Pasikonik i Mrówka – recenzja

Witajcie (ponownie) w krainie bajkogier!

Wydawnictwo 2 Pionki, znane również jako Portal Games, dość długo kazało nam czekać na kolejną grę z rodziny bajkogier. Mimo że zaraz po ukazaniu się trzech pierwszych części zapowiedziano pojawienie się kolejnych polskich wersji w tej ciekawej serii, nr 4 trafił na sklepowe półki dopiero po prawie trzech latach. Przyczyn takiej sytuacji mogło być co najmniej kilka, ale większość z nich będzie najprawdopodobniej znana jedynie wąskiej grupie pracowników wydawnictwa. Trzy małe świnki, Baba Jaga oraz Żółw i zając to świetne pozycje rodzinne, które posiadają również wartość dydaktyczną – każde z wyglądających z zewnątrz na książki pudełek kryje w sobie zarówno ciekawą od strony mechanicznej grę, jak i bajkę, którą przed rozgrywką starsi gracze mogą przeczytać młodszym. Piękne wykonanie i proste zasady sprawiły, że bajkogry szybko stały się hitem wielu konwentów i imprez planszówkowych. Na mojej półce również gości jedna z gier z tej serii i muszę przyznać, że cały czas jest w czołówce naszych ulubionych pozycji rodzinnych. Byłem bardzo ciekawy, czy nowa propozycja przeskoczy poprzeczkę, w tej kategorii ustawioną dość wysoko przez swoje poprzedniczki.

 

Informacje o grze

Tytuł oryginalny: Tales & Games: The Grashopper & the Ant
Autor: Yoann Levet
Wydawnictwo: 2 Pionki (wersja polska)
Liczba graczy: 2 – 4
Czas gry: około 30 minut
Wiek: od 8 lat
Cena: około 50 zł

 

Wykonanie

Tak jak i pozostałe bajkogry, również ta jest przepięknie wykonana. Pudełko imituje książkę i świetnie prezentuje się na półce. Mimo że komponentów nie jest na dobrą sprawę zbyt wiele,  zawartość przypomina prawdziwą skrzynię skarbów. Karty są grube, kolorowe i występują w dwóch kształtach  – okrągłe i prostokątne. Pionki wykonane są z grubego i solidnego drewna. Do tego dostajemy naklejki do własnoręcznej aplikacji. Zwykle takie rozwiązanie przyprawia mnie o mdłości, ale trzeba mieć na względzie, że to gra rodzinna, więc z pewnością znajdziemy jakąś młodą osobę, tzw. klienta docelowego, który z wielką radością to wszystko poprzykleja, podczas gdy my będziemy studiować instrukcję. Do tego plansza punktacji, wcześniej wspomniana instrukcja i tradycyjna dla bajkogier książeczka z tytułową bajką w dwóch wersjach. Do gry został również dodany dodatkowy wariant zaawansowany o wdzięcznej nazwie Moc z żuka. Pudełko jest wyposażone w poręczną wypraskę, a wieczko posiada magnes, więc wszystko ładnie się zamyka, a komponenty nie przemieszczają się mimo przechowywania gry w pozycji pionowej. Sugerowana cena gry oscyluje w okolicach 80 zł, a w sieci znalazłem oferty nawet poniżej 50 zł. Obiektywnie patrząc jest to bardzo niska cena jak na grę wykonaną w tak ciekawy i atrakcyjny sposób. Na większości komponentów widnieją bardzo ładne ilustracje nadające bajkowego klimatu. Co prawda może nieco bardziej przypominają grafiki z gier komputerowych niż z książek, które znamy z dzieciństwa czy nawet kreskówek, ale całość prezentuje się spójnie, estetycznie i zachęcająco.

Mechanika, zasady i instrukcja

Instrukcja nie jest akurat najmocniejszą stroną tej gry – ma nieco chaotyczny układ i najlepiej przeczytać ją w całości dwukrotnie, na początku nie zwracając uwagi na to, w którym z dwóch trybów będziemy chcieli grać. Najlepiej obejrzeć sobie przykładową rozgrywkę w sieci – to powinno rozwiać wszelkie wątpliwości, o ile takie wystąpią.

Jak wspomniałem wcześniej, możemy grać w dwóch trybach – dla początkujących (zwany jesiennym) i dla zaawansowanych (zwany zimowym). Do drugiego trybu możemy jeszcze wprowadzić opcjonalnie karty z mini dodatku Moc z żuka, ale o tym nieco później.  Po wyborze trybu tasujemy talię pól (okrągłe karty) i losowo wykładamy je na stół tworząc kwadrat 4×4. Losowo ustalamy, kto zaczyna lub rozpoczyna najmłodszy gracz. Taka osoba w pierwszej kolejności przyjmuje na siebie rolę Mrówki.

W swojej turze aktywny gracz (Mrówka) będzie wystawiał 6 pionków mrówek na różnych polach tak, aby pola łączyły się ze sobą, tworząc w ten sposób nieprzerwaną linię. Możemy ustawiać mrówki na polach przyległych, jednak tylko leżących na wprost od wcześniej zajętych – nie po skosie. Następnie w tajemnicy wybieramy żeton materiału, który chcemy zebrać. Będzie to jeden z materiałów, na których we wcześniejszym kroku wystawiliśmy mrówki. Osoba po lewej stronie od aktywnego gracza przejmuje rolę Pasikonika i stawia go na polu, które jej zdaniem wybrał gracz rozstawiający wcześniej mrówki. Następuje ujawnienie żetonu.

Jeżeli pionek pasikonika znajdował się na takim samym rodzaju materiału jaki przedstawia żeton – gracz będący pasikonikiem zbiera karty materiału w tym kolorze. Jeśli nie odgadł – gracz, który wcześniej rozstawił mrówki, zbiera karty w widocznym na żetonie rodzaju. Puste miejsca po kartach są uzupełniane z pozostałej części talii, a pionki mrówek i pasikonika przekazywane są graczom siedzącym po lewej stronie. Jeśli w grze bierze udział więcej niż 2 osoby, te które nie będą ani Mrówką ani Pasikonikiem, przyjmują rolę Czerwonych Mrówek. Te osoby będą starać się odgadnąć, jaki materiał obstawił aktywny gracz. Jeśli zrobią to poprawnie i dodatkowo Pasikonikowi nie uda się złapać Mrówki na wybranym materiale, Czerwona Mrówka otrzymuje bonus w postaci punktów w wariancie jesiennym oraz losowej karty materiału w wariancie zimowym. To właściwie wszystko, jeśli chodzi o samą mechanikę, która jest identyczna dla obu wariantów gry. Tym, co je różni, jest sposób punktowania.

W wariancie jesiennym punktujemy na koniec, a zebrane punkty zaznaczmy przesuwając znaczniki w odpowiednim kolorze na planszy punktacji. Każdy tor odpowiada jednemu rodzajowi materiału, a my będziemy przesuwać swój znacznik ilekroć uda się nam zebrać kartę danego materiału. Karty przedstawiające robaczki odkładamy zakryte przed sobą – będą potrzebne do określenia końcowej punktacji.

Na planszy punktacji mamy tym sposobem 4 tory oraz ściągawkę do punktowania za robaczki. Po dojściu znacznika punktowania jednej z osób biorących udział w rozgrywce do końca któregokolwiek z torów gra się kończy. Sumujemy punkty ze wszystkich torów. Dodatkowo dostaniemy punkty za jak największą liczbę owadów tego samego rodzaju na odłożonych wcześniej kartach.

W wariancie zimowym gramy do czterech punktów, które dają nam karty zapasów. Karty zapasów będziemy mogli kupować za zdobyte wcześniej karty materiałów. Koszt każdej karty jest nadrukowany z prawej strony, a wartość punktowa jest po lewej na dole, jednak zawsze jest to 1. Dodatkowo wariant zimowy posiada jeszcze ciekawy tryb – mini-rozszerzenie Sok z żuka – wprowadzający karty z unikatowymi zdolnościami. Karty możemy kupić za materiału przedstawiające odpowiedniego robaczka. Zdolności zwykle działają na stałe, choć są i efekty jednorazowe. Wszystkich jest 6, a w pojedynczej rozgrywce wykorzystujemy 4 wybrane losowo, co zwiększa regrywalność. Warto dodać, że w trakcie rozgrywki gracze będą mogli kupować karty nie tylko z dostępnej puli, ale również od siebie samych na takiej samej zasadzie – odrzucając kartę materiału z danym robaczkiem na stos kart odrzuconych. Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie od strony mechanicznej, gdyż nieco ogranicza losowość.

Wrażenia z rozgrywki

Tak jak w wypadku chyba każdej gry rodzinnej, tutaj również musimy wykazać się dystansem oraz spróbować wczuć się w prostą grę dedukcji i próbę zachowania pokerowej miny.  Rodzajów materiału jest 4, a mrówek mamy 6. Rozstawiając mrówki możemy więc kombinować wśród wyborów z przedziału: 1/2, 1/3 i 1/4. W większości przypadków ruchy Pasikonika będą to więc strzały na chybił-trafił, ewentualnie próby przewidzenia, na który kolor materiału czai się gracz aktualnie będący Mrówką. Teoretycznie można coś powiedzieć na podstawie dostępnych kart zapasów oraz tych, które każda z grających osób ma zebrane i trzyma odkryte przed sobą.

Ciekawie zaczyna robić się, gdy Pasikonik próbuje wyciągnąć informacje od Mrówki albo poradzić się pozostałych graczy, którzy akurat występują w roli Czerwonych Mrówek. Po kilku partiach jednak nawet najmłodsi uczestnicy zabawy uczą się blefować, zakrywać twarz rękami czy nawet chować się za krzesłem – wszystko tylko po to, żeby nie zdradzić swoich zamiarów. Zasadniczo jest to ten aspekt gry, który sprawia, że po jego odkryciu/zrozumieniu wszyscy zaczynają się świetnie bawić – bez względu na wiek i stopień zaawansowania w świecie gier bez prądu. Na naszym osobistym, rodzinnym stole Pasikonik i mrówka ląduje ostatnio bardzo często, szczególnie jeśli nie mamy akurat ochoty na jakieś konkretniejsze główkowanie. Najfajniej grało się nam w 3 osoby, gdy każdy przyjmuje kolejno inną, unikalną rolę – Mrówki, Pasikonika lub Czerwonej Mrówki.

Jeśli chodzi o wybór trybów między jesiennym a zimowym, to nie czuć bardzo, który z nich można obiektywnie określić prostszym, a który trudniejszym. Mojej rodzince wariant zimowy przypadł bardziej do gustu, szczególnie po dodaniu kart z mini rozszerzenia, niemniej jednak obie opcje są ciekawe i z pewnością większa różnorodność zwiększa również regrywalność. To bardzo ważne w przypadku gry tak szybkiej i koniec końców niesamowicie prostej od strony mechanicznej.

Podsumowanie

Pasikonik i mrówka to kolejna świetna produkcja ze stajni 2 Pionków, jak również bardzo udana kontynuacja serii bajkogier. Gdy pojawiły się na rynku, zwróciłem uwagę, że piękne wykonanie idzie (niestety) w parze z ceną. 80-90 zł to spory wydatek jak na grę, która koniec końców jest jednak tylko fillerem.

Aktualnie bajkogry można znaleźć w internetowych sklepach w cenach oscylujących wokół 50 zł. Jeśli znajdziecie je w takiej cenie – gorąco polecam zakup, a nawet skompletowanie kilku kolejnych tomów. Sam jestem posiadaczem Żółwia i Zająca i z pewnością Pasikonik i Mrówka również pozostanie w mojej kolekcji i będzie ściągany z półki z książkami przy okazji różnych rodzinnych spotkań.

Zwykle po wyjęciu takiej gry spomiędzy książek i otwarciu jej, osoby które wcześniej nie miały do czynienia z nowoczesnymi planszówkami, mogą być wręcz oszołomione. Jeżeli wyciągniemy najnowszą bajkogrę w towarzystwie znajomych graczy, najprawdopodobniej natychmiast wypunktują niewielką ilość wyborów, losowość wynikającą z dostępności określonych kart zapasów w odniesieniu do dostępnych kart na rynku i fakt, że jeśli osoba grająca Mrówką zrobi pokerową minę, to wybór materiału przez osobę kierującą Pasikonikiem w większości wypadków będzie całkowitym przypadkiem. Wśród dzieci natomiast taka formuła sprawdza się jak najbardziej. Jest trochę kombinowania, czajenia się na dany kolor lub kartę z mini dodatku, który już po pierwszym wprowadzeniu staje się nieodłączną częścią wariantu zimowego.

Liczba rozgrywek : 20+

Plusy
  • Piękne wykonanie
  • Proste zasady
  • Szybka i pełna emocji rozrywka
  • Dodatek w postaci bajki w dwóch wersjach oraz mini rozszerzenie do gry
Plusy / minusy
  • Gra rodzinna, trzeba mieć odpowiednie podejście i dystans
  • Nadaje się do zabawy z dziećmi, ale raczej nie pogramy w nią osobami bardziej zainteresowanymi planszówkami.
Minusy
  • Instrukcja jest napisana w niezbyt jasny i przejrzysty sposób
  • Wybór zwykle sprowadza się do strzału w ciemno w 1/2 lub 1/3 materiałów

Ocena: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu 2 Pionki za przekazanie gry do recenzji.

Wojciech Mikołajczak

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaTales & Games: The Grasshopper & the Ant
AutorYoann Levet
GrafikXavier Gueniffey Durin
WydawcaPurple Brain Creations, Asmodee, Asterion Press, GoKids 玩樂小子, IELLO, Lex Games, Portal Games
Rok wydania2015
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 3
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4
(4 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)5 i więcej
(4 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(2 głosy/ów)
KategoriaAnimals, Bluffing, Novel-based
MechanikaSet Collection, Stock Holding
RodzinaTales & Games

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Wojciech Mikolajczak

Wojciech Mikolajczak

Swoją przygodę z planszówkami zaczął jeszcze w latach 90-tych, ale prawdziwa miłość do gier bez prądu przyszła dopiero po prawie 20-latach. Od 2014 namiętnie gra, pisze recenzje oraz newsy dla kilku różnych serwisów i organizuje w Lublinie festiwal gier planszowych i karcianych Board Mania. Najbardziej lubi nowoczesne gry hybrydowe, łączące w sobie wiele różnych mechanik znanych zarówno z gier ekonomicznych, jak również tych „z klimatem”. W grach nie lubi przesadnej losowości i braku większego wpływu decyzji gracza na przebieg rozgrywki. Niektóre z ulubionych tytułów: Star Wars: Imperial Assault, Blood Rage, Cyclades, Eclipse, Terraformacja Marsa, Robinson Crusoe.
Wojciech Mikolajczak

Latest posts by Wojciech Mikolajczak (see all)