Syndykat Zbrodni – mafijny pojedynek – recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Nasza Księgarnia. Wydawnictwo Nasza Księgarnia nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Syndykat Zbrodni został wydany w Polsce przez Wydawnictwo Nasz Księgarnia, ale powszechnie na świecie gra znana jest pod tytułem “Blitzkrieg!: World War Two in 20 Minutes“. Nasze rodzime wydawnictwo zdecydowało się na zmianę tematyki na mafijne porachunki. Czy wyszło to grze na dobre?

Informacje o grze Syndykat Zbrodni

Estetyczne wykonanie

Na rynku ostatnimi laty mamy do czynienia z zalewem gier wykonanych po prostu bajecznie. Plastikowe figurki, drewniane meeple z nadrukami, żetony surowców wyglądające niczym prawdziwe. W przypadku gry Syndykat Zbrodni musimy obniżyć swoje wymagania. Piękna grafika zdobiąca pudełko jest najładniejszym elementem samej gry, bowiem środek przywita nas bardzo siermiężnie. Dwustronna plansza, instrukcja, dwa płócienne woreczki, kilka drewnianych sześcianów i kilkadziesiąt żetonów. Są również zasłonki graczy z ładnymi grafikami. 

Wiadomo, że nie każda gra musi mieć niesamowite grafiki, aczkolwiek skoro zmieniono tematykę i zdecydowano się na re-skin całej gry, to dziwi, że przy okazji nie postarano się o lepszą grafikę na żetonach, czy poprawę wizualną pozostałych elementów. Gra jest bardzo czytelna, a sama grafika nie jest brzydka, ale można było zrobić to ładniej.

Mechanika Syndykatu Zbrodni

Gra Syndykat Zbrodni jest re-skinem gry Blitzkrieg!: World War Two in 20 Minutes, ale tutaj zamiast II Wojny Światowej i różnych frontów otrzymujemy mafijne porachunki rozgrywające się w różnych dzielnicach Nowego Jorku (lub Los Angeles po drugiej stronie planszy). W tej dwuosobowej grze każdy z graczy dowodzi jednym z trzech gangów – niebieskim, pomarańczowym lub szarym. Do woreczka każdy gracz wrzuca po 22 żetony swojego gangu i bierze zasłonkę, by ukryć swój gang przed przeciwnikiem. Po ustawieniu planszy i znaczników Przemytu na środku każdego toru w dzielnicach losujemy 3 żetony startowe z woreczka i możemy zaczynać grę.

Naprzemiennie będziemy wysyłać członków naszego gangu, by zajmowali pola w aktywnej potyczce w wybranej przez nas dzielnicy. Aktywna potyczka to taka, która ma wolne pole najwyżej w danej dzielnicy. Mamy 3 rodzaje pól potyczki:

  • Ulice – możemy tam wysyłać gangsterów lub skorumpowanych policjantów.
  • Rzeka – na rzece możemy kłaść przemytników lub skorumpowanych policjantów.
  • Pole mieszane – na takim możemy kłaść każdy rodzaj członka naszego gangu.

Spośród 3 żetonów, które wylosowaliśmy na początku gry, wybieramy jeden i wysyłamy na pole, a wartość na żetonie oznacza o ile pól przesuniemy znacznik Przemytu na naszą stronę. Większość pól oferuje nam również bonus, gdy wyślemy tam swój żeton:

  • Nabór do Gangu – pozwoli wylosować kolejny żeton i dodać za zasłonkę.
  • Wezwanie Wzmocnienia – do swojego woreczka dorzucimy losowy żeton wzmocnienia, który oferuje większą siłę i/lub specjalną zdolność.
  • Wzmocnienie Gangu – podobnie jak wyżej, ale żeton trafi od razu za zasłonkę, a nie do woreczka.
  • Przemyt w tej Dzielnicy – bonusowe pola o które przesuwamy znacznik Przemytu.
  • Przemyt w innej Dzielnicy – podobnie, ale z innej dzielnicy.
  • Pieniądze – zyskujemy Bogactwo, czyli punkty zwycięstwa.
  • Postrzał – zza zasłonki rywala losujemy i odrzucamy jeden żeton.

Na koniec naszej tury, po rozpatrzeniu ewentualnych potyczek i efektów, dociągamy z woreczka nowy żeton do naszego Gangu.

Rozgrywka polega więc na ciągłym przeciąganiu liny na naszą stronę (wędrujący znacznik Przemytu) oraz na zamykaniu Potyczek. Każda dzielnica ma kilka takich Potyczek, a przewaga w każdej da nam Punkty Zwycięstwa (Bogactwo). Gra kończy się, gdy ktoś osiągnie 25 Bogactwa lub gdy gracz nie może dołożyć żetonu na początku tury, bo go nie posiada. 

Wrażenia z rozgrywki

Blitzkrie… tfu, znaczy Syndykat Zbrodni ma na pierwszy rzut oka proste zasady, które ogarnąć można w kilka minut. Nic bardziej mylnego. W naszej rundzie mamy do położenia jeden żeton. Prosta decyzja? W życiu! Tutaj każda decyzja coś nam da, każda otwiera kolejne możliwości, a taktyki jest tutaj co nie miara. Zająć pole, które zakończy Potyczkę, ale nic nam nie daje poza punktami zwycięstwa? Czy może jednak lepiej zajmować dzielnicę, która da nam mniej punktów, ale przeciwnik nie jest nią zainteresowany? Wzmocnić nasz gang specjalnymi żetonami, czy może lepiej dociągnąć więcej żetonów, by mieć większe możliwości?

Miejsca na zmieniające rozgrywkę zagrania jest tutaj naprawdę sporo, a przeciąganie liny w dzielnicach to często walka do ostatniego momentu. Dzięki akcjom, które wpływają również na inne dzielnice, nigdy nie możemy być pewni siebie i ciągle musimy być czujni.

Dodatek Los Angeles (zawarty w grze) bardzo fajnie odświeża rozgrywkę, oferując lekkie zmiany w postaci ograniczonego dostępu do niektórych dzielnic i szybszego ich zamykania. Wydaje się, że jest w nim mniej miejsca, ale tutaj walka jest bardziej kontaktowa i nie można sobie odpuścić w żadnej z dzielnic. 

 

Podsumowanie

Przyznaje, że długo polowałem na tę grę, co prawda pod poprzednią nazwą i w innym klimacie. Druga Wojna bardziej do mnie przemawia niż pojedynki mafijne i chyba nawet mechanika bardziej tam pasowała, niż tutaj. Mimo wszystko tematyka jest chyba jedynym zarzutem, który mogę mieć w stosunku do Syndykatu Zbrodni. To naprawdę świetna gra dwuosobowa, gdzie każda nasza decyzja jest ważna i nie ma “straconych tur”, gdzie nie bardzo wiemy co robić. Tutaj zawsze wiesz co zrobić… problem jest taki, że zwykle masz 3-4 miejsca jednocześnie i każde wydaje się ważne, a ty musisz wybrać.

Grę da się rozegrać bez problemu w obiecane 20 minut, a po skończeniu pojawia się syndrom “jeszcze jednej partii”. Z kim bym nie grał, każdy chciał jeszcze raz spróbować, gdy już w pełni poznał zasady i flow samej gry. W grze nie możemy nigdy grać samemu sobie – to pojedynek z prawdziwego zdarzenia –  musimy ciągle reagować na posunięcia przeciwnika, co trzyma nas w napięciu przez całą rozgrywkę.

Jasne, gra może nie wygląda oszałamiająco na stole, ale mechanicznie nadrabia to tak bardzo, że nie uważam tego za zarzut. W końcu to już są gusta – wiele osób doceni przejrzystość żetonów. Ja bawiłem się świetnie i co najlepsze – nie czułem znużenia, czy wkradających się schematów, ciągle czymś mnie przeciwnik zaskakiwał. Jeżeli ktoś szuka gry dwuosobowej na szybką partię, to jest to doskonały wybór!

Plusy
  • czytelna instrukcja i przyswajalne zasady
  • szybki setup i bezproblemowa obsługa
  • ogromny nacisk na decyzyjność w każdej rundzie
  • ciągłe trzymanie w napięciu i pilnowanie przeciwnika
  • świetna mechanika, która nadal jest prosta w zrozumieniu
  • syndrom “jeszcze jedna partyjka”
Plusy / minusy
  • zmieniona tematyka
Minusy
  • zmiana graficzna gry i tematyki aż się prosiła o ładniejsze przygotowanie graficzne
  • pudełko mogłoby być mniejsze, a wtedy byłaby to idealna gra do plecaka

Ocena:

Syndykat Zbrodni nie będzie na pewno najładniejsza grą na Waszym stole, ale jeżeli lubicie dwuosobowe pojedynki, gdzie każda decyzja i każda tura jest tą najważniejszą, a wytłumaczenie zasad zajmie dosłownie kilka minut, to może się stać najczęściej goszczącą na stole planszówką!

 

Dziękujemy Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

 

Sebastian Lamch

Sebastian Lamch