Batman: Metal. Kto uratuje Multiwersum? Recenzja

Liga Sprawiedliwości musi zewrzeć szyki, aby pokonać Barbatosa, Batmana, Który się Śmieje oraz ich Mrocznych Rycerzy. Jeden Superbohater nie sprosta takiemu wyzwaniu. Musicie uratować Batmana oraz innych uwięzionych Superbohaterów, a potem przyłączyć ich do swoich drużyn, ruszających na ratunek Multiwersum!

Sprawa nie jest prosta, a przeciwnik nie odpuści. W nowej grze Batman: Metal spotkamy nie tylko starych bohaterów, ale nowych jeszcze groźniejszych superłotrów. Wszystko to w nowej odsłonie z serii DC Deck Building Game, w ramach której ukazały się już: Pojedynek Superbohaterów, Wieczne zło, ale też sporo innych dodatków: Batman Ninja, Strażnicy, Kryzys i Łotrzy.

Czym będzie różnił się Batman: Metal od innych tytułów poza grafikami nawiązującymi do serii komiksowej? Czy mając w kolekcji inne gry z serii warto po niego sięgnąć? Zajrzyjmy do środka i przekonajmy się. 

Informacje o grze

Dla niewtajemniczonych z pewnością przydałby się rys fabularny. O Batmanie chyba nie muszę nic mówić. Ale co by było gdyby…? Gdyby na Ziemi pojawił się złowrogi Batman, Który Się Śmieje – połączenie inteligencji Batmana z okrucieństwem, cynizmem i nieprzewidywalnością Jokera? Co gdyby przybył z Mrocznego Uniwersum wraz z armią pozbieranych z różnych światów najgorszych wersji Batmana? Weźmy np. Batmana, który w innym świecie otrzymał pierścień Zielonych Latarni. Mszcząc się za śmierć swoich rodziców mały Bruce stał się mrocznym i wyrachowanym zabójcą. Do tego moc pierścienia dawała mu nieograniczone możliwości. Nawet Korpus Latarni nic nie mógł wskórać. Podobnie z innymi wersjami: Czerwona Śmierć – Batman połączony z Flashem, Mordercza Maszyna – Batman z mocą Cyborga, Niszczyciel – Batman z mocą Doomsdaya, zdolny zniszczyć nawet Supermana. Kto ostanie się wobec takiej potęgi? Nawet cała Liga Sprawiedliwości nie da rady. Cały świat próbuje się ratować. Jednak zawsze wobec mroku pozostaje światełko nadziei. Tajemnica bowiem tkwi w metalu. Nie tym zwykłym, ale Heavy Metalu. Poszczególne metale zdają się mieć wpływ na wszystko.

Nowości

Jeśli znasz już którąś z gier z serii, to z pewnością wiesz już prawie wszystko. Jeśli nie, to w kilku słowach postaram się to streścić. Każdy z graczy reprezentować tu będzie jednego z bohaterów z uniwersum komiksowego DC, np. Supermana bądź Zieloną Latarnię. Grę rozpoczniemy z kilkoma kartami tworzącymi naszą talię, ale w miarę upływu gry będą do niej trafiać dodatkowe: supermoce, ekwipunki, bohaterowie czy łotrzy, którzy będą nas wspierać. Wszystko po to, by stworzyć działającą talię, pokonywać superłotrów, a na koniec gry posiadać najwięcej punktów zwycięstwa ze zdobytych kart.

Co jednak mamy tu nowego?

Przede wszystkim postać Batmana, Który Się Śmieje. To on jest jednym z głównych antagonistów w komiksie. Tu też od początku gry więzi Batmana. W czasie rozgrywki zaś do jego niewoli trafiać będą kolejni superbohaterowie. Ale… będzie ich też można z tej niewoli wyciągać. Służyć do tego będą niektóre karty. Poza tym pokonanie Superłotrów pozwoli nam zdobyć jednego z pojmanych bohaterów. Dzięki temu nie prowadzimy jednego tylko Superbohatera, ale może to być cała drużyna. Super? Niekoniecznie. Ma to swoje plusy i minusy, o czym wspomnę jeszcze później.

Inną zmianą jest spory nacisk na Słabości. Te karty znamy z innych gier, jednak tutaj odgrywać będą ważniejszą rolę. Wiadomo, że na koniec gry każda ze Słabości daje -1 punkt. Jednak to nie wszystko. Oprócz tego posiadanie na ręku 2 Słabości (które trzeba zagrać od razu w swojej kolejce) powoduje, że nasz bohater zostaje uwięziony przez Batmana, Który Się Śmieje. Skutkuje to więc utratą pewnych zdolności. Zdarzyć się więc może, że gracz zostaje bez żadnych superbohaterów, ale mimo to gra dalej.

Pojawiają się też tutaj Wyłomy. Jest to swoisty odpowiednik kopniaków. Wyłom daje +2 mocy, ale możemy też dzięki niemu pozbyć się kart Słabości (odrzucając niestety także i Wyłom). Bardzo przydatna zdolność.

Oczywiście całości dopełniają karty w talii głównej, które często kładą nacisk na nowe mechaniki. Niektóre efekty pozwalają na pozbywanie się kart (np. Słabości), niektóre zaś na zdobywanie uwięzionych bohaterów.

Wykonanie

Pudełko wielkości np. Pojedynku Superbohaterów mieści właściwie podobną liczbę kart. Mamy tu więc bohaterów, mamy łotrów, mamy karty startowe, Słabości… Szczególnie ciekawe w fakturze są karty specjalnego typu – Metal. Na awersie pokrywa je specjalna lśniąca powłoka imitująca metal. Może nie do końca widać to na zdjęciach, ale podczas gry efekt robi swoje.

Grafiki są oczywiście na najwyższym poziomie, bo wprost wyjęte z komiksów. Dla miłośników jest to niesamowita gratka.

Oczywiście z czytelnością dalej niektórzy mogą mieć problem, bo czasem mamy naprawdę sporo tekstu na kartach. Odczytywanie szczegółów z kart z banku polega często na braniu kolejnych kart do ręki. Z całą pewnością jednak po kilku rozgrywkach wszystko będzie jasne i gracze powinni zapamiętać większość efektów, więc rozgrywka przebiegać będzie płynnie.

Walka o punkty

Walka Superbohaterów! Niesamowite grafiki! Najwięksi łotrzy! i… punkty. No właśnie. Nie zaprzeczam, że główny cel, czyli punkty trochę redukuje klimat rozgrywki. Przykładowo: nie opłaca mi się pokonywać teraz Superłotra, skoro w banku są naprawdę przydatne karty (być może nawet dające więcej punktów). Czy tak byłoby w komiksie?

Cały czas więc przyświeca nam jeden cel – punktowy. Niewykluczone jednak, że czasem zdecydujemy się na kartę dającą lepszy efekt, który ostatecznie pomoże nam w rozgrywce (np. pokonywaniu Superłotrów), a nie będzie dawał nam zbyt wielu punktów. Mimo wszystko klimat trochę przygasa gdy przychodzi do końcowego zliczania punktów z całej talii. Okazać się może, że pomimo pokonania całej masy Superłotrów, nie udało nam się wygrać. Problemem często mogą okazać się Słabości w talii…

No właśnie… W tej edycji szczególnie musimy uważać na karty Słabości. Wcale nie będzie łatwo obyć się bez nich. Pokonanie Superłotra – uwalniamy Superbohatera, ale też dostajemy Słabości. Przy okazji wielu z efektów na kartach – również je otrzymamy. Cały też czas ryzykujemy, bo zbyt wiele słabości w ręku – to utrata naszego Bohatera, który ląduje w więzieniu Batmana, Który Się Śmieje.

Niewątpliwie więc sporo rzeczy w grze jest podyktowanych klimatem. Utrata Bohaterów, czy też późniejsze ich uwalnianie mają swoje uzasadnienie w komiksach. Z kolei tutaj znacznie pomogą nam kolejne odblokowane zdolności. Mimo to dalej zwycięstwo określane jest po prostu liczbowo w punktach i właściwie cały czas warto zdobywać nowe karty. 

Trudno tu też mówić o jakiejkolwiek optymalizacji swojej talii. Dzięki niektórym Bohaterom uda nam się pewnie pozbyć niektórych kart startowych, ale poza tym raczej ciężko tutaj o odchudzanie swojej talii. Oczywiście niektóre z efektów pozwolą nam pozbyć się Słabości, ale właściwie na tym koniec. Talia od początku będzie puchnąć, a pod koniec gry ciężko właściwie ogarnąć, co już wyszło, a co jeszcze nie (na szczęście można przeglądać stos kart odrzuconych).  

Podsumowanie

Mimo pewnych minusów Batman: Metal oceniam bardzo pozytywnie. Nowości tu wprowadzone są na tyle oryginalne, że to tytuł inny niż Pojedynek Superbohaterów. Raczej nie każdy musi mieć oba tytuły, ale wybierając tylko jeden miałbym pewien problem. Z jednej strony sam Batman: Metal jest ciekawszy, dający ciekawsze decyzje i ciekawe moce Bohaterów. Z drugiej strony obecnie Egmont tylko do Pojedynku Superbohaterów wydał dodatek: Kryzys, który wprowadza m. in. ciekawy tryb kooperacyjny. 

Batman: Metal zabiera nas też w dość ciekawy, choć zdecydowanie mroczny klimat. Poszczególne wersje wrogich Mrocznych Rycerzy raczej nie napawają sympatią, podobnie jak uśmiechający się z okładki Batman, Który Się Śmieje. Mimo wszystko fani serii komiksów otrzymają świetnie podaną grę: grafiki są wyjęte z komiksów, a sama mechanika nie nastręcza zbyt wielkich trudności. Cała seria DC Deck Building to propozycja dla raczej mniej zaawansowanych graczy, choć oczywiście przyjemność z gry mogą czerpać i wyjadacze. 

Plusy
  • Gra na podstawie serii komiksów “Batman: Metal”
  • Specjalne karty z błyszczącą folią
  • Nowości mechaniczne: tracenie i zyskiwanie bohaterów
  • Intuicyjne zasady, dość płynna rozgrywka
Plusy / minusy
  • Mroczny klimat

Ocena:

Ciekawa odsłona kolejnej gry z serii DC Deck Building. Nowości mechaniczne nie są jedynie symboliczne. Słabości, zyskiwanie i tracenie bohaterów, nowe karty… Warto spróbować, choć oczywiście nie każdy musi zdecydować się na to pudełko mając inne z serii.  

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameDC Deck-Building Game: Dark Nights – Metal (2020)
ComplexityMedium Light [2.00]
BGG Rank [User Rating]5132 [7.93]
Player Count (recommended)2-5 (2-4)
Designer(s)Matt Dunn, Matt Hyra, Ben Stoll and Nathaniel Yamaguchi
Artists(s)Uncredited
Publisher(s)Cryptozoic Entertainment, Banana Games, Don't Panic Games and Egmont Polska
Mechanism(s)Deck, Bag, and Pool Building and Variable Player Powers
Łukasz Hapka