Viticulture: Essential Edition – wina dajcie! Recenzja

Witaj w XIX-wiecznej Toskanii. Dopiero co odziedziczyłeś mały kawałek ziemi i niewielką winnicę z jedną wyciskarką, małą piwniczką, trzema robotnikami i wielkim marzeniem posiadania najwspanialszej winnicy w całych Włoszech! Twoim zadaniem będzie posyłanie pracowników do rozmaitych zadań, w których mogą ich wspomóc odwiedzający Cię goście. Każda pora roku stanowi nowe wyzwania, czym innym zajmować się będziecie latem, a czym innym zimą.

O Viticulture raczej trudno było nie usłyszeć. To gra, która już od dłuższego czasu jest doceniana przez rzesze graczy. Po wielu latach od premiery gry (2013) wreszcie doczekaliśmy się polskiej wersji. Powiem od razu, że warto było czekać. W grze mamy całkiem sporo tekstu na kartach. Dodatkowo otrzymujemy od razu wersję Essential Edition, która zawiera pewne elementy z dodatku Tuscany. A co można powiedzieć o samej grze? Zapraszam do lektury.

Informacje o grze


Autor: Morten Monrad Pedersen, Jamey Stegmaier, Alan Stone
Wydawnictwo: Phalanx
Liczba graczy: 1 – 6
Czas gry: 45 – 90 min
Wiek: 12 +
Cena: ok. 190 zł
Instrukcja

Wykonanie

Wykonanie jest na najwyższym poziomie. Zresztą z tego znany jest oryginalny wydawca Stonemaier Games. Wystarczy tu wspomnieć inne ich tytuły: Tapestry, Scythe, Na skrzydłach. Tym razem pudełko jest troszkę skromniejsze (przynajmniej od 2 pierwszych tytułów), ale zawartość jest naprawdę całkiem bogata.

Każdy z graczy otrzyma tu pokaźny zestaw drewnianych komponentów w swoim kolorze, a także swoją planszę. Dodatkowo mamy tu planszę główną, dodatkowe szklane znaczniki, a także 4 talie kart. To wszystko składa się na dość ciężkie pudło. Na poszczególne elementy nie mamy co narzekać: karty, drewniane znaczniki, a także szklane “kropelki” robią wrażenie i świetnie prezentują się na stole.

Jedyny zarzut to trochę niepasujące do całości żetony monet. Mimo wszystko da się wytrzymać, a pozostałe komponenty i ogólna jakość wydania jakoś to wynagradzają.

Zasady

Gracze wcielają się w role właścicieli winnic. Każdy z nich stara się zasadzić winorośle, a następnie wyprodukować z nich jak najlepsze wino, które następnie sprzedamy z odpowiednim zyskiem. Gra daje nam poczucie wyścigu, gramy bowiem do momentu, gdy jeden z graczy zdobędzie 20 punktów. Oczywiście na początku o jakichkolwiek punktach właściwie można zapomnieć, dopiero z czasem nasze gospodarstwo będzie dawało nam coraz więcej możliwości.

Viticulture to klasyczny worker placement. Na początku posiadamy trzech robotników i wysyłamy ich po prostu na dostępne pola na planszy. Dzięki poszczególnym akcjom będziemy mogli zasadzić winorośl, zebrać grona, czy w końcu wyprodukować wino a także zrealizować kontrakt. Pewną ciekawostką jest tu “duży robotnik”, który umożliwia wstawienie się na akcję, nawet gdy została już w pełni zajęta.

Każda runda jest podzielona na 4 pory roku.

  • Wiosna – to wybór kolejności (pomysł podobny jak we Fresco)
  • Lato – wykonujemy akcje po lewej stronie planszy
  • Jesień – możemy pobrać nowe karty gości
  • Zima – wykonujemy akcje po prawej stronie planszy, a następnie przygotowujemy kolejny rok

Skalowanie jest tu zapewnione poprzez dostęp do odpowiedniej liczby pól przypisanych do jednej akcji (jedno pole: przy grze w 1-2 osoby, dwa pola: przy grze w 3-4 osoby i ostatecznie trzy pola dla większej liczby osób). 

Ważne przed rozgrywką jest przyswojenie sobie dobrze całego procesu produkcji wina. Najpierw ważne jest oczywiście, by zasadzić sadzonki winorośli. Następnie w osobnej akcji możemy zebrać plony z pola. Dzięki nim mamy zebrane w tłoczni odpowiednie ilości gron. Dopiero wykonując akcję produkcji wina z gron wytwarzamy odpowiednie trunki (czerwone, białe, różowe i musujące) i umieszczamy je w piwnicy, by tam leżakowały i oczekiwały na odpowiedniego klienta. Punkty bowiem otrzymamy właśnie za odpowiednie rodzaje win. Wszystko dzięki kartom zamówień. 

W trakcie rozgrywki nie sposób zapomnieć o gościach, którzy przybywają do naszej winnicy. To dzięki nim w czasie lata i zimy będziemy mieli możliwość wykonania dodatkowych czynności. Każdy gość jest inny, każdy też pozwala w inny sposób nagiąć zasady podstawowe. Jeden da nam zniżkę do zakupu konstrukcji, drugi pozwoli wyprodukować wino nawet bez odpowiedniej piwnicy, trzeci da nam możliwość zarobku, inny da punkty za wino odpowiedniej jakości. Niewykluczone, że nasza strategia będzie oparta właśnie na kartach gości. 

Ostatecznie gra zakończy się, gdy jeden z graczy osiągnie pułap 20 punktów. Należy wówczas dokończyć obecny rok (czyli rundę), a następnie sprawdzić, czyj wynik był najwyższy. 

Wrażenia

Nie zaprzeczam, że mechanicznie Viticulture raczej nikogo nie zaskoczy. Nie tu leży siła tego tytułu. Wysyłanie robotników, wykonywanie odpowiednich akcji, cały proces wytwórczy. To wszystko jest znane z innych gier. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Viticulture jest po prostu wyjątkowo przyjemne. Nie musimy martwić się tu o żywienie, nie musimy zbierać punktów za różne elementy gospodarstwa. Tak naprawdę toczymy tu wyścig o to, kto pierwszy zdobędzie 20 punktów. Tak, kto pierwszy, ten lepszy. 

Możliwości zdobywania punktów być może nie ma tu zbyt wiele, ale mimo to pewne wyzwanie jest odczuwalne. Musimy oczywiście trochę rzeczy sobie zaplanować. Zaczynając od kolejności w czasie rundy, poprzez zaplanowanie ilu robotników przeznaczymy na lato, a ilu na zimę, a kończąc na wybraniu odpowiedniego momentu na wykonanie danej akcji. Musimy przy tym oczywiście wyczuć, na czym zależeć będzie naszym przeciwnikom. Na planszy bowiem często może być trochę ciasno. Poczujemy to zwłaszcza przy 4 (i więcej) graczach. Dużego robotnika mamy tylko jednego, a często może się okazać, że gdy my budowaliśmy konstrukcję, inni gracze zajęli dostępne akcje sadzenia. Wszystkiego nie uda nam się zrobić. Jednak pewnym ratunkiem są właśnie goście. To dzięki nim możemy wykonać kilka rzeczy naraz. Na przykład: zbieramy z pola i realizujemy zamówienie albo dobieramy kartę winorośli i możemy od razu coś posadzić z ręki. Jest tu naprawdę dużo możliwości i to chyba właśnie dzięki kartom gości Viticulture jest takie ciekawe. Można oczywiście ponarzekać, że nie wszystkie karty są tak samo dobre, można pomarudzić, że ktoś dostał z karty 3 punkty, a moja daje mi gotówkę, co np. na koniec gry okazuje się zupełnie niepotrzebne. Niestety zdarza się. Ta losowość może jednemu pomóc, a drugiemu trochę przeszkodzić. To samo oczywiście tyczy się kart winorośli i zamówień. Co z tego, że mam nasadzone czerwone wino, skoro żadne z zamówień, które posiadam tego nie wymaga? Wiadomo, na początku gry lepiej skupić się na sadzeniu wina. Z czasem zadbamy o odpowiednie zamówienia. Ostatecznie wino w piwnicy musi być. Inaczej ciężko będzie zdobyć nam upragnione punkty. 

Jak już wspominałem, gra się w Viticulture po prostu przyjemnie. Poza kilkoma zasadami dotyczącymi wytwarzania wina, cała reszta jest naprawdę intuicyjna i nawet początkujący gracze nie powinni mieć z nimi problemów. Czy jednak Viticulture jest dla początkujących? Tego bym nie powiedział. Zasady nie są trudne, ale już samo zorganizowanie sobie procesu produkcji, zaplanowanie czego potrzebuję, a do tego zadbanie (zwłaszcza na początku) o gotówkę może wydawać się skomplikowane dla niektórych. Z całą pewnością jeśli masz już parę tytułów za sobą, nie bój się i spróbuj. Oczywiście nie zaprzeczam, że daleko Viticulture do gier ciężkich. Szukasz gry, która posiada minimalną losowość, a przy tym jest symulatorem pracy na roli? Nic lepszego ponad Agricolę nie znajdziesz (choć i tam znajdą się tacy, którzy narzekać będą na losowość pomocników). Tutaj dostajemy tytuł średniej ciężkości. 

Podoba mi się, że gra jest cały czas swoistym wyścigiem. Z początku możemy (a nawet musimy) skupić się na rozwinięciu naszego gospodarstwa. Wtedy też dokupujemy dodatkowych robotników, stawiamy konstrukcje (w tym wręcz niezbędną średnią piwnicę). Z czasem zaczynamy realizować pierwsze zamówienia, a także korzystać z usług gości. Przez cały czas musimy pamiętać, że nie gramy sami. Obok nas są gracze, którzy też chcą zrealizować zamówienia, czy wykorzystać karty gości. Zwłaszcza co do tych ostatnich ciężko przewidzieć, jakiego asa w rękawie będą mieli nasi przeciwnicy. Zdarza się, że pod koniec gry wyniki będą mocno zbliżone i wtedy często goście przeważają szalę i pozwalają zdobyć punkt czy dwa więcej. 

Uważam, że Viticulture skaluje się naprawdę dobrze. Przy grze we 2 osoby przy każdej akcji mamy tylko jedno wolne pole. Trochę luźniej (!) mamy w 3 osoby, gdzie miejsca jest trochę więcej, a przy tym mamy już dostępne akcje z bonusem. Dalej robi się tylko ciaśniej, stąd też gra robi się coraz bardziej wymagająca. Ogólnie najlepiej grało mi się w 3 i 4 osoby. Dużo więcej działo się wtedy na planszy. Więcej osób to oczywiście większe przestoje i dłuższa rozgrywka. Gra dwuosobowa nie jest przez to słabsza. Wszystko działa tam bez zarzutu. Wolę po prostu gdy gra (i gracze) zmuszają mnie do bardziej wytężonego kombinowania. Ciekawie wygląda też tryb solo, gdy musimy zmierzyć się z automą, której ruchy są zaplanowane na kartach. Wprowadza to pewien element nieprzewidywalności, który znajdziemy w grach z prawdziwym przeciwnikiem. Celem będzie tutaj zebranie 20 punktów w 7 rund, co często może okazać się dość trudne. Mamy tu możliwość wprowadzenia różnych stopni trudności. Jakby tego było mało, mamy tu też możliwość przejścia 8-etapowej kampanii, gdzie kolejne wyzwania są oczywiście coraz trudniejsze. 

Podsumowanie

Nie oszukujmy się: Viticulture to nowy klasyk! Świetnie wydanie, przystępne zasady, całkiem sporo możliwości pokombinowania, a przy tym wyjątkowo przyjemna rozgrywka. Gra ma szansę się spodobać szerokiemu gronu (!) graczy. Ja osobiście wolę cięższe tytuły z mniejszą dozą losowości, ale tutaj naprawdę dobrze się bawiłem i wcale nie odkładam gry na półkę. Czekam z niecierpliwością na kolejne rozgrywki. Chcę spróbować skorzystać z innych konstrukcji (czy ta altanka może się okazać potrzebna?), czy zobaczyć, co dadzą mi inni (jeszcze nieodkryci) goście. 

Przy tym wszystkim Viticulture wręcz oczarowała mnie wykonaniem. Ostatnio nawet stwierdziłem, że mam słabość do gier Stonemaier Games. Wcześniej Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika i Tapestry. Teraz Viticulture. Nie są to gry zbytnio tanie, ale otwierając pudełko zdecydowanie wiemy za co płacimy. Dbałość o wykonanie odbija się nawet na papierze, na którym jest wydrukowana instrukcja. Można sobie tylko życzyć, by inni wydawcy brali z nich wzór. Ech… 

Podsumowując – polecam Viticulture z całego serca. Gra do pogrania zarówno z grającymi znajomymi, jak i z żoną (której gra wyjątkowo się spodobała). Teraz czekam z niecierpliwością na dodatek (Tuscany), który również ma ukazać się po polsku. 

Plusy
  • klimat, ciekawie oddany proces produkcji wina
  • przejrzyste zasady
  • rewelacyjne wykonanie (niestety poza żetonami pieniędzy)
  • sporo możliwości pokombinowania
  • świetne skalowanie
  • przemyślany tryb solo (z 8-etapową kampanią)
  • regrywalność zapewniona przez różnorodnych gości, a także karty rodziców
Minusy
  • losowość (w kartach) może czasem irytować

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Phalanx za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameViticulture Essential Edition (2015)
Accessibility ReportMeeple Like Us
ComplexityMedium [2.91]
BGG Rank [User Rating]23 [8.09]
Player Count1-6
Designer(s)Morten Monrad Pedersen, Jamey Stegmaier and Alan Stone
Artists(s)Jacqui Davis, David Montgomery and Beth Sobel
Publisher(s)Stonemaier Games, Angry Lion Games, Arclight, Delta Vision Publishing, Feuerland Spiele, Ghenos Games, Lavka Games, Ludofy Creative, Maldito Games, Matagot, PHALANX and sternenschimmermeer
Mechanism(s)Contracts, Hand Management, Solo / Solitaire Game, Turn Order: Auction, Worker Placement and Worker Placement, Different Worker Types
Łukasz Hapka