Zakochanie. Gra dla dwojga – recenzja

Po wielu latach drążenia skały i nieudanych prób wciągnięcia żony w hobby, w końcu stało się. Znalazła się gra, w którą kazała mi grać tylko ze sobą. Niestety wydaje mi się, że nie chodziło o to, żeby grać tylko z nią, a raczej o to, żeby nie grać z nikim innym. Ale ja przecież musiałem testować

Informacje o grze

 

Autor:
Wydawnictwo: Rebel
Liczba graczy: 2
Czas gry: ok. 45 minut
Wiek: od 18 lat
Cena: około 90 zł

Kochać – jak to łatwo powiedzieć, czyli wykonanie

Żarty na bok. Miłość to poważny temat, więc przyjrzyjmy się, jak gra została wykonana. W pudełku znajdziemy:

  • 240 kart z pytaniami
  • 18 kart prezentów
  • 6 kart wyzwań
  • 6 kart kategorii
  • stojak na karty
  • kostkę

Poza powyższym wnętrze pudełka zostało tak przygotowane, że poza oczywistą funkcją przechowywania gry, pozwala również ustawiać pionowo karty podzielone na poszczególne kategorie oraz pytania dla Niej i dla Niego zapewniając dwa osobne pola gry. To bardzo wygodne i eleganckie rozwiązanie. Jeśli chodzi o trwałość elementów, nie za bardzo jest się do czego przyczepić. wszystkie elementy są na tyle wytrzymałe, że spełniają swoje zadanie, szczególnie że zbyt częsta gra w tę pozycję mija się raczej z celem. Niektórzy z testujących narzekali na zbyt małe karty, ale ja problemów ze wzrokiem nie mam, więc nie narzekam.

Przynajmniej nie na to.

Grafiki są proste i minimalistyczne co niekoniecznie jest wadą. Gra dzięki temu wygląda dość elegancko, ale raczej nie przyciąga wzrokiem. To akurat rzecz gustu, ale ja wolałbym coś bardziej kreatywnego.

Nie podoba mi się za to jedno z rozwiązań związanych z mechaniką. W grze mamy 6 kart kategorii, które zakryte stawiamy przed graczami i co turę losujemy jedną, żeby losowo wybrać, jakie partner zada nam pytanie. Po udzieleniu odpowiedzi odkładamy kartę, tasujemy i druga osoba znów dobiera kartę. Czemu zamiast tego nie dodano do gry drugiej kostki, która posiadałaby symbole odpowiadające kategoriom? Nie mam pojęcia. Byłoby to zdecydowanie płynniejsze i tym samym przyjemniejsze rozwiązanie, szczególnie biorąc pod uwagę charakter gry.   

Nie mogłaś być aż tak pijana…

       

Kochać – tylko to, więcej nic… – czyli rozgrywka

Grę zaczynamy od ustawienia między graczami pudełka z grą i wstawienia w odpowiednie otwory kart z pytaniami podzielonych na kategorie (miłość, seks, namiętność, wiedza erotyczna), tak aby ON widział rewers kart z pytaniami dla NIEGO oraz awers kart z pytaniami dla NIEJ (gra nie wspiera związków LGBT). Następnie każdy dobiera 3 karty prezentów i wybiera jedną z nich, która będzie nagrodą w przypadku jego/jej wygranej. Kolejnym etapem jest potasowanie kart wyzwań i dobranie w tajemnicy po jednej z nich oraz potasowanie kart kategorii i ułożenie ich zakrytych między graczami.

Właściwą grę zaczyna ONA losując kartę kategorii. ON dobiera pierwszą kartę dla NIEJ z wylosowanej kategorii i czyta na głoś pytanie bądź zadanie. Jeśli ONA odpowie na pytanie, bądź wywiąże się z zadania, otrzymuje kartę z pytaniem. Na danej karcie znajduje się symbol serca w jednym z czterech kolorów. Jeśli na koniec rundy mamy zebrane w ten sposób wszystkie serduszka znajdujące się na naszej karcie wyzwań, wygrywamy grę, czytamy na głos naszą wybraną kartę prezentu i wystawiamy ją na stojaczku gdzieś w domu na widoku, żeby przegrana strona pamiętała żeby wywiązać się z tego zadania w najbliższych dniach. Jeśli na koniec rundy nadal brakuje nam jakichś serduszek, kolejka przechodzi na drugiego gracza i tak do skutku.

Prawie umarła przy tym ze strachu, ale zadanie zaliczone

Kochać – to nie pytać o nic – wrażenia

Zdecydowanie największa zaleta gry.

Kiedy decydowałem się na wzięcie Zakochania do recenzji byłem zauroczony przedstawionym mi na papierze pomysłem. Opis na pudełku zapowiada romantyczną rozgrywkę mogącą być substytutem gry wstępnej i ciekawe zadania – nagrody sprawiające dużo frajdy i pomagające się do siebie zbliżyć. Co do jednego twórcy mieli rację. System nagród jest fantastyczny. Zadania w stylu “zaskocz mnie”, “przynieś mi śniadanie do łóżka”, “posprzątaj nago mieszkanie”, “przygotuj dla nas romantyczną kolację”, itp. są bardzo fajne i zachęcają do romantycznych lub odrobinę pikantnych gestów, o których w pędzie życia długoletniego związku można trochę zapomnieć. Naprawdę fajna sprawa.

Koniec końców mogłem być ubrany jak chcę ;/

 

Niestety jeśli chodzi o samą rozgrywkę, już nie jest tak różowo. Po pierwsze trudno nazwać zabawę przy Zakochaniu pełnoprawną grą. Nie ma tu żadnych strategii, nie mamy wpływu na pytania które wylosujemy (z marginalnymi wyjątkami), ani na serduszka które za nie dostaniemy. Jedyne co robimy, to odpowiadamy na zadawane nam pytania, co może trwać 4 rundy, a równie dobrze 50 w zależności od szczęścia. Nie musiałoby to być wadą. Można przyjąć, że celem tej zabawy nie jest droga do zwycięstwa, a sama zabawa mająca na celu zbliżyć do siebie graczy. Niestety i z tym bywa różnie. Głównym winnym są tu pytania/zadania na kartach. Bywają takie ciekawe, zachęcające do dyskusji jak: “Czy wiesz, gdzie chciałabym spędzić wakacje?”, “Jakie są moje marzenia?”, itp. Tu faktycznie można się zdziwić, co partner myśli sobie o nas i z pewnością może się z tego wywiązać miła rozmowa.

Po pierwsze duszenia. Już nawet sugestia braku tlenu powoduje u ciebie odruch szybszego łapania powietrza. Poza tym szczury. Pamiętasz tę scenę z GoTa jak przykładali wieśniakowi wiadro z gryzoniem do brzucha i opalali pochodnią z drugiej strony? … To co? Jak tam twój erotyczno – romantyczny nastrój?

Niestety takie pytania przeplatane są kartami, które każą nam się np. rozebrać, co nie byłoby takie złe w grze o tematyce gry wstępnej, gdyby nie to, że o ilości zdejmowanych ubrań decyduje rzut kostką sześciościenną i nagle może się okazać, że z rozmowy o wspólnych planach i marzeniach jedna z grających osób zostaje zupełnie ogołocona z ubrań, co może byłoby kuszące, jeśli gracze mają po 18 lat. Dla małżeństwa z pewnym stażem powoduje to tylko dyskomfort. Za grosz w tym subtelności.

Combo breaker

Jeszcze gorzej, jak gra każe nam podać 6 synonimów słowa penis czy pochwa. Może jestem odrobinkę ograniczony, ale po kilku znośnych synonimach, przychodzą mi do głowy same wulgaryzmy, a przecież nie o rzucanie mięchem tu chodzi. Poza tym mało to romantyczne. Znów wracamy do tego, że tego typu zadania mogą rozbawić/zainteresować jedynie nastolatków i to raczej mało wymagających.

Z internetu jasno wynika, że faktycznie jestem ograniczony – członek, fallus, prącie, interes, przyrodzenie, ptaszek, siurek, siusiak, kuraś, pision, pisiorek, siusiek. A @#$* z tym.

Problem jest też z budowaniem napięcia. Jeśli zabawa miałaby służyć za grę wstępną, to poziom napięcia seksualnego podczas rozgrywki powinien powoli wzrastać. Kompletna losowość kart powoduje, że po zadaniu w stylu pocałuj partnera za uchem dostajemy pytanie w stylu: “Z jakiego materiału produkowano pierwsze prezerwatywy?” Nagle z gry erotycznej płynnie przeskakujemy w formę quizu z nagrodami. Instrukcja co prawda przewiduje usunięcie sobie z puli pewnych kategorii przed rozgrywką w razie takiej potrzeby, jednak przydałaby się możliwość jakiegoś stopniowania pytań w trakcie gry lub możliwości wyboru pomiędzy kategoriami, żeby pozostać w pożądanym klimacie i nie gasić ewentualnego płomienia. Jeśli jednak ktoś przełknie wszystkie moje powyższe narzekania, kolejnym problemem jest to, że nawet te klimatyczne pytania, o których wspomniałem na początku, są dość ograniczone ilościowo i po kliku grach znamy wszystkie – nic nas już nie zaskoczy i tym samym gra traci resztki sensu.

Jest jeszcze jeden bardzo poważny problem – pytania pułapki.

Miły wieczór przy grze może zmienić się malutki koszmar, kiedy twoja partnerka dowiaduje się, że owszem pisałeś kiedyś wiersze dziewczynom, ale ona jakoś tego szczęścia nie doświadczyła. To i tak pikuś przy pytaniu, czy zdarzyło ci się fantazjować o kimś innym podczas seksu albo z jaką celebrytką chciałbyś uprawiać seks? Serio? To ma być gra wstępna? Chyba do rozprawy rozwodowej… Z pewnością takie pytania nie mają nic wspólnego z tytułowym zakochaniem.

Sasha Grey, Sasha Grey… Coś mi to mówi

 

Bo miłość jest niewiadomą – podsumowanie

Czekaj… Czy to na pewno dobra kategoria?

Według mnie Zakochanie jest grą z kryzysem tożsamości. Z jednej strony chce uderzać w romantyczne klimaty budowania związku poprzez rozmowę i romantyczną fizyczność, z drugiej zaś strony dostajemy prymitywne zadania i rollercoaster emocji podczas rozgrywki, który jest niestety w tym przypadku dość frustrujący. Gra wygląda tak, jakby twórcy zrobili burzę mózgów i wrzucili do wora wszystko, co podczas tej burzy się urodziło. Z przykrością nie polecam, choć sama idea gry bardzo mi się podoba.

I tak żadnego z nich nie pamiętasz…

Myślę, że dobrze wiesz, ale nie chcesz tego usłyszeć.

Na górze róże, Na dole fiołki. Niezła z ciebie dupa. – wiersz biały

 

Plusy
  • świetne nagrody dla zwycięzcy
  • proste zasady
  • garść fajnych pytań zachęcających ro rozmów
  • praktyczne pudełko- stojak
  • niektóre karty mnie mocno rozbawiły
  • ciekawy pomysł…
Minusy
  • … słabe wykonanie
  • losowość niektórych zadań
  • nierówny poziom napięcia podczas zabawy
  • karty kategorii zamiast kostek
  • powtarzalność zabawy
  • zwycięstwo oparte jedynie na szczęściu
  • brak kontroli nad rozgrywką
  • pytania pułapki

Ocena: 2 out of 5 stars (2 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Borys Wołkowiecki

Game Details
NameMy Love (2018)
ComplexityLight [0.00]
BGG Rank [User Rating]0 [5.67]
Player Count (recommended)2 (Unset)
Designer(s)Uncredited
Artists(s)Fiore GmbH and Sabine Kondirolli
Publisher(s)HUCH! and Rebel
Mechanism(s)Uncredited

 

Borys Wołkowiecki

Mąż, ojciec, wieczny student, kolekcjoner i wielbiciel gier planszowych, karcianych oraz figurkowych, weteran mistrzowania w Warhammera Fantasy Role Play. Z planszówkami miał styczność od wczesnego dzieciństwa, zaczynając od prostych gier typu grzybobranie. Szybko nudząc się jednak prostotą i losowością, modyfikował zasady tworząc coś, coś, co dziś można by było nazwać grami Talismanopodobnymi. Grał w RPG, zanim w ogóle wiedział co to jest, bawiąc się w opowiadane Pokemony z siostrą i kuzynostwem. W grach ceni najbardziej wspólną zabawę z rodziną i znajomymi, przyjacielską rywalizację i potrzebę ruszenia mózgownicy.
Borys Wołkowiecki