Planszówki na kickstarterze #2

Zapraszam na kolejną porcje wieści o ciekawych grach na kickstarterze.

The World of Smog: Rise of moloch

Liczba graczy: 2-5

Czas rozgrywki: 45-90 minut

Koniec zbiórki: 03.02.2017

Cena: od 100 dolarów + wysyłka około 30 dolarów

Realizacja: Styczeń 2018

Najnowszy tytuł od CoolMiniOrNot odpowiedzialnych za takie tytuły jak Arcadia Quest, Blood Rage, Zombicide czy The Others: 7 Sins. The World of Smog: Rise of Moloch wpisuje się w ich linie wydawniczą, oferując fantastyczne figurki i klimatyczny setting, tym razem ubrany w steampunkowy gorset. Mnóstwo pięknie wykonanych potworów, kafelki terenów nie  oderwane od założeń fabularnych, zróżnicowani protagoniści oraz różnorodne zadania mają wciągnąć nas w wir przygód w świecie, gdzie mechanika odebrała palmę pierwszeństwa elektronice. Jeden z graczy przejmuje kontrolę nad tajnym stowarzyszeniem The Cult dowodzonym przez arcyłotra Nemesis. Celem plugastwa jest oczywiście obalenie rządu (Boże chroń Królową!). Honorowi dżentelmeni stowarzyszeni w Gentelmen of the Unicorn Club stawią czoła złu, które ukrywa się w każdym ciemnym zaułku uliczek, gdzie nie docierają światła gazowych latarni. Cieszy konieczność dostosowania stylu walki do przeciwników, modułowe plansze (zaprojektowane z odpowiednią dawką zdrowego rozsądku), Torment Card zmieniające nasze współczynniki pod wpływem zebranych obrażeń oraz specjalny zasób Ether, pozwalający na używanie najsilniejszych przedmiotów i zdolności przy jednoczesnym zwiększeniu potęgi popleczników ciemności. Martwi uboga liczba scenariuszy w podstawce (dopiero wraz z płatnymi dodatkami baza dostępnych przygód staje się znośna), nieobecność innowacyjnych rozwiązań mechanicznych oraz niejasny system inicjatywy. Nie zawsze jednak nowość jest gwarantem godziwej rozgrywki. Czasami dobre połączenie sprawdzonych patentów sprawdza się lepiej niż wachlarz chybionych pomysłów. Muszę jednak szczerze przyznać, że strategia wydawnicza CoolMiniOrNot przyprawia mnie o delikatną dozę irytacji. Jeśli teraz nie sprzedam nerki i nie kupię danego tytułu, którego mechanika nie jest zaprezentowana w zadowalający sposób, to później będę mogła jedynie patrzeć na wspaniałe figurki wystawiane na ebayu po 600 zł za pojedynczy egzemplarz. Idealnie sprawdza się tutaj zasada kickstartera: wszystko albo nic, gdzie nic  rozumiane jest jako wersja retail bez połowy plastikowego „mięska”.

 

Kiwetin

Liczba graczy: 2-6

Czas rozgrywki: 5-20 minut

Koniec zbiórki: 17.02.2017

Cena: od 35 dolarów kanadyjskich + wysyłka 20 dolarów kanadyjskich

Realizacja: kwiecień 2017

Kiwetin łączy bardzo proste zasady z czarującą oprawą graficzną. Szybka rozgrywka nie jest pozbawiona aktywności szarych komórek, choć kostki będą w niej padały często i gęsto. W lesie Kiwetin dzieją się dziwne rzeczy. Leśne duszki postanowiły wziąć udział w emocjonującym wyścigu o sekretny kwiat, a wiatr, w zależności od nastroju, pomaga im w osiągnięciu sukcesu lub brutalnie krzyżuje ich plany. Każdy z duszków ma przypisaną bazową liczbę ruchu, który dodaje się do wyniku uzyskanego na kostce. Przed rozpoczęciem rozgrywki umieszczamy na planszy żetony akcji rozpatrywane także wtedy, gdy nie zatrzymujemy się na przypisanym im polu. Po zakończeniu ruchu sprawdzamy czy zdołaliśmy utrzymać się na danym polu. W tym celu ponownie rzucamy kostką. Wynik wyższy lub równy od całkowitej liczby przebytych przez nas pól oznacza sukces. Jeśli los nie był dla nas łaskawy musimy cofnąć się na torze zgodnie z wartością naszego bazowego ruchu. Cały czas możemy wpływać na rozgrywkę kartami akcji. Szykuje się pełna emocji gra, gdzie szczęście w rzutach ma delikatną przewagę nad planowaniem ruchów. Mam nadzieje, że spora dawka losowości nie  zmieni Kiwetina w  schematyczną turlankę. Ponadto sprawia on wrażenie tytułu stworzonego przede wszystkim dla trzech graczach, ponieważ warianty rozgrywki dla innej liczby uczestników wydają się dodane na siłę. Jednak pozostaje on wciąż na tyle oryginalnym tytułem, że warto mu się przyjrzeć.

 

Fortresses and clans

Liczba graczy: 2

Czas rozgrywki: 45-90 minut

Koniec zbiórki: 08.02.2017

Cena: od 23 euro + wysyłka 10 euro

Realizacja: Październik 2017

 

Karcianka z mechaniką draftu, w której staramy się obronić naszą twierdzę i zniszczyć fortecę przeciwnika. W Fortresses and Clans ważne jest nie tylko zagranie odpowiedniej karty, lecz także miejsce jej dołożenia. Interesująco została rozwiązania kwestia losowości, tak bardzo bolesna przy niespecjalnym dociągu kart. Zawsze mamy możliwość wymienienia jednej lub kilku (lub zagrania za darmo) kart przechowywanych na naszej twierdzy od początku rozgrywki. Każdy taki ruch wymaga jednak sporej dawki ostrożności, gdyż skutkuje trwałym zmniejszenie wartości naszej obrony. Aktywowanie danej karty także powinno być poprzedzone długofalowym planowaniem.  Ponowne użycie kart jest uzależnione od zapełnienia przeznaczonych na nie  miejsc wokół zamku (2 linii i 3 kolumn). Różnorodność potyczek jest ulokowana w zdolnościach poszczególnych kart. Cały czas odblokowują się nowe dodatki przez co liczba kart powoli staje się imponująca. Obawy może budzić kwestia czy wszystkie klany zostaną odpowiednio zbalansowane, co zawsze przysparza trudności tytułom, które opierają się się na asymetrycznych frakcjach. Należy jeszcze wspomnieć o specyficznej nomenklaturze. Czy nazwy poszczególnych klanów – Koteria Białego Wilka, Ludzie Północy bądź Baronia Krakena – nie nasuwają wam skojarzeń z pewną znaną serią fantasy opowiadającą o dworskich intrygach, smokach i nagich kobiecych piersiach, gdzie największa wagę ma miłość w rodzinie?

 

Medioevo Universalis

Liczba graczy: 2-9

Czas rozgrywki: 120-300 minut

Koniec zbiórki: 10.02.2017

Cena: od 89 euro + wysyłka 19.95 euro

Realizacja: Grudzień 2017

Cywilizacyjna gra osadzona w XIII stuleciu, gdzie handel przeplata się ze zdradą, a podbój uzależniony jest od naszych zdolności dyplomatycznych. Każdy z graczy będzie starał się doprowadzić jedno z wielkich historycznych królestw do gospodarczej potęgi i nieśmiertelnej chwały, którą bardowie będą opiewać w swych pieśniach jeszcze przez wiele lat. Różnorodne tereny modyfikowane przez statystyki miast, 38 technologii przypisanych do 6 rodzin, 8 rodzajów dóbr do sprzedaży w 36 miastach oraz mnóstwo kart. A na to nakłada się jeszcze zawieranie sojuszy i wbijanie noży w plecy przeciwników. Całość uzupełniają historyczne wydarzenia wraz z możliwością realnego wpływania na ich przebieg (organizowanie krucjat, inwazja Mongołów, a może Mamelucy zdobędą Rzym zamiast Egiptu?). Wszystkie elementy można rozwinąć, zmodyfikować, przekształcić.  Podobno twórcy trzymają jeszcze kilka mechanik w tajemnicy. Warto również wspomnieć o pięknej wersji z figurkami, w której nasze zwycięstwa będą się prezentować  naprawdę majestatycznie. Niestety  podstawowa wersja Medioevo Universalis jest przeznaczona tylko dla 5 graczy. Ich liczbę zwiększają płatne dodatki (zwłaszcza ten przeznaczony dla 6 gracza wydaje się konieczny, ponieważ dostajemy w nim nowy fragment planszy). Nie widzę jednak sensu rozszerzania tak złożonej gry do 9 graczy. Downtime prawdopodobnie przemieniłby przyjemny namysł w znużone oczekiwanie. Obawiam się również elementu negocjacji nad stołem. Czy w grze tak skoncentrowanej na długofalowym planowaniu ruchów połączonej z naciskiem na rozwój ekonomiczny konieczne jest uzależnienie naszego rozkwitu od decyzji, w pewnym sensie, oderwanych od tego, co oferują inne mechaniki? Niewątpliwie oddaje to polityczny klimat epoki, ale jeśli perswazja nad stołem będzie miała zbyt wielkie znaczenie dobre zarządzanie pozostałymi elementami gry stanie się drugorzędne. Nie boli mnie nóż w plecach w Grze o Tron, jednakże będzie on mnie zdecydowanie bardziej uwierał kiedy przez trzy tury mozolnie budowałam szlak handlowy, zniszczony dzięki sile przekonywania przeciwnika. Nie wierze również w sugerowany czas rozgrywki przy takim połączeniu rozbudowanych i różnorodnych mechanik. Dalej jednak uważam, że miłośnicy strategii i ekonomi zdecydowanie powinni  przyjrzeć się Medioevo Universalis.

 

Age of Towers

Liczba graczy: 1-5

Czas rozgrywki: 45-75 minut

Koniec zbiórki: 16.02.2017

Cena: od 45 euro + wysyłka 15 euro

Realizacja: Wrzesień 2017

Tower defense, który bardziej przypomina gry komputerowe w tym gatunku niż zaliczane do niego gry planszowe. Tło fabularne jest niezwykle proste: strzelaj i nie daj się zburzyć, czyli modernizujemy nasze twierdze, dbamy o surowce oraz bronimy się przed hordami potworów. Podczas trzech faz (Nocy, Świtu i Dnia) będziemy stawali przed różnymi wyzwaniami, aby w ostatecznym rozrachunku wygrać z siłami ciemności (i lepiej poradzić sobie z tym zadaniem od reszty współgraczy). Niespodziewane wydarzenia mogą pokrzyżować nasze plany, ale dobieranie kart questów pozwoli nam nie ugiąć się przed zakusami naszych wrogów. Świetnym pomysłem jest umożliwienie graczom powiększania drogi oddzielającej potwory od ich miasta. Im dłużej zło będzie do nas zmierzać, tym łatwiej przygotujemy się na ostateczne starcie. Wiadomo, że oddanie życia na polu bitwy jest czymś godnym szacunku, ale minimalizacja strat zbliża nas do cnoty zdrowego rozsądku. Inną prawdą życiową jest, że często najgorszymi wrogami okazują się nasi najlepsi przyjaciele. W Age of Towers zawarta jest interakcja między graczami, przez co nie musimy się obawiać pasjansowego wykładania kolejnych kart z drobną przerwą na karty wydarzeń. Przeszkadzanie innym obrońcom jest równie ważne jak odpieranie hord potworów. A szkodzić innym graczom możemy na kilka sposobów: niszcząc ich wieże, bratając się z potworami, a także realizując przed nimi cele, aby zdobywać koleje przewagi. Szybka rozgrywka, humor, interesujący system rozbudowy drogi oraz stosunek ceny do jakości wykonania przekonują mnie do wygrzebania kolejnych zaskórniaków z portfela. Martwi jedynie pytanie o regrywalność  – czy sama podstawka, bez opcjonalnych, płatnych dodatków wystarczy na wiele rozgrywek bez powtarzania raz odkrytych strategii?  Obawa ta nie jest jednak aż tak istotna, aby powstrzymać moje wsparcie.

 

Heroes of Land, Air & Sea

Liczba graczy: 2-6

Czas rozgrywki: 60-90 minut

Koniec zbiórki: 25.02.2017

Cena: od 60 dolarów + wysyłka około 20 dolarów

Realizacja: Marzec 2018

Heroes of Land, Air & Sea to gra 4X, opowiadająca o walczących królestwach ludzi, elfów, orków i krasnoludów(i innych rasach dostępnych w dodatkach), gdzie wielcy bohaterowie mają szanse odwrócić bieg wojny. Rozwijamy naszą frakcję zgodnie z powiedzeniem: od zera do bohatera. Zaczynamy z małym ratuszem, kilkoma robotnikami i jednym wojownikiem gotowym poświęcić swoją krew dla przyszłej sławy swej rasy. I tak zaczyna się historia naszego królestwa, dla którego przemierzamy nieprzystępne tereny, walczymy z napotkanymi przeciwnikami, zdobywamy dostęp do surowców, zwiększamy populacje za pomocą wyboru poszczególnych akcji, eksploracji, wojny, zarządzania surowcami i zagrywania kart. System walki opiera się na wyborze i rozporządzaniu dostępnymi kartami taktyki. Eksterminacja przeciwników jest jednym z kluczowych aspektów dążenia do zwycięstwa. Na szczęście warstwa ekonomiczna nie została potraktowana po macoszemu. Rozwój gospodarczy królestwa jest z jednej strony zależny od ryzykownych zakupów przy jednoczesnym dbaniu o równomierny dostęp do surowców, podczas gdy z drugiej strony musimy podejmować rozsądne decyzje przy przypisywaniu naszych robotników do konkretnych akcji. Tylko odpowiednie balansowanie między dostępnymi możliwościami pozwoli nam utorować sobie drogę do wygranej. I w końcu ktoś  poważnie potraktował kwestię morskich podbojów. Heroes of Land, Air& Sea, przy stosunkowo krótkim czasie rozgrywki, zapowiada się na niezwykle interesujący tytuł, w którym podejmowanie trudnych decyzji przekłada się na radość z prowadzonej rozgrywki. Całe szczęście, że twórcy posłuchali głosów zdumionych graczy i można już wesprzeć wersje z niepomalowanymi figurkami bądź tekturkami. Pomalowane figurki jeszcze długo będą mnie straszyć po nocach. Natomiast wszystkie tekturowe elementy, takie jak wieże, statki, machiny latające, wspaniale urozmaicają plansze, nie będąc tylko i wyłącznie estetycznym dodatkiem, lecz spełniając powierzone im zadanie (np. przewożąc figurki).

Daria Chibner

W grach planszowych poszukuję takiej mechaniki, która wymaga zarówno intensywnej pracy umysłowej, jak i zachęca do rozgrywania partii za partią. Nie musi być to jednak niesamowicie skomplikowany tytuł, zabierający kilka godzin życia, ponieważ podstawowym kryterium moich ocen pozostaje przyjemność płynąca z rozgrywki. Moje serce raduje się na widok kostek i kart. Żaden gatunek nie jest mi ani obcy ani nie wzbudza zbytniej niechęci. Z taką samą przyjemnością gram w eurosy, ameritrashe i imperezówki, o ile dany tytuł jest dobry w swojej kategorii. Ulubione tytuły to: Ora et Labora, Dominant Species, Kemet, Zamki Burgundii.
Daria Chibner