Star Wars: Unlimited czyli koniec klątwy nad gwiezdnowojennymi grami kolekcjonerskimi? Recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Rebel. Wydawnictwo Rebel nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

O tym, że Gwiezdne Wojny to nośne (oraz moje ulubione) IP przypominać chyba nie trzeba. Wiedzą o tym doskonale również autorzy i wydawcy gier planszowych. Od lat raczą nas wieloma różnymi tytułami dziejącymi się w tym uniwersum reprezentującymi różne gatunki planszówek. Trzeba przyznać, że zazwyczaj udanymi. Jest jednak gatunek co do którego Gwiezdne Wojny nie mają chyba do końca szczęścia. Ten gatunek to Kolekcjonerska Gra Karciana (skrót z angielskiej nazwy -CCG). Wszystkie kolekcjonerskie oraz pochodne tego rodzaju karcianki spod znaku Star Wars, prędzej czy później dokonywały żywota. Czy ze Star Wars Unlimited (SWU) będzie inaczej?

Informacje o grze Star Wars: Unlimited

Star Wars: Unlimited – następca “Przeznaczenia”

Bezpośrednim poprzednikiem Star Wars: Unlimited było Star Wars: Przeznaczenie. Nie była to do końca gra tego samego rodzaju, ponieważ oprócz kart posiadała jeszcze „customowe” kości, ale model biznesowy, czyli CCG, był ten sam. Przeznaczenie było bardzo dobrym tytułem. Gra zyskała swoją rzeszę fanów, a ja zapałałem do niej prawdziwą nieskrywaną miłością. Niestety wydawca, czyli Fantasy Flight Games (w skrócie FFG) postanowiło zaprzestania dalszego wspierania gry. Nie było już nowych dodatków, scena turniejowa upadła i pustka zagościła w mym serduszku… Próbowałem innej kolekcjonerskiej gry, ale jakoś mnie nie porwała i do tego była cholernie droga. Aż tu nagle pojawiła się zapowiedź nowej gry w świecie Gwiezdnych Wojen. Emocje, które towrzyszyły mi przy Przeznaczeniu odżyły na nowo… Na jakiś czas… Mój entuzjazm szybko poszybował w dół, jak tylko do przestrzeni publicznej wyciekły pierwsze ilustracje. Mówiąc delikatnie nie trafiły wtedy w mój gust. Jeszcze gorzej się zrobiło jak udostępnione zostały zasady wprowadzające do gry. Nie dostrzegałem wtedy w mechanice nic interesującego. W tamtym czasie byłem przekonany, że grę jednak trzeba sobie odpuścić. Ale potem Rebel wysłał mi starter…

Star Wars: Unlimited

O co tutaj chodzi…?

Jak w tym przydługim wstępie wspomniałem mamy tutaj do czynienia z kolekcjonerską grą karcianą. Czyli kupujemy sobie paczki z kartami, ale nie wiemy co w nich trafimy. Gra wypuszczana jest w tak zwanych setach, czyli tłumacząc bardziej na polski w dodatkach, średnio co 3-4 miesiące i w takim secie możemy znaleźć ok. 250 różnych wzorów kart. Te zaś dzielą się na karty powszechne, częste, rzadkie i legendarne zależnie od częstości występowania w paczkach. I tak sobie kupujemy te paczki – tzw. boostery, starając się trafić w nich te najrzadsze i najbardziej wartościowe i/lub najbardziej grywalne karty, wymieniamy się nimi, handlujemy, by w końcu złożyć sobie talie i ruszyć na turniej! Albo i nie… Nasza talia musi składać się z co najmniej 50 kart, przynajmniej jeśli mówimy o podstawowym formacie rozgrywki, wśród których znajdują się karty jednostek, wydarzeń i ulepszeń oraz osobno karty musimy posiadać kartę lidera i kartę bazy. . Na początku gry kładziemy przed sobą karty lidera i bazy oraz dobieramy z talii 6 kart. Z tych 6 kart wybieramy dwie i odkładamy przed sobą rewersem do góry. Będą one stanowić nasze zasoby. Chcąc zagrać nową kartę będziemy wyczerpywać zasoby (przekrecać na bok – czyli „tapować”) w ilości wymaganej prze kartę. W swojej turze możemy wykonać tylko jedną akcję – do wyboru mamy zagrać kartę, zaatakować jednostką już wcześniej wyłążoną i nie będącą wyczerpaną, albo wykonać akcję z wyłożonej na stole karty, jeśli mamy karty z takimi umiejętnościami. Zagrywane jednostki zazwyczaj wchodza na stół wyczerpane. Kiedy atakujemy, muismy wyczerpać atakującą jednostkę i możemy wybrać czy atakujemy jednostkę czy bazę przeciwnika. Jeśli atakujemy jednostkę to zadajemy jej obrażenia w ilości równej sile naszej jednostki, jednakże jednostka broniąca się również nam „oddaje” w ilości obrażeń równej jej sile. Gdy zostaną już przydzielone obrażenia sprawdzamy która jednostka przeżyła, a która nie porównując otrzymane obrażenia z wartością obrony jednostki. Jeśli atakujemy bazę to odejmujemy życie bazie w ilości równej sile atakującej jednostki. Kiedy już nie mamy za bardzo co robić w rundzie możemy zdecydować się spasować albo wziać żeton inicjatywy, pod warunkiem, że już nie został wzięty przez przeciwnika, co pozwoli nam w zaczynać w przyszłej rundzie. Gdy wybierzemy pass, możemy jeszcze wrócić do gry po turze przeciwnika. Ale jeśli nastąpią dwa passy po sobie (wzięcie inicjatywy jest w tym przypadku również uznawane jako pass) runda się kończy i każdy z graczy dobiera w tym momencie 2 karty z talii i następnie może przeznaczyć jedną kartę z ręki na zasób. Po tym przygotowujemy wszystkie jednostki i zaczynamy kolejną rundę.  Gracz wygrywa grę kiedy zbije punkty życia bazy przeciwnika do zera.

Trzon zasad jest banalny, ale oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. Przede wszystkim każda karta zazwyczaj wprowadza do gry jakąś dodatkową zasadę. Poza tym mamy przez cały czas w grze naszego lidera,który też ma jakąs umiejętność, a po uzyskaniu wymaganej ilości zasobów (wystarczy je kontrolować, nie trzeba ich wydawać) staje się jednostką i rusza do walki. Mamy również, jak zazwyczaj w tego typu grach, słowa kluczowe. Mimo prostoty podstawowych zasad gra wymaga główkowania, a karty potrafią układać się w ciekawe „comba”.

Star Wars: Unlimited

Rzeczą charakterystyczną chyba dla każdego CCG jest potrzeba przygotowania sobie talii przed grą. To jest zabawa, którą bardzo lubię – szukanie najlepszych połączeń różnych kart. O tym jakie karty będziemy chcieli umieścić w talii zależy od naszego lidera oraz bazy, ponieważ każdy lider posiada dwa tak zwane aspekty (z łącznie 6 możliwych), a baza jeden. Karty, które umieszczamy w talii, również posiadają aspekty, w różnej ilości (ale maksymalnie dwa) i konfiguracji. Co prawda w talii możemy umieścić dowolne karty (w końcu tytuł gry zobowiązuje), ale jeśli karta, którą zagrywamy posiada aspekt/aspekty niezgodne z aspektami widniejącymi na naszym liderze i bazie musimy ponieść karę w koszcie zagrania tej karty, wynoszącą 2 zasoby za każdy nie pasujący aspekt. W efekcie najczęściej gramy jednak karty z aspektami zgodnymi z tym co nam daje lider i baza.

Star Wars: Unlimited

Co z tymi ilustracjami?

W Star Wars: Unlimited FFG postawiło na dość specyficzny, komiksowy styl graficzny. Z jednej strony fajnie, że zrezygnowali z ciągle tych samych ilustracji, którymi raczyli nas od lat, przy okazji każdej kolejnej gwiezdno wojennej gry. Z drugiej strony polecieli dość odważnie muszę przyznać. Z początku grafiki wręcz mnie odrzucały, z nielicznymi wyjątkami. Moje nastawienie zmieniło się jednak, gdy zobaczyłem karty „na żywo” i to zmieniło się diametralnie, bo stałem się poniekąd miłośnikiem-entuzjastą tego stylu. Ten komiksowy sznyt pasuje jak ulał do tej gry. Wciąż są karty paskudne, jak np. Han Solo – lider, Yoda, czy beznadziejny Chewbacca, ale stanowią one raczej mniejszość. Większość kart naprawdę fajnie wygląda. FFG uraczyło nas również licznymi kartami z alternatywnymi grafikami różnego rodzaju. Te prezentują się naprawdę ładnie. Podkręca to kolekcjonerski aspekt gry, ponieważ ludzie szukają tych specjalnych, a co za tym idzie droższych kart. Sprzyja to również handlowaniu, co jest również istotnym aspektem całej zabawy w CCG. Muszę stwierdzić, że FFG z tej odważnej decyzji o stylu graficznym wyszła obronną ręką, a ja biję się w pierś i  przyznaję się do błędu.

Star Wars: Unlimited

Czy Star Wars: Unlimited jest lepsze niż Star Wars: Przeznaczenie?

SW:Przeznaczenie będę darzył sentymentem chyba do końca życia. Będzie to jedna z pierwszych gier jaką pokaże mojemu synowi, gdy już nauczy się czytać. Ale czy Przeznaczenie jest lepsze niż Unlimited? Spróbujmy poddać to analizie. Gry mają cechy wspólne i owszem, ale są też spore różnice w wielu innych aspektach. Podstawowa różnica, to to, że Przeznaczenie ma kości – Customowe kości – każda jest inna i przypisana do karty. Gra o tej mechanice w formacie CCG była dla mnie czymś nowym i innowacyjnym. Unlimited szczególnych innowacji raczej nie ma. Wykorzystuje mechaniki, które można spotkać w innych grach tego typu. Dla mnie innowacyjność jest bardzo pożądaną cechą gry. Duży punkt więc tutaj na konto Przeznaczenia. Nie skreśla to jednak Unlimited w przedbiegach. Mechaniki są może i znane, ale są bardzo dobrze ułożone. Przez cały czas trwania gry mamy ciekawe decyzje do podjęcia – jakie karty dać na zasoby na początku, wyjść liderem już teraz, czy poczekać, zagrać kartę, czy spasować, zaatakować czy wziąć żeton inicjatywy, dołożyć kolejny zasób, czy już wystarczy…To wszystko bardzo przyjemnie “gigla” zwoje mózgowe. Ale wciąć pozostając grą o dość prostych zasadach. Grałem przez chwilę we Flesh and Blood. Tam się można było pogubić. Tutaj reguły są jasne i wątpliwości jest niewiele. Trzon zasad w zasadzie otwiera możliwości na to co mogą nam dać karty. Karty wprowadzając własne zasady razem z podstawowymi regułami wchodzą tutaj w dużą synergię. Gra na prawdę świetnie działa. I co istotne działa bardzo dobrze pod turnieje, a gry CCG właśnie turniejami przecież stoją. Poza tym jest dużo mniej losowa niż Przeznaczenie. Tutaj mamy tylko karty, a tam kości + karty powodowały podwójną losowość. Są też większe możliwości na budowanie talii. Między innymi również przez granie większymi taliami. Jeśli więc o zasady chodzi, szczególnie w ujęciu turniejowym, duży punkt dla Unlimited.

Star Wars: Unlimited

Pod względem wizualnym – Przeznaczenie w większości miało atrakcyjne „arty”, ale były one doskonale znane z innych gie Fantasy Flight Games. Trochę już się chyba te obrazki “ograły”… Lecz były jeszcze bardzo miłe dla oka kości z miniaturkami ilustracji z odpowiadającej karty. Dla mnie to był majstersztyk. Miało to swoje minusy, jak na przykład potrzeba większej przestrzeni do składowania, oraz prawdopodobnie to trudności i koszty w produkcji tych kości położyły w końcu ta grę. Ale ja właśnie za te kości pokochałem Przeznaczenie.

Ale Unlimited również wygląda bardzo ładnie. Odważny wybór stylistyki, choć nie każdemu się spodoba, uznałbym tutaj za plus. Twórcy zapewnili nam tutaj również ciekawe niespodzianki. Każda karta może wystąpić w łącznie 4 wersjach – normalnej, foilowanej – czyli błyszczącej, hyperspace – bez ramek, z dodatkowym efektem na brzegach karty, oraz w foilowanej-hyperspace – czyli połączenie dwóch wcześniejszych efektów. Dodatkowo karty liderów mogą wystąpić w wersji „showcase”, czyli z alternatywnymi ilustracjami i karty te są bardzo rzadkie. To napędza dodatkowo rynek oraz hype na grę, oraz jest bardziej atrakcyjne dla tych co bardziej skupiają się na kolekcjonowaniu. Podsumowując Przeznaczenie może trochę ciekawiej wygląda, ale w ujęciu formatu CCG Unlimited jest pomyślane lepiej. Uznałbym tutaj, że jest remis.

Star Wars: Unlimited

Tyle ogółem. Chyba za bardzo się rozpisałem o grze jako całości, a do recenzji dostałem przecież starter. Skupmy się więc teraz na nim.

Podstawka jest dobrze ułożona i całkiem dobrze zbalansowana. Mamy w niej 2 pełne talie (co po doświadczeniach z Przeznaczeniem wcale nie było takie oczywiste) – Luke’a i Vadera. Vader to ofensywna talia, a Luke’a bardziej nastawiona na obronę. Fajnie, że FFG postawiło na asymetryczność. Przed zagraniem obawiałem się, że będą to jednak talie „demo”, które nie pokażą pełnego potencjału gry. Tak nie jest. Talie są bardzo grywalne i dają „fun”. Poza tym spisują się bardzo dobrze pod naukę zasad. Jak nam się znudzą łatwo je rozbudować o to co znajdziemy w boosterach. Po nieco większych przeróbkach stają się płenoprawnymi turniejowymi taliami. Posiadają też bardzo grywalne karty, które znajdziemy tylko i wyłącznie w starterze. Nie są to na szczęście karty, które koniecznie musimy mieć. Wachlarz możliwości w budowaniu talii, pozwala nam się bez nich obejść i są to karty występujące tylko w określonych taliach. Na zapoznanie z grą jednak polecam. Jeśli chcemy grać turniejowo to już zależy czym będziemy chcieli grać ( a wybór jest spory).

Star Wars: Unlimited

Na koniec warto tutaj wspomnieć co jeszcze dostałem od polskiego dystrybutora gry, czyli Rebela – otrzymałem pudełko na dwie talie, dedykowane koszulki na karty z ilustracjami Vadera i Luke’a i akrylowe tokeny. Wszystko to bardzo fajne gadżety, którymi można usprawnić grę. Szczególnie tokeny, ponieważ żetony, które otrzymuje w podstawce są strasznie słabe – wykonane z cienkiego kartonu. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to właśnie to jest najpoważniejszym minusem. Nie wiem, czy to specjalnie, by właśnie kupować te akrylowe tokeny, ale jak coś kupuję to oczekują jakości, a tokeny w podstawce są niestety beznadziejne.

Pudełko również jest super – zamykane na magnesy, w kolorze i z symbolem jednego z aspektów w grze, z szufladkami na tokeny po obu stronach, z przezroczystymi kasetkami na naszych liderów na froncie – dzięki czemu z daleka widać jakie talie kryje w sobie pudełko. Jakość wykonania rewelacja, poza jedną rzeczą – kasetki bardzo ciężko się wkłada i wyjmuje

Koszulki na karty także są świetne, karty bardzo ładnie w nich wyglądają. Także zestaw recenzencki Prima Sort!

Jaka przyszłośc czeka Star Wars: Unlimited?

Podsumowując całość Star Wars: Unlimited to jest to na co czekałem po „upadku” Przeznaczenia. Mamy tutaj klimatyczną grę, ładnie wyglądającą, z ciekawymi rozwiązaniami, dającą satysfakcjonującą rozgrywkę, zapewniającą duże możliwości na budowanie talii,  bardzo kompetytywną, dobrze przemyślaną jako produkt CCG. Widać, że FFG dużo się nauczyło po Przeznaczeniu. Gra stała się tak popularna już nawet przed premierą, że gracze szybko wykupili praktycznie cały nakład przenzaczony do sprzedaży. Obecnie wydawca rozdziela pudał z boosterami sklepom by było o co grać na turniejach. Popularność przekroczyła najśmielsze oczekiwania. FFG zapowiedziało na szczęście dodruk, oraz ilość zwiększenie ilości wyprodukowanych egzemplarzy przy kolejnych dodatkach. Ci co grali w poprzednie gry CCG/LCG tego wydawcy pamiętają, że kontakt z graczami raczej do najlepszych nie należał. Teraz na szczęście wygląda to trochę lepiej i FFG poinformowało o sytuacji dość szybko.

Star Wars: Unlimited sprawdzi się również dla graczy bardziej casualowych i wtedy najbardziej polecam zainteresowanie starterem, który na całe szczęście wciąż jest w sklepach dostępny. Gracz nastawiony na turnieje może starter pominąć z tą świadomością, że w jego kolekcji zabraknie kilku kart, a i też utrudni złożenie niektórych talii.

Jeśli jednak szukamy gry z nastawieniem, że nie będziemy inwestować w boostery i rozwijać regularnie gry, to starter jest jedyną sensowną opcją, zapewni nam sporo ciekawych rozgrywek, ale wtedy warto rozważyć jednak inne stand-alone gry, np. Star Wars: The Deckbuilding Game. I tutaj należy wspomnieć jeszcze ważną rzecz – gra dostępna jest u nas tylko w wersji angielskiej – nie ma polskiego wydania.

Star Wars: Unlimited

Ja się naprawdę w grę wciągnąłem. Kupuję boostery,  kolekcjonuję karty, robię wymiany, składam talie i chodzę na turnieje. Do tego dochodzi bardzo fajna i liczna społeczność, która tworzy się w okół gry. Perspektywy na przyszłość Star Wars: Unlimited jawią się w jasnych barwach. Mam nadzieję, że tym razem Fantasy Flight Games tego nie zepsuje – rokowania są. Szykuje się co najmniej kilka lat bardzo przyjemnego grania i kto wie, klątwa nad karcianymi grami kolekcjonerskimi w świecie Gwiezdnych Wojen może w końcu zostanie zdjęta.

Plusy
  • klimat gwiezdnowojenny
  • prosty trzon zasad
  • szybka ale satysfakcjonująca rozgrywka
  • wiele aspektów do kombinowania
  • ciekawe decyzje do podjęcia przez całą grę
  • idealna pod turnieje
  • spore możliwości przy budowaniu talii
  • zbalansowana (nie ma talii, która by “wszystko” wygrywała)
  • bardzo kompetytywna (wiele zależy od umiejętności gracza)
  • dobrze pomyślana jako produkt CCG (turnieje, kolekcjonowanie, karty promo, wsparcie wydawcy)
  • specyficzne, ale klimatyczne ilustracje
Plusy / minusy
  • ilustracje, które nie każdemu podejdą
Minusy
  • brak polskiej wersji językowej
  • bardzo kiepskie żetony w podstawce
  • format CCG jest kosztowny
  • obecnie słabo dostępne boostery (starter jest dostępny)

Ocena:

Gorąco polecam graczom, którzy grali w Star Wars: Przeznaczenie, graczom lubiącym kolekcjonerskie gry karciane i miłośnikom Gwiezdnych Wojen, którzy nie boją się spróbować kolekcjonerskiej gry karcianej. Graczom lubiącym Star Wars i szukającym ciekawej pojedynkowej bardziej stand-alone gry, polecam chociaż spróbować starter, ale gra na prawdę rozwija skrzydła przy większej ilości kart – pod rozwagę polecam więc zakup dodatkowych boosterów.  

Dziękujemy Wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Przemysław Golus

 

Game Details
NameStar Wars: Unlimited (2024)
ZłożonośćMedium Light [2.27]
BGG Ranking1030 [8.19]
Liczba graczy2-4
Projektant/ProjektanciJim Cartwright, Tyler Parrott, Daniel Schaefer and Jeremy Zwirn
GrafikaUncredited
WydawcaFantasy Flight Games
MechanizmyDeck Construction, Hand Management, Income and Take That
Przemysław Golus