Rozrywkowe gołębie – recenzja. Pakuj do plecaka!
Co roku przed urlopem szukam nowej gry na wyjazd. Tym razem problem mam z głowy dzięki wydawnictwu Muduko i karciance Rozrywkowe gołębie, która trafiła do nas idealnie tuż przed wakacjami.
Zacznijmy od szczerego wyznania: nie przepadam za gołębiami. Kocham niemal całą resztę fauny – od wydr, bobrów, chomików i królików, aż po krowy, żaby, węże czy jaszczurki. Mogłabym tak wymieniać godzinami. Po prostu nie lubię tych „podniebnych szczurów” i tyle (co zresztą jest sporą potwarzą dla zwykłych szczurów, bo te akurat uważam za całkiem spoko). Do teraz nie bardzo rozumiem, czemu autorzy uparli się akurat na te miejskie ptaszyska (o szopach byłoby super!), no ale jest jak jest. Sam tytuł oraz okładka mogą początkowo przywodzić na myśl popularne Eksplodujące kotki, ale szczęśliwie Rozrywkowe gołębie to pozycja zdecydowanie fajniejsza.
Spis treści
Informacje o grze
Świetne grafiki, za dużo powietrza
W pudełku z Rozrywkowymi Gołębiami znajdziemy jedynie karty i instrukcję, więc nie ma się też co zbytnio tutaj rozwodzić. Wizualnie gra wygląda po prostu dobrze. Grafiki na kartach są zabawne i potrafią wywołać uśmiech jeszcze przed rozgrywką. Wszystko jest czytelne – ikony i oznaczenia widać jak na dłoni, więc nikt nie musi co chwilę zerkać do instrukcji, żeby sprawdzić działanie danej karty.
Mam jednak małe „ale” do samego pudełka. Jest ono trochę za duże jak na zawartość i nie bardzo rozumiem ten zabieg. To w końcu karcianka – w zupełności wystarczyłoby małe, kompaktowe pudełko, jakie Muduko dało chociażby w grze Zuuupa. Gdyby wydawca poszedł w tę stronę, gra byłaby bardziej poręczna i łatwiej byłoby ją po prostu wrzucić do plecaka szkolnego czy na wakacyjny wyjazd.
Prościej się nie da
Tłumaczenie reguł gry Rozrywkowe gołębie zajmuje dosłownie chwilę – cała mechanika jest banalnie prosta. Naszym celem jest nakarmienie i uszczęśliwienie określonej liczby ptaków – dwóch lub trzech, zależnie od tego, w ile osób gramy. Żeby taki gołąb był najedzony i zadowolony, musimy podsunąć mu smakołyki o łącznej wartości co najmniej 10 punktów.
Sęk w tym, że jedzenie występuje w kilku kolorach i trzeba z tą dietą bardzo uważać. Pożywienie w więcej niż 4 kolorach albo złośliwe karty akcji mogą sprawić, że nasz podniebny szczur po prostu… wybuchnie. W swojej turze wykonujemy maksymalnie dwa działania i możemy wtedy tuczyć własne stadko albo podrzucać jedzenie rywalom, żeby rozsadzić ich ptaszyska. Na szczęście przed podłymi zagraniami innych da się bronić kartami natychmiastowymi, które działają jak szybka, taktyczna tarcza.
Testowane na dzieciach
Rozrywkowe gołębie ogrywaliśmy zarówno w trzy, jak i cztery osoby. W każdym składzie bawiły tak samo dobrze, nawet w tym większym gronie pojedynki mijały wręcz błyskawicznie – jedna partia trwa około kwadransa. Nie ma tu żadnych nudnych przestojów, a cała rozgrywka jest płynna, dynamiczna i odpowiednio wredna. No i doprowadzanie do wybuchu cudzych gołębi daje wyjątkowo dużo radości.
Warto też wspomnieć o małym chochliku drukarskim, na którego trafiliśmy podczas partii. Na karcie „gołębie nóżki” widnieje wartość 0, podczas gdy instrukcja jasno mówi, że powinny mieć one wartości od 1 do 4. Problem rozwiązaliśmy szybko i bezboleśnie – na czas rozgrywki po prostu traktujemy to zero jako jedynkę.
Tytuł ostatecznie spodobał się absolutnie wszystkim, ale największym zaskoczeniem była reakcja mojego szesnastoletniego syna. Zazwyczaj, kiedy wraca na weekend ze szkoły z internatem, woli po prostu odpocząć i nie ma parcia na wspólne granie. Tymczasem przy tym tytule sam inicjował kolejne rundy! Młodszy syn (10 lat) też totalnie wsiąkł. Doszło do tego, że podczas kilkudniowego wyjazdu Rozrywkowe gołębie kompletnie wyparły inne planszówki, które ze sobą zabraliśmy. Z czystym sumieniem polecamy ten tytuł na wszelkie letnie wypady.
Podsumowanie
Mimo mojej wrodzonej niechęci do gołębi jako stworzeń, muszę z ręką na sercu przyznać, że ta gra pozytywnie mnie zaskoczyła i zostaje w naszej kolekcji. Muduko stworzyło tytuł idealnie skrojony pod rodzinne, wakacyjne wypady. Oferuje dokładnie to, czego oczekuje się od dobrej pozycji imprezowo-podróżnej: jest odpowiednio losowa i wystarczająco wredna, a moja rodzinka akurat lubi taką złośliwą interakcję.
Co najważniejsze, gra bez problemu łączy przy stole różne pokolenia i potrafi skutecznie wyciągnąć nastolatka z jego własnego świata. Trochę tylko żal, że przez niepotrzebnie duże pudełko będziemy wozić ze sobą powietrze – ten tytuł zasługuje na znacznie mniejszy, bardziej poręczny format. Mimo tego gabarytowego minusa, wybuchające ptaszyska po prostu robią robotę jako szybki przerywnik w terenie.
- Proste zasady, do wytłumaczenia w 2 minuty
- Zabawne, komiksowe grafiki
- Idealna doza negatywnej interakcji
- Spora dawka losowości
- Za duże pudełko
- Tematyka gołębi może nie każdemu przypaść do gustu (szopy byłyby fajniejsze!)
Ocena:
Rozrywkowe gołębie to świetny wakacyjny tytuł dla fanów złośliwej interakcji i wysadzania ptaków rywala. Gra ma w sobie coś takiego, że bez marudzenia siada do niej dziesięciolatek i nastolatek, co już graniczy z cudem. Sprawdzi się w terenie u każdego, kto szuka szybkiego tytułu i nie boi się, że po zaciętej partii przyjdzie mu spać w przedsionku namiotu.
Dziękujemy wydawnictwu Muduko za przekazanie gry do recenzji.
Julia Gawrońska
Wesprzyj nas na Patronite i zdobądź planszówkowe nagrody.
„`
- Rozrywkowe gołębie – recenzja. Pakuj do plecaka! - 30 lipca 2026
- Wysokie napięcie: Kolonia. Recenzja - 19 września 2025
- Pax Hispanica. Recenzja - 6 maja 2025












