Stinky Business. Recenzja

zdjecie_duzeNowa gra wydawnictwa G3 przyciąga uwagę. Po pierwsze tytułem, tematyką i przyjemną oprawą graficzną. Czy to przez tematykę czy z innego, nieznanego mi powodu, bywa porównywana do Wysokiego Napięcia. Czy rzeczywiście gry te łączy coś więcej niż temat? O tym przeczytacie poniżej.

Otwieramy pudełko…

… a tam bardzo dużo żetonów, sporo drewnianych domków, dużo kart, po pięć planszetek przetwórni dla każdego z pięciu graczy oraz pokaźnych rozmiarów plansza. Jest kolorowo i różnorodnie. Wszystkie elementy są dobrej jakości. Na uwagę zasługuje solidne wykonanie kart, które w tej grze są naprawdę często tasowane. Mimo tego, te które są w posiadanym przeze mnie egzemplarzu, nadal nie noszą znamion użytkowania, czego nie można powiedzieć niedawno recenzowanym Bright Future. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to wielkość planszy głównej. Mogłaby być ona odrobinę mniejsza z zaznaczonym na niej porządkiem rundy. Dodatkowo brakowało mi mocno znacznika pierwszego gracza. Co prawda tury graczy przechodzą tu bardzo szybko po sobie, ale nie wszystkie akcje wykonuje się w kolejności graczy. I przez to można się lekko pogubić.

Zasady

01Niestety zasady, pomimo dosyć klarownie napisanej instrukcji, nie są łatwo przyswajalne. Dopiero w trakcie pierwszej rozgrywki, zaczynamy rozumieć, po co pewne rzeczy się robi. Po prostu po przeczytaniu instrukcji niby wiemy co po kolei, ale umykają zależności pomiędzy akcjami. Z tego powodu być może poniższy opis nie będzie do końca zrozumiały.

W zależności od liczby graczy rozpoczynamy grę od wzięcia odpowiedniej liczby domków (nazywanych tu sortowniami) . Jakkolwiek rozumiem decyzję, ograniczenia kolorów w zależności od liczby graczy (bo im więcej graczy, tym mniej domków przypada na każdego gracza), tak niektórzy mogą być zawiedzeni, że w danym składzie nie mogą zagrać swoim ulubionym kolorem. Następnie dostajemy odpowiednią ilość gotówki w zależności od tego, którzy jesteśmy w kolejce. Tak więc pierwszy gracz dostaje 15 ecodolarów, druga osoba 16 itd. Bierzemy po jednej planszy sortowni każdego typu (czyli w sumie pięć) i po przetasowaniu kart odpadów i złotych odpadów jesteśmy właściwie gotowi do gry.

Teraz przedstawię Wam o co tak na prawdę w grze chodzi, może trochę od końca, ale mam nadzieję, że dzięki temu łatwiej pojmiecie, po co pewne rzeczy robić. Jak w większości gier, żeby wygrać w Stinky Business trzeba mieć najwięcej punktów. Lwią część tych punktów zdobywa się za zebraną gotówkę. Oznacza to, że trzeba czasem sporą chwilę myśleć nad ruchem (zwłaszcza pod koniec gry), by upewnić się czy spodziewane zyski zwrócą nam inwestycję. Gotówkę dostajemy za przetworzone odpady. Żeby móc je przetworzyć, potrzebujemy wykupić przetwórnię danego typu. Kart reprezentujących typy odpadów mamy kilka rodzajów: bio (najmniej opłacalne, za to jest ich sporo w talii), papier, szkło, plastik, aluminium (które występuje tylko na „złotych kartach”), odpady niebezpieczne (to jakby dodatkowe punkty zwycięstwa) oraz zwykłe śmieci, które możemy spalić, bo do niczego innego się nie nadają. Dlatego też trzeba pamiętać, że żeby dostać gotówkę trzeba mieć po pierwsze określoną przetwórnię, a w dodatku jeszcze kartę odpadu tego samego typu. W przeciwnym wypadku karta nam tylko śmieci rękę.

Jak zapewne się domyślacie, nie tylko za przetwarzanie odpadów dostajemy pieniążki. Kolejną rzeczą, która przyniesie nam zysk będzie spalarnia. Jeśli pod koniec rundy, zostanie jeszcze coś, co nie trafiło do naszych przetwórni, trafia właśnie do spalarni i zyskujemy dzięki temu niewielką ilość gotówki. Porównując to do zysku z przetwarzania, może nie jest imponujące (bo już w połowie gry z przetwarzania zyskiwać będziemy na poziomie kilkunastu/kilkudziesięciu ecodolarów, a ze spalarni 2 do 5 pod koniec gry), ale zawsze przydatne.

Runda

02Więc przejdźmy teraz do opisu rund, których zawsze będzie dziesięć. Odmierzamy je w prosty sposób – mamy talię dziesięciu złotych odpadów i w każdej rundzie dokładamy ją do kolejnej partii odpadów. Gdy talia się skończy, następuje koniec gry.

Zaczynamy od pociągnięcia 4 kart, z czego na ręce musimy zostawić sobie jedną, a z reszty tworzymy hałdę (dodajemy kartę złotego odpadu i uzupełniamy do 12 kart), która wolniutko przesuwa się ku spalarniom. Dlatego w każdej rundzie dostaniemy przynajmniej jedną kartę. Ale żeby maksymalizować zyski będziemy musieli  mieć ich więcej. Możemy doprowadzić do tego poprzez wykupienie w kolejnej fazie sortowni, dzięki którym będziemy przekopywać góry śmieci w poszukiwaniu pożądanych przez nas rodzajów odpadów odnawialnych. Wszelkie zakupy wykonujemy w fazie inwestycji, a te dzielimy na dwa rodzaje – limitowane i nielimitowane. Limitowane to ALBO wykupienie znacznika przetwórni, ALBO zakupienie sortowni, ALBO wykupienie spalarni. Dlaczego podkreślam to”albo”? Ponieważ możemy wykonać tylko jedną z tych trzech akcji. Nielimitowane jest dokupienie ulepszeń, lub drugiego rzędu sortowni (można kilka na raz). Ulepszenia mnożą nam ilość pieniędzy, którą dostaniemy za przetworzenie danego odpadu. Natomiast drugi rząd sortowni daje nam możliwość przejrzenia większej liczby kart (o tym za chwilę). Jeśli nie zrobimy żadnej z powyższych rzeczy w fazie inwestycji dostaniemy po prostu 5 ecodolców.
03
Przejdźmy teraz do fazy sortowania. Jest to ten etap, dający nam szansę dobrania kolejnych kart. Umieścimy w przetwórniach, lub jako punkty zwycięstwa. W grze mamy 3 hałdy śmieci, które możemy przesortować. Z hałdy, przy której stoją nasze budynki, ciągniemy określoną liczbę kart. Przeglądamy je i możemy zostawić sobie ile z nich chcemy. Na ręce, czyli na przyszłość, możemy zostawić tylko dwie. Natomiast do przetwórni możemy od razu wrzucić tyle kart danego typu, ile znaczników przetwórni mamy na planszy przetwórni. Daną hałdę śmieci przegląda najpierw gracz, którego sortownie są jej najbliżej (najwyżej na planszy). Następnie niewybrane przez niego lądują z powrotem w hałdzie, są przetasowywane i dociąga karty kolejny gracz. I tak, aż każdy z graczy posiadających sortownie w danym sektorze przejrzy określoną ilość kart.

Po powyższych krokach przychodzi czas na odpalenie spalarni i jeśli w trzecim sektorze znajdują się jeszcze jakieś karty to je spalamy. Oczywiście w kolejności od góry do dołu (im wyżej tym droższa spalarnia). Każda spalarnia, żeby zadziałać, musi spalić dokładnie dwie karty. Pod koniec gry zwykle jest problem, by śmieci starczyło dla każdej spalarni.

Na koniec rundy przetwarzamy odpady, które trafiły do naszych przetwórni i pobieramy za to pieniądze. Przetworzone karty lądują na stosie kart odrzuconych, a hałda śmieci z pierwszego sektora przesuwa się na drugi, z drugiego na trzeci, a z trzeciego na stos kart odrzuconych.

Wrażenia z rozgrywki

04Stinky Business świetnie się skaluje i grając na 2 osoby gra się równie płynnie co na pięć. Brakuje natomiast znacznika pierwszego gracza i krótkiego posumowania przebiegu rundy. Nie da się zaprzeczyć, że w grze występuje losowość, lecz dzięki sortowniom możemy zwiększać prawdopodobieństwo zyskania pasującej nam karty. W końcowych rundach warto również przeliczyć czy dana inwestycja nam się opłaci. Jest tu zarówno trochę kombinowania jak i szczęścia w kartach. Osobiście lubię takie połączenia i w Stinky Business bardzo miło mi się gra. Jest to zdecydowanie gra rodzinna.

Gra ma niesamowitą wartość edukacyjną. Po pierwsze temat jest jak najbardziej na czasie, a po drugie na każdej karcie odpadu mamy informację, o tym, jak długo rozkłada się on w środowisku naturalnym.

Wielkim atutem gry jest też czas rozgrywki. Bo choć na pudełku mamy napisane, że trwa ona od 1 do 1,5 godziny, to po kilku partiach, nawet w maksymalnym składzie, można mocno zbliżyć się do dolnej granicy tego czasu. A przy trzech graczach nawet oszczędzić z piętnaście minut (co nam się zdarzyło). Zwłaszcza po pierwszej grze ma się ochotę zagrać ponownie.

Zdecydowanym minusem jest natomiast instrukcja, która z jednej strony jest bardzo prosto napisana, a jednak informacje są w niej dość chaotycznie rozrzucone. Mieliśmy kilka wątpliwości, które zostały rozwiane dopiero na forum. Choć jest to jeden konkretny minus (bo brak żetonu pierwszego gracza, czy skrótu przebiegu rundy, to jednak nie jest aż tak ważne), to jednak na tyle znaczący, że może odrzucić od gry co poniektórych graczy.

Jeśli ktoś lubi kontrolowaną losowość, rywalizację między graczami, i brak negatywnej interakcji – ta gra jest dla was. Polecam zarówno dla par, jak i większej paczki. Naprawdę warto sprawdzić, kto tym razem będzie lepszy w tym „śmieciowym” interesie.  

Plusy
  • ciekawa mechanika
  • elementy edukacyjne
  • oprawa graficzna
Plusy / minusy
  • spora plansza
Minusy
  • niejasności w instrukcji
  • brak żetonu pierwszego gracza
  • brak ściągi z opisanym porządkiem rundy

Ocena: (5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji.

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie u w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.pl

Anna Owarzany

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaStinky Business
AutorPiotr Jesionek
GrafikSylwia Smerdel
WydawcaG3
Rok wydania2015
Liczba graczy2 - 5
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 5
(1 głosy/głosów)
Czas gry90
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(2 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(1 głosy/ów)
KategoriaEconomic, Educational, Environmental, Industry / Manufacturing
MechanikaArea Control / Area Influence, Card Drafting, Dice Rolling, Hand Management

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Anna Owarzany

Anna Owarzany

Lubię gry, gdzie trzeba kombinować, choć zwykle przegrywam. Nigdy nie odmówię zagrania w: 51. Stan, 7 Cudów Świata, Mancala, Chaos w Starym Świecie, Geniusza i kilka innych.
Anna Owarzany

Latest posts by Anna Owarzany (see all)