Crime Scene: Londyn 1892 – i znów w Whitechapel. Recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Tactic. Wydawnictwo Tactic nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Zostało popełnione przestępstwo i to wy musicie dojść do sedna sprawy. Wcielcie się w rolę detektywów, zbierzcie dowody, połączcie wskazówki i dowiedzcie się, kto stoi za tą  przerażającą zbrodnią! Nie macie limitu czasu, więc możecie starannie zbadać każdy ślad. Rzućcie się w wir śledztwa w mrocznych uliczkach londyńskiej dzielnicy Whitechapel!

Crime Scene: Londyn to kolejna gra z serii Crime Scene (inne to Moskwa, Helsinki i Brooklyn). Każda z nich opiera się na rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Dodatkowo mamy tu historię fabularną napisaną przez fińskiego autora kryminałów Arttu Tuominen. Sama rozgrywka składa się z poszukiwania szczegółów (ukrytych przedmiotów) na specjalnej planszy, ale też na rozwiązywaniu zagadek znalezionych na poszczególnych kartach.

Jak to wszystko się sprawdza? Przekonajmy się! Niestety, musimy wrócić do końcówki XIX wieku, aby stanąć oko w oko z… No właśnie, czyżby był to sam Kuba Rozpruwacz?

Informacje o grze Crime Scene: Londyn 1892

Ciemność widzę…

Po otwarciu pudełka od razu wyczuwamy mroczny klimat. Do tego ta sugestywna ilustracja na pudełku. Po prostu kryminał.

W środku znajdziemy kilka talii kart, specjalną planszę z miejscem zbrodni, krótką instrukcję i książeczkę z opowiadaniem. Zasady niestety nie są napisane zbyt przejrzyście, ale na szczęście sama gra nie jest zbyt trudna.

Wszystko jest opatrzone dość klimatycznymi ilustracjami z epoki. Znajdziemy je m. in. na kartach z zagadkami. Niestety troszeczkę psuje efekt całości fakt, że nie wszystkie rewersy talii zostały przetłumaczone. I tak mamy: Hints, Evidence…

Crime Scene: Londyn 1892

Jak pokonać Kubę Rozpruwacza?

Grę rozpoczynamy od wstępu fabularnego. Okazuje się, że Kuba Rozpruwacz powrócił. Te same sprawy, ta sama dzielnica… To on? A może ktoś inny? Od razu trzeba uprzedzić, by do gry nie siadały osoby zbyt młode. Nie ma tu co prawda zbyt wiele pokazane na ilustracjach, ale są tu też całkiem sugestywne opisy. Londyn 1892 nasycony jest zresztą fabułą, która co zagadkę posuwa nas do przodu. Czujemy się poniekąd jak prawdziwy detektyw rozwiązujący sprawę.

Rozwiązywanie polega na powtarzaniu kolejnych kroków:

  • przeczytanie wątku fabularnego
  • znalezienie przedmiotu, który został podkreślony na karcie – używamy do tego planszy miejsca zbrodni. Sprawa nie zawsze będzie prosta, gdyż mamy tu dość ciemną kolorystykę
  • dzięki ponumerowanym polom odnajdujemy kartę Dowodu (Evidence), która z kolei stanowi dla nas zagadkę
  • zdarza się przy tej okazji, że musimy znaleźć dodatkowe dowody, które razem połączone stworzą dla nas zagadkę
  • rozwiązaniem każdej z zagadek jest liczba – jeśli jesteśmy pewni rozwiązania możemy wziąć kartę odpowiedzi (Crime File) i sprawdzić numer (a więc i odpowiedź) – dostajemy dzięki niej kolejną sekwencję numerów (np. 5-1-7). Musimy teraz odnaleźć odpowiedni akapit, wiersz i wyraz, który prowadzi nas do kolejnego przedmiotu na planszy zbrodni (numer z planszy prowadzi nas do karty z wątkiem fabularnym).

Crime Scene: Londyn 1892

Połączenie tych kolejnych numerów, dowodów, talii etc. wydaje się z początku dość skomplikowane. Jednak po kilku kartach wszystko okazuje się intuicyjne. Ważne jest też to, by samemu się kontrolować – każdy błąd kosztuje – odrzucamy wtedy wierzchnią kartę z talii Reputacji. Na szczęście możemy się tu też posłużyć pomocami – do tego mamy specjalną talię Podpowiedzi (Hint).

Całość prowadzi nas do wielkiego finału, gdzie pomocne będą karty reputacji – im więcej nam ich zostało, tym lepiej.

Jak widać, grę można rozgryzać samemu, a przy większym gronie mamy właściwie dokładnie takie same działania. Jedyne, co się zmienia, to dodatkowe głowy do rozgryzania zagadek.

Trudno?

Londyn 1892 (jak zapewne każda z gier z serii) ma dwie warstwy. Jedną z nich jest odgadywanie samych zagadek, a drugą – odnajdywanie przedmiotów na planszy zbrodni. Zacznijmy od tej ostatniej. Nieczęsto zdarza się, że gra opiera się na aspekcie spostrzegawczości. Często kojarzymy to raczej z grami dla dzieci (choć ostatnio ukazał się także ciekawy MikroMakro: Na tropie zbrodni). Tutaj co i rusz musimy wytężać wzrok, by dojrzeć na naprawdę ciemnej planszy jakiś szczegół. Niestety bez tego nie ruszymy naprzód. Nie ma tu też żadnej pomocy. Po prostu, Drogi Graczu, musisz to znaleźć i tyle. Z jednej strony może to niektórych irytować, ale mi osobiście nie sprawiało to akurat większych problemów. Przedmioty pomimo ciemnej atmosfery były do odnalezienia. Co oczywiście nie znaczy, że każdy sobie z tym poradzi. Niewątpliwie może się tu przydać lupa, a dobre oświetlenie to na pewno.

Crime Scene: Londyn 1892

Londyn 1892 warto pochwalić za warstwę fabularną – opowieść snuje się od specjalnej księgi opowieści poprzez poszczególne karty. Poznajemy miejsca zbrodni, poznajemy tropy głównego bohatera, jego wątpliwości i przeczucia. Za opowieścią jednak stoi cała seria zagadek. Tych właściwie mogłoby być trochę więcej. Właściwie przez całą grę napotkamy ich dokładnie 8. Czy to dużo, czy mało? Niech każdy sam zdecyduje.

Crime Scene: Londyn 1892

Niewątpliwie każda z zagadek jest inna. Mamy tu też różne poziomy trudności. Najtrudniej jednak na podstawie samego rysunku domyślić się, jaki jest klucz rozwiązania. Przypomina to trochę serię Dziennik 29. Patrzymy na ilustrację i… Czasem mamy jakiś pomysł, a czasem okazuje się, że myśli autora podążały w zupełnie innym kierunku. Kilka razy zadawałem sobie pytanie: serio? Ciekawe, czy dla każdego będzie to takie oczywiste? Nie ukrywam, że w kilku miejscach posłużyłem się też podpowiedziami, choć i one tylko naprowadzają nie podają poprawnej odpowiedzi. Mimo to po kilku wyjaśnieniach zaczynałem domyślać się, o co teraz może autorowi chodzić. O ile we wcześniej wymienionym Dzienniku “strzelaliśmy” z odpowiedzią do skutku, to tutaj trzymając się zasad powinniśmy ponieść konsekwencje (i stracić kartę reputacji). Niewątpliwie podnosi to więc poziom trudności i czyni grę dużo bardziej wymagającą. Z jednej strony irytowałem się na to, że znowu nie mogę domyślić się, o co tu chodzi, ale ostatecznie pchała mnie do przodu cała fabuła – chciałem się dowiedzieć, co będzie dalej.

Crime Scene: Londyn 1892

Całość potraktowałem jako wyzwanie solo, choć pewnie przyjemniej by było pozastanawiać się z innym graczem. Być może razem szybciej byśmy wpadli na rozwiązania. Niemniej rozgrywka solo jest jak najbardziej wciągająca i daje odczucie uczestnictwa w śledztwie. Nie liczyłem niestety czasu, ale spędziłem przy grze 2 wieczory. Być może da się to zrobić krócej, w końcu całość nie jest zbytnio rozwleczona. Pudełkowo mamy tu 2h i pewnie da się to zrobić. Uważam, że przy większej liczbie osób czas mógłby się nawet skrócić – w końcu może się wtedy pojawić więcej pomysłów na zagadki.

Crime Scene: Londyn 1892

Podsumowanie

Pomimo ciekawej historii i pomysłu na grę przy ostatecznej ocenie mam mieszane uczucia. Londyn 1892 przede wszystkim każe graczowi wyszukiwać na ciemnej planszy poszczególne przedmioty. Z jednej strony wydaje się to ciekawe, a w praktyce? Po prostu nuży, a często irytuje. Być może ma to imitować pracę śledczego, który szuka śladów, ale… nie ukrywajmy, nie tego spodziewałem się po grze kryminalnej. Z drugiej strony same zagadki – autor każe domyślać się graczowi, o co tu chodzi i samemu wpaść na pomysł. Nie zawsze jednak sprawa jest tak prosta. Autor to przecież zupełnie inny umysł. Odnoszę też wrażenie, że jest ich właściwie trochę mało, ale to może tylko moje odczucie.

Nie wiem więc, czy siadłbym do kolejnych gier z tej serii. Być może spróbowałbym, ale tym razem w większym gronie. Warto jeszcze raz podkreślić, że z uwagi na drastyczność opisów dobrze znaleźć sobie dorosłą grupę graczy.

Plusy
  • ciekawy pomysł z planszą, na której szukamy szczegółów
  • różnorodne zagadki
  • wciągająca i dobrze napisana historia
Minusy
  • brak tłumaczeń na rewersach talii
  • dość ciemna plansza miejsca zbrodni
  • w niektórych przypadkach naprawdę ciężko wpaść na pomysł rozwiązania

Ocena:

Londyn 1892 to propozycja dla miłośników kryminałów i zagadek. Wracamy tu do sprawy Kuby Rozpruwacza. Jednak sporą część gry spędzimy wpatrując się w ciemną planszę i szukając tu np. szczura… Poza tym zagadki są albo zbyt trudne, albo zbyt wyszukane. W paru miejscach ciężko mi było wpaść na klucz rozwiązania, a niejedną podobną grę mam za sobą. Z pewnością sama fabuła jest napisana bardzo dobrze i wciąga jak prawdziwy kryminał.

Dziękujemy wydawnictwu Tactic za przekazanie gry do recenzji.

 

Łukasz Hapka

[bgg id=349494]
Łukasz Hapka