Project L i inne klocki. Recenzja

Lubiliście układać klocki w dzieciństwie? A może spędzaliście długie godziny grając w Tetrisa? Jeżeli tak, to na pewno waszą uwagę przykuła nowa gra wydawnictwa Rebel. Project L to rodzinna gra logiczna, w której możecie zmierzyć się z konkurentami o tytuł prawdziwego mistrza układanek.

Informacje o grze



Autor: Michal Mikeš, Jan Soukal, Adam Spanel
Wydawnictwo: Rebel
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 20-30 min
Wiek: 8+
Cena:
ok. 85 zł

Zazwyczaj gry logiczne nie budzą we mnie zbyt wiele emocji. Tym razem było inaczej. Byłam ciekawa, czy Project L okaże się jednorazową sentymentalną podróżą w przeszłość, czy będzie miał w sobie to “coś”, co pozwoli mu przetrwać na dłużej.

Minimalistyczne pudełko, a w środku tęcza

Nie jestem fanką czarnego pudełka Project L — to co znalazłam wewnątrz zrekompensowało mi jednak nudne opakowanie. W środku jest prawdziwa tęcza! Klocki są kolorowe, błyszczące, wykonane z dobrej jakości plastiku. Rokuje to dobrze trwałości gry. Dopracowane są również kafelki układanek, karton jest gruby, a brzegi dobrze zabezpieczone. Kafelki, wbrew moim obawom, wygodnie się tasuje. Mają również wygodne wgłębienia, w które wpasowuje się klocki, więc podczas rozgrywki wszystko jest dobrze zorganizowane i leży na miejscu.

Do gry dołączony jest skrót zasad dla graczy — w czterech językach, po dwa języki na stronę, co zmniejsza jego czytelność. Szkoda, że nie zdecydowano się wykonać jednak dwóch osobnych, po jednym języku na stronę, byłoby wygodniej.

Poza tym drobnym mankamentem w wykonaniu gry, naprawdę ciężko znaleźć wady. Mi osobiście przeszkadza trochę czarna, błyszcząca instrukcja i kafelki, które łatwo się palcują, zostają na nich odciski palców graczy. Trudno to jednak uznać za znaczącą wadę. Rebel, może następnym razem jakaś szmatka do przecierania w komplecie?

Raz, dwa, trzy i układamy!

Zasady Project L są banalnie proste. Wypełniamy układanki, zdobywamy klocki, które pozwalają budować coraz trudniejsze układanki i zdobywać punkty zwycięstwa. Innymi słowy konstruujemy jak najwydajniej działający silniczek.

Podczas swojej tury możemy wykonać trzy spośród pięciu dostępnych akcji. Może to być: dołożenie jednego klocka do posiadanej układanki, wzięcie nowej układanki, wzięcie nowego klocka, wymiana posiadanego klocka oraz ostatnia, najważniejsza akcja, tzw. “ruch mistrzowski”. Ruch mistrzowski możemy wykonać tylko raz na turę, dokładając po jednym klocku do wszystkich posiadanych układanek (do czterech na raz). Jest to kluczowy dla rozgrywki manewr — dobrze wykorzystany znacząco przyśpiesza realizowanie układanki.

Gracze korzystają ze wspólnego rynku, który dzieli się na dwie części — kafle białe, dzięki którym zdobywamy atrakcyjne klocki i kafle czarne, dzięki którym zdobywamy punkty zwycięstwa. Rynek jest jedynym obszarem interakcji pomiędzy graczami. Poza tym rozgrywka jest praktycznie pozbawiona negatywnej interakcji.

Projekt L

Raz zdobyte klocki pozostają z nami do końca gry i będziemy ich ponownie używać. Na tym polega budowanie “silniczka”. W Project L staramy się zdobyć takie klocki, które jak najmniejszą liczbą ruchów pozwolą nam wypełnić coraz bardziej złożone układanki. To czy zdecydujemy się iść w proste, uniwersalne klocki, czy bardziej wymyślne, pozwalające szybciej wypełnić skomplikowane kształty, ale mniej uniwersalne — to już tylko nasz wybór.

Gra kończy się, kiedy stos czarnych układanek się wyczerpie. Wtedy każdy z graczy może wykonać jeszcze jedną, pełną turę. Zasady przewidują również możliwość dołożenia klocków do układanki po zakończeniu gry, w ramach tzw. wykończenia. Każdy klocek dołożony w ten sposób odejmuje jednak punkt zwycięstwa, tak więc nie zawsze jest to opłacalne.

Project L ma również tryb solo. Z perspektywy osoby, która raczej nie przepada za jednoosobowymi rozgrywkami, musze przyznać, że było nieźle. To co mi się podobało to fakt, że nie ma konieczności podejmowania żadnych wyborów za automę, tak więc obsługa gry po stronie przeciwnika sprowadza się tylko do przekładania klocków.

Project L to mała, sprytna gra

Projekt L jest dokładnie tym, czego oczekiwałabym od gry rodzinnej. Ma proste do przyswojenia zasady, a zarazem pozostawia całkiem sporo miejsca na kombinowanie. Można w Project L zagrać z rodziną, ze znajomymi, z dziećmi, z doświadczonymi graczami, nawet w międzynarodowym towarzystwie. Satysfakcjonująca jest również rozgrywka dwuosobowa — w tym wydaniu Project L również sprawdza się bardzo dobrze.

Grę rozkłada się błyskawicznie i równie błyskawicznie się składa. Nie zajmuje dużo miejsca na stole. Jest idealna żeby zabrać ją na wakacje, weekendowy wyjazd, czy spotkanie ze znajomymi w plenerze. Brak jest typowych kart, tak więc jest odporna na silny wiatr. Niektóre elementy są jednak małe, więc należy uważać przy sprzątaniu.

Projekt L

Czas gry jest również bardzo przystępny. Rozgrywka trwa około 30 minut, zachęca do tego, żeby zagrać ponownie. To sprawia, że nadaje się zarówno na danie główne, jak i przerywnik między cięższymi grami. Gra jest bardzo regrywalna, zawsze kusi, żeby rozegrać jeszcze jedną partię.

Jeżeli miałabym powiedzieć, co przypomina mi Project L, to specyficzne połączenie Sagrady i Splendoru. Kiedy gra pojawiła się w zapowiedziach, wiele osób porównywało ją do Ubonga — niesłusznie. Co prawda są kolorowe klocki i układanki, ale w Project L brak jest presji czasu. Jest za to miejsce na kombinowanie i optymizację ruchów. Rozgrywka jest bardzo ciasna i przy wprawnych konkurentach jedno suboptymalne ułożenie klocka może kosztować wygraną.

Podczas rozgrywki nie powstają zbyt długie przestoje. Nie ma efektu, który drażni mnie np. w Sagradzie, polegającego na tym, że można planować swój ruch dopiero kiedy przyjdzie nasza kolej. Oczywiście współgracz może zabrać upatrzoną przez nas układankę, ale podstawą i tak jest nasz zasób klocków oraz pomysł jak je wykorzystać — a to jest nienaruszalne.

W Project L jest mało losowości. Nie ma się wpływu na to, jakie układanki wejdą na stół, ale klocki posiadane we własnych zasobach są elementem, nad którym ma się pełną kontrolę. Możliwość wymiany kafelków powoduje, że nie można się zablokować.

Czy widzę jakieś wady gry? Jest abstrakcyjna, tak więc jeżeli ktoś lubi gry z fabułą, to raczej nie jest tytuł dla niego.

Układanki da się lubić

Projekt L to przystępna, a zarazem bardzo regrywalna gra rodzinna. Szczerze polecam ją wszystkim, którzy szukają tytułu o prostych zasadach, a jednocześnie lubią wymagające kombinowania logiczne łamigłówki.

Na mojej półce Project L na pewno zostaje. I to nie tylko do grania z rodziną i nieplanszówkowymi znajomymi. Z niezmienną przyjemnością wyciągamy ją z mężem, kiedy jest wolna chwila na krótką rozgrywkę. Nasi znajomi też regularnie o nią proszą, kiedy chcemy się odprężyć po jakiejś “mózgożernej” rozgrywce.

Project L

Ciekawostka na koniec
Na stronie wydawnictwa Boardcubator (pierwotnego wydawcy), pod linkiem, są dostępne inne warianty gry, w tym: na więcej osób (do sześciu) oraz tryb agresywnego duelu (który pozwala wprowadzić do rozgrywki negatywną interakcję). Jeżeli Project L przypadnie wam do gustu, warto poeksperymentować — niestety dodatkowe warianty opisane są tylko w języku angielskim i do niektórych (szczególnie wieloosobowego) mogłaby się przydać druga kopia gry ze względu na liczbę klocków.

Plusy
  • Proste do wytłumaczenia, intuicyjne zasady
  • Duża regrywalność
  • Syndrom kolejnej partii
  • Efektownie i trwale wykonana
Plusy / minusy
  • Brak negatywnej interakcji (w podstawowym wariancie)
Minusy
  • Niewygodny wielojęzykowy skrót zasad dla graczy

Ocena: 5 out of 5 stars (5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Ewa Struzik

Game Details
NameProject L (2020)
ComplexityMedium Light [1.57]
BGG Rank [User Rating]1219 [7.60]
Player Count1-4
Designer(s)Michal Mikeš, Jan Soukal and Adam Spanel
Artists(s)Jaroslav Jurica, Marek Loskot and Pavel Richter
Publisher(s)Boardcubator, ADC Blackfire Entertainment, Asmodee Italia, CrowD Games, Galápagos Jogos, Gém Klub Kft., Rebel Sp. z o.o. and Siam Board Games
Mechanism(s)Action Points, Card Drafting, Pattern Building and Tile Placement
Ewa Struzik