Montana – czas osadników. Recenzja

Połowa XIX wieku to czas, w którym na terenie Montany pojawiają się pierwsze stałe osady. Liczni poszukiwacze szczęścia przybywają w te okolice w swoich karawanach, z nadzieją na znalezienie zajęcia i lepszą przyszłość. Pracy jest pod dostatkiem dla wszystkich. Góry obfitują w cenne metale, a uprawa ziemi wymaga ogromnych nakładów pracy. Z biegiem czasu przybywa osad, a wraz z ich rozwojem rośnie zapotrzebowanie na różne towary. Aby wyprzedzić swoich konkurentów, musisz zatrudniać właściwych robotników w odpowiednim czasie, dostarczać dobra osadnikom i starannie planować rozwój swoich osad.

Informacje o grze

 Autor: Rüdiger Dorn
Wydawnictwo: Lacerta
Liczba graczy: 2 – 4
 Czas gry: ok. 45 minut
Wiek: od 10 lat
Cena: około 150 zł
Instrukcja

Wykonanie

Choć już z okładki poznajemy charakterystyczny styl Klemensa Franza, to jednak pierwotnie za wydaniem gry odpowiada White Goblin Games (a nie jak mogłoby się wydawać – Lookout Spiele). Wszystko to jednak jest dość zbliżone jakościowo do wielu niemieckich tytułów. 

Mamy tu więc całą masę drewna w postaci:

  • robotników (72)
  • surowców (dynia, zboże, miedź, kamień, bydło) (144)

Każdy z graczy posiada swoją planszę, mamy też modularną (!) planszę główną (12 kafli terenu), planszę akcji. Do tego wszystkiego dołączono ciekawy element – spinner. Za jego pomocą będziemy w grze określać (a właściwie losować), jakich dostaniemy pracowników. Spinner pomimo moich początkowych obaw działa bez zarzutu (kręci się aż miło).

Całości dopełniają tekturowe znaczniki: osad (48), żetony monet i manierek.

Wszystkie elementy są właściwie bez zarzutu. Świetne ilustracje, dobrze wycięte drewno. No, po prostu dobra jakość.

Zasady

Wydawać by się mogło, że Montana to klasyczne euro z przetwarzaniem dóbr. Okazuje się jednak, że to wyścig. Przypomina nam się w tym momencie Wyrocznia Delficka. Dlaczego? W obu grach warunkiem końca jest zakończenie pewnego zadania. Nie ma potem żmudnego zliczania wszystkich punktów i punkcików. 

W Montanie zadaniem naszym będzie wybudowanie odpowiedniej liczby osad. Kto zrobi to pierwszy, wygrywa. 

W czasie swojej rundy gracz wybiera jedną z 3 dostępnych akcji:

  1. pobranie nowych robotników – w tym celu należy wykorzystać spinner (!). Co za nowość! Kręcimy i bierzemy, 2 wskazanych na tarczy ludzików. Nie pasuje nam? Możemy dopłacić zboże (jedno lub więcej) i wybrać dodatkowe pole (kolejne lub dalsze), z którego (dodatkowo!) pobieramy jeszcze 2 robotników
  2. wykonanie akcji – oczywiście wykorzystujemy w tym celu naszych robotników; możemy więc wysłać ich do kopalni, na pola czy do banku, by zebrali stamtąd odpowiednie surowce bądź pieniądze; mamy tu też ciekawostkę w postaci sklepu – przeprowadzamy tam swoistą licytację, dzięki której głównie przetwarzamy drewno i węgiel na ich większe odpowiedniki – będzie to nam mocno potrzebne przy wystawianiu osad. Żeby było jeszcze ciekawiej licytacja jest przeprowadzana za pomocą dyń. 
  3. wystawianie osad – jak już wspomniałem jest to kluczowe do wygrania gry. W jednej akcji możemy wybudować do 3 osad, za które każdorazowo ponosimy koszt wskazany na danym polu na planszy. Mamy tu też pewne bonusy: manierka za wstawienie się koło jeziora, bydło, możliwość postawienia kolejnej osady.

Przyda nam się tu jeszcze kilka uzupełnień:

  • manierki pozwolą nam na wykonanie od razu kolejnej tury
  • bydło pozwala na wymianę na jakikolwiek surowiec, pieniądze bądź robotnika – możemy to wykonać w dowolnym momencie

Nie wspomniałem jeszcze o 1 bonusie: gdy uda nam się postawić w rzędzie 4 osady, to przy wystawianiu tej ostatniej dostajemy możliwość dobudowanie na niej kolejnej. 

Jak już wspominałem wygra ten, kto pierwszy wystawi wszystkie swoje osady. 

Wrażenia

Wspólna plansza powoduje spory ścisk i sporo ciekawej interakcji. W końcu to tu rozgrywa się walka o miejsca dla naszych osad. Często chcemy je postawić koło siebie, by stworzyć rząd, który da nam premię. Poza tym są miejsca lepsze i gorsze. Z całą pewnością warto zebrać kilka krów (które są swego rodzaju jokerem). Dodatkowo właśnie na planszy mogą pojawić się manierki, z których bonus to dodatkowa tura. Swego rodzaju wyścig będzie też o pola pozwalające postawić od razu 2 osady. Pamiętajmy, że plansza jest skalowalna: dla 2, 3 czy 4 graczy wygląda inaczej. 

Innym miejscem interakcji jest w Montanie plansza akcji. Wysyłamy na nią naszych robotników po wszelakie dobra. Klasycznie autor skorzystał w tym miejscu z mechanizmu worker placement. Choć mimo wszystko nie jest tak prosto: jeśli skorzystamy z konkretnych robotników (odpowiedni kolor), wówczas zdobywamy coś taniej. Poza tym można w większości przypadków “wzmocnić” akcję. Ale to nie koniec. Jak rozwiązano zajmowanie pól? Otóż plansza podzielona jest na obszary – dopiero po zajęciu wszystkich pól dane miejsce jest “czyszczone”. I chociaż nie chcemy czegoś zrobić, to żeby zwolnić obszar – po prostu musimy. 

Nie wiem, czy wspominałem, ale robotnicy po wykorzystaniu już do nas nie wracają. Stąd też przez całą właściwie grę będziemy ich regularnie zatrudniać przy wykorzystaniu spinnera. Wbrew pozorom nie jest tu wcale tak źle z losowością, bo zawsze można dokupić drugi zestaw meepli za dodatkowe zboże. 

Oczywiście smaczku całości dodaje wyścig o osady. Kto pierwszy wyłoży wszystkie, wygrywa. Dość proste, ale też emocjonujące. Często koniec rozgrywki jest najciekawszy. Okazuje się, że komuś zabrakło jednego ruchu, jednego surowca, że w ostatniej chwili ktoś komuś zajął miejsce. 

Montana przy tym wszystkim początkowo próbuje udawać ciężką, trudną grę. Łudzi trochę liczbą drewna, modularną planszą etc. A tak naprawdę to gra co najwyżej średnio-lekka (2.29/5 wg BGG). Rozgrywka rzeczywiście jest w stanie zmieścić się w pudełkowych 45 minutach. Dodatkowo nie mamy tu zbyt wiele zasad, więc tytuł można zaproponować nawet niezbyt zaawansowanym graczom. Rozgrywka jest w dużej mierze taktyczna: musimy reagować na zagrania innych, wykorzystujemy wolne pola na planszy itd… 

Skoro jest tyle plusów, to czy gra jest bez wad? Może nie jest to największy minus, ale jak dla mnie faza sklepu (ze swoistą licytacją) wydaje się doczepiona na siłę. Po prostu jakoś mi to nie pasuje. Zwłaszcza że na naszej akcji mogą skorzystać inni. Z jednej strony chcemy ulepszyć nasze dobra, ale z drugiej pomagamy innym. I do tego ta licytacja… Inną sprawą jest skalowanie. O ile gra w 3 i 4 jest dość wymagająca, na planszy jest ciasno etc, to dla 2 graczy (pomimo mniejszej planszy) luz jest naprawdę odczuwalny. Plansza akcji wygląda tak samo, a przecież graczy jest zdecydowanie mniej. 

Poza tym z pewnością z czasem gra straci na świeżości. Wyścig wyścigiem, ale właściwie cały czas robimy to samo. I nawet modularna plansza tego nie zmieni. Zdobądź surowce, by potem kupić osady. W kolejnych rozgrywkach odczuwamy pewną powtarzalność. 

Podsumowanie

Na zakończenie podkreślę raz jeszcze, że Montana to dobry tytuł. Co prawda znajdziemy tu głównie stare i znane mechanizmy, ale dość ciekawie połączone. Smaczku z całą pewnością dodaje wyścigowy charakter rozgrywki (nieczęsto spotykany w grach euro). Na duży plus jest też czas rozgrywki, który zamyka się w 45 minutach. Nie oznacza to jednak banalnej rozgrywki – decyzji podejmiemy tu całkiem sporo: mamy tu w końcu wspólną planszę, zajmowanie pól akcji… Mamy tu więc dość intensywną rozgrywkę. Często jeden ruch może zaważyć o zwycięstwie. Do tego przez cały czas trzeba obserwować przeciwników: co zrobią, kiedy zamierzają skończyć itd.

Gra jest w pewnym sensie uniwersalna: dla początkujących czy średnio zaawansowanych może być dobrym początkiem. Dla wyjadaczy – doskonałym (prawie) fillerem. Ja przy Montanie bawiłem się świetnie. Nie jest to może idealnie mój typ gry, ale jako “lekki tytuł” sprawdza się idealnie. 

Plusy
  • klarowne zasady
  • szybka tura gracza
  • czas rozgrywki zamykający się w 45 minutach
  • oprawa graficzna
  • wyścig – czyli euro bez punktów
  • modularna plansza
Plusy / minusy
  • taktyczny charakter rozgrywki
Minusy
  • luźno dla 2 osób
  • faza sklepu (licytacja) jest jak dla mnie doczepiona na siłę

Ocena: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Lacerta za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaMontana
AutorRüdiger Dorn
GrafikKlemens Franz, Anthony Wolff
WydawcaWhite Goblin Games, Big Kid Games, La Boite de Jeu, Lacerta
Rok wydania2017
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4
(9 głosy/głosów)
Czas gry45
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(2 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(1 głosy/ów)
KategoriaAmerican West, City Building, Territory Building
MechanikaAuction/Bidding, Set Collection, Worker Placement
RozszerzeniaMontana: Goldrush
RodzinaCountry: USA, States: Montana

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka