Wyprawa do El Dorado: Demony dżungli. Recenzja.

Demony dżungli to pierwszy dodatek do deckbuildingu Reinera Knizi Wyprawa do El Dorado. Po solidnym ograniu wszystkich jego modułów mogę śmiało powiedzieć: mam nadzieję, że nie ostatni.

Informacje o grze


Autor: Reiner Knizia
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2 – 4
Czas gry: 30 – 60 min.
Wiek: 10+
Cena: 52 zł

Nie tylko demony, jest też osioł i papuga

Demony dżungli to kilka modułów, które można stosować osobno lub włączyć do rozgrywki wszystkie na raz. Podchodzę do takich dodatków z rezerwą, bo często okazuje się, że po zakupie i przetestowaniu już na dobre lądują na półce i nie trafiają na stół. No bo trzeba zdecydować który moduł wybrać, trzeba zebrać jego komponenty, trzymane osobno od podstawowej gry, trzeba przypomnieć sobie jego zasady. A po zwykłą podstawkę sięgnąć tak łatwo!

Na szczęście w tym przypadku nie będę miał takich problemów – wszystkie dodatki lądują na stałe w głównym pudełku. Wszystkie moduły włączam już na stałe do swoich rozgrywek. Dołączone wszystkie na raz nie powodują przesytu, co więcej: właściwie nie zmieniają tak bardzo podstawowej gry, raczej ją po prostu rozbudowują.

Jakie więc moduły dostajemy?

Część główna: demony. To część dodatku z którą pozostałe moduły wchodzą w interakcję – można je stosować bez demonów, ale z demonami działają “pełniej”. Zaraz wyjaśnię czemu, najpierw parę słów o samych demonach. 

Żeby włączyć je do rozgrywki, musimy sięgnąć po nowe kafelki terenu. Oprócz znanych do tej pory pól: woda, las itp., zawierają one nowy rodzaj: pola zamieszkałe przez demony. Demon nie ma przypisanego rodzaju karty, którą musimy zagrać, żeby wejść na jego pole. Zamiast tego możemy zdecydować się na wejście na jego pole bez zagrania żadnej karty, ale w zamian musimy dobrać tyle żetonów klątwy, ile symboli demonów znajdowało się na tym polu. 

Klątwy mogą nam na różne sposoby uprzykrzyć życie: zabronić zagrywać jakiś rodzaj kart, dopóki nie odrzucimy z ręki karty tego typu, dać drobny gratisowy ruch naszym przeciwnikom, kazać pozbyć się żetonu jaskini itp. Wprowadza to do gry ciekawy element push your luck. Skończyły nam się karty, ale oto przed nami pole z demonem. Wchodzimy? Może żeton nie będzie najgorszy i ryzyko się opłaci? A może klątwa pozwoli innemu graczowi ruszyć nasz pionek o dwa pola w dowolnym kierunku? Biorąc pod uwagę, że podjęcie tego ryzyka zależy od nas – ten element bardzo mi się podoba, jest czymś nowym ale jednocześnie ciekawym, nie psującym podstawowej mechaniki gry.

Ciekawą nowością są też tunele – po wejściu na niektóre pola z demonami, możemy natychmiast przenieść się na bardziej oddalone pole, podziemnym tunelem. Problem polega tylko na tym, że to dalsze pole zawiera zawsze dwa symbole demona – czyli każe dobrać dwie klątwy. I znów – chcemy ryzykować, czy pójdziemy grzecznie dłuższą drogą? Wybór zależy od nas. Lubię w tym dodatku to, jak dużo nowych ciekawych wyborów dorzuca do każdej rozgrywki.

Kolejny moduł: bohaterowie. Gdzieś na samym początku naszej trasy ustawiamy specjalne dodatkowe pola. Żeby na nie wejść, trzeba odrobinę zboczyć z głównej trasy. Ale po wejściu na nie możemy wybrać sobie, bez ponoszenia żadnego dodatkowego kosztu, jednego z trzech losowych bohaterów – wyjątkową mocną kartę, która do końca rozgrywki będzie dla nas naprawdę dużą pomocą. To drobny dodatek, który sprawdza się świetnie i nie psuje rozgrywki. Bohaterowie są różnorodni, a każdym gra się rewelacyjnie. 

Następni są towarzysze podróży: każdy gracz dostaje do swojej startowej talii jedną dodatkową kartę. To zwierzęta, które będą nam towarzyszyły w podróży. Są różne, ale wszystkie korzystają z tego samego głównego pomysłu: możemy zagrać tę kartę w jej podstawowej wersji i po prostu ją odrzucić, albo zagrać wersję mocniejszą, pozwalającą na dalszy ruch, ale następnie musimy ją usunąć z talii. Lepiej się nie zastanawiać co to oznacza tematycznie, ale mechanicznie – to kolejny drobny ale rewelacyjny dodatek, oferujący nam co jakiś czas małą, a satysfakcjonującą decyzję.

Demony dżungli dodają też kilka dodatkowych kart do rynku głównego i sporo nowych żetonów jaskiń – jeśli chcemy grać z demonami, wykorzystanie jaskiń jest obowiązkowe.

W polskiej wersji dodatku dostajemy też dodatkowo kilka kart specjalnych. Dwa nowe stosiki kart które możemy zakupić w trakcie gry i jedna którą wtasowujemy w swoje startowe talie – list polecający. Pozwala on jednorazowo w trakcie gry zakupić kartę ze stosów poza rynkiem – jeszcze w tym momencie normalnie niedostępnych. Tu miałem jedyną wątpliwość – list pozwala tylko i wyłączenie na ten dodatkowy zakup. Czy więc nie będzie nam zapychał ręki, jeśli akurat nie chcemy robić zakupów, albo nie mamy pieniędzy? Czasem tak jest, faktycznie, ale nie przeszkadzało to w rozgrywce. Za to posiadanie opcji zakupu raz w trakcie gry dowolnej karty spoza runku – jest naprawdę fają opcją, rekompensującą te drobne niedogodności w pierwszych rundach gry.

Demony dżungli: za dużo, za mało, w sam raz?

Dwa mniejsze moduły z Demonów dżungli – bohaterowie i nowe karty – łączą się z samymi demonami. Zawierają opcje korzystające z obecności demonów. Co nie oznacza, że nie możemy z nich skorzystać grając bez demonów – np. jeden z bohaterów daje nam sześć maczet, ale pozwala też usunąć z ręki karty demonów – wrzucane nam do talii przez jedną z klątw. Jeśli gramy z demonami – karta jest lepsza, ale w podstawowej rozgrywce to nadal zupełnie dobry dodatek do naszej talii. Na tej zasadzie działa też kilka innych kart – oferują więcej kiedy gramy ze wszystkimi modułami, choć nie ma większego problemu z zastosowaniem ich osobno.

Jestem bardzo zadowolony z zawartości dodatku Demony dżungli. Wprowadza sporo dodatkowych kart – to zawsze dobra rzecz w deckbuildingu – jak również dodatkowe mechaniki, które absolutnie niczego nie odbierają podstawowej rozgrywce, a w ciekawy sposób ją rozbudowują. Obawiałem się, że gra może trwać dużo dłużej po włączeniu wszystkich modułów, ale nawet tu różnica nie jest tak duża. Może kilka dodatkowych minut.

Czy więc warto zakupić dodatek, jeśli Wyprawa do El Dorado przypadła Wam do gustu? Zdecydowanie warto. Demony dżungli nie komplikują gry, a dają nam dużo więcej zabawek do dyspozycji.

Czy będę wracał czasem do rozgrywki bez dodatku? Wydaje mi się, że czasem tak – ale raczej będę tę formę rozgrywki traktował jako odskocznię, kiedy będę potrzebował szybszego, prostszego doświadczenia. Natomiast wersja z demonami, bohaterami, towarzyszami podróży i dodatkowymi kartami – staje się dla mnie od tej pory podstawową wersją gry.

 

Plusy
  • Bardzo dobrze zrealizowana modularna natura dodatku 
  • Zmiany nie psujące tego, co było dobre w podstawowej wersji gry
  • Więcej decyzji i dylematów w trakcie gry
Plusy / minusy
  • Odrobinę więcej losowości, wynikającej z żetonów klątwy
Minusy
  • Minusów brak!

Ocena:

Rewelacyjny dodatek do rewelacyjnego deckbuildingu. Wszystkie moduły uatrakcyjniają rozgrywkę, nie komplikując jej jednocześnie zbytnio. Jeśli komuś podobała się podstawka – zakup obowiązkowy.

Dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

Marcin Dudek

Game Details
NameThe Quest for El Dorado: Heroes & Hexes (2018)
ComplexityMedium Light [2.05]
BGG Rank [User Rating]0 [7.75]
Player Count2-4
Designer(s)Reiner Knizia
Artists(s)Vincent Dutrait and Franz Vohwinkel
Publisher(s)Ravensburger, 999 Games, Korea Boardgames Co., Ltd., Lautapelit.fi, Lavka Games, Nasza Księgarnia and Reflexshop
Mechanism(s)Deck, Bag, and Pool Building, Grid Movement, Hand Management, Open Drafting and Race
Marcin Dudek