Twierdza: Oblężenie Runedar. Pod naporem orków. Recenzja

Twierdza: Oblężenie Runedar to kooperacyjna gra o obronie twierdzy z elementami deckbulidingu, w której wcielamy się w bohaterskie krasnoludy z twierdzy Runedar. Mury szturmują rozwścieczone orki, a my musimy skoordynować działania, żeby przekopać na czas tunel ewakuacyjny i ocalić wydobyte złoto.

Pierwszy raz zagrałam w Twierdzę: Oblężenie Runedar jeszcze przed oficjalną premierą, na Planszówkach w Spodku, gdzie grę prezentowało wydawnictwo Lucrum Games. Pierwsze wrażenie okazało się na tyle pozytywne, że kiedy nadarzyła się okazja przetestowania jej dokładniej — uznałam, że warto. Czy gra sprostała oczekiwaniom? O tym napiszę na koniec.

Informacje o grze


Autor: Reiner Knizia
Wydawnictwo: Lucrum Games
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 60-90 min
Wiek: 10+
Cena: 170 zł

Twierdza z pudełka

Twierdza: Oblężenie Runedar została bardzo pomysłowo wykonana — planszę do gry stanowi pudełko i wypraska. Wygląda to dobrze, a przy tym jest nad wyraz wygodne. W ten sposób przygotowanie do rozgrywki jest szybkie, a gra nie zajmuje dużo miejsca na stole.

Bardzo podobają mi się żetony złota — metaliczne, błyszczące. Pozostałe zasoby: żelazo, gruz, drewno i skóry, nie są aż tak efektowne, ale wyglądają porządnie. Figurki krasnoludów oraz przeciwników są tekturowe. Trochę szkoda, ponieważ do trójwymiarowej twierdzy pasowałyby plastikowe figurki, rozumiem jednak, że było to podyktowane kosztem i pojemnością pudełka.

Karty są sztywne, a zastosowana na nich ikonografia czytelna. Drobne uwagi mam do kart najemników — trzeba się w nie wpatrywać, żeby rozpoznać, którego z przeciwników dotyczą (trolla, goblinów, czy orków). Trochę kłopotów przysporzyły mi również początkowo karty oblężenia, w których należy zorientować się, z której strony muru pojawią się przeciwnicy. Nie są to jednak duże niedogodności, a raczej momenty, w których czytaniu karty trzeba poświecić więcej uwagi. Gra jest za to w pełni niezależna językowo – jak to u Knizi.

Ilustracje są utrzymane w bardzo charakterystycznym stylu. Kreska jest raczej kanciasta, postacie mało “słodkie” — podoba mi się ten styl malowania. Doceniam również, że zrobiono dwie postacie kobiece i dwie męskie. Mamy krasnoludy i krasnoludki, w ten sposób każdy z graczy może wybrać postać, która mu pasuje. Miło, kiedy projektanci nie zapominają o tak oczywistym i łatwym do zrealizowania ulepszeniu.

W pudełku znajdziemy również kości — Twierdza: Oblężenie Runedar to gra w której element losowy jest wyraźny. Duże, czarne k6, z symbolami obrażeń są czytelne i bardzo przyjemnie się turlają.

Kłopotliwy jest natomiast rozmiar pudełka. Jest o dwa centymetry za szerokie żeby zmieścić się do Kallaxa… No, jak tak można.

Jak przetrwać szturm orków

Twierdza: Oblężenie Runedar to gra o obronie twierdzy — przypomina klasyczny tower defence, który można porównać do popularnego Ghost Stories, czy gier video w tej konwencji. Jest walka z czasem, ograniczonymi zasobami oraz naporem przeciwników.

Rozgrywka przebiega w turach. Każdy z graczy dobiera na rękę po pięć kart i zagrywa je, realizując jedną z opisanych na akcji: ruch, zbieranie zasobów, kopanie tunelu, walka wręcz i walka oblężnicza. Początkowo każdy gracz dysponuje tymi samymi dwunastoma kartami, jednak w trakcie rozgrywki karty mogą, a nawet powinny być, wymienione. Jedynymi kartami, które pozostaną do końca w talii są dwie karty orków, które powodują pociągniecie i rozpatrzenie karty z talii oblężenia.

Drużyna krasnoludów wspólnie zbiera zasoby, które pozwalają wykonać lepszą broń i narzędzia, odblokowując ulepszenia dostępne dla graczy. Kiedy na karcie zebrana zostanie wystarczająca ilość zasobów, dowolny graczy, w swojej turze, może zastąpić jedna z kart na ręce na ulepszoną. Z czasem naturalnie powstają specjalizacje. Jeden krasnolud lepiej kopie, inny zbiera zasoby, jeszcze inni walczy lub strzela.

Ilość kart na ręce każdego gracza jest niezmienna. Nie ma efektu zbyt dużej talii, którą trzeba odchudzać. Przejście przez wszystkie karty gracza zajmuje dwie tury — dwie losowe karty są zawsze odkładane, tak więc nie można być 100% pewnym jakie karty przyjdą. Jest to zgrabny zabieg, który elegancko niweluje największą zmorę deckbuildingu, czyli karty zapychacze, których trzeba się pozbywać. Zmiany w talii są od razu odczuwalne i nie czeka się aż talia się przewinie.

Podczas rozgrywki w Twierdzę: Oblężenie Runedar gracze muszą radzić sobie z naporem przeciwników, którzy próbują dostać się do wnętrza i zrabować złoto — a jak wiadomo krasnoludy uwielbiają złoto. Kiedy gracz ma na ręku kartę orka, przed swoja turą musi ją rozpatrzyć dobierając wierzchnią kartę z talii oblężenia i wykonać jej efekt. Może to spowodować nadejście orków, ich ruch lub pojawienie się jednej z machin oblężniczych: wieży oblężniczej lub katapulty. Machiny oblężnicze powodują problemy dla twierdzy. Kiedy się odpalają niszczą warsztaty, w których wytwarzana jest broń i narzędzia lub sprowadzają do twierdzy trolle.

Złoto w skarbcu jest jednym z wyznaczników czasu ale również zasobem, którym można dysponować opłacając najemników. Czasami nawet krasnoludy wolą zapłacić, żeby pozbyć się wieży lub katapulty, niż ryzykować niepowodzeniem całej obrony. Karty najemników to jednorazowa pomoc z której, kosztem złota, można pozbyć się problemu.

Twierdzę: Oblężenie Runedar można przegrać na wiele sposobów: kiedy orki zrabują ostatnie złoto, kiedy skończy się talia oblężenia, kiedy zostanie pociągnięty ostatni żeton trolla, kiedy zabraknie orków w rezerwie lub kiedy zniszczone zostanie ostatnie miejsce na planszy ulepszeń. Sposób na wygraną jest za to tylko jeden — wykopać na czas tunel. Nie jest to jednak łatwe zadanie i wymaga koordynacji działań wszystkich graczy.

Po pierwsze ktoś musi kopać. Ilość gruzu do usunięcia zależna jest od wybranej trudności gry. Po usunięciu każdego z kawałków z tunelu wyłaniają się gobliny, które blokują dalszy postęp. Potrzebne są więc osoby, które sobie z tym poradzą. Pozbycie się goblinów wymaga albo ubicia ich, albo przekupienia odpowiedną ilością zasobów. Przydają się różne umiejętności i specjalizacje. Czasami pojawiają się również trolle, które uniemożliwiają kopaczom pracę — wtedy również potrzeba drużynowej współpracy żeby się ich pozbyć.

Niezbędnym elementem gry Twierdza: Oblężenie Runedar jest walka. Rozstrzygana poprzez rzut kośćmi z siłą ataku wskazanej na karcie. W efekcie, rezultat walki jest niepewny — w grze jest wiele takich elementów.

Rozgrywka kończy się w momencie, kiedy wystąpi jeden z warunków wskazanych w instrukcji. Drużyna krasnoludów zwycięży gdy uda mim się wydostać z twierdzy wraz ze złotem.

Oblężenie Runedar dla małych i dużych

Twierdza: Oblężenie Runedar dostarcza sporo zabawy. Rozgrywka przypomina Ghost Stories, tak więc osobom, które lubią ten typ gier powinna przypaść do gustu. Jest to kooperacja, przy której bawią się wspólnie dorośli i dzieci. Karty nie zawierają tekstu, tak więc nie ma problemu ze zrozumieniem treści, a zasady są na tyle intuicyjne, że dzieci łatwo je przyswajają. Wskazany na okładce wiek 10+ jest zupełnie realny. Spodziewam się, że i bystry ośmiolatek z pomocą rodzica da radę. Miałam okazje wypróbować w mieszano dorosło-dziecięcym gronie i było satysfakcjonująco, nawet z perspektywy nie-rodzica.
 
Mechanizm budowy talii w Twierdzy: Oblężenie Runedar działa płynnie. Podoba mi się, że zamiast dodawać nowe karty do talii wymieniamy je. W ten sposób rozmiar talii nie rośnie i nie potrzeba mechanizmu niszczenia kart, czy przyśpieszania dociągu. Przy tasowaniu talii za każdym razem dwie losowe karty odkładamy na bok. W ten sposób wprowadzany jest element nieprzewidywalności. Nigdy nie wiemy, które karty wypadły z gry — potężne narzędzia, czy może karty orków, które oszczędzą nam problemów.
 
Twierdza: Oblężenie Runedar jest dla ludzi, którzy akceptują losowość w grach. Jest obecna i odczuwalna w trakcie rozgrywki. Dociąganie kart, odsłanianie kart oblężenia, walka — nawet najlepsza strategia potrafi się posypać, kiedy rzut kością nie wyjdzie. Z drugiej strony, nie ma efektu “rzutu o wszystko” (no chyba, że w ostatniej turze) i nawet jeśli jeden, czy nawet dwa rzuty się nie powiodą nie przekreśla to szansy na zwycięstwo. Ta losowość sprawia jednocześnie, że gra jest regrywalna, ponieważ każda obrona twierdzy będzie wyglądać inaczej — przeciwnicy będą inni, szturm orków będzie przebiegać inaczej, drużyna krasnoludów będzie miała inne ulepszenia do dyspozycji. 
 
Mimo dużej losowości Twierdza: Oblężenie Runedar posiada elementy zapobiegające zbytniemu obciążeniu drużyny na początku gry. Talia oblężenia jest podzielona na pięć stopni trudności, które tasuje się wewnątrz siebie, ale układa po kolei. Kiedy efekty kart oblężenia stają się brutalne, gracze powinni być już na to przygotowani.
 
Obrona twierdzy Runedar nawet na standardowym poziomie trudności nie jest łatwa. Da się wygrać, ale nie przychodzi to lekko. Walka z czasem i kończącymi się zasobami jest realnym problemem. Na poziomie trudnym, gra będzie stanowić duże wyzwanie, a podejrzewam, że poziom epicki to zabawa tylko dla najbardziej wprawionych w bojach (nie doszłam do tego etapu).
 
 
Doświadczeni gracze mogą narzekać na zbyt małą różnorodność kart oraz wszechobecną losowość. Twierdza: Oblężenie Runedar to gra dobra dla osób grających z dziećmi lub lubiących tytuły o prostych, ale nie banalnych zasadach. Rozgrywka jest satysfakcjonująca, ale zasady i złożoność decyzji nie przytłacza. Jako grę rodzinną fantasy mogę Twierdzę: Oblężenie Runedar za to szczerze polecić. Cytując mojego męża:  “W końcu jakaś gra dla chłopaków, a nie tylko grzybki i motylki”.
 
Twierdza: Oblężenie Runedar dobrze się skaluje —  w zależności od ilości graczy zmienia się głównie koszt budowy ulepszeń i ilość tur pojedynczego gracza. Spróbowaliśmy zagrać w dwie osoby i było również zabawne. Zasady trybu trybu solo nie różnią się znacząco od rozgrywki wieloosobowej. Główną modyfikacją jest to, że machiny oblężnicze wchodzą do gry położone i podnoszą się dopiero turę później, tak żeby solo gracz miał czas na pozbycie się ich.
 
Klimatyczna gra Reinera Knizi? czy to możliwe? — Tak. Co prawda gra nie posiada wstawek fabularnych, ani scenariusza, mechanika bardzo dobrze oddaje nastrój szturmowanej twierdzy. Dopracowany wygląd planszy i grafika wspierają ten efekt. Dzięki Twierdza: Oblężenie Runedar można przeżyć godzinną przygodę, bez długich przygotowań, wielkiego stołu i ślęczenia w instrukcji.

Twierdza: Oblężenie Runedar to fajna zabawa

Twierdza: Oblężenie Runedar sprawiła mi sporo frajdy. Nie jest to może gra, w którą będę grać często, ale na pewno nigdy nie odmówię. Kiedy ktoś mnie zapyta co kupić dzieciom pod choinkę — bez wahania wskażę ją jako dobry typ.

Plusy
  • emocjonująca rozgrywka
  • sprytny deckbuilding
  • ciekawie wykorzystana wypraska
  • ładne, porządne wykonanie
  • intuicyjne zasady
  • szybko się rozkłada
Plusy / minusy
  • losowość
Minusy
  • doświadczeni gracze mogę narzekać na małą różnorodność kart
  • pudełko nie mieści się na szerokość do kalaxa

Ocena:

Twierdza: Oblężenie Runedar to udana i ładnie wydana kooperacyjna gra. To dobry tytuł dla osób które lubią Ghost Stories lub gry video typu tower defence i szukają czegoś co wywoła podobne odczucia. Gra może być rozrywką dla całej rodziny.

Dziękujemy wydawnictwu Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.

Ewa Struzik

Game Details
NameThe Siege of Runedar (2021)
ComplexityMedium Light [2.31]
BGG Rank [User Rating]4696 [7.27]
Player Count1-4
Designer(s)Reiner Knizia
Artists(s)Andrew Bosley
Publisher(s)Ludonova and Lucrum Games
Mechanism(s)Area Movement, Card Drafting, Cooperative Game, Deck, Bag, and Pool Building, Dice Rolling, Once-Per-Game Abilities and Solo / Solitaire Game
Ewa Struzik