Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika. Rewelacja! Recenzja

Gdzieś na początku całej historii powstania tej gry była Suburbia. Trochę po niej – Zamki szalonego króla Ludwika. Tu mieliśmy już pomysł dotyczący budowania zamku – komnaty miały różne kształty, trzeba było uważać, by się stykały lub nie, by drzwi pasowały itd. Trochę po Zamkach pojawił się kolejny tytuł rozwijający pomysł: Pałac szalonego króla Ludwika. Gracze budują jeden wspólny budynek. Ale to nie koniec. Pojawia się bowiem w końcu Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika – tytuł już nie Teda Alspacha (autora wcześniej wymienionych gier), a w dodatku korzystający także z innego tytułu: Between Two Cities. Zresztą autorzy Pomiędzy dwoma zamkami to autorzy Between Two Cities. Nasuwa się oczywiście pytanie: ile można ciągnąć historię z jednym tytułem? Patrząc na Carcassonne, Dixita czy Wsiąść do pociągu – można. Co jednak wprowadzono nowego?

Każdy z graczy będzie tu budował nie jeden, a dwa zamki. Dodatkowo każdy we współpracy z drugim graczem. Tak więc przy 3 osobach – mamy 3 zamki, ale każdy tworzony przez inną parę graczy. Kooperacja? Tak, ale przecież wygrywa tylko jeden. Kto? Kto uzyskał najwięcej punktów za swój “słabszy” zamek. Brzmi dziwnie? Może trochę. A jak się sprawdza? Zapraszam do lektury.

Informacje o grze



Autor: Matthew O’Malley, Ben Rosset
Wydawnictwo: Phalanx
Liczba graczy: 2 – 7
Czas gry: od 45 do 60 minut
Wiek: od 10 lat
Cena: około 135 zł

Wykonanie

Po otwarciu pudełka zdecydowanie widzimy, że to dobrze wydane pieniądze. Wewnątrz mamy nie tylko całą masę kafelków potrzebnych do gry, ale też re-we-la-cyj-ne podajniki do nich. Wszystko ma swoje miejsce, jest specjalnie oznaczone. Nic się nie przewala. Właściwie nie trzeba tu żadnych dodatkowych woreczków. Po prostu – marzenie! W dodatku zaraz po otwarciu pudełka, możemy przystąpić bezzwłocznie do gry. Nie wiem, kto to wymyślił, ale oby to rozwiązanie częściej się spotykało. 

Same kafle ozdobione są naprawdę udanymi grafikami. Mamy tu 3 ilustratorów, w tym i Agnieszkę Dąbrowiecką, która odpowiadała także za stronę graficzną Zamków szalonego króla Ludwika. Widać zresztą podobne podejście i kreskę. Dla mnie całość wygląda naprawdę świetnie, choć…

Mamy tu jeden drobny mankament – mianowicie czytelność oznaczeń na kaflach: przy kilku graczach (a może ich tu być aż 7) ciężko będzie zobaczyć zamek po drugiej stronie stołu. A co dopiero poszczególne oznaczenia na komnatach. Niestety… Nie jest łatwo. Bardzo często musi nam wystarczyć rzut oka na inne zamki, a skupiać się będziemy jedynie na naszych (po lewej i prawej).

Do gry zostały dołączone także praktyczne pomoce graczy i świetne, klimatyczne drewniane pionki zamków. Obrazują one faktyczne budynki wystawione przez Ludwika Bawarskiego. 

Zasady

Gra toczyć się będzie przez 2 rundy wyglądające prawie identycznie. Po ich zakończeniu zliczamy punkty za poszczególne zamki.

Każdy z graczy po swojej prawej i lewej stronie tworzyć będzie zamek. Jak już wcześniej wspomniałem, mamy tu współpracę z graczem po lewej i po prawej (trochę inaczej przebiega rozgrywka dwuosobowa). Na koniec po zliczeniu punktów sprawdzamy, kto ze swojego słabszego zamku zebrał najwięcej punktów.

Każdą rundę zaczynamy od dobrania 9 kafelków komnat. Następnie wybieramy z nich 2, z których jedna trafi do zamku po lewej, a druga – po prawej. Żeby jednak dobrze wybrać, która gdzie, możemy się skonsultować ze “współbudowniczymi”. Sposób dokładania jest bardzo prosty: musimy uważać, by pod komnatą było podparcie, by sekcje podziemne były poniżej parteru, by nic nie budować nad ogrodami etc.

Gdy zbudowaliśmy, pozostałe kafle przekazujemy w lewo, przejmujemy te z prawej i budujemy dalej (mechanika draftu). Druga runda jest o tyle inna, że kafle będziemy przekazywać w prawo. Ostatni kafel w każdej rundzie jest odkładany do pudełka. 

OK. Ale gdzie tu punkty? Właściwie wszędzie. Każda komnata daje jakąś możliwość punktowania. Czasem tylko za sąsiadujące, czasem za wszystkie danego typu w obrębie całego zamku, czasem za zdobienia, czasem za te tworzące połączenia (nieprzerwany ciąg komnat danego rodzaju). Grając wcześniej w Zamki szalonego króla Ludwika z pewnością dostrzeżemy tu sporo podobieństw. 

Mamy tu też bonusy za wybudowanie 3. komnaty jednego typu. I tak za 3 pomieszczenia jadalniane otrzymujemy możliwość dodatkowej budowy, za 3 sypialnie postawimy wieżę, a za 3 komnaty podziemne – mamy możliwość wyboru dowolnego bonusu. Jeśli dalej rozbudujemy nasz zamek i uda nam się zbudować aż 5 komnat jednego typu, wówczas możemy dobudować dowolną komnatę specjalną. 

Na koniec gry należy policzyć punkty, co jest trochę karkołomne, bo trzeba w każdym zamku sprawdzić każdą komnatę. Mimo to po kilku rozgrywkach raczej nabierzemy wprawy. Należy teraz porównać punkty z zamków, które dały graczom mniej punktów. Kto w tym porównaniu wypadł najlepiej, wygrywa. 

Wrażenia – ile w tym szaleństwa, a ile budowania?

Porównując ten tytuł z Zamkami szalonego króla Ludwika, narzuca się przede wszystkim dużo większa lekkość, płynność i swoboda. Zamki zmuszały nas nie tylko do rozplanowania przestrzeni, ale też mądrego zarządzania gotówką. W Pomiędzy dwoma zamkami nie martwimy się już pieniędzmi, ustalaniem cen za komnaty, czy nachodzeniem na siebie poszczególnych kafelków. Mamy tu więc głównie optymalizację zamku. Niezbyt trudną i niezbyt obciążającą. 

Ludwik spotyka Ludwika

Sama gra wyróżnia się spośród innych może nie budowaniem, ale aspektem kooperacyjnym. Nie grałem co prawda w Between Two Cities, gdzie wykorzystano podobny mechanizm, ale tu wydaje mi się to wyjątkowo świeże. W Zamkach każdy budował po swojemu, każdy skupiał się właściwie tylko na sobie. Tu budujemy nie dość że dwa zamki, to jeszcze z dwoma innymi osobami. Może i więcej zamieszania, ale zdecydowanie więcej interakcji. Musimy się dogadać, musimy opracować wspólną strategię, żeby nasz zamek był najlepszy. Jeśli go zaniedbamy, obaj będziemy mieli za niego niską punktację i obaj ucierpimy. Pomysł naprawdę świetny i świetnie się sprawdza.

Do tego wszystkiego gra się nie ciągnie (jak to zdarzało się w przypadku Zamków). Draft, prostota dokładania komnat sprawia, że gra po prostu płynie. Owszem, wspólnie będziemy się naradzać, które miejsce będzie najlepsze do dołożenia, ale zazwyczaj nie trwa to zbyt długo. Pierwsza runda, druga runda. Koniec nadejdzie naprawdę dość szybko. Mimo to zamki bardzo często uda się całkiem ładnie rozbudować. Dzięki bonusom możemy przecież dobudować kilka dodatkowych elementów (dodatkowe komnaty zwykłe bądź specjalne). 

Strategicznie może nie ma tu zbyt wielu dróg, ale można trochę pokombinować. Na pewno nie będziemy mogli rozbudować wszystkiego tak, jakbyśmy chcieli. Albo zabraknie czasu, albo właściwego kafelka. Czasem i tego, i tego. Dobrze więc skupić się zawczasu na jednej, dwóch drogach, np.: budynki gospodarcze i zewnętrzne. Przy dobrym układzie można z dwóch typów komnat osiągnąć całkiem sporo. Jeśli rozbijemy się na zbyt wiele ścieżek punktacji, to nie da nam to zwycięstwa. 

Nie da się oczywiście zaprzeczyć, że mamy tu pewną dozę losowości. Nie wiemy, co dostaniemy od kolejnego gracza, co nam będzie pasować i czy zrealizujemy wcześniej zakładaną strategię. Jednak wszyscy są w tej samej dramatycznej sytuacji. Gra w związku z tym nie jest przesadnie ciężka. Robimy to, co możemy. I liczymy na dobry wynik. 

Przejdźmy do kolejnych aspektów: skalowanie. Uważam, że Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika skaluje się bez zarzutu. Właściwie każdy współpracuje tylko z dwoma graczami, na pozostałe zamki pewnie raczej nie spojrzy. Z uwagi na mechanikę draftu sprawdza się to świetnie. Zresztą mamy tego przykład w 7 cudach świata. Gra się nie dłuży. Problematyczne przy większym składzie będzie jednak: miejsce (musimy przecież gdzieś zmieścić te 7 zamków) i zliczanie punktów na koniec. Przy grze 2-osobowej wprowadzamy dodatkowego gracza (Ludwika), jednak zdecydowanie bardziej polecam zagrać w gronie 3 osób.

Klimat może nie jest zbytnio odczuwalny – w końcu gra to ciągła matematyka i zliczanie punktów za kolejne komnaty – ale mimo to ilustracje mamy tu naprawdę przednie: świetnie wyglądają, a do tego znajdziemy tu mnóstwo humoru (zarówno w nazewnictwie, jak i na grafikach). Z czasem zamek rośnie i nabiera kształtów, więc na koniec rozgrywki jest co podziwiać.  

Podsumowanie

Pomiędzy dwoma zamkami szalonego króla Ludwika zauroczyło mnie jak mało co. Gra nie tylko nawiązuje do Zamków szalonego króla Ludwika, które bardzo lubię, ale też wyciąga z niej najlepsze cechy i czyni grę dużo bardziej przyjazną. Mamy tu szybszą rozgrywkę, prostsze zasady i nie jesteśmy obarczeni aspektem ekonomicznym (dbanie o gotówkę). 

Co zaś do aspektu kooperacyjnego, to po prostu rewelacja. Wiadomo, ostatecznie wygra tylko jeden, ale przecież budujemy wspólnie. Chcemy jak najlepiej, dlatego z obu naszych zamków staramy się zdobyć jak najwięcej punktów. Nie możemy specjalnie zaniedbać jednego z nich, bo to może skończyć się porażką. Ostatecznie niby mamy rywalizację, ale taką zdecydowanie pokojową. Interakcja – nie negatywna, ale właśnie pozytywna. 

Wszystko to składa się na świetny, dopracowany, błyskotliwy wręcz tytuł. Z przystępnymi zasadami, świetnym wykonaniem, płynną rozgrywką, która zmieści się w godzinie. Czegóż chcieć więcej? Można zagrać w nią w 7 osób? Można. 

Polecam. 5.

Plusy
  • pomysły z wcześniejszych tytułów, ale tu bardzo pomysłowo połączone
  • aspekt wspólnego budowania
  • draft, który umożliwia płynną grę w większym gronie
  • świetne wykonanie (organizery, ilustracje, drewniane zamki)
  • skalowanie
  • proste, przystępne zasady
Plusy / minusy
  • losowość

Ocena: 5 out of 5 stars (5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Phalanx za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameBetween Two Castles of Mad King Ludwig (2018)
ComplexityMedium Light [2.27]
BGG Rank [User Rating]620 [7.44]
Player Count (recommended)2-7 (3-7)
Designer(s)Matthew O'Malley and Ben Rosset
Artists(s)Laura Bevon, Agnieszka Dabrowiecka, Bartłomiej Kordowski and Noah Adelman
Publisher(s)Stonemaier Games, Crowd Games, Delta Vision Publishing, Feuerland Spiele, Ghenos Games, Ludofy Creative, Maldito Games, Matagot, MINDOK and PHALANX
Mechanism(s)Card Drafting, Highest-Lowest Scoring, Set Collection, Team-Based Game and Tile Placement

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka