Marco Polo II. Podróż po raz drugi? Recenzja

Podróżnicy z Marco Polo kontynuują swoją epicką przygodę w najnowszej odsłonie nagradzanej gry strategicznej. Po przybyciu do Pekinu wracają na zachód w służbie Chanowi, zmierzając do najdalszych zakątków jego imperium w poszukiwaniu sławy i bogactwa.

Marco Polo II to jakby nie patrzeć sequel – druga część. Ale… jednocześnie jak najbardziej samodzielna i pełnoprawna eurogra. Patrząc na dorobek obu autorów naprawdę trudno nie docenić różnorodności pomysłów, ciekawych rozwiązań, które udało im się wprowadzić do świata gier planszowych. Tzolk’in, Teotihuacan, Tekhenu, Barrage, Grand Austria Hotel, Newton – to tylko te najpopularniejsze. Czy ktoś jeszcze nie zna Simone Luciani i Daniele Tascini? Przy okazji drugiej części warto oczywiście wrócić pamięcią do pierwowzoru – Marco Polo.

Co otrzymamy tym razem? Oczywiście kostki – w końcu to dice placement. Dalej mamy podróżowanie, kontrakty, różnorodne akcje w miastach, bonusy, cele… Ale to wszystko choć oczywiście podobne, to zrobione lepiej. Dlaczego? Zapraszam do tekstu.

Informacje o grze


Autor: Simone Luciani, Daniele Tascini
Wydawnictwo: Albi Polska
Liczba graczy: 2 – 4
Czas gry: ok. 120 min.
Wiek: 12+
Cena: ok. 180 zł

Jak wygląda Marco Polo II W służbie chana?

Marco Polo II – tak jak zresztą poprzednik – został pierwotnie wydany przez uznane niemieckie wydawnictwo Hans im Glück. Jakość więc wydania jest na najwyższym poziomie. Wszystko więc wygląda świetnie: zaczynając od planszy, a kończąc na drewnianych znacznikach i kartach.

Tym razem jednak wydawca postarał się o dodatkowe elementy w wyprasce, dzięki czemu pakowanie gry jest wygodniejsze. Przegródki trzymają komponenty i dzięki nim nie trzeba wszystkiego pakować w woreczki strunowe.

Za ilustracje odpowiada (jak i poprzednio) Dennis Lohausen. Osobiście zdążyłem się już do tego pana przyzwyczaić. Zdecydowanie warta podkreślenia jest tu przede wszystkim czytelność oznaczeń wykorzystywanych zarówno w pierwszej, jak i w obecnej części. Oczywiście przyda się też zaznajomienie z instrukcją, ale już przy drugiej rozgrywce nie powinno być problemów z odczytaniem wszystkich ikon.

Mechanika i rys zasad

Osobom zaznajomionym z pierwszą częścią lektura zasad nie powinna przysporzyć problemów. Znajdziemy tu sporo podobieństw, a nowe/zmienione elementy są wyróżnione w instrukcji.

Jak przystało na rasowe euro, naszym celem będzie zdobyć jak największą liczbę punktów. Mamy na to 5 rund. W tym czasie starać się będziemy:

  • dotrzeć do jak największej liczby miast,
  • zrealizować uzyskane kontrakty,
  • zdobyć i ulepszyć pieczęcie gildii,
  • korzystać z przeróżnych akcji dostępnych na kartach miast.

W grze mamy znane z pierwszej części surowce: wielbłądy (pomocne w drodze, ale też do zakupu dodatkowych kości), złoto, jedwab, pieprz (do realizacji kontraktów). Pojawia się też tu nowy surowiec: jadeit, którego potrzebować będziemy do niektórych akcji i kontraktów, ale który stanowić też będzie rodzaj jokera (można się nim posłużyć jako monetą lub wielbłądem).

Nie zmienia się oczywiście sam główny mechanizm gry, czyli dice placement. Żeby wykonać poszczególne akcje, używać będziemy kostek. Niektóre pola będą dostępne tylko dla pierwszego gracza (np. karty miast), niektóre zaś umożliwiają dostawienie się innym graczom (należy wówczas zapłacić do banku wartość z niższej kostki). Część z pól wymagać będzie wstawienia się tam kilkoma kostkami – w takim przypadku wartość z niższej kostki wskazuje nasze możliwości. Szczególnie ważne w grze okazują się dodatkowe kości, które możemy zakupić (raz na kolejkę) za 3 wielbłądy.

Nie zapominajmy, że każdy z graczy będzie posiadał zupełnie inną postać, która też da mu wyjątkowy bonus. Mamy tu więc panią, która przy każdym rzucie kostką da nam bonus. Mamy pana, który pomoże zdobywać pieczęcie gildii. Ciekawa jest też postać, która nie musi ponosić kosztu podróży z planszy (a dokładnie monet i wielbłądów), za to będzie się poruszać za każdym razem o 1 pole (korzystając z najsłabszej akcji).

Różnice: Marco Polo II a Marco Polo

Co zmienia się w stosunku do pierwszej części:

  • górna część planszy (mapa) jest tu dużo bardziej rozbudowana – pomiędzy miastami mamy więcej połączeń, mamy miasta specjalne (z dodatkowymi premiami za ulepszone pieczęcie), mamy przeniesione z dołu kontrakty
  • akcja podróży została podzielona na 3 osobne pola; i nie ma co ukrywać podróżowanie jest teraz prostsze
  • zdobywanie kontraktów wiąże się z postawieniem placówki w odpowiednim mieście – bez tego nie możemy dobrać nowych płytek
  • rynek został zamieniony; zdobywanie poszczególnych surowców jest tańsze (za złoto nie płacimy już 3 kostkami), dodatkowo na każdym z polu mamy aż 4 możliwości (oferty): 2 bezpłatne, a 2 (cenniejsze) dostępne za jadeit
  • pole akcji “łaska chana” został zamieniony: obecnie zysk z pola to 2 wielbłądy i 4 monety
  • cele zostały przemodelowane: zamiast 2 kart mamy teraz tylko jedną, zamiast docierać do konkretnych miast docieramy właściwie do konkretnego herbu
  • bonus z herbów liczony na koniec gry pozwala zresztą zdobyć naprawdę sporo punktów: liczyć tu będziemy różne herby w miastach, w których mamy placówki

Z ciekawostek: spróbowałem połączyć obie części i wykorzystać postacie z jedynki w drugiej części. Szczególnie mocny okazał się Berke Khan, choć i Johannes Carpini mógłby lepiej wykorzystać swoją zdolność. Oczywiście nie wszystkie postacie w ogóle można przenieść, ale poza wymienionymi nadać się mogą także: Wilhelm von Rubruk, Matteo Polo  i Raschid ad-Din Sinan.

Lepsza? Gorsza? Inna?

Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, chwilę zatrzymajmy się na samej rozgrywce. Od początku czuć tu nacisk na podróż. Bez niej właściwie nic nam się nie uda: nie zdobędziemy nowych kontraktów, nie zrealizujemy celu, nie zdobędziemy premii za herby. Przy okazji dostęp do poszczególnych miast to oczywiście premie, które otrzymujemy co rundę, ale też akcje, które mogą być sporą pomocą. Kluczem do rozgrywki będzie także umiejętne wykorzystanie cech swojej postaci. Każda z nich specjalizuje się w czymś innym i warto o tym pamiętać. Być może niektórzy od razu doszukają się tu braku balansu pomiędzy ich zdolnościami, ale podobnie zresztą było w przypadku pierwszej części. Wyjadacze oczywiście będą zdania, że niektórymi postaciami gra się po prostu łatwiej, a wcale nie oznacza to, że zawsze się nimi wygrywa. Dużo zależeć będzie od układu planszy, ale też od przeciwników.

Mamy tu w dużej mierze sporo z innych gier euro, a przede wszystkim przetwarzania jednych dóbr w inne. W jednej akcji uda nam się zamienić wielbłądy na monety, w innej zyskać jadeit, następnie jadeit dzięki rynkowi zamienić w złoto i jedwab. Na koniec zaś tego wszystkiego realizuję kontrakt, który dodatkowo pozwala mi się poruszyć. Często to właśnie realizacja kontraktów da nam niespodziewane akcje czy bonusy. Nie należy przy tym zapominać o natychmiastowych premiach, gdy tylko wstawimy się ze swoją placówką do miasta. Taki bonus, mimo że niepozorny, może nam oszczędzić akcję, co jak wszystko ma tu znaczenie.

Autentyczna sytuacja w grze (pod koniec ostatniej rundy). Walka trwa do końca.

Czy mamy tu zaś znane i lubiane wszystkim eurofanom budowanie silniczka? Właściwie jest ono trochę zakamuflowane, ale jednak… Wszystko za sprawą kolejnych miast, w których stawiamy nasze placówki handlowe. To dzięki nim otrzymujemy co rundę premie, ale też mamy dostęp do różnorakich akcji. To właśnie te ostatnie mogą sprawić, że szybko zyskamy przewagę nad innymi. Nie zablokujemy co prawda innym dostępu do miasta, ale zawsze możemy pierwsi skorzystać z atrakcyjnej akcji.

Gra świetnie się skaluje, choć najciaśniej będzie w maksymalnym składzie. Najbardziej odczujemy to na mapie, gdzie gracze mogą pójść zupełnie innymi ścieżkami i korzystać tym samym z zupełnie innych miast. Oczywiście dużo ciaśniej będzie na rynku, ale i tak jest dużo spokojniej. Rozgrywka w 4 osoby jest wymagająca, ciasna i… dużo bardziej satysfakcjonująca. Staramy się wtedy także przewidzieć poczynania przeciwników, by móc zrealizować swój plan.

Marco Polo II to świetne euro, dające dużo możliwości, wprowadzające sporą regrywalność, a przy tym dającą satysfakcję z kombinowania i wykorzystywania przeróżnych bonusów. Spokojnie można grać w ów tytuł bez znajomości pierwszej części. Przejdźmy jednak do porównań (oczywiście w stosunku do części pierwszej)…

W Marco Polo II dużo więcej się dzieje. Zmienia się rynek, zmieniają się akcje z 2 kart dostępnych na dole planszy. Mamy też ogólnie kilka akcji więcej. Szczególnie ciekawy jak dla mnie jest zmienny rynek. Wcześniej musieliśmy np. zawędrować kilka razy na jakieś pole. Teraz może się zdarzyć, że z jednego pola zbierzemy wszystko to, co akurat jest nam potrzebne do kontraktu.

Dużo więcej mamy też bonusów. Wszystko to za sprawą pieczęci. To dzięki ich ulepszaniu możemy otrzymać naprawdę atrakcyjne bonusy, które będą działać w każdej rundzie. Zbieranie pieczęci pomoże nam też w podróży po planszy – dzięki nim skorzystamy z ciekawych skrótów i sporo w ten sposób zaoszczędzimy.

Sama podróż, choć tu akurat dużo bardziej potrzebna (czy wręcz niezbędna), nie sprawia aż takich problemów, jak w oryginalnym Marco Polo. Wszystko to za sprawą aż 3 pól akcji, które pomogą nam się przemieszczać. Rzadko więc zdarzy się, że ktoś nas zablokuje. Wcześniej mieliśmy tylko jedno pole, a do tego dalsze przemieszczanie się było coraz droższe. Tu okazuje się, że sama akcja jest bezpłatna. Oczywiście jak spojrzymy na planszę, to koszty okażą się w zasadzie wyższe, więc jakoś się to wyrównuje.

Dostęp do kontraktów jest oparty o dostęp do konkretnych miast. Sprawa jest o tyle jasna, że nikt nie zabierze mi kontraktu z miasta, w którym tylko ja mam placówki. Co oczywiście tylko pomaga w zaplanowaniu sobie kolejnych posunięć. Zdarzało się bowiem w części pierwszej, że ktoś sprzątnął nam sprzed nosa najlepsze kontrakty, które były ogólnodostępne. Teraz dostęp jest ograniczony.

Ogólnie Marco Polo II daje więcej opcji i możliwości. Z uwagi na więcej połączeń na planszy, więcej opcji na rynku, a także aż 3 pola akcji dla ruchu – mamy też grę, która więcej wybacza. Po planszy możemy trochę pobłądzić, a często nawet w połowie gry możemy skupić się na celu z karty i uda nam się go zrealizować. Przy tej okazji najmocniejsza akcja ruchu pozwala nam zostawić po drodze dodatkową placówkę, co często może się naprawdę przydać, gdy chcemy przyspieszyć naszą podróż. Warto też dodać, że nie trzeba się tutaj aż tak przejmować wynikami na kościach. Dlaczego? Nawet z jedynką możemy wykonać najkrótszy ruch czy pójść na rynek. Nawet jedynka pozwoli nam zebrać dowolne kontrakty z miast, do których mam dostęp. Aż tak łatwo w pierwszej części nie było.

Podsumowanie

Na koniec więc musimy sobie odpowiedzieć na najistotniejsze pytanie: czy lubię gry wymagające i karzące przy każdej okazji, czy raczej takie, przy których można na spokojnie pokombinować i trochę odetchnąć, które jednocześnie dają dużo opcji i możliwości. To jest właśnie pytanie o to, która część jest lepsza. Ja osobiście obstaję przy części drugiej. Marco Polo II jest jak dla mnie iteracją w dobrą stronę, zmianami, które w całości akceptuję i rozumiem ich sens. Gracze muszą tu co prawda dużo bardziej reagować na zmiany. Przede wszystkim zmieniać się będzie rynek, ale też akcje dostępne na dwóch kartach miast. Pierwsza część stawiała nas przed trudnym zadaniem: zrealizuj cele, kombinuj, połącz miasta, choć często wcale nie chcesz tego robić, bo ani bonusy ci nie odpowiadają, ani dostępne na nich akcje. W Marco Polo II musisz dużo podróżować, ale jednocześnie chcesz podróżować. Masz przez to dostęp do coraz lepszych akcji – szczególnie w miastach specjalnych, które dodatkowo premiują posiadane pieczęcie.

Jeśli więc masz pierwszą część, a zastanawiasz się nad Marco Polo II, to zastanów się, czy z powyższymi zmianami gra będzie dla ciebie przyjaźniejsza. Jeśli nie posiadasz żadnej, ja osobiście poleciłbym ci właśnie tą drugą.

Końcowe zliczanie punktów za herby

Plusy
  • samodzielna gra zamiast kolejnego dodatku
  • udoskonalone pomysły z pierwszej części
  • więcej możliwości
  • zmienny rynek
  • podróż jest tutaj niezbędna
  • ciekawe postacie
Plusy / minusy
  • nie wydaje mi się, że gra jest na tyle inna od Marco Polo, by mieć obie na półce

Ocena: 5 out of 5 stars (5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Albi Polska za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Te i inne tytuły wydawnictwa Albi możecie nabyć w jego sklepie firmowym. Do 6 grudnia 2020 jest aktywny kod rabatowy “BOARDTIMES”, który obniży koszt zamówienia o 10 %. Zapraszamy do skorzystania (link do sklepu)

Game Details
NameMarco Polo II: In the Service of the Khan (2019)
ComplexityMedium [3.37]
BGG Rank [User Rating]156 [8.10]
Player Count2-4
Designer(s)Simone Luciani and Daniele Tascini
Artists(s)Dennis Lohausen
Publisher(s)Hans im Glück, 999 Games, Albi, Albi Polska, Devir, Giochi Uniti, Hobby World, Korea Boardgames Co., Ltd., Swan Panasia Co., Ltd. and Z-Man Games
Mechanism(s)Contracts, Dice Rolling, Point to Point Movement, Resource to Move, Variable Player Powers, Worker Placement and Worker Placement with Dice Workers
Łukasz Hapka