Smoki – jak śnić przepiękne sny. Recenzja

Smoki od Naszej Księgarni są trzecią częścią karcianek, w których staramy się wyśnić jak najpiękniejszy sen. Wcześniejsze dwie pozycje tj. Sen i Kruki, są już w domowej kolekcji mojej chrześnicy, która jest zauroczona zarówno oprawą wizualną, jak i prostotą tych tytułów. Bardzo się więc ucieszyła, że będzie mi pomagać przy ogrywaniu Smoków. Ja osobiście doceniam piękne grafiki Snu, oraz to, że gra pomaga ćwiczyć pamięć, jednak nie mogę stwierdzić, żebym była wielką fanką. Czy Smoki zdobyły naszą przychylność? To się zaraz okaże.

Informacje o grze



Autor: Kevin Kichan Kim
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 15min
Wiek: 6+
Cena: ok 35zł

W krainie Smoków, czyli o wykonaniu słów kilka.

Jeśli kiedykolwiek mieliście w ręku grę Sen, to wiecie czego mniej więcej się spodziewać.

Niewielkie, kompaktowe pudełko z urzekającą grafiką na okładce, a wewnątrz duże, pięknie ilustrowane karty. Już samo oglądanie prac grafików zamieszczonych na tali do gry sprawiło mi dużo przyjemności, a moi współgracze nie raz wstrzymywali kolejkę, bo przyglądali się szczegółom wplecionym w smoczą tematykę.

Prócz tego instrukcja do gry, krótka, zwięzła i czytelna, oraz notesik z ołówkiem brandowym Naszej Księgarni (swoją drogą uwielbiam te ich ołóweczki).

W Smokach dodatkowo znajdziemy tekturowe żetony smoków do podliczania punktów co rundę. Jest kilka trybów rozgrywki, a jeden z nich pozwala nam po prostu określić wygranego po zakończonej partii, który dostaje po prostu żeton smoka, bez zapisywania konkretnej liczby uzbieranej podczas śnienia, ale o tym dokładniej przy opisywaniu zasad.

 

Jak śnić smocze sny?

Tak na szybko, bo gra jest na prawdę bardzo prosta:

  1. Wykładamy przed każdym po 6 zakrytych kart z talii w dwóch rzędach po 3 karty każdy. Z reszty tworzymy zakryty stos.
  2. Każdy odkrywa po 1 ze swoich kart, odkrywamy również 2 karty ze stosu jedna obok drugiej.
  3. Kto ostatni śnił o smokach zaczyna (i ta zasada bardzo mi się podoba, bo wierzcie lub nie, ale ja mam w każdym roku minimum dwa smocze sny).

Sama rozgrywka polega na wymienianiu kart tak, aby przedstawiały jak najniższe wartości numeryczne. Można wymienić kartę na jedną z odkrytych stosów (zawsze pierwszą z wierzchu), można też zaryzykować i wziąć kartę w ciemno. Jeśli wzięta z zakrytego stosu karta ma dla nas zbyt wysoką wartość punktową, to nie mamy konieczności dokładania jej do swojego snu. Dokładając kartę do naszego snu, wymieniamy ją z inną, z tego tą odrzucaną odkładamy widocznym obrazkiem do góry na jeden z dwóch dostępnych odkrytych stosów. Partia kończy się, gdy jeden z graczy będzie miał przed sobą odkryte wszystkie 6 kart, wówczas reszta również odkrywa wszystkie swoje smoki i można podliczać punkty.

Bardzo proste i mogłoby się wydawać, wręcz trywialne zasady zostały wzbogacone o dodatkowe karty z krukami na grafikach. Są to karty akcji, które pozwalają nam nieco namieszać podczas rozgrywki. Możemy dzięki nim zamienić miejscami 2 karty w naszym śnie, lub sprawić żeby inni gracze musieli przekazać sobie karty z konkretnego miejsca ze strefy śnienia. Jest też karta pozwalająca nam skopiować wartość punktową z sąsiedniej karty naszego snu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Prócz tego, jeśli karty wybitnie nam nie podchodziły, to nie ma się co załamywać, zawsze możemy jeszcze postarać się, aby dwie karty o takiej samej wartości leżały jedna pod drugą. Dzięki temu na końcu partii ich wartości są zerowane.

Wygrywa gracz z najmniejszą ilością punktów ze swoich kart snu, dostaje w nagrodę żeton smoka i możemy przetasować wszystkie karty, żeby zacząć od nowa. Na jednej partii nie sposób skończyć, u nas zazwyczaj idzie na raz po 5-7, także rozwiązanie z żetonami jest fajne, bo nie trzeba nic zapisywać, tylko pyk- sprawdzamy, kto miał najmniej i dajemy mu punkt.

Oczywiście jest kilka trybów rozgrywki, które dają nam różne możliwości wyłonienia zwycięscy. W jednym z nich można co rundę podliczać punkty za śnienie i dodawać je do siebie, możemy też zagrać na jeden stos odkrytych kart, zamiast dwóch. Mi osobiście wariant z żetonami podoba się najbardziej, bo zapisywanie punktów bywa upierdliwe, ale co kto lubi.

Smoki vs. Sen

Zdaję sobie sprawę, że we wrażeniach niekoniecznie chcecie czytać, o porównaniu gry Smoki, do Snu, jednak są one do siebie tak podobne, że nie da się całkowicie uniknąć nasuwających się wniosków. Jeśli nigdy nie mieliście styczności ze Snem, to nic nie szkodzi, postaram się tylko na szybciutko wymienić, co podobieństwa i różnice i przejść do ogólnego odczucia po rozgrywce.

Po pierwsze w przeciwieństwie do poprzedniczki, w tej grze nie ma elementu ćwiczenia pamięci. Był to największy atut Snu, którego Smoki zostały pozbawione. Nie możemy podglądać swoich kart, nie musimy zapamiętywać, gdzie co leży i jak to wymienić. Karty raz odkryte na stole, już zawsze pozostają odkryte dla wszystkich graczy. Brzmi to kiepsko, jednak wcale nie umniejsza przyjemności z rozgrywki. Samo odczucie z grania jest bardzo podobne i jeśli lubicie Sen, to Smoki również powinny przypaść wam do gustu. Ja osobiście mam wręcz wrażenie, że to taki nieco poprawiony Sen. Dlaczego? Ponieważ w pierwszej części cyklu o zakończeniu rozgrywki decydowało hasło “pobudka” wypowiedziane przez jednego z graczy. W praktyce oznaczało to, że można było zakończyć partię nie dociągając nawet 1 karty i od razu krzyknąć “pobudka”, zdając się totalnie na los ( i przy okazji psując innym zabawę). Tutaj na szczęście tego nie ma. Partia bedzie trwałą przynajmniej 5 kolejek, bo tyle minimum potrzeba na odkrycie wszystkich swoich kart. Bardzo mi się to spodobało.

Pojedyncza rozgrywka faktycznie trwa około 10-15 minut. Im więcej osób, tym trochę dłużej, ale czasem bywa i tak, że przy 4 osobach w 5 minut jest po wszystkim. Na jednym razie się jednak nie kończy. Gra jest na tyle szybka i przyjemna, że aby wyłonić zwycięzce my zawsze gramy do 3 wygranych. Wszystko przebiega bardzo dynamicznie i sprawnie, także dzieciaki są zachwycone i chcą grać więcej i więcej i więcej. Ja sama czerpałam dużą przyjemność, zarówno z potyczek o najpiękniejszy sen, jak i z odkrywania coraz to nowych grafik Smoków. Marcin Minor wykonał tu kawał świetnej roboty! Mam nawet swojego ulubieńca z numerem 5, czyli smoka, który jest ławicą z ryb. Istne cudo.

 

 

Podsumowanie

Smoki to prosta, szybka i piękna gra karciana, która daje nam czystą przyjemność z rozgrywki. Grafiki są zniewalające, a zasady bardzo szybko można wytłumaczyć. Idealnie pasuje do grania na przerwach szkolnych, do spotkań w rodzinnym gronie, jako krótki przerywnik i lekki tytuł na odprężenie.

Na opakowaniu zalecany wiek to 6+ i myślę, ze jest to w miarę adekwatne oznaczenie, chociaż mój 4 latek, też trochę załapał i podpowiadał mi, żeby nie brać karty z numerem 7, albo wymienić szybko coś na “0”. Także jak najbardziej daje radę z maluchami.

Owszem gra jest losowa i to nawet bardzo, ale przy tego typu rozrywce zupełnie mi to nie przeszkadza. Mój starszy syn od dłuższego czasu zbuntowany i obrażony na granie w cokolwiek, wreszcie sam zabiega o wyciągnięcie Smoków na stół.  Od kiedy pozycja ta trafiła do mojego domu gramy dużo, często i mam nadzieję, że jeszcze trochę tak pozostanie.

Plusy
  • oprawa wizualna
  • kompaktowe pudełko
  • dynamiczna rozgrywka
  • syndrom “kolejnej partii”
  • proste zasady
  • świetna dla dzieci oraz do rodzinnego grania
Plusy / minusy
  • losowość
Minusy
  • w przeciwieństwie do snu, nie pomaga w ćwiczeniu pamięci
  • może się szybko znudzić doświadczonym graczom

Ocena: 4 out of 5 stars (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

Julia Gawrońśka

Game Details
NamePaper Safari (2008)
ComplexityLight [1.00]
BGG Rank [User Rating]9962 [6.66]
Player Count (recommended)2-5 (2-5+)
Designer(s)Kevin Kim
Artists(s)Hami, Marcin Minor, Playoff Inc. and Earl Rhym
Publisher(s)Mandoo Games, Playoff Games, Nasza Księgarnia and Popcorn Games
Mechanism(s)Card Drafting and Set Collection
Julia Gawrońska
Latest posts by Julia Gawrońska (see all)