Canvas. Sztuka łączenia kart. Recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Awaken Realms. Wydawnictwo Awaken Realms nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Istnieje całkiem niemało gier, w których tworzy się obrazy. Zazwyczaj są to jednak imprezówki w rodzaju Pictomanii czy Picu na wodę!, a tworzone “dzieła” spełniają jedynie funkcję kalamburu. Tym razem jednak zapraszam na recenzję gry Canvas od Awaken Realms Lite, w której będziemy tworzyć faktycznie obrazy. I to jakie!

alt

Informacje o grze

alt

Autor: Jeff Chin, Andrew Nerger
Ilustracje: Luan Huynh
Wydawnictwo: Awaken Realms Lite
Liczba graczy: 1 – 5
Czas gry: 30 min.
Wiek: 8+
Cena: ok. 100 zł

 

Czyste płótno

Nie będę owijał w bawełnę – od pierwszej zapowiedzi byłem niesamowicie zajarany Canvas. I tak jak zazwyczaj większą uwagę przykładam do mechaniki niż do strony wizualnej, w tym wypadku zostałem całkowicie kupiony fantastyczną szatą graficzną. Już sam koncept gry o tworzeniu obrazów wydał mi się interesujący, a zaprezentowane grafiki wyglądały cudownie. Canvas wylądowało zatem na mojej wishliście i cierpliwie czekało na premierę oraz nieuchronną weryfikację, czy w rzeczywistości będzie wyglądać tak dobrze. I wiecie co – jest… nawet lepiej! Jeśli chodzi o elementy, podoba mi się w zasadzie wszystko – przezroczyste karty z fragmentami obrazów, pastelowe tła, plansza w formie obrusika, bardzo estetyczne karty punktacji… Co istotne, jest to też jedyna jak dotąd poznana przeze mnie gra, w której koszulki na karty znajdowały się już w pudełku. Nie ma w tym jednak przypadku – są one wręcz wymagane do komfortowego grania. Gra polega bowiem na…

Malarz maluje, z pędzla się leje

…prostym zbieraniu zestawów w nieprosty sposób. Podstawowa mechanika jest wręcz banalna i znana z chociażby Boardingu czy (do pewnego stopnia) Doliny Kupców – dobieramy przezroczyste karty wyłożone na planszy, przy czym im bliżej talii leży dana karta, tym jest “droższa” (ale tanieje z czasem). Naszą walutą są miniaturowe palety krążące w zamkniętej puli – co oznacza, że kładziemy je na omijanych kartach, ale też odzyskujemy kupując wcześniej pominięte karty. Każda karta natomiast oprócz elementu graficznego ma kilka symboli na jednym z pięciu kolorowych pól. Sztuka (nomen omen) polega zaś na tym, żeby po złożeniu 3 owo pięć pól pokazywało najlepszy zestaw symboli. W każdej rozgrywce rozdany jest bowiem zestaw stałych zasad, które staramy się tak zrealizować, żeby zebrać jak najwięcej punktów. I samo zbieranie zestawów symboli nie byłoby niczym skomplikowanym, gdyby nie drobny haczyk – przezroczyste karty składamy jedna na drugiej i zawsze minimum jedna karta będzie częściowo zasłonięta.

alt

 

Po złożeniu trzech warstw obrazu wkłądamy karty w odpowiedniej kolejności w koszulkę razem z tzw. kartą tła (pełniącą rolę wyłącznie estetyczną) i sprawdzamy, ile przysługuje nam za nią odznak. Odznaki zaś przeliczają się na punkty na koniec gry i oczywiście chcemy zdobyć ich jak najwięcej.

Panie malarzu, źle się coś dzieje

Canvas jest zatem (jeśli chodzi o zasady) grą bardzo prostą. Trik ze składaniem kart wymaga jednak pewnej wyobraźni, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przykładać swoje karty do tych leżących na stole i analizować, jaki układ przyniesie najwięcej punktów. Dodatkowo w każdej partii mamy do złożenia 3 obrazy na gracza, a limit przezroczystych kart w ręku wynosi 5 – czyli czasem trzeba planować przynajmniej dwa obrazy równocześnie. Mam jednak poczucie (i prowadzone w mocno zróżnicowanym gronie rozgrywki to potwierdzają), że w Canvas może zagrać praktycznie każdy.

alt

Z powyższego akapitu wynika jednak wniosek, który mimo całego mojego entuzjazmu nie mógł mi wyjść z głowy przy każdej partii: jakkolwiek bym nie próbował bronić innowacyjności Canvas, tak jest to w sumie proste set collection, czyli kolejna gra z gatunku, w którym konkurencja jest niezwykle mocna. Nawet same przezroczyste karty pojawiły się już choćby w Imago czy Mystic Vale.

Ale czy to źle?

Malarz maluje śnieg fioletowy

Wspomniałem już, że zazwyczaj skupiam się przede wszystkim na mechanice, bo słabej gry nie uratują żadne ilustracje. Canvas natomiast absolutnie słabą grą nie jest, ale jednak to właśnie szata graficzna wyróżnia ją spośród tabuna innych. Każda rozgrywka w Canvas była dla mnie po prostu przyjemnym doświadczeniem estetycznym, opakowanym dla niepoznaki w familijny fillerek. Sam koncept składania obrazów z kilku warstw to jedno, ale trzeba też przyznać, że został on naprawdę rewelacyjnie zaimplementowany. Nie próbowałem tego rozkminić na poziomie projektu, ale ewidentnie karty tworzone były z pomysłem i z dokładnym wyliczeniem, które będą ze sobą dobrze “trybić” – elementy ostatecznego obrazu prawie nigdy na siebie nie nachodzą, a często bardzo dobrze do siebie pasują.

alt

Gra dzięki dość prostym wyborom jest też dynamiczna i krótka. Działa dobrze w zasadzie w każdym składzie, choć lepiej grało mi się w więcej osób, bo rynek kart ciągle się zmieniał. Wariant solo jest również akceptowalny, chociaż gra jest dla mnie za prosta, żeby z tego powodu ją wyciągać na stół.

Na nim zielono-czerwone krowy

Ostatnim punktem, który muszę tu poruszyć, jest kwestia regrywalności. Mam na jej temat niestety mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo doceniam dużą różnorodność kart punktacji, dzięki którym ciężko wpaść w schemat “najlepszego możliwego układu”. Mam przy tym świadomość, że Canvas jest grą na tyle prostą i lekką, że ciężko się w nią regularnie zagrywać. Mam poczucie, że nawet dość nielubiany przeze mnie Splendor pozwala na większe zróżnicowanie strategii, a co za tym idzie – poczucie większych różnic między kolejnymi rozgrywkami. W Canvas liczba rozegranych rund jest w zasadzie stała (12-14) i zawsze wszyscy kończymy – tak czy inaczej – z trzema gotowymi obrazami. Jest to bardziej cecha niż wada, ale co tu kryć – po intensywnym ogrywaniu do recenzji potrzebuję trochę przerwy, zanim wrócę do malowania obrazów.

alt

Canvas – werdykt

Recenzja wyszła dziś dość krótka, ale też nie ma co się specjalnie rozpisywać. Canvas jest prostą grą rodzinną, która byłaby “zaledwie” ok, ale dzięki tematowi i fantastycznemu wykonaniu powinna zawędrować na wiele półek. Jeśli nie jesteście zatwardziałymi eurosucharzystami lub graczami wojennymi, którzy mogliby grać nawet w excela (byle oferował głębię strategiczną), to wypróbujcie Canvas. Pewnie Was nie wyrzuci z kapci, ale stworzone obrazy powinny Wam wynagrodzić czas poświęcony na rozgrywkę.

alt

Plusy
  • gra jest PRZE-PIĘK-NA
  • wykorzystanie przezroczystych kart
  • zgrabnie składające się obrazy
  • sporo wariantów punktacji
  • szybka rozgrywka
  • proste zasady
Plusy / minusy
  • to “tylko” filler
Minusy
  • umiarkowana regrywalność

Ocena:

Rozgrywki w Canvas dostarczają czystej estetycznej przyjemności. Dobra (choć nie wybitna) gra, którą jednak warto mieć na półce z uwagi na przecudowne wykonanie. Oprócz tego to przyzwoity filler do zagrania od czasu do czasu.

Dziękujemy wydawnictwu Awaken Realms Lite za przekazanie gry do recenzji.

Grzegorz Szczepański

Game Details
NameCanvas (2021)
ZłożonośćMedium Light [1.68]
BGG Ranking523 [7.26]
Liczba graczy1-5
Projektant/ProjektanciJeff Chin and Andrew Nerger
GrafikaLuan Huynh
WydawcaRoad To Infamy Games (R2i Games), ADC Blackfire Entertainment, Awaken Realms, Engames, GateOnGames, Gém Klub Kft., Kaissa Chess & Games, Korea Boardgames, Lavka Games, MEBO Games, Tower Tactic Games and Ігромаг
MechanizmyContracts, Hand Management, Increase Value of Unchosen Resources, Layering, Open Drafting, Set Collection and Solo / Solitaire Game
Grzegorz Szczepanski