Wieści z Westeros – Za honor rodziny – opis zestawu fabularnego do Gry o Tron: Gra karciana

Znów daleko za krajami rozwijającymi się Afryki, ale jestem . Zapraszam do zapoznania się z wpisem na temat dodatku do Gry o Tron Gra karciana: Za honor rodziny.

W tym wpisie kilka zdań od siebie zamieścił także inny redaktor Board Times – Grzesiek. Dodatkowe komentarze kursywą są jego autorstwa – mamy nadzieję, że Wam się taka nowa forma spodoba

 

41

Ser Edmure Tully z chęcią żeton twój przytully ;D Genialna karta wspierająca umalowaną Kaśkę i Blackfisha. O tyle fajna, że może przemieścić  żeton władzy z karty zarówno przeciwnika jak i swojej – znaczy nasza renoma na postaci X może zasilić pulę żetonów na postaci Tully Y. Już samo to jest fajne. Jeśli zaś chodzi o zagranie z którego będziemy korzystać częściej – zabieranie groszków przeciwnikowi, Edmure albo będzie blokował przeciwnika zniechęcając go do aktywacji renomy, albo zgarniał co rundę żeton dla nas – obie wersje są świetne.

42

Nie przepadam za motywem zmniejszania kosztu lojalnych kart, ale trudno odmówić uroku możliwości postawienia Winterfell za 1 sztukę złota, jeśli mamy Donellę, Wierność i Niedźwiedzią wyspę na stole. Z tą trójką mamy zapewnioną stałą zniżkę na kilka naprawdę mocnych kart. Tylko teraz pytanie, czy możemy liczyć na to, że nam się uda trójcę wystawić i napchamy talię lojalnymi grubasami? Jak dla mnie lepiej się chyba skupić na power rushu, czy mordowaniu (w tej opcji jeszcze bym prędzej widział wysepkę i Donellę) i nie tracić miejsca na te karty w talii, skoro obniżą nam koszt w porywach do 6 kart i to pod warunkiem, że wejdzie w dobrym momencie. Tu mogę się mylić, bo piszę właściwie wbrew opiniom reszty świata, ale ja jakoś przejeżdżałem się zawsze na takich celowanych obniżarkach (w tym wypadku to nawet nie obniżarka, a program lojalnościowy – stać cię i kupujesz? – część wraca – to też z czasem może się okazać czynnikiem zmniejszającym przydatność wyspy.).

43

Renly Baratheon jest po prostu świetny – koszt, siła, zestaw ikon, możliwość podwójnego dociągu, renoma – wszystko pięknie. Cień rzuca tylko brak możliwości obrony, jeśli przeciwnik ma na stole innego Króla. Czy to taka wielka wada? Raczej nie. Po pierwsze nie ma aż tak dużo królów – ok, prawie każda talia ma możliwość mieć, tylko często nie ma takiej potrzeby. Po drugie w mecie jest dalej stosunkowo mało zdolności zabijających wybrane cele, a jeśli są, możemy się ich spodziewać i tym samym zabezpieczyć. Niby jesteśmy tacy mądrzy, a przecież tracimy grubasów ze stołu, prawda? Prawda, ale w tym wypadku warto ułożyć pod Renlyego talię i zabezpieczyć Osądami namiestnika i Orlimi Gniazdami (ta karta omija zakaz Renlyego), czy fabułą O mały włos, jeśli wszystko inne zawiedzie (jeśli boimy się killa, lepiej nie duplikować Renlyego). Wracając jeszcze do słowa intuicja, warto do talii wrzucić Butterbumpsa, ponieważ i on będzie korzystał ze zdolności nowego Króla.

Grzesiek: nie zgodziłbym się z tym, że „w mecie jest dalej stosunkowo mało zdolności zabijających wybrane cele”, niemniej jednak ogólnie potwierdzam, że Renly jest bardzo dobry i Tyrellowie wreszcie dostali naprawdę mocną postać. Od teraz jeden Butterbumps u mnie wchodzi do talii w pakiecie z Renlym, bo nie dość, że ma intuicję, to sam w sobie jest lojalny (a wcale nie ma tak bardzo dużo lojalnych kart Tyrelli).

44

Przy nowym dociągu, Korona ze Złotych Róż powinna się nieźle sprawdzić, oczywiście najlepiej na głowie Randylla – dla niego nie ma złej pompki. To po prostu kolejna karta w talii, która będzie miała szansę go aktywować (oba możliwe razy). Poza tym dobrze będzie mieć w talii króla, jeśli nie wejdzie nam Renly, a przeciwnikowi przyjdzie do głowy wsadzić swojego.

45

Kolejna piękna karta. Gdyby udało się ją zmobilizować i utrzymać na stole (z tym kosztem i siłą nie ma tragedii), straż mogłaby w całości skupić się na graniu w obronie i odpuścić atak (no może poza militarnym, żeby trochę przystrzyc przeciwnika od czasu do czasu). Mimo posiadania najbardziej pospolitej w straży, pojedynczej ikony, Thoren Smallwood po prostu musi się znaleźć w defensywnej talii nadając jej nową moc. Aż chce się składać.

Grzesiek: Nocna Straż w tym cyklu całkowicie odsadziła resztę stawki. Thoren to druga postać unikatowa (oprócz Aemona), którą wsadzam do defensywnej talii w trzech kopiach. Szczerze też przyznam, że wcale go często nie odpalam – ale przeciwnicy są już znacznie mniej skorzy do atakowania jakimiś leszczami. 

46

Bardzo ciekawa zdolność, która niestety raczej rzadko będzie wykorzystywana. Nadchodzi noc… nie pozwoli nam wystawiać unikatowych postaci, jeśli ich kopia jest w trupiarni przeciwnika lub na stole po którejkolwiek ze stron. To trochę chłodzi zapał, szczególnie że koszt wystawionych kart zwiększa się o opłatę za Nadchodzi Noc…, a nocniki nie cierpią na nadmiar gotówki . Nadziei upatrywałbym w mariażu z Martellami (kumpel naprawdę zrobił z tego złota talię na warzywienie z ogromna ilością intrygi) i przyszłym cyklu, gdzie obiecano dodatkową ekonomię. Przy używaniu opisywanej karty należy pamiętać, że zagrywanie kart korzystając z jej zdolności wygląda dokładnie, jak gdyby były na naszej ręce – dostajemy po tyłku od Głodu i możemy używać Wierności (choć to się mija z celem, bo już Nadchodzi noc… jest lojalna).

Grzesiek: Widziałem na stronie thronesdb.com talię, która opiera się na tej karcie (i Varysie). Powiem jedno – nie był to deck ze ścisłej czołówki, ale na tyle nowatorski, zaskakujący i skuteczny, że polecam wypróbować.

47

Jak dla mnie jedna z lepszych kart dodatku. Niby marna zdolność klęknięcia badziewiem, ale każde klęknięcie się liczy (no i mamy w końcu kilka dobrych kart o marnej sile). W dodatku Kapłanka Asshai aktywuje Melisandre, co daje już dwa klęknięcia. Żeby nie tylko słodzić, warto wspomnieć o tym, że to monoikona, podatna na Pierwsze śniegi, bla, bla, bla – to nie Lannister, że wszystko musi być idealnie :P. Gdyby ta karta była lepsza, rogacze mieliby chyba za prosto.

Grzesiek: „podatna na Pierwsze śniegi” – tym lepiej, jak dla mnie, wystawimy ją za chwilę ponownie Zgadzam się, że to jedna z najlepszych nowych kart Baratheonów.

48

Nawiedzony przez cień robi średnie pierwsze wrażenie. Drugie jest niestety niewiele lepsze. Niby może pomóc kapłance wyżej, ale wiemy jak to działa, kiedy jedna karta jest przydatna tylko w towarzystwie innej, konkretnej karty, i to tylko podczas jej mobilizacji – kicha. niby współpracuje też z umocnieniem władzy, ale jakoś nigdy nie czułem potrzeby posiadania takiej obniżarki siły.

Jeszcze jedna myśl mi przyszła do głowy.  Można jeszcze tej karty użyć, żeby dobić targu z Targami podczas gry w trybie starcia, ale to chyba też dość słabe.

 49

Kolejna solidna Lannisterska karta. Ser Amory Lorch ma odpowiednie proporcje siły, kosztu i ikonek, przyzwoitą, choć nieoszałamiającą zdolność. Jeśli o nią chodzi, to osiągnięcie poziomu 3 postaci na stole przeciwnika przy kartach takich jak Valar, Pierwszy śnieg zimy, czy Dziki Ogień, nie powinno być rzadkością. Warto pamiętać, że jeśli przeciwnik kontroluje 4 postacie i jedną strącimy kartą Pod miecz, Amory otrzymuje swoją wymarzoną renomę przed jej aktywacją. Poza powyższym, bardzo dobra karta dla rycerskich Tyrellów.

50

Harrenhal to miejsce wprowadzające ciekawe możliwości wrzucania postaci w fazie wyzwań. Może śmiało służyć do wrzucania do gry Ogara, który czym prędzej powinien wrócić na naszą rękę. Zadziała też z Wieżą namiestnika na postaciach z ikoną intrygi, której lwom raczej nie brakuje. Nie jest to tanie rozwiązanie, ale może okazać się całkiem skuteczne. Proponowałbym nie odkładać eksperymentów z tą karta, bo prędzej niż później prawdopodobnie wyląduje ona w klaserze…

Grzesiek: Całkowicie sie nie zgadzam z lądowaniem w klaserze – pomijając naprawdę skuteczną synergię z Wieżą Namiestnika, Harrenhal sieje zniszczenie również w talii opartej na nowym Tyrionie i górskich klanach. Wyskakujący z twierdzy Timett, który wraca na rękę i jeszcze zwiększa claima, to prawdziwy potwór.

 

51
Rybak z Lordsportu to raczej przyjemny dociąg, który mógłby ładnie działać ze Starą Wyk z Lannisterskiego dodatku, gdyby było dostatecznie dużo granych wyznawców utopionego. Dobrze, że lojalny, bo mógłby za bardzo pomóc taliom, które mają sposoby, aby odłożyć karty na spód talii. Na Wierności bym się nawet nie zastanawiał, wiedząc jakim problemem dla GJ jest dociąg, jeśli nie wejdzie nam Kraken.

Grzesiek: I wspiera go nowy Balon, nie zapominajmy o tym! A tak serio, to karta kiepska do setupu, a w ciągu gry żaden dociąg, w końcu moglibyśmy zamiast Rybaka dobrać coś lepszego. Będę omijał z daleka.

52

Król morza i skały to zdecydowanie moja ulubiona korona cyklu. Nigdy jakoś nie grałem na grabieże, ale może czas wrócić do tego pomysłu. Wszystko dlatego, że KAŻDA grabież aktywuje naszą rekcję – nasza, przeciwnika, z dowolnej ilości wyzwań i grabieżców- super. Szkoda, że dostajemy groszka tylko za odrzucone miejsca i dodatki, ale jak zwykłem  powtarzać – nie opisujemy przecież karty Lannisterów. Tak, czy siak – wrzucam do talii i poluję na Ashę

53
 

Jedna z ważniejszych kart dodatku. Oddany brat krwi nie ma może jakiejś niesamowitej zdolności, ale już sama jego obecność w puli sprawia, że Targowie mogą myśleć o sprawnie działających taliach opartych na Dothrakach i braciach krwi. Ja co prawda wolę standardowe talie na smokach, ponieważ one bardziej kontrolują przeciwnika, ale znam paru takich, których wyraźnie kręcą półnadzy wojownicy w warkoczach z obsesją na punkcie koni ;D

Grzesiek: Odczep się od fanów Dothraków

54

Powtórka z rozrywki. Krew z mojej krwi z automatu wchodzi do talii na Dothrakach. Taka zdolność zawsze i wszędzie byłaby mile widziana, a że bracia krwi oddziałują na siebie i dzięki nowej karcie możemy zapewniać im towarzystwo, to tylko lepiej. Warto pamiętać, że dzięki opisywanej karcie możemy wrzucać duplikaty, co znaczy, że możemy jej użyć jako ochrony przed Lyseńskimi łzami. Niestety zadziała to tylko wtedy kiedy decydujemy o kolejności działań w grze, czyli jesteśmy pierwszym graczem.

55

Mieliśmy już postać, która udaje Lyseńskie łzy, czas na Włóczniczkę, która imituje Pod miecz Czy skutecznie? Zdecydowanie można stworzyć talię Martelli, która bez problemu dałaby radę aktywować zdolność Włóczniczki. Wymagałoby to chyba jednak lekkiego przemodelowania starych wzorów. Już widzę minę przeciwnika, który wykorzystał do obrony wszystkie zdolne militarnie postacie, nie spodziewając się włóczniczki wyskakującej ze zdolności Arianny.  Nowa karta z pewnością odnajdzie się również w talii Lannisterów. Dla mnie dodatkowym atutem poza tymi oczywistymi, jest możliwość gry psychologicznej. Wybór „celu” roszczeń odbywa się podczas deklaracji atakujących. Można wybrać postać, którą przeciwnik nie uzna za kluczową do obrony (trzeba trochę wyczuć sytuację, żeby nie przesadzić w drugą stronę) i dzięki temu nam trochę odpuści, a my wtedy możemy zagrać Pod miecz na naszym prawdziwym celu.

Jeśli chodzi zaś o wady, to niestety Włóczniczka nie jest samodzielna, chyba, że gramy na Pieśni Lata, która zwiększa siłę naszych postaci.

56

Nie lubię kart, które zapychają tylko rękę na którymkolwiek z etapów gry. Tak jest w przypadku Żądła skorpiona, choć na szczęście tylko do czasu. Już zapowiedziano kartę, która doda nam wirtualnie dwie karty do zużytego stosu fabuł. W takim towarzystwie Żądło powinno sprawić się idealnie, choć i tak najlepsze będzie pod koniec gry, kiedy jednym skokiem spokojnie będzie w stanie zdobyć kilka żetonów i wygrać grę nie narażając nas na stratę płotek z żetonami na sobie. Martellom nie brakuje kart na szybki finisz – kolejna w zestawie sprawia, że możemy traktować to jako poważna taktykę.

57

Nie jestem fanem. Pula towarzyszy będzie z pewnością rosła odpowiednio zwiększając możliwości Gorącej bułki, jednak teraz granych kompanionów jest stosunkowo mało, a zatem buła raczej łatwo i szybko się nie zwróci. Dodatkowo brak ikon, raczej wątpliwa przydatność w dominacji, ze względu na zdolność – raczej kicha. Co zabawne, frakcją która posiada najwięcej towarzyszy jest jednocześnie frakcja, która dodatkowej ekonomii potrzebuje najmniej – Lannisterowie (Podryk, Alejaja, Burdelmama, Shae i Tayena). Na upartego można pocieszyć się brakiem ograniczenia bułki, ale to na razie raczej marne pocieszenie.

58
Oko Boga to dobra karta, jeśli: często przychodzi nam się mierzyć z królami zimy i chcemy zniwelować ich działanie; mamy drogie postacie i potrzebujemy pewnego zastrzyku gotówki co rundę; lub jeśli mamy szczęście w setupie :P. Najlepsza jest w talii nocników, gdzie zapewni wysoką rezerwę na potrzeby zdolności kart, kasę, której zawsze mało i prawdopodobnie obniżymy jej wejście do gry dzięki naszym budowniczym. Ważnym atutem jest to, że Oko jest prawie nietykalne – niestety nadal może być zmrożone lub przejęte przez Dagmera.

59

Świetna karta. Pomijam nawet to, że coraz więcej mamy dobrych i silnych sprzymierzeńców – Jaquen, Littlefinger, Theon, wkrótce Roose Bolton i wiele, wiele innych. Niezgoda pozwoli nam pozbyć się roszczeniochłonu (rodowe obniżarki są towarzyszami), aby potem zmusić przeciwnika do podejmowania trudniejszych wyborów, kiedy faktycznie będzie musiał spełnić nasze roszczenia lub poświęcić coś na Marsz na mur. Co do samych obniżarek nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby pozbyć się ich zaraz po ich mobilizacji (jeśli już mamy kasę), a tym samym przyblokować przeciwnika. Cud, miód i orzeszki.

Grzesiek: Jak dla mnie, karta jest póki co za droga jak na liczbę postaci, na które działa. Ale nie wątpię, że jej przydatność wzrośnie.

60

Bitwa o Oxcross raczej nie powala, ale zdecydowanie znajdę dla niej zastosowanie. Właściwie zapewnia ona wygranie pierwszego wyzwania w rundzie. Dobrze zagrana, jednocześnie ostatniego w grze. Greyjoyowie powinni polubić się z tą kartą. Podobnie Martellowie i ich nowe żądło (nawet włóczniczka [i każda karta aktywowana wygraną z przewagą] skorzysta z tej karty, choć to raczej nie zagranie na koniec). Wystarczy tylko zapewnić sobie grę jako drugi gracz i przegrać jedno wyzwanie, co nie powinno być raczej poważnym problemem.

 

Tyle na dziś. Postaram się teraz trochę zwiększyć tempo, bo ciut zostałem w tyle. Do następnego.

Dziękujemy wydawnictwu Galakta za udostępnienie plików kart w wysokiej jakości.

Borys Wołkowiecki

i

Grzesiek Szczepański

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie u w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.pl

Borys Wołkowiecki

Borys Wołkowiecki

Mąż, ojciec, wieczny student, kolekcjoner i wielbiciel gier planszowych, karcianych oraz figurkowych, weteran mistrzowania w Warhammera Fantasy Role Play. Z planszówkami miał styczność od wczesnego dzieciństwa, zaczynając od prostych gier typu grzybobranie. Szybko nudząc się jednak prostotą i losowością, modyfikował zasady tworząc coś, coś, co dziś można by było nazwać grami Talismanopodobnymi. Grał w RPG, zanim w ogóle wiedział co to jest, bawiąc się w opowiadane Pokemony z siostrą i kuzynostwem. W grach ceni najbardziej wspólną zabawę z rodziną i znajomymi, przyjacielską rywalizację i potrzebę ruszenia mózgownicy.
Borys Wołkowiecki