Ice Cool – berek z pingwinami. Recenzja

Na zeszłorocznym Essen miało miejsce wiele lepszych i gorszych premier, jednak z rozmów ze znajomymi planszomaniakami odnosiłem wrażenie, że nie pojawiło się nic wyjątkowo zapadającego w pamięć. Choć osobiście byłem zachwycony atmosferą targów (odwiedzałem je po raz pierwszy), też odnosiłem wrażenie, że może poza Terraformacją Marsa (która już de facto nie była taką nowością) nie pojawiły się jakieś specjalne hity. Było jednak na targach miejsce, gdzie waliły wyjątkowo duże tłumy. W jednej z hal na kilku stołach leżały notorycznie oblegane ogromne plansze, na których dorośli i dzieciaki z zapałem pstrykali pingwinami zrobionymi na wzór wańki wstańki. Jak tylko zobaczyłem tę grę, od razu wiedziałem, że baaardzo chętnie dorwę ją do recenzji. I tak trafiła do mnie dzisiejsza bohaterka, czyli Icecool wydawnictwa Brain Games.

Za chwilę zobaczycie coś, co za chwilę zobaczycie

Jak na wielkość pudła, w którym się mieści, Icecool zawiera wyjątkowo mało elementów: 4 pingwiny, 16 drewnianych rybek i stosik małych kart. Nie mam jednak o to pretensji, ponieważ do samej rozgrywki nic więcej nie potrzeba, a jednocześnie gabaryt opakowania jest całkowicie uzasadniony – to bowiem z niego (a konkretniej z niego i trzech mniejszych pudełek wewnątrz) tworzymy planszę. Poszczególne elementy spinamy beżowymi rybkami, natomiast pozostałe (w kolorach graczy) umieszczamy w określonych miejscach. Następnie rozdajemy każdemu jego kartę pingwina i startujemy. Warto pamiętać, że chociaż cała gra rozgrywa się na planszy i pionki nie mogą z niej wyskakiwać, trzeba wszystko rozłożyć na płaskiej powierzchni.

Pstryk!

Mechanika gry jest banalnie prosta – można ją określić w skrócie jako planszowego berka. Każdy gracz kolejno pstryka swoim pingwinem w ten sposób, żeby: a) przejechać pod odpowiednim przejściem i zdobyć rybkę w swoim kolorze oraz b) nie dać się złapać berkowi. Tym ostatnim zostaje kolejno każdy z graczy (pełna rozgrywka trwa tyle rund, żeby każdy mógł się wykazać w roli goniącego) i jego zadanie nie polega na zbieraniu ryb, a na zbiciu (dotknięciu) innych pionków. Na koniec zdobywamy karty, zależnie od naszej roli, za zdobyte rybki lub trafionych przeciwników, po czym następuje zamiana ról i kolejny gracz zostaje berkiem. Muszę tu wspomnieć od razu, że na dwie osoby jest to średnie – gra jest wtedy wyjątkowo (zbyt) szybka, a możliwość polowania tylko na jednego przeciwnika jest mało ekscytująca. Na cztery osoby za to wszystko śmiga idealnie.

Kowalski, raport

Nie dziwię się, że stoły z Icecool były tak oblegane w Essen. Już na pierwszy rzut oka gra przykuwa uwagę rozbudowaną planszą. Zarówno karty, jak i figurki pingwinów oraz rybki wyglądają naprawdę ładnie. Podoba mi się też wnętrze (bo tak to chyba trzeba nazwać) planszy, gdzie przy dosyć jednolitym tle umieszczono mimo wszystko dużo szczegółów: mebli, sprzętów itp. Mała rzecz, a cieszy. Porządne wykonanie graficzne jest zresztą ważne w tego typu grach, bo nie zapominajmy, że Icecool jest w dużej mierze kierowany do dzieci, które kupują wszystko oczami. Zresztą mnóstwo dorosłych graczy, nie oszukujmy się, ma podobnie

Grając w Icecool nie mogłem pozbyć się świadomości, że jest to niesamowicie fajna, nowatorska gra, którą jednak ubiegła konkurencja w postaci Flick ‘em up. Same pingwinki jako wańki-wstańki to genialny w swej prostocie pomysł. Poruszanie nimi wcale nie należy do łatwych, przy czym jest to z całą pewnością kwestią techniki. Wystarczy popatrzeć, co robią magicy na filmikach w internecie. Zasady gry dopuszczają przeskakiwanie nad ścianami, ślizgi przez kilka pomieszczeń naraz i wszelkie inne sztuczki, byle przejechać przez drzwi w odpowiednim miejscu. Jestem też zachwycony pomysłem na planszę, którą buduje się z pudełka. Niemniej jednak…

Tu się zgina dziób pingwina

…pewnie 1-1,5 roku temu piałbym z zachwytu, jednak obecnie muszę stwierdzić, że Icecool jest fajną, ale nieidealną zręcznościówką. Odpowiada mi, że wraz z kolejnymi partiami możemy ćwiczyć nasze umiejętności, a rozgrywka jest szybka i dynamiczna oraz generuje salwy śmiechu, ale po kilkunastu partiach mam poczucie pewnego znudzenia. Układ planszy zawsze wygląda tak samo, liczba graczy jest ograniczona (imprezówki pokroju Icecool mają to do siebie, że zawsze wszyscy chcą dołączyć), natomiast partie schematyczne. I tutaj wracam do Flick ‘em up: gry, która też może nie jest idealna, ale oferuje znacznie więcej możliwości. Kowboje wygrywają z pingwinami przez sposobność rozgrywania różnych scenariuszy, zmienny układ planszy czy możliwość regulowania liczby graczy. Z kolei Icecool pozostaje przyjemną zabawką, w którą można zagrać od czasu do czasu i ponownie zapomnieć. Muszę przy tym zaznaczyć, że bardzo cenię fakt, że tłumaczenie zasad oraz przygotowanie do rozgrywki trwa w porywach około 3 minut. Grać może naprawdę każdy – od 5 do 95 roku życia.

Posumowując

Po zagraniu kilkanaście razy w Icecool jest mi trochę szkoda. Entuzjastyczne reakcje w Essen wziąłem za dobrą monetę i byłem przekonany, że oto nadchodzi nowy król planszowych zręcznościówek. Muszę jednak stwierdzić, że król jest nagi – pstrykanie pingwinami jest fajne przez pierwsze kilka razy, po czym staje się monotonne. Mam też ambiwalentne uczucia wobec planszy. Z pewnością jest ona bardzo fajnie pomyślana i cieszy mnie, że dosłownie każdy element pudełka wykorzystujemy do rozgrywki. Z praktycznego punktu widzenia trzeba jednak pamiętać, że Icecool ledwo mieści się do plecaka i jest mało poręczny jak na zręcznościowy fillerek.

Kończąc, muszę podkreślić, że gorąco namawiam do wypróbowania gry przy pierwszej nadarzającej się okazji. Jedna rozgrywka zajmie dosłownie chwilę na jakimś konwencie czy planszówkowym spotkaniu, a pstrykanie pingwinami to coś, co chyba każdy planszówkowicz chciałby wypróbować Od niedawna zresztą gra dostępna jest w Polsce dzięki wydawnictwu Rebel i choć wstrzymałbym się z zakupem w ciemno (cena to ok. 100 zł), to cieszę się, że takie oryginalne tytuły trafiają na nasz rynek. Oby tak dalej!

Plusy
  • praktyczne zastosowanie pudełka
  • wciąga
  • oryginalna wariacja na temat kapsli
  • każdy lubi pstrykać pingwinami!
Minusy
  • dosyć niska regrywalność
  • kiepska skalowalność

Ocena: (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Brain Games za przekazanie gry do recenzji.

Grzesiek Szczepański

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaIce Cool
AutorBrian Gomez
GrafikReinis Pētersons
WydawcaAMIGO Spiel + Freizeit GmbH, Brain Games, Hobby Japan, Lautapelit.fi, Lifestyle Boardgames Ltd, Ludicus, MINDOK, Rebel, Reflexshop, SD Games, Swan Panasia Co., Ltd.
Rok wydania2016
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3
(27 głosy/głosów)
Czas gry0
Sugerowany wiek min.6 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)6 i więcej
(8 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(5 głosy/ów)
KategoriaAction / Dexterity, Animals, Children's Game
MechanikaArea Movement, Take That
RozszerzeniaDeutscher Spielepreis 2017 Goodie Box, Ice Cool: 0.5 Point Cards
RodzinaAnimals: Penguins, Finger Flicking Games

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Grzegorz Szczepanski

Grzegorz Szczepanski

Moje pierwsze (i w związku z tym wciąż darzone ogromnym sentymentem) gry to Scotland Yard i Osadnicy z Catanu. Wolę tytuły lekkie i średnie (Magnaci, Cyklady, Wysokie Napięcie), nie gardzę też dobrą kooperacją (Pandemia, Robinson, Ucieczka: Świątynia Zagłady).
Grzegorz Szczepanski

Latest posts by Grzegorz Szczepanski (see all)