Unia Lubelska. Lubelski Dominion. Recenzja

Unia Lubelska to gra karciana, w której wcielisz się w zwolenników lub przeciwników połączenia Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jeśli chcesz przekonać do swoich racji posłów i senatorów, postępuj mądrze, wykaż się sprytem, przebiegłością, intelektem i retoryką. Zdobądź poparcie magnaterii, szlachty i duchowieństwa, aby ostatecznie przekonać parlamentarzystów. Jeśli ci się uda, wygrasz!

Ciekawostką jest, że Unia Lubelska przeznaczona jest dla 2 lub 4 graczy. Mamy tu mechanikę budowania talii, a także trochę licytacji. Nie wszystko jednak wygląda tu tak samo jak w Dominionie. Za tym wszystkim stoi oczywiście kawał historii oddany świetnie na kartach przez Radosława Jaszczuka. Jednak sama unia stoi tu trochę w tle, choć z pewnością zachęca i inspiruje do poznania jej historii.

Informacje o grze


Autor: Michał Sieńko
Wydawnictwo: Fundacja TRACH
Liczba graczy: 2 lub 4
Czas gry: od 30 do 60 minut
Wiek: od 12 lat
Cena: około 50 zł
Instrukcja

Wykonanie

Zacznijmy od ilustracji, bo te wymagają paru słów. Zaczynając od okładki, a kończąc na kartach – każda z ilustracji jest naprawdę świetna. Postacie historyczne są świetnie zarysowane, dynamiczne. Do tego kolorystyka jest dość żywa. Całość – pomimo formy karcianej – świetnie się prezentuje. Jeśli mielibyśmy ją porównywać z wspominanym wcześniej Dominionem (starą wersją podstawki), to wszystko opowiada się po stronie Unii Lubelskiej. Przy okazji widać, że poszczególne ilustracje zostały przemyślane i świetnie oddają klimat walk stronnictw o dalsze losy Rzeczypospolitej.

Pewnym mankamentem jest tu ikonografia. Karty nie mają na sobie efektu w postaci tekstu. Stąd też na początku musimy zapoznać się z prawie każdą kartą z osobna. Ich rodzajów jest chyba ok. 20, choć niektóre oznaczenia się powtarzają. Mimo to nie jest to dość jasne w pierwszym kontakcie. Myślę, że decyzja o użyciu ikonografii została podjęta z uwagi na wydanie dwujęzyczne. Zarówno w instrukcji, jak i w tytułach kart pojawia się bowiem język polski i angielski. Z jednej strony oczywiście dobrze, gdyż gra może trafić do szerszego odbiorcy – np. zagranicznych turystów odwiedzających Lublin, ale… właśnie ikonografia może być trochę nieczytelna na początku.

W samej grze oprócz kart, mamy też znaczniki: poparcia, głosów (o które będziemy walczyć), a także znacznik Marszałka. Wszystko jest dobrej jakości. Jak już wspominałem – mamy tu grę karcianą, stąd też nacisk jest głównie na karty.

Zasady

W grze jesteśmy podzieleni na dwa stronnictwa (niestety dość umowne, jeśli chodzi o działania): za zawarciem unii i przeciw niej. Stąd też Unia Lubelska przeznaczona jest tylko dla 2 lub 4 graczy. Każde ze stronnictw ma wtedy równe szanse. W czasie samej gry każdy może jednak zagrywać dokładnie takie same karty, jedynie określenie “przeciwnik” odnosi się do wrogiego stronnictwa.

Celem jest uzyskanie większej liczby głosów niż przeciwnik/przeciwnicy. Rozgrywka toczy się do momentu wyczerpania puli głosów.

Każda runda składa się z dwóch faz:

  1. faza akcji
  2. faza licytacji

Pierwszego gracza pierwszej fazy wyznacza osoba posiadająca znacznik Marszałka. Ma ona zresztą dodatkowe funkcje, bo rozstrzyga wszystkie remisy. W trakcie fazy akcji gracz zagrywa karty, które posiada na ręce (dobiera na początku 5 z własnej talii). Można zagrać dowolną liczbę kart szarych, ale tylko po jednej w każdym innym kolorze. Po zagraniu najczęściej od razu otrzymujemy jakiś dodatkowy efekt: otrzymanie głosów, żetonów poparcia, dobranie nowej karty… Warto przy tym zostawić sobie karty, które posłużą do licytacji.

Po rozegraniu przez każdego fazy akcji przechodzimy do licytacji. Sprawdzamy siłę poszczególnych kart pozostawionych przez graczy. Najlepszy, a później pozostali zgodnie z siłą – wybierają z toru kart jedną, która trafi do ich talii. Gracz, który miał najmniejszą siłę, traci dodatkowo jeden głos.

W czasie gry dzięki żetonom poparcia, możemy uzyskać specjalne karty – dzięki nim mamy dodatkowe możliwości do wykorzystania w czasie fazy akcji.

Jak już wspomniałem, gra kończy się, gdy pula głosów się wyczerpie. Sprawdzamy wówczas, które ze stronnictw zdobyło większą liczbę głosów.

Wrażenia

Pierwsze pytanie, które się rodzi: dlaczego nie ma możliwości grania na 3 osoby…? Zamierzeniem autora było skupienie się właśnie na owych stronnictwach: za lub przeciw unii. Mimo to nic nie stoi na przeszkodzie, by grać w 3 osoby. Same stronnictwa zbytnio nie mają odzwierciedlenia w grze. Owszem, zbieramy punkty razem, ale poza tym… Nawet na koniec pewnie nie będziemy pamiętać, kto był za, a kto przeciw. Na pewno cały zamysł ma pewne odbicie w historii i w pewien sposób buduje klimat, ale z punktu widzenia graczy nie gra dużej roli.

Odnośnie samej gry mamy tu dość ciekawą wariację na temat mechanik deck buildingu. Mimo wszystko trochę tu brakuje możliwości zakupu więcej niż jednej karty (jak np. w Star Realms). Po rozgrywce niezbyt czujemy, by nasza talia mocno się rozwinęła. Owszem, dostajemy nowe karty, ale wcale nie jest ich tak dużo. Często w momencie wyboru nowej może się okazać, że żadna nas nie interesuje, że trochę inaczej chcielibyśmy poprowadzić naszą strategię. Mamy tu też ograniczenia dotyczące zagrywania kart: jedna w danym kolorze. Często może to dość mocno zablokować gracza, ale też trochę wymusza zbieranie kart w różnych kolorach.

Tak czy siak nie przesadzajmy. Gra nie pretenduje do hitu na miarę wcześniej wymienianych tytułów. Unia Lubelska ma być przystępną pomocą i promocją miasta – która przy okazji ma przybliżyć temat tytułowej unii. Jest skierowana do szerokiego grona odbiorców, dla których często może to być pierwszy kontakt z nowoczesnymi grami (czy też z mechaniką budowania talii). Stąd też prosta licytacja (w ciemno), stąd dobieranie po jednej karcie, stąd stronnictwa. Nie wszystko musi mi tu odpowiadać, bo nie do końca czuję się grupą docelową. Jednak zdecydowanie doceniam grę jako pomoc w przybliżaniu historii. Tu z pewnością jest jeszcze sporo do zrobienia. Nie ma ciągle zbyt wielu dobrych polskich gier historycznych. Wcześniej autor – Michał Sieńko – wraz z m.in. Adamem Kwapińskim tworzyli Fabrykę Gier Historycznych. Powstało dzięki nim sporo ciekawych tytułów: Sigismundus Augustus, Bohaterowie wyklęci, First to fight, Odbudowa Warszawy, Teomachia. W tym momencie w Lublinie ich misję kontynuuje Fundacja TRACH, której udało się już wydać: Historię Lublina, teraz – Unię Lubelską. Wiadomo (już po samych tytułach), że gry mogą się wydawać jako skierowane tylko i wyłącznie do mieszkańców miasta. Mimo to warto docenić i takie inicjatywy. W obu przypadkach mamy bowiem pełnoprawne, nowoczesne tytuły zaprojektowane przez doświadczonego autora.

Wróćmy jednak do samej gry. Co mi się w niej podoba?

  • jest krótka – gramy do wyczerpania puli głosów, nie ma ich dużo, stąd też i gra nie toczy się w nieskończoność
  • mamy tu jasny cel (choć jego osiągnięcie nie zawsze będzie proste)
  • wprowadzono tu ciekawy sposób interakcji pomiędzy graczami:
    • przede wszystkim Marszałek wyznacza pierwszego gracza, który wykona akcje, ale też rozstrzyga wszystkie remisy
    • same karty mają zdolności wpływające na pozostałych – możemy kazać odrzucić komuś głos lub żetony poparcia, mamy tu też możliwość zagrania Veto na czyjąś kartę anulując jej efekt
    • do tego mamy oczywiście licytację, która wyznacza kolejność pobierania kart

Jak już wspominałem, sama gra jest dość lekka i przystępna. W czasie rozgrywki nie operujemy mnóstwem zasobów. Martwić się musimy głównie o głosy. Można też powalczyć z innymi o poparcie, które jest dość przydatne. Jednak samo poparcie nie wystarcza, warto zadbać także o posiadanie znacznika Marszałka, by móc zadecydować o remisach, ale też o kolejności wykonywania akcji. Jak się łatwo domyślić warto być ostatnim w turze, by w razie czego przejąć Marszałka – remisy w czasie licytacji też się zdarzają. Stąd też często się zdarza, że posiadający znacznik raczej nie będzie chciał go nikomu oddać.

Co do skalowalności, gra lepiej sprawdza się w pełnym składzie. W dwie osoby mamy właściwie prosty i szybki pojedynek. Regrywalność zapewniona jest przez dość sporą talię – kolejność pojawiających się kart będzie inna w każdej rozgrywce. Klimat… mamy tu postacie historyczne widoczne na kartach, ale właściwie zbieranie głosów mogłoby się odbywać w zupełnie innej otoczce i w zupełnie innym czasie historycznym (używając nawet tej samej ikonografii). Dlatego też nie trzeba znać historii, ale gra z pewnością może niektórych zaintrygować do sięgnięcia po więcej informacji.

Podsumowanie

Unii Lubelskiej nie spotkacie w sklepach z planszówkami. Można ją jedynie nabyć na stronie Fundacji TRACH. Jest to tytuł wydany na pamiątkę 450. rocznicy tytułowej Unii. Gra jednak nie jest w żadnej mierze quizem ani zbiorem informacji. Mamy tu nowoczesny tytuł z dość ciekawym podejściem do mechaniki budowania talii. Niech was nie zwiedzie więc tytuł i tematyka. Do gry może zasiąść właściwie każdy, nawet zupełnie niezaznajomiony z tematem.

Gra nie jest trudna, toczy się dość szybko, można więc w ciągu wieczoru zagrać bez problemu kilka rozgrywek. Patrząc na oprawę graficzną, a także na samą tematykę moglibyśmy sobie jedynie życzyć, by powstawało więcej tego typu tytułów.

Plusy
  • grafika!
  • ciekawe podejście do mechaniki budowania talii
  • proste i przystępne zasady
  • płynna rozgrywka
  • ciekawie zaprojektowana interakcja pomiędzy graczami (patrz: wyżej)
Plusy / minusy
  • licytacja w ciemno – nie wiemy, co wystawią przeciwnicy
Minusy
  • tylko dla 2 lub 4 graczy
  • tor kart nie jest zbyt długi – często mamy dość ograniczony wybór

Ocena: 4 out of 5 stars (4 / 5)

Dziękujemy Fundacji TRACH za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameUnia Lubelska (2019)
ComplexityLight [0.00]
BGG Rank [User Rating]0 [0.00]
Player Count (recommended)2-4 (Unset)
Designer(s)Michał Sieńko
Artists(s)Radosław Jaszczuk
Publisher(s)(Self-Published)
Mechanism(s)CAR-05 Deck, Bag, and Pool Building

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka