Dinokalipsa – tylko nie złap doła. Recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Rebel. Wydawnictwo Rebel nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Wydaje wam się, że tak łatwo być dinozaurem? Że to sama frajda? A przecież tuż za rogiem katastrofa! Meteoryty, fałszywi przyjaciele, wiewiórki szablozębne! Właściwie cały czas pod górkę. Po prostu Dinokalipsa!

Zadaniem graczy będzie tu utrzymać się w grze jak najdłużej. Dinokalipsa skończy się, gdy zostanie tylko jeden żywy dinozaur (który po prostu wygra), ewentualnie gdy zdobędzie odpowiedni pułap punktowy. 

Informacje o grze Dinokalipsa

Wykonanie

To co lubimy w grach Unstable Games, to oczywiście ilustracje i humor. Tym razem wszystko kręci się wokół problemów dinozaurów. A te mogą być naprawdę wszelakie. Świetne ilustracje obrazujące poszczególne “katastrofy” tylko podkręcają klimat. 

Może się wydawać, że wszystko tu jest przeciwko biednym małym dinusiom, ale przecież każdy z nich ma na ręce przeróżne przydatne przedmioty. Co prawda zdarzy się tu i zwykły patyk albo kamień, ale mamy też szansę na coś dużo bardziej przydatnego jak piła łańcuchowa czy maczuga. Każda z kart ma co prawda trochę dziecinną kreskę, ale podobny zabieg był w słynnych Jednorożcach, które przecież ukazały się w mocno dorosłej odsłonie. 

Mi osobiście ilustracje bardzo przypadły do gustu i są nawet lepsze niż w wymienianych wcześniej Odjechanych jednorożcach. Inna sprawa to same (dość wymyślne zresztą) problemy dinozaurów. Sporo z nich jest mocno naciąganych czy wręcz mało śmiesznych, ale każdy tu oczywiście może mieć własne zdanie.

Mało wygodna jest niestety instrukcja, która jest składana z dużej “płachty” papieru. Znalezienie tam ważnych informacji w trakcie gry może przysporzyć trochę problemów. Poza tym zabrakło tu parę przykładów, jak traktować karty specjalne i jak uwzględniać je w trakcie punktacji. 

Nie martw się, to już prawie koniec…

To właśnie hasło będzie nam tu przyświecać. Nie należy zapominać, że dinozaury czeka prędzej czy później apokalipsa. Meteory właściwie już się zbliżają. I tak zginiemy, ale przynajmniej możemy to trochę odwlec. Przypomina to trochę historię z gry Spadamy – wiemy, że każda krowa spada, ale może akurat nasza spadnie najpóźniej? 

Mamy tu właściwie dość prosty mechanizm. Odkrywamy kartę katastrofy, a następnie każdy gracz wybiera jedną kartę z ręki, którą kładzie przed sobą. Gdy już wszyscy są gotowi, wówczas odkrywamy karty i sprawdzamy, kto zagrał najsłabszą – ten gracz otrzymuje kartę katastrofy. Oczywiście raczej będziemy chcieli tych właśnie kart unikać. Wystarczy, że przed nami znajdą się 3 karty w jednym typie – wówczas automatycznie odpadamy z gry.

Oczywiście znając chociażby Odjechane jednorożce możemy i tu spodziewać się co nieco złośliwych chwytów. Inni gracze mogą zagrać przeróżne karty specjalne, które mogą spowodować np. anulowanie efektów z kart przedmiotów albo chociażby odwrócenie punktacji. Można więc nawet po zagraniu przedmiotów jeszcze sporo namieszać, zwłaszcza gdy nie trafiły nam się zbyt dobre karty.

A jak liczymy tu punkty? Gracz z najwyższą kartą przedmiotu otrzyma na koniec rundy tyle punktów, ile jest na jego karcie. Gracz z najniższym wynikiem – otrzyma katastrofę, która trafia do jego obszaru gry. Co prawda każda taka karta zbliża nas do przegranej, ale jest też pocieszenie: za każdą kartę katastrofy otrzymujemy co rundę dodatkowy punkt. 

Gramy tak pewnie i kilkanaście rund. Dinokalipsa skończy się (a właściwie dopiero zacznie), gdy wszyscy odpadną poza jednym graczem. Koniec może też nastąpić, gdy jeden z graczy osiągnie wymagany pułap punktowy (50). 

Wrażenia

Jak już wspomniałem: nie jest łatwo być dinozaurem. Nie jest też łatwo grać w Dinokalipsę, gdy nie podchodzą nam karty, a inni gracze i tak zmawiają się przeciwko nam. Zawsze możemy wtedy pocieszać się świetnymi ilustracjami na kartach. 

Gra jest pełna humoru, jest przy tym naprawdę lekka i losowa. W sam raz dla młodszych graczy. Im starszy i bardziej doświadczony zawodnik, tym może być ciężej z odbiorem. Ja mimo wszystko lubię grać w ten tytuł z moimi dziećmi. Widać, że dobrze kombinują i że tytuł sprawia im sporo radości. Z całą pewnością odnajdą się tu też gracze, którzy oczekują lekkiej i zabawnej rozgrywki. Z całą pewnością ją tutaj znajdą, choć być może nie każdemu będzie odpowiadał “dziecinny” poziom ilustracji.

Żeby jednak nie było tutaj całkowitego spłycenia gry – mamy tu też szczątkową strategię. Możemy bowiem zarządzać swoją ręką i świadomie decydować się na wykorzystanie później lepszej karty. Być może czasem lepiej zdecydować się na wzięcie katastrofy, która mnie (jeszcze) nie zabije, a przy innych układach zagrać coś “pewniejszego”. Dalej jednak ciężko przewidzieć, co mogą zagrać inni, a także z jaką katastrofą przyjdzie nam się za chwilę zmierzyć. Przy tak wielu zmiennych ciężko cokolwiek sobie na dłuższą metę zaplanować. Jak już jednak wspomniałem, nie o to tutaj chodzi. 

W Dinokalipsę zagrać można w gronie od 2 do 4 osób. W 2 niestety gra się naprawdę ubogo. Zdecydowanie – im więcej tu graczy, tym lepiej. Gra za bardzo się przez to nie wydłuża, a dochodzi o wiele więcej interakcji. Oczywiście częściej mogą się wtedy zdarzyć remisy, które trzeba rozstrzygnąć, ale to dodaje tylko emocji. Szkoda, że w grze nie ma możliwości zagrać w więcej osób, bo tytuł ten jest bliski innym imprezowym tytułom, a tak jesteśmy ograniczeni tylko do 4 graczy. 

Gra przeznaczona jest dla graczy od 8 lat, choć poziom niektórych żartów wskazywałby na trochę starszego odbiorcę. Mimo wszystko 8 lat to wystarczający wiek, by sobie poradzić. Oczywiście trzeba uwzględnić tutaj sytuację, gdy wielu graczy chce zamieszać i pozmieniać punktację. Może się wtedy okazać, że najwyższy wynik jest teraz najniższym, by za chwilę było odwrotnie, a potem jeszcze raz. Nie ma tutaj ograniczeń – każdy może zagrać dowolną liczbę kart specjalnych, choć oczywiście gracze są ograniczeni do 5 kart, które posiadają na ręce. 

Podsumowanie

Dinokalipsa to dość prosty, niepozbawiony humoru tytuł. Z całą pewnością można go polecić całym rodzinom, ale też młodszym miłośnikom dinozaurów (którzy już potrafią czytać). Starsi (czy też bardziej doświadczeni) gracze też mogą się tu bawić całkiem dobrze, o ile nie przeszkadza im charakterystyczny humor i pewna doza losowości. Jeśli bawiliście się dobrze przy Odjechanych jednorożcach, to tu mamy coś podobnego. Być może dinusie nie są aż tak “odjechane”, ale niektóre żarty są całkiem udane. 

Szkoda jedynie, że w instrukcji zabrakło paru przykładów, w jakiej kolejności rozpatrywać efekty specjalne, ale lektura BGG trochę w tym pomaga. 

Plusy
  • ilustracje
  • humor
  • temat
Plusy / minusy
  • losowość
  • negatywna interakcja
Minusy
  • niepraktyczna instrukcja w formacie składanego na 4 arkusza
  • brak przykładów zmusza gracza do kombinowania i własnych interpretacji

Ocena:

Dinokalipsa wciąga w świat trochę smutnych dinozaurów. Zewsząd bowiem same katastrofy. To jednak nie koniec: uwaga na złośliwości ze strony innych graczy. A do tego na pewne braki w instrukcji… Za to ilustracje są naprawdę fajne. 

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

 

Łukasz Hapka

Game Details
NameHappy Little Dinosaurs (2021)
ZłożonośćMedium Light [1.54]
BGG Ranking5883 [6.22]
Player Count (Recommended)2-4 (3-4)
Projektant/ProjektanciRamy Badie
GrafikaRamy Badie
WydawcaUnstable Games, Asmodee, Asmodee Spain and Rebel Sp. z o.o.
MechanizmyCard Play Conflict Resolution, Hand Management, Player Elimination, Push Your Luck, Set Collection, Take That and Variable Player Powers
Łukasz Hapka