Przebiegłe Wielbłądy – recenzja

Gry planszowe mogą zostać wyróżnione niemałą liczbą wszelakich nagród o zasięgu krajowym, kontynentalnym czy światowym. Niemiecka nagroda Spiel des Jahres uchodzi za najbardziej prestiżową w tej dziedzinie. W ciągu ostatnich 3 dekad zdobywały ją takie gry jak Carcassonne, Osadnicy z Catanu czy Wsiąść do Pociągu. W tym roku laur zwycięstwa przypadł grze Camel Up, która w polskiej wersji nosi nazwę Przebiegłe Wielbłądy. W kolejnych wydaniach na pudełkach z tą grą na pewno znajdzie się logo Spiel des Jahres informujące o tym sukcesie. Ale to nie jedyny znaczek jakości, jaki tam znajdziemy. W Polsce patronat nad tą grą objęły już Games Fanatic, Board Game Girl, radiowa Czwórka i inni. Obok pudełka tak upstrzonego logami patronów, a na dodatek znaczkiem Spiel’a żaden szanujący się gracz nie przejdzie obojętnie. Dlatego kiedy szef spytał, kto weźmie tę grę do recenzji, zgłosiłem się bez wahania.

Co w pudełku?

W pudełku o wymiarach standardowego kwadratowego pudełka znajdziemy bardzo niewiele komponentów. Wszystkie bez kłopotu zmieściły by się w o połowę mniejszym kartonie. Plansza również, gdyby ją odpowiednio zaprojektowano. Kto wie, może doczekamy się jakiegoś dodatku i wtedy przyduże pudełko pomieści również nowe komponenty. Oprócz wspomnianej planszy na grę składają się drewniane wielbłądy w pięciu kolorach, pieniądze w formie tekturowych monet oraz kart, kafelki i karty różnych rodzajów, 5 sześciennych kostek oraz złożona z kilku tekturowych elementów, sporych rozmiarów piramida. Ta piramida to najciekawszy bajer pośród komponentów. W grze pełni rolę bardzo wymyślnego kubka na kostki. Kiedy obrócimy ją do góry nogami i odsuniemy suwak umieszczony na szczycie, to z jej wnętrza zawsze wypadnie jedna kostka. I to tyle komponentów – jak widać, nie ma ich wiele.

P1150040Zawartość pudełka

 P1150020Największy bajer gry – piramida.

 

O co tu biega?

Każdy, kto nie grał wcześniej w Przebiegłe Wielbłądy, błędnie zakłada, że jest to gra wyścigowa, w którym każdy ma swojego wielbłąda, którym musi pokonać trasę wyścigu. Niejednokrotnie widziałem osoby zaklepujące dla siebie wielbłąda w ulubionym kolorze zaraz po wysypaniu elementów gry na stół. Dlatego tłumaczenie zasad zawsze zaczynam od zaznaczenia, że to wcale nie jest gra wyścigowa – nawet jeśli została podpięta pod tę kategorię na BGG. Twierdzę tak, ponieważ w Przebiegłych Wielbłądach gracze nie wcielają się w rolę wielbłądów i nie mają większego wpływu na ich poczynania. Zamiast tego obejmują rolę widzów wyścigu, których zadaniem jest typowanie zwycięzców wyścigu, a także jego poszczególnych etapów. Celem w grze jest zgromadzenie jak największej sumy pieniędzy, które otrzymujemy przede wszystkim za trafne typowanie zwycięskich wielbłądów.

Jak już wspomniałem, każdy wyścig podzielony jest na nieokreśloną liczbę etapów. Długość etapu jest ściśle powiązana z ruchem wielbłądów. O poruszeniu wielbłąda decyduje gracz, wykonując jedną z przysługujących mu w jego kolejce akcji. Ruch odbywa się poprzez wyrzucenie jednej kostki z piramidy. Kolor wyrzuconej kostki odpowiada kolorowi wielbłąda, którego poruszamy o liczbę pól wyrzuconą na kości. Na początku każdego etapu w piramidzie znajduje się zawsze 5 kostek – po jednej dla każdego wielbłąda. Po wyrzuceniu kostki odkładamy ją na bok. Etap kończy się, kiedy wszystkie kostki zostaną wyrzucone z piramidy. To znaczy, że w każdym etapie każdy wielbłąd ruszy się przynajmniej raz i tylko raz. Przed rozpoczęciem następnego etapu kostki wracają do piramidy. Wyścig kończy się natychmiast w chwili przekroczenia linii mety przez przynajmniej jednego wielbłąda.

Począwszy od gracza rozpoczynającego gracze po kolei wykonują po jednej akcji i tak w kółko przez całą rozgrywkę. W każdej ze swoich kolejek gracz wykonuje jedną z czterech czynności: wytypowanie zwycięzcy etapu, wytypowanie zwycięzcy lub przegranego wyścigu, poruszenie wielbłądem lub wystawienie kafelka pustyni.

Chcąc wytypować zwycięzcę etapu gracz bierze kafelek typowania ze stosu w kolorze wielbłąda, na którego chce postawić. W ten sposób obstawia wielbłąda, który będzie na prowadzeniu w chwili zakończenia etapu. Liczba kafelków w każdym stosie jest ograniczona. Ponadto pierwszy gracz, który postawi na właściwego wielbłąda, otrzyma więcej pieniędzy niż drugi i trzeci.

P1150003

Kafelki typowania

Ażeby postawić na zwycięzcę lub przegranego całego wyścigu, gracz kładzie jedną ze swoich kart typowania w odpowiednim polu na planszy. W trakcie trwania wyścigu gracz może zmienić zdanie, jednakże nie może zabrać położonej wcześniej karty. Trzecia możliwość do wystawienie kafelka pustyni. Gracz nie może wystawić go na polu sąsiadującym z kafelkiem pustyni innego gracza ani na polu, na którym stoją jakieś wielbłądy. Wystawiając kafelek gracz wybiera, że położy go stroną oazy lub fatamorgany do góry.

Ostatnią opcją jest ruch wielbłądem. Gracz jeden z kafelków piramidy, a następnie wyrzuca z piramidy jedną kostkę. Kolor kostki odpowiada kolorowi wielbłąda, którego należy poruszyć, a wyrzucona liczba (od 1 do 3) wskazuje na liczbę pól, które przebiegnie. Wielbłąd, który ląduje na polu z innym wielbłądem, jest ustawiany na jego grzbiecie. Jeżeli wielbłąd zaczyna ruch z innym wielbłądem na swoim grzbiecie, to zabiera go ze sobą na przejażdżkę. Wielbłądy stojące na jednym polu zawsze są ustawione w jednym stosie i nigdy nie będą stały obok siebie. Jeśli wielbłąd (albo ich stos) skończy ruch na kafelku pustyni to właściciel kafelka otrzymuje jednego funta. Jeżeli kafelek był położony oazą do góry, to wielbłądy przeskakują o jedno pole dalej (i lądują na wielbłądach, które tam stoją). Jeśli natomiast kafelek jest fatamorganą, to wielbłądy cofają się o jedno pole i na dodatek ustawiane są pod wielbłądami, które na nim stoją.P1150013

Wielbłądy w trakcie wyścigu

Rozstrzygnięcie zakładów następuje kilka razy w trakcie rozgrywki: na koniec każdego etapu, a także na końcu wyścigu. Tak jak mówiłem etap kończy się w momencie, kiedy wszystkie kostki zostaną wyrzucone z piramidy. W tym momencie należy sprawdzić, który wielbłąd znajduje się na prowadzeniu. Jeśli wielbłądy znajdują się w stosie na jednym polu, to ten, który znajduje się najwyżej uznawany jest za lidera. Gracze spoglądają na swoje kafelki typowania. Za każdy kafelek w kolorze zwycięskiego wielbłąda otrzymują nagrodę w wysokości 2, 3 lub 5 funtów (osoba, która wytypowała właściwego wielbłąda najwcześniej dostaje najwięcej). Za każdy kafelek w kolorze drugiego wielbłąda otrzymują po jednym funcie. Natomiast za wszystkie pozostałe kafelki gracze tracą po jednym funcie. Ponadto za każdy kafelek piramidy gracz otrzymuje jednego funta. Jest to forma rekompensaty za to, że poruszając wielbłądem, gracz odsłania dla swoich przeciwników część informacji o sytuacji w wyścigu. Przed rozpoczęciem następnego etapu gracze oddają wszystkie kafelki typowania i piramid oraz zabierają z planszy swoje kafelki pustyni.

Do rozstrzygnięcia zakładów dochodzi też na koniec wyścigu, a ten następuje natychmiast kiedy przynajmniej jeden wielbłąd przekroczy linię mety. Wówczas kończy się też ostatni etap wyścigu, który natychmiast jest rozliczany. Dopiero potem rozstrzygane są typy na zwycięzcę i przegranego. Gracze ujawniają stosy kart typowania z odpowiednich pól. Każdy gracz, który wytypował źle traci po jednym funcie za każdy nietrafiony typ. Czterej gracze, którzy postawili na właściwego wielbłąda najwcześniej otrzymują kolejno 8, 5, 3 i 2 funty. Pozostali dostają po jednym funcie. Na koniec gracze podliczają zgromadzone pieniądze i wyłaniają zwycięzcę rozgrywki.

P1150044Karty typowania

 

O wielbłądach i żółwiach

Przebiegłe Wielbłądy przypadły mi do gustu bardziej, niż bym się tego spodziewał. Myślę, że to bardzo oryginalna gra. Żadna inna nie przynosi podobnych wrażeń. Podczas rozgrywki bezustannie zmagamy się z dylematem: obstawiać teraz czy później. Wczesne obstawienie wiąże się z dużym ryzykiem, bo nigdy nie wiadomo, jak poruszą się wielbłądy. Tymczasem zwlekanie nawet przez jedną kolejkę może sprawić, że inni gracze obstawią właściwego wielbłąda przed nami i nasz zysk będzie nieporównywalnie mniejszy. To bardzo prosta koncepcja, ale w trakcie rozgrywki konieczność podjęcia tej decyzji potrafi przyprawić o ból głowy. Emocje zawsze sięgają zenitu i już nie raz zdarzyło mi się krzyczeć w euforii widząc, jak obstawiany przeze mnie wielbłąd wysuwa się na prowadzenie ostatnim ruchem etapu. Według bardzo mnie dużą zaletą tej gry jest to, że może zasiąść do niej nawet 8 osób. Poza typowymi grami imprezowymi, niewiele pozycji może się tym pochwalić. W dwie osoby zagrałbym tylko wtedy, kiedy pod ręką akurat nie miałbym żadnej innej gry. W trzy osoby jest niewiele lepiej. Dla mnie dobra zabawa zaczyna się przy 4-5 osobach, a najlepiej jest właśnie w pełnym, 8-osobowym składzie. Dodatkowym czynnikiem intensyfikującym dobre wrażenia jest skłonność graczy do podejmowania ryzyka. W połączeniu z dużą liczbą graczy sprawia to, że kafelki typowania szybko się rozchodzą i często musimy zadowolić się kafelkiem wielbłąda, na którego z początku nie chcieliśmy stawiać. Wówczas wyodrębniają się co najmniej 3 obozy kibicujące innym wielbłądom, a wtedy jest głośno i śmiesznie :). Rozgrywka przebiega błyskawicznie szybko. Nawet przy pełnym składzie można uwinąć się w 30 minut podane na pudełku. Downtime jest praktycznie nieodczuwalny. Każdy gracz wykonuje w swojej kolejce jedną krótką akcję, a emocje w grze są tak duże, że każdy bacznie obserwuje poczynania swoich przeciwników.

Mimo, że gra bardzo mi się podoba, to myślę, że może dość szybko się znudzić. Ja po kilkunastu rozgrywkach mam stanowczo dość i w swojej kolekcji widzę dla niej miejsce w roli luźnego fillera albo gry, którą wyciągam dla rodziny lub grupy przyjaciół niegrających za często w planszówki. Myślę, że niektórym graczom może nie przypaść do gustu duża losowość w rozgrywce. Krótko rzecz ujmując, osoba z konkretnym planem ma dokładnie taką samą szansę wygrania rozgrywki jak osoba, która takiego planu nie posiada. Gra utrzymuje nas w złudnym poczuciu kontroli swojego losu –  cały czas jesteśmy zmuszani do podejmowania ważnych wyborów i w pewnej mierze to one decydują o tym, kto wygra grę. Jednak tak naprawdę wszystko zależy od kostek drzemiących wewnątrz piramidy i zazwyczaj nie można być niczego pewnym dopóki pozostała chociaż jedna niewyrzucona kość. Z reguły unikam nadmiernej losowości w grach, nawet tych lżejszych. Z tego powodu nie przepadam za osławionymi Osadnikami z Catanu,bo wściekam się, kiedy widzę, że moja osada na polu z ósemką albo szóstką generuje mniej surowców od osady przeciwnika na dwunastce. Jednakże losowość w Przebiegłych Wielbłądach wcale mi nie przeszkadza. Pasuje do tematyki i zapewnia sporo emocji.

Na pudełku Przebiegłych Wielbłądów widnieje napis: „Jesteś fanem Pędzących Żółwi? Ta gra cię zachwyci!”. Nie mogę nie odnieść się do tego zapewnienia. Jeśli znacie Pędzące Żółwie i przeczytaliście powyższy skrót zasad, to być może zdążyliście zauważyć, że te dwie gry nie mają ze sobą nic wspólnego. Jedyne podobieństwo, jakie widzę pomiędzy nimi to mechanika ruchu w stosach. W przypadku żółwi ma to nawet jakiś tematyczny sens, bo te są znane z wdrapywania się na swoich pobratymców, ale wielbłądy podobne rzeczy robią prawdopodobnie tylko w najintymniejszych momentach swojego życia, a o tych nie mam zamiaru dalej pisać. W każdym razie informacja z pudełka jest wg. mnie nietrafiona, więc nie kierujcie się nią, podejmując decyzję o kupnie Przebiegłych Wielbłądów. Pędzące Żółwie to zdecydowanie gra wyścigowa, na dodatek z elementem ukrytej tożsamości i blefu. Ponadto jest ona dużo prostsza. Chętnie zagram w nią ze swoim jeszcze nienarodzonym potomkiem, ale nie zabiorę jej do przyjaciół, bo jest zbyt dziecinna jak na mój gust. Tymczasem w Przebiegłe Wielbłądy chętnie pogram z kolegami nawet na lekko zakrapianej imprezie, ale nie nadadzą się raczej dla najmłodszych graczy. Minimalny wiek 8 lat podany przez twórców wydaje się być trafiony.

Podsumowując

Według mnie Przebiegłe Wielbłądy to świetna gra, która znajdzie się na półkach wielu graczy. Gorąco polecam ją początkującym, a także tym, którzy chcą rozszerzyć swoją kolekcję o planszówkę, przy której będą mogli bawić się ze swoją rodziną i przyjaciółmi bez dalece posuniętego zacięcia do gier. W ekipie doświadczonych graczy też może się przyjąć, ale tylko jako lekki filler i pod warunkiem, że będą oni w stanie czerpać satysfakcję ze swojego szczęścia w zakładach, a nie z cwanych, zaplanowanych ruchów. Ta gra jest na tyle innowacyjna i oryginalna, że warto zasiąść przynajmniej do jednego wyścigu.

Plusy
  • możliwość gry w 8 osób
  • oryginalna tematyka
  • proste reguły
  • krótki czas rozgrywki i niski downtime
  • solidne wykonanie
Minusy
  • trochę pokrętnie napisana instrukcja
  • niska regrywalność
  • dla niektórych zbyt losowa

Ocena: (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.

Radek Brzana

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaCamel Up
AutorSteffen Bogen
GrafikDennis Lohausen
Wydawcaeggertspiele, 999 Games, Albi, Ediciones MasQueOca, Fantasmagoria, Filosofia Éditions, Hobby Japan, Hobby World, Ideal Board Games, KADABRA, Kaissa Chess & Games, Lautapelit.fi, Lucrum Games, Ninive Games, Pegasus Spiele, Piatnik, Swan Panasia Co., Ltd., uplay.it edizioni, Z-Man Games
Rok wydania2014
Liczba graczy2 - 8
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 8+
Liczba rekomendowana: 3, 4, 5, 6, 7
(212 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(70 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(45 głosy/ów)
KategoriaAnimals, Dice, Racing
MechanikaBetting/Wagering, Dice Rolling, Roll / Spin and Move
RozszerzeniaCamel Up: Grand Prix of the Sahara, Camel Up: Supercup, Camel Up: The Referee Camel, Camel Up: The Referee Camel & Istanbul – Caravan Leader Mini Expansion
Rodzina3D Games, Animals: Camels, Country: Egypt

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Radosław Brzana

Radosław Brzana

Najbardziej w grach lubię interakcję, zróżnicowane cele i unikatowe zdolności dla graczy, fajowe komponenty (zwłaszcza figurki), tajność (ukryte tożsamości, tajne cele, potajemne wybieranie ruchów, kart itd.)
Nie lubię w grach nudnej tematyki, downtime'u, matematyki i nadmiernej losowości.
Moje ulubione gry: Level 7: Omega Protocol, X-wing, Battlestar Galactica, Robinson Crusoe, Survive: Escape From Atlantis.
Gry, których nie cierpię: Munchkin, Talizman, Cywilizacja: Poprzez Wieki
Radosław Brzana