Kingdomino – klasyk w nowych ciuszkach. Recenzja

Domino to gra, w której używa się płytek nazywanych kamieniami. Każda z nich podzielona jest na dwa kwadratowe pola z zaznaczonymi oczkami (identycznie jak na kostce do gry). Najpopularniejsza wersja składa się z 28 kamieni: wszystkie kombinacje liczb od 0 (tzw. „mydło”) do 6. Znajduje się na nich po siedem pól: pustych, z jednym oczkiem, z dwoma, trzema, czterema, pięcioma i sześcioma — razem 168 oczek. Najwcześniejsze formy gry domino rozwinęły się bez wątpienia w Azji z jeszcze dawniejszych różnych gier w kości, tak samo jak same kamienie są modyfikacją tradycyjnych kości. W najstarszych wersjach tej gry używano różnych rodzajów kamieni, od bardzo zbliżonych do dzisiejszych aż do niezwykle ozdobnych i zawiłych, znane były od dawna w Chinach pod nazwą kwat pai (dosłownie: tabliczki kościane). Przypuszcza się też, że gra mogła być znana starożytnym Grekom i Hebrajczykom. Najstarszy znany komplet domina został odkryty w Egipcie w ruinach Teb. Należał do zbioru przedmiotów umieszczonych w grobowcu Tutanchamona, egipskiego faraona XVIII dynastii, w latach 1333–1323 p.n.e. Zdaniem niektórych badaczy znaleziona gra po prostu bardzo przypomina domino. Częściej przyjmuje się, że domino narodziło się w Chinach w XII wieku, w czasach dynastii Song (960-1279). Kamienie domina przywiózł do Europy bezpośrednio z Chin i rozpowszechnił znajomość gry pod koniec XIII w. wenecki podróżnik Marco Polo. W Europie gra rozpowszechniła się w XVIII stuleciu.

To tyle z teorii, w praktyce każdy z nas już jako małe dziecko miał gdzieś styczność z grą w Domino w jego różnych wersjach: od dziecinnej z obrazkami, z mniej lub bardziej znanych filmów animowanych, aż do bardziej dorosłej ich wersji z oczkami. Dzięki swojej prostocie już mali gracze mogą rozwijać swoje umiejętności w rozpoznawaniu kształtów, szukaniu podobieństw i nauce prostych zasad. A jak dobrze wiemy, dobry design się nie starzeje, domino zawsze będzie w różnych wersjach nam towarzyszyć przez lata obcowania z grami towarzyskimi. Zobaczmy zatem, co nam zaproponują panowie Bruno Cathala autor wielu gier (z czego spora ich ilość to uznane na świecie hity) w swojej wersji tego klasyka pod tytułem Kingdomino wydanej u nas przez wydawnictwo FoxGames.

Informacje o grze

Autor: Bruno Cathala
Wydawnictwo: FoxGames
Liczba graczy: 2 – 4
Czas gry: od 20 do 45 minut
Wiek: od 8 lat
Cena: około 50 zł

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami w krainie bajecznie kolorowej, mlekiem i miodem płynącej, zostajemy władcą. Każdy odpowiedzialny władca pragnie powiększyć swe królestwo, w tym celu będzie przemierzał tę krainę poprzez różne pustynie, łąki, lasy i inne miejsca w poszukiwaniu najbogatszych terenów, by włączyć je do swego królestwa. Ale uwaga! Są i inni nam podobni zachłanni władcy, którzy tylko czyhają, by nam podebrać co ciekawsze obszary i zagarnąć je dla siebie.

Wykonanie


Wszystko co nam potrzebne do budowania swojego królestwa odnajdziemy w pudełku. Na jego wieczku widnieje piękny pejzaż, w którego centrum znajduje się okazały zamek, na jego balkonie zaś stoi król, który z rozłożonymi rękoma zaprasza nas do siebie i do podjęcia wyzwania, jakim jest budowa nowego królestwa. Grafiki i rysunki, jakimi jest ozdobione pudełko, daje nam pewną obietnicę i zachętę, że będzie: bajkowo, kolorowo i wesoło.

W samym pudełku w wygodnej wyprasce czekają na nas płytki domina, małe zamki, które przed pierwszą grą trzeba samemu złożyć (taki element zręcznościowy), płytki startowe, drewniane meeple – przedstawiające władców no i sama instrukcja. Zameczki jak i meeple oraz płytki startowe są oczywiście w czterech kolorach do wyboru dla każdego z graczy. Wszystko ma swoje miejsce i jest ładnie zorganizowane. Jedyne, do czego się tu można przyczepić, to moment składania zamków. Przy wypychaniu elementów zamku z kartonowych arkuszy trzeba bardzo uważać żeby sobie ich nie uszkodzić, by się one nie rozwarstwiły.

Instrukcja to dosłownie cztery strony tekstu i kilka rysunków. Zwięzła i rzeczowa. Z racji prostoty zasad, można ją raz przeczytać, zajmie to może piętnaście minut, potem zapomnieć o jej istnieniu.

Głównymi elementami tej gry są kafle domina, w końcu nazwa do czegoś zobowiązuje. Wykonane z grubej tektury, obie strony kafelka wykończone ładnym i błyszczącym papierem. Zabawa nimi, obracanie w rękach, układanie swoich włości to sama przyjemność. Wyglądają na wytrzymałe, powinny wystarczyć na wiele gier. Każdy z kafli jest podzielony na dwie części, z których każda reprezentuje jeden z sześciu typów terenu. Więc mamy kopalnie, bagna, pustynie, łąki, lasy i jeziora. Dużym plusem wykonania kostek domina są ich grafiki, są one bardzo ładne, bardzo kolorowe i pełne życia, przy czym każdy jest inny. Nawet dwa takie same pod względem rodzajów terenu posiadają unikalne grafiki. To gdzieś w jeziorku jakaś rybka czy nawet sporej wielkości zwierz, na łące ptaszek, kwiatuszek czy sarenka. Tworzy to wszystko w trakcie gry unikatowy, kolorowy obraz pełen życia. Dodatkowo krajobraz uatrakcyjnia stojący gdzieś w naszym królestwie zamek. Są to wszystkie elementy, których spokojnie mogłoby nie być, a uatrakcyjniają rozgrywkę, wabią do stołu i cieszą wzrok. Młodsi władcy są tym zachwyceni.

Zasady

Zasady domina pewno większość z nas zna. Z dostępnych nam kamieni musimy dopasować kolejny symbolem do już ułożonych wcześniej. To tak w skrócie. Jednak jak każda gra, która się odwołuje do klasyki i korzysta ze znanych i mocno eksploatowanych wcześniej mechanik i zasad, musi posiadać jakiś dodatkowy smaczek czy twist. I tak właśnie jest i tutaj. Po pierwsze każdy z graczy będzie sobie sam tworzył swoje królestwo. Będzie ono raczej kalibru księstwa Monaco czy San Marino, czyli małe, ale za to z unikalnym charakterem. Musi się ono zamknąć w kwadracie wielkości 5×5. Po drugie, nie losujemy kafli w ciemno a wybieramy na zmianę po jednym z kilku dostępnych. Taki szybki draft. Po trzecie część z płytek domina poza zwykłymi terenami posiada na jednym z nich wrysowane symbole korony, od jednej do trzech. Będą one potrzebne do końcowego podliczania wyniku. Po czwarte końcowe podliczanie punktów odbywa się na podstawie iloczynu zajętej powierzchni przez jakiś typ terenu i liczby koron na tym terenie.

Zatem po kolei. Na podstawie liczby graczy odrzucamy pewną liczbę płytek, pozostałe mieszamy i tworzymy z nich stos. Po wybraniu swoich kolorów dobieramy odpowiadające temu kolorowi meeple, płytki startowe, zameczek oraz ustalamy kolejność graczy. Losujemy ze stosu płytek tyle, ilu jest graczy. Każdemu kaflowi przypisana jest liczba umieszczona na odwrocie. Te z niższą numeracją są mniej ciekawe niż te z wyższymi, na których są symbole koron. Układamy wylosowane kafle rosnąco zgodnie z numerami im przypisanymi, odwracamy stroną terenów do wierzchu i pierwszy z graczy kładzie swojego króla na wybranym przez siebie kaflu. Każdy następny gracz postępuje podobnie. Kiedy już wszyscy dokonają wyboru, losujemy kolejny zestaw kafli, postępujemy z nimi jak poprzednio, przy czym teraz kolejność graczy ustala się na podstawie kolejności poprzednio wybranych płytek, tzn. zaczynał będzie gracz, który wybrał poprzednio płytkę o najniższym numerze, ostatnim będzie gracz, który wybrał kafelek o najwyższym numerze. Gracz rozpoczynający rundę przekłada swojego meepla na wybrany nowy kafel, a zwolnioną przez to płytkę dokłada w swoim królestwie. Przy czym choć jeden teren musi pasować do wcześniej dołożonego. Z tą uwagą, że płytka startowa pełni rolę jokera i do niej można dołożyć dowolny typ terenu. I tak tura za turą aż się skończą płytki. Każdy z graczy powinien mieć przed sobą zabudowany obszar 5×5, ale może się zdarzyć że z jakiegoś powodu powstanie niecałkowicie zapełnione królestwo. Pozostaje tylko podliczyć punkty, ogłosić zwycięzcę i zagrać ponownie. Gra z racji swojej prostoty, szybkiego tempa gry oraz po prostu frajdy z układania tych kolorowych płytek, zdecydowanie posiada syndrom jeszcze jednej gry.

Zabawa w dwie osoby różni się tym, że każdy z graczy ma do dyspozycji dwie figurki do dyspozycji i w każdej z rund wybiera dwie płytki zamiast jednej. Mamy też do dyspozycji dodatkowe warianty gry, które uatrakcyjnią nam grę.

  • Wariant „Dynastia” – rozgrywamy serię gier i na tej podstawie wyłaniamy zwycięzcę.
  • Wariant „Królestwo Środka” – dostajemy dodatkowe dziesięć punktów, jeżeli się udało zachować zamek w samym centrum naszych włości,
  • „Harmonia” to dodatkowe pięć punktów, jeżeli podczas budowy królestwa nie odrzuciliśmy żadnej płytki, a co za tym idzie nie mamy miejsc pustych w królestwie
  • „Pojedynek Mistrzów” w końcu jest to pojedynek tylko dla dwóch graczy, z tą różnicą od standardowej wersji gry, że budujemy nasze królestwo w rozmiarze 7×7 i korzystamy z wszystkich płytek.

Wrażenia

Gra w pełnym zespole graczy (max 4 osoby) jest płynna i w czterdzieści pięć minut się powinna zamknąć, przy dwóch graczach czas ten może się zmniejszyć o połowę.

Kingdomino posiada prosty system punktowania połączony z prostym systemem układania płytek. Duże znaczenie tu ma wybór płytek i jak ten wybór wpłynie na kolejny. Kafelki są zaprojektowane w taki sposób, że płytki o niższych numerach (1-18) nigdy nie zawierają żadnych ikon korony i często mają podwójne płytki terenu. Jest to kluczowe, ponieważ zawsze starając się wybrać płytkę z jedną lub większą liczbą koron, często lądujemy pod koniec lub na samym końcu kolejki dla następnego zestawu płytek. W ten sposób gracze muszą zastanowić się, co mogą zyskać dzięki doborowi kafli i jak to wpłynie na wybór kolejnej płytki. Inną kwestią, o której warto wspomnieć, jest to, że gracz już wie, co ma zamiar umieścić, zanim dokona kolejnego wyboru. Jest to bardzo istotna informacja, ponieważ pozwala na minimalne planowanie w przód i pomaga w uniknięciu zdania się na całkowity przypadek.

Ostatnim punktem, o którym wspomnę jest to, że Kingdomino to bardzo regrywalny tytuł. Zwłaszcza w grze na dwóch lub trzech graczy, gdzie dzięki odrzuceniu na początku gry pewnej liczby kafli gracze nie znają wszystkich płytek będących w grze. Jest całkiem możliwe, że wszystkie płytki mogą zawierać korony lub wcale ich nie mieć.

Wiele gier z pewnością będzie miało podobny charakter, ale każda pojedyncza gra wymaga od graczy elastyczności i reagowania na zróżnicowany stan gry. To jest zawsze plus dla każdej gry.

Jak widać ta gra to typowy rodzinny filler lub pozycja na początek przygody z grami towarzyskimi. Nie znaczy to, że wyjadacze planszówkowi nie mają tu czego szukać. Każdy tu znajdzie coś dla siebie. Dzieci odnajdą tu bajkowe krainy pełne magicznych postaci, dodatkowo uczy dzieci prostych operacji na liczbach jak mnożenie i dodawanie oraz rozwija ich wyobraźnię przestrzenną. Natomiast starsi mogą się zrelaksować po męczącym dniu. Obserwować, jak powstaje ich kolorowa kraina bez zbytniego analizowania sytuacji na stole. Dla bardziej wymagających graczy mimo prostych zasad i niewielu reguł nie jest to na pewno tytuł trywialny, należy obserwować co zbierają inni, przez co można pokrzyżować ich plany podbierając im ten najbardziej potrzebny fragment, trzeba planować na przyszłość i uważać, żeby sobie nie sprawić na koniec kłopotu przez brak możliwości zapełnienia w pełni swojego królestwa.

Czy Kingdomino to dobra gra?

  • Jego mocnymi stronami są zdecydowanie łatwość nauki, szybki setup i krótki czas gry. Jeśli jesteś graczem, który nie lubi zestawów reguł, które wymagają więcej niż 20 minut na przeczytanie i zrozumienie, lubisz łatwe szybkie i przyjemne gry – to może to być gra dla ciebie.
  • Jeśli masz grupę przyjaciół, którzy nie są geekami, ale dadzą się namówić na grę w lekki tytuł, to Kingdomino może być tytułem wartym dodania do twojej kolekcji.
  • Jeżeli jesteś ojcem lub matką małej latorośli, którą chcemy zachęcić do grania, oderwać od ekranu telefonu lub po prostu wspólnie spędzić czas to jest gra właśnie dla ciebie

PS Dla fanów układania kolorowych królestw świetna wiadomość jest taka, że w sklepach można już zakupić dodatek wprowadzający olbrzymów i urozmaicający grę. Ale to już inna historia…

Plusy
  • szybka, prosta i wesoła gra
  • wykonanie kafelków
  • funkcjonalna wypraska w pudełku
  • duża regrywalność
  • grafiki na kafelkach
  • dodatkowe warianty gry
Plusy / minusy
  • nie dla wszystkich graczy
Minusy
  • zamki przy składaniu można sobie niechcący uszkodzić

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przekazanie gry do recenzji.

Konrad Krumholz

Game Details
NameKingdomino (2016)
Accessibility ReportMeeple Like Us
ComplexityLight [1.22]
BGG Rank [User Rating]207 [7.37]
Player Count2-4
Designer(s)Bruno Cathala
Artists(s)Cyril Bouquet
Publisher(s)Blue Orange (EU), Blue Orange Games, Fantasmagoria, Feelindigo, FoxGames, FoxMind Israel, Games Factory Publishing, Gém Klub Kft., Le Grand Massif, Happy Baobab, Kaissa Chess & Games, Lautapelit.fi, Lifestyle Boardgames Ltd, MINDOK, Oliphante, PaperGames (III), Pegasus Spiele, Pridemage Games, Swan Panasia Co., Ltd., テンデイズゲームズ (Ten Days Games) and White Goblin Games
Mechanism(s)Card Drafting, Pattern Building and Tile Placement

 

Konrad Krumholz

W moim życiu gry zawsze odgrywały ważną rolę i od dziecka zawsze była jakaś koło mnie. Wiadomo na początku to były głównie chińczyk, szachy czy eurobiznes. Ciągłe poszukiwania w gronie znajomych i rodziny, głównie starszych, kogoś chętnego do partyjki. Z czasem zmieniły się gry i osoby przy stole stały się jakby coraz młodsze. Pozostało jedynie niezmienne pytanie: "A może masz ochotę w coś zagrać?". Jedni mogą to nazwać chorobą i uzależnieniem ja mówię, że to moje hobby i pasja.
Największą frajdę sprawiają mi gry, które stawiają przede mną wyzwanie i są zagadką do rozwiązania. Eurosuchar - bardzo chętnie. Klimat potrafię sobie stworzyć sam i odnaleźć prawie wszędzie.
Nie lubię natomiast gier abstrakcyjnych i takich,które wymagają ode mnie refleksu, biegania wokoło stołu, krzyczenia i robienia hałasu.
Konrad Krumholz