że niektórzy rozgrywają już lato, gdy inni jeszcze nie skończyli zimy. Podobnie jest z zakończeniem gry: jedni gracze mogą skończyć wcześniej.

Grę rozpoczynamy z kilkoma kartami na ręce. Dodatkowo do dyspozycji graczy są karty na łące. Płacąc odpowiedni koszt możemy taką kartę dołączyć do naszego miasta (czyli naszego tableau). Zanim jednak dojdzie do budowy musimy zdobyć odpowiednie surowce: do tego posłużą nam nasi robotnicy, których wysyłamy na pola konkretnych akcji dostępnych na planszy. W swoim ruchu więc możemy:

  • wysłać robotnika do pracy (korzystając z dostępnych akcji: na planszy głównej, na własnych kartach, a także na niektórych kartach przeciwników)
  • zagrać kartę opłacając jej koszt (z ręki bądź z łąki – specjalnego pola na planszy)
  • przejść do następnej pory roku: należy wtedy zebrać wszystkich swoich robotników, dobrać nowych dostępnych na kolejną porę roku i skorzystać z odpowiedniego bonusu (np. przy okazji wiosny: aktywacja wszystkich zielonych kart produkcyjnych w swoim mieście)

Karty dzielą się na 2 rodzaje: budynki i stworzenia. Te pierwsze są zazwyczaj droższe, ale z całą pewnością przydatne. Te drugie możemy wystawiać za darmo mając w swoim mieście odpowiedni budynek (np. Uniwersytet pozwala za darmo wystawić Doktora albo Poczta – Gołębia pocztowego).

Koniec gry to oczywiście zliczanie punktów, które otrzymujemy przede wszystkich z naszych kart. Wygra ten, kto uzyskał najwyższy wynik.

Co mi się w Everdell podoba?

Wykonanie

Wystarczy rzucić okiem na okładkę, wystarczy spojrzeć na karty albo na planszę. Kiedyś wyznacznikiem dobrych ilustracji był pan Menzel, ale to co tutaj widzimy przewyższa chyba nawet jego prace. Lubię, gdy gra wykonana jest estetycznie, ale Everdell to zupełnie inna (wyższa) półka. Niektórzy może stwierdziliby, że to Premium. Nawet same surowce to nie zwykłe kosteczki, ale odpowiednio dobrane kształtem małe dzieła sztuki.

Zresztą wykonanie bardzo korzystnie wpływa na przyjemność z grania. Każda ilustracja na kartach przyciąga oko, a przyglądając im się dokładniej możemy znaleźć na nich podobne postacie, co układa się nawet w pewne historie.

Całości strony wizualnej dopełnia finezyjna plansza i jeszcze bardziej finezyjne trójwymiarowe (składane) drzewo. Plansza świetnie spełnia swoje zadanie, co do drzewa: tu już zdania uczonych są mocno podzielone. Mi osobiście odpowiada jego trójwymiarowość i funkcjonalność, gorzej niestety z wykonaniem (do czego zresztą wrócę za chwilę).

Prostota zasad

Tłumaczenia nie ma tu dużo. Graczom wystarczy chwilka i już można grać. Początkującym przyda się pewnie trochę więcej tłumaczenia – zwłaszcza poszczególnych akcji na planszy. Mimo wszystko usiąść do gry może zarówno gracz zaawansowany jak i nowicjusz. Zasady nie będą tu stanowiły problemu.

Ja osobiście większość moich rozgrywek przeprowadziłem z moim dziećmi. Co prawda ogrywają przeróżne tytuły i najstarszy 10-latek grę ogarnia (i uwielbia zresztą) bez żadnego problemu, ale 9-latka potrzebowała paru rozgrywek, by ogarnąć cały proces “optymalizowania” wyniku. Stąd też pudełkowe “13+” to jak dla mnie spore zawyżenie. Dalej oczywiście wszystko zależy od dziecka (nastolatka).

Silnik

Pisząc o silniku mam tu na myśli zarówno sam główny mechanizm gry, jak i silniku ekonomicznym, który powstaje z naszego tableau. Mechanizm gry działa niesamowicie płynnie: często po prostu wyślemy gdzieś robotnika i weźmiemy surowce. Czasem oczywiście zagramy kartę. Z początku nie otrzymamy pewnie zbyt wiele: może jakąś jagódkę bądź kamień. Z czasem okaże się, że niektóre katy dodają nam bonusy po zagraniu innych (np. Sąd, który daje nam bonus przy zagraniu nowego budynku). Musimy więc ogarnąć nasze zdolności i pamiętać o ich wykorzystaniu. Podobnie z kartami punktującymi na koniec gry. Warto wykładać właśnie te, które dadzą nam lepszy wynik.

Do tego wszystkiego warto wspomnieć o kartach unikatowych – każdą z nich możemy wystawić tylko raz w naszym tableau, z kolei karty zwykłe – wielokrotnie. Warto zwrócić na to uwagę – zwykłe karty, choć tańsze i takie niepozorne potrafią sporo namieszać, zwłaszcza przy przemyślanej strategii.

Karty więc ostatecznie mogą stworzyć całkiem sprawny silniczek, gdzie wszystko łączy się ze sobą. Przeróżnych zdolności mamy tu całe mrowie: np. Uniwersytet, który pozwala usuwać karty z naszego miasta (otrzymujemy z niego surowce i nawet punkt zwycięstwa), z kolei dzięki Mnichowi czy też Klasztorowi możemy otrzymać punkty za podzielenie się surowcami z innym graczem.

Interakcja

Niby nie ma tu jej dużo, ale zdarza się, że ktoś podbierze komuś kartę z łąki. Zdarza się też, że ktoś skorzysta z czyjegoś budynku i zablokuje mu pole. Podobnie może być i tak, że ktoś siedzi na danym polu na planszy głównej i blokuje ciut za długo – w końcu pory roku nie są równe u poszczególnych graczy.

Mimo wszystko poziom interakcji oceniłbym w Everdell jako przeciętny. Mamy tu w końcu mechanikę worker placement, która faktycznie blokuje pola innym. Jednak zdecydowana większość kart ma znaczenie tylko w obrębie miasta gracza. Wyścig o punkty może się jeszcze zdarzyć w przypadku wydarzeń dostępnych na planszy – to dodatkowe możliwości punktowania, o ile uda nam się spełnić określone warunki.

Gracze więc czują, że nie są sami przy stole, ale jednocześnie nikt im nic tu nie zniszczy. I dobrze. Mi taki poziom interakcji w takiej właśnie grze odpowiada. Ciężko zaplanować strategię, gdy ktoś wywraca nam wszystko do góry nogami

Delikatne minusiki

Minusik jest jeden, nieduży: wykonanie drzewa. Jak już wspominałem nie mam nic przeciwko temu, by ta konstrukcja stała na stole. Wygląda naprawdę klimatycznie i ma sens (umieszczamy na niej określone komponenty). Jednocześnie całość z wiadomych względów nie mieści się w pudełku. Stąd też po każdej grze trzeba je rozłożyć, a przy kolejnej złożyć. Wystarczyło parę rozgrywek, by tektura zaczęła się rozwarstwiać i martwię się po prostu co będzie dalej. Na BGG co prawda już wymyślono patent w postaci specjalnej planszy. Ech… Spokojnie grać można i bez niej, ale mimo wszystko trochę szkoda… Wszystko da się podobno załatwić domowymi sposobami i użyć np. lakieru, więc może spróbuję.

Podsumowanie

Nie bójmy się tego powiedzieć. Everdell to nowa klasyka. Wykonaniem prześciga naprawdę wiele tytułów, podobnie z grywalnością. Być może niektórzy oczekiwali po nim zbyt dużego ciężaru, ale wierzcie mi pomimo swej pozornej lekkości – jest tu nad czym pomyśleć. Lubię karcianki, a Everdell wpisuje się rewelacyjnie w moje gusta. Moje dzieci, zwłaszcza 10-letni syn są tym tytułem zachwycone.

Co prawda nie mamy tu tylko pięknej gry rodzinnej. Doświadczeni gracze z pewnością mogą tu sporo pomyśleć. Zarządzanie niezbyt dużą liczbą surowców daje zdecydowanie dużo satysfakcji. Niektórym początkującym to wszystko może się wydawać i proste, i losowe. Mimo wszystko uważam, że doświadczony gracz będzie miał co robić nawet ze słabymi kartami.

Na koniec nasuwa się na pewno skojarzenie z inną dość popularną karcianką – Na skrzydłach. Tam również powstaje nasze tableau, które generuje nam coraz więcej zasobów i możliwości. Mimo zachwytów niektórych, gra o ptakach nie wydała mi się aż tak interesująca i wciągająca jak gra o leśnych stworzeniach. W Everdell czuje, że faktycznie wszystko się rozwija. Z czasem mam coraz więcej robotników (a nie coraz mniej), coraz więcej zdolności itd.

Nie będę przedłużał, zdecydowanie zachęcam do spróbowania. Mechanicznie nie odkrywamy tu nic nowego, ale za to sama gra daje naprawdę sporo przyjemności: jest kombinowanie, jest silniczek, jest optymalizacja. Odnośnie oceny: mam nadzieję, że dodatki zwiększą ocenę dodając nowe karty i mechanizmy.

Plusy
  • wykonanie na najwyższym poziomie (klimatyczne ilustracje, komponenty, plansza)
  • prosta mechanika
  • … dająca sporo możliwości pokombinowania
  • konstruowanie swojego silniczka
  • także wariant solo
Minusy
  • wykonanie słynnego drzewa – rozwarstwia się już po kilku rozgrywkach

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameEverdell (2018)
ComplexityMedium [2.83]
BGG Rank [User Rating]50 [8.03]
Player Count1-4
Designer(s)James A. Wilson
Artists(s)Andrew Bosley, Cody Jones and Dann May
Publisher(s)Starling Games (II), Abraxas, Gém Klub Kft., Hobby World, Maldito Games, Pegasus Spiele, Rebel, REXhry and YOKA Games
Mechanism(s)Card Drafting, End Game Bonuses, Hand Management and Worker Placement
Łukasz Hapka