RaveHard, czyli impreza w stylu “it’s a kind of magic”

Wyobraźcie sobie, że budzicie się po imprezie. Kac gigant, ból głowy i ledwie migawki wspomnień z poprzedniego wieczoru. Nagle znajdujecie ciało waszego zacnego druha Arcymaga. Okazuje, się, że to któreś z was go zabiło, tylko które? Tego właśnie próbujecie się dowiedzieć siadając do rozgrywki w Ravehard od Redi Games.

Przyznam, że tematyka gry oraz cała oprawka graficzna jest mocno surrealistyczna. Balanga u czarodziejów, techno klimaty, a wszystko w kolorowym, zwariowanym świecie, gdzie tęcze chadzają w kowbojkach. Ponad to jest sporo nawiązań do popkultury oraz zabawnych tekstów na kartach. Całość trzyma się zamierzonej konwencji i przywodzi na myśl szaloną zabawę w magicznym, nieco groteskowym klimacie.

Ravehard to imprezowa gra przeznaczona od 2 do 5 graczy, której rozgrywka trwa około 60 minut. Jest to jednak dość nietypowa imprezówka, gdyż przeznaczona dla nieco bardziej zaawansowanych graczy. Na pewno nie usiadłabym do niej z rodziną grającą w gry typu 5 sekund czy Time’s up, wymaga ona bowiem trochę większego obycia z graniem.


Autor: Adam Betley
Wydawnictwo: REDI Games
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 60
Wiek: 12+
Cena: 90 zł

Wnętrze ma znaczenie

Wizualnie grze niczego nie brakuje. Małe i podręczne pudełko wygląda bardzo zachęcająco, a wewnątrz cała masa kart z przyjemnymi dla oka ilustracjami.

Tylko ta instrukcja… Zdecydowanie nie jestem zwolennikiem dzielenia instrukcji na kilka pomniejszych części. Nie obraziłabym się też, gdyby niektóre rzeczy były jaśniej wytłumaczone tak, aby można było mniej więcej poukładać sobie w głowie co i jak bez siadania do stołu i rozkładania kart do rozgrywki. Przed oddaniem instrukcji do druku powinno ją jednak przeczytać kilka osób, które z grą nigdy styczności nie miały, żeby się dowiedzieć, czy aby wszystko jest czytelne i zrozumiałe. Niemniej idzie to ogarnąć, gdy już się wszystko ułoży na stole.

Z zasady nie jestem grzecznym czarodziejem…

Samo przygotowanie do rozgrywki w Ravehard nie jest jakoś strasznie skomplikowane.

W grze wcielamy się w magów, którzy korzystają z różnych szkół magii. Na starcie musimy wybrać swojego maga. Każdy z nich ma określoną siłę oraz liczbę punktów życia. Do oznaczenia obrażeń my używaliśmy znaczników z innej gry, gdyż zapisywanie i kreślenie tego wszystkiego na kartce byłoby wielce uciążliwe.

Gracze otrzymują  po 4 karty ze swojej szkoły magii, 2 karty czarnej magii oraz 2 karty ze szkoły ogólnej. Karty czarnej magii kładziemy zakryte przed sobą- będą nam one służyć jako tarcze jednorazowego użytku. Każdy dostaje również 2 karty narzędzi zbrodni. Te karty będą krążyć pomiędzy graczami przez całą rozgrywkę. Będziemy starać się przy ich pomocy zrzucić podejrzenia na przeciwników. Przed przystąpieniem do rozgrywki zostaje nam jeszcze stworzenie stosiku fabularnego.  

Gra trwa 3 rundy, podczas których powoli zbliżamy się do komnaty Arcymaga. Podczas gry kilkukrotnie odkrywamy karty z potencjalnymi narzędziami zbrodni, które pomogą nam ustalić od czego właściwie zginął nasz szanowny czarodziej. Mordercą jest ta osoba, która w finale zostanie z kartą narzędzia zbrodni o najwyższej wartości. W finale zliczamy wartość punktową narzędzi zbrodni. Osoba, która ma narzędzia o najwyższej sumie punktowej okazuje się być zabójcą.

Całość nie jest jednak tak prosta, jakby się wydawało. Podczas rozgrywki atakują nas bowiem bossowie, których musimy pokonać, aby dostać się do komnaty Arcymaga i poznać rozwiązanie zagadki.

Co turę wyciągamy karty popleczników bossa, dostajemy również obrażenia. Wszystkie obrażenia przyjmuje na siebie jeden gracz. Dostaje on wówczas znacznik Bycia Bitym. Oznacza to, że bita osoba jest pierwszym graczem, oraz pozwala jej wyznaczyć kolejnego „bitego” w następnej rundzie. Następnie gracze próbują po kolei zabić bossa poprzez zagrywanie kart i atakowanie siłą postaci. Mogą również używać swoich tarcz do obrony. W swojej turze można wykonać trzy akcje:

  • zagrać kartę strategiczną
  • zagrać kartę ofensywną ofensywną
  • wykonać akcję knucia, czyli wymienić narzędzie zbrodni z innym graczem

Jeżeli nie uda nam się wykończyć bossa w pierwszej turze, to wyciągamy kolejną kartę ze stosu jego pomagierów i w dalszym ciągu ubijamy go aż do skutku. W międzyczasie może się tak zdarzyć, że nasza postać straci wszystkie punkty życia, wówczas obracamy jej kartę na drugą stronę i gramy dalej z pomniejszonymi statystykami.

Po dojściu do komnaty Arcymaga następuje wytypowanie mordercy. Jeśli morderca zostanie dobrze wytypowany, wówczas reszta czarodziejów wygrywa, może się jednak tak przytrafić, że nie uda nam się wskazać prawdziwego zabójcy.  Prawdziwy morderca zostaje wtedy Darkcymagiem, którego trzeba pokonać. Rozgrywa się zatem pojedynek Darkcymaga z pozostałymi graczami. Jeżeli uda się go zlikwidować, to wszyscy pozostali gracze zostają zwycięzcami; jeśli nie, Darkcymag wygrywa rozgrywkę.

Wrażenia po kilku partiach

Generalnie nie udało nam się w dobie pandemii rozegrać tyle partii,  żeby napisać pełnowartościową recenzję, dlatego mój wpis, to raczej taki opis pierwszych wrażeń z kontaktu z Ravehard.

Ogólnie ta przyjemna dla oka, kompaktowa karcianka jest mocno zakręcona i nie chodzi mi tylko o ilustracje oraz motyw przewodni. W Ravehard walczymy z bossami, próbujemy wcisnąć innym narzędzie zbrodni, a do tego możemy jeszcze podawać sobie karty flirtu (serio te karty flirtu nie zostały przez nas użyte w żadnej rozgrywce). Do tego dochodzi konieczność pilnowania synergii i ciągłe zerkanie czy nasze tarcze mogą nam coś pomóc. Wszystko to sprawia, że pierwsze tury są mocno chaotyczne, jednak po 2-3 rundach robi się już bardziej rozrywkowo.

Rozgrywka faktycznie trwa około godziny, jednak mimo to traktowałabym tą pozycję raczej jako filler, niż konkretniejszy tytuł. Ot – losowa, rozrywkowa karcianka z elementem semikooperacji.

Sama tematyka i grafiki nie każdemu będą pasowały (są dość mocno odjechane), ale jak dla mnie to największy atut tej gry. Samo pudełko bardzo mi pasuje pod względem wizualnym, a fakt, że jest tak niewielkie, a przy tym zrobione z grubej tektury sprawia, że gra zyskuje w moich oczach. Można się doszukać na grafikach zabawnych easter eggów popkulturowych (ukrytych nawiązań) . 

Długo zastanawiałam się komu gra podejdzie i doszłam do wniosku, że najlepszą grupą docelową jest młodzież w wieku licealnym oraz studenci i to tacy lubujący się w fantastyce. Nie znaczy to, że inni gracze nie odnajdą się podczas rozgrywki, chodzi mi tylko o fakt, że najlepiej sprawdzi się ona wśród bardziej młodzieżowego pokolenia graczy.

W Ravehard odczucie downtime’u raczej nam nie grozi, a jeśli z góry nastawimy się na rozrywkowy wieczór w surrealistycznym klimacie, to możemy dość przyjemnie spędzić czas starając się odkryć mordercę we własnym gronie. 

Dodatek “Afterparty” umożliwia rozgrywkę w 6 osób.

 

Dziękujemy wydawnictwu Redi Games za przekazanie gry do recenzji.

Julia Gawrońska

Game Details
NameRavehard: Magiczna Gra Karciana (2019)
ComplexityMedium [3.00]
BGG Rank [User Rating]0 [6.78]
Player Count (recommended)2-5 (4-5)
Designer(s)Adam Betley
Artists(s)Magdalena Szerszeń and Anna Rudka
Publisher(s)Redi Games
Mechanism(s)Cooperative Game, Hand Management, Take That, Traitor Game and Voting
Julia Gawrońska