Pan Twardowski, prosto z legend na nasz stół. Recenzja

Nie tak dawno, dawno temu do mojego domu trafiła gra o postaci, którą z sentymentem wspominam z książek i opowieści z mojego dzieciństwa. Pan Twardowski, bo o nim mowa, to osoba zakorzeniona na stałe wśród polskich legend i bajań. Pamiętam, gdy sama jako dzieciak czytałam o jego perypetiach w znalezionych gdzieś na półce “Klechdach domowych”. Na wieść o tym, że Granna wydaje gry z cyklu Legendy Polskie pomyślałam sobie, że to świetny pomysł i sposób na przybliżenie dzieciakom postaci, które w dzisiejszych czasach odeszły już lekko w zapomnienie.

Poczytałam trochę w sieci o grze Pan Twardowski, zanim ta zdążyła do mnie dotrzeć i z opisu zabrzmiało mi to lekko jak kolejna wariacja na temat memory (“[…]musicie przyjrzeć się obrazkowi karczmy i wskazać, który element uległ zmianie.”- cytat ze strony producenta). Trochę się przez to do niej uprzedziłam, gdyż gier o zapamiętywaniu obrazków powstało już całe krocie, a miałam nadzieję na coś bardziej odkrywczego i oryginalnego. Czy moje uprzedzenia były słuszne? Zapraszam do przeczytania poniższej recenzji.

Informacje o grze

 
Autor: Wojciech Grajkowski
Wydawnictwo: Granna
Liczba graczy: 2 – 6
Czas gry: 10-20 min
Wiek: od 6 lat
Cena: około 32 zł

Pan Twardowski na kogucie

Biorąc do ręki Pana Twardowskiego, pierwsze co mnie zaskoczyło, to sporych rozmiarów pudełko. W tej cenie spodziewałam się opakowania, jak przy większości małych karcianek, a tymczasem dostałam średniego wymiaru grę. Niemniej całość jest dość lekka, co znaczy, że nie jest to gra po brzegi wypchana kafelkami. Standard – w pudle więcej powietrza niż elementów. Zdecydowanie wolałabym mniejsze, bardziej kompaktowe opakowanie, ale rozumiem zabieg marketingowy.

Kolejna rzecz to jakość wykonania kart z potencjalnym panem Twardowskim. Bardzo cienkie, giętkie, aż się bałam, że je porwę podczas wyciągania z wypraski. Na szczęście wszystko było ładnie wycięte i wyszły gładko. Od tej chwili robi się już coraz lepiej…

Przy maskach, które zakładamy co turę na oczy, cienkość papieru, z którego są wycięte, jest wręcz atutem – dzięki giętkości maski fajnie przylegają do twarzy, nie wyglądają, jakby miały się szybko zużyć. Dodatkowym ich atutem jest kolorystyka i zabawne motywy. Pękałam ze śmiechu, gdy pierwszy raz zobaczyłam współgraczy w tych twarzowych zakryciach oczu.

Następny wielki plus dla pani Katarzyny Fic, za przepiękną ilustrację karczmy (w dwóch wariantach). Rysunek jest po prostu cudowny! Detale dopracowane w najdrobniejszym szczególiku, odkrywanie za pierwszym razem, co kryje się po drugiej stronie to czysta rozrywka. Trochę szkoda, że nie ma czterech wersji karczmy, albo dwóch osobnych obrazków, bo obawiam się, że ten jeden może się szybko opatrzyć, ale nie czepiajmy się na zapas. Póki co pod względem wizualnym rewelacja! Sam wizerunek Pana Twardowskego na okładce pudełka sugeruje nam kolorową i zabawną grę rodzinną, także klimat rozgrywki zobrazowany w 100%.

Jeszcze jedna rzecz warta wspomnienia… Na początku instrukcji jest legenda o panu Twardowskim. Bardzo fajny element. Dzieciaki wszak nie znają tak legend, jak to było kilkadziesiąt lat temu, gdy wolny czas spędzało się przy książce, a nie wgapiając się w ekrany monitorów i wyświetlaczy.

W tym przedziale cenowym gra wyróżnia się spośród reszty, przykuwa wzrok i sprawia bardzo pozytywne pierwsze wrażenie.

“Raz, dwa, trzy! Teraz diabła gonisz ty!”

Pan Twardowski jest grą dla dzieci od 6-go roku życia, więc zasady gry powinny być nieskomplikowane, jednakże sama rozgrywka jest na tyle ciekawa, aby przyciągnąć uwagę tych najmniejszych graczy. Przyznaję, że udało się to osiągnąć.

Przygotowanie do rozgrywki trwa dosłownie chwilę. Każdy dostaje jedną piekielną maskę, na stole rozkłada się karty podejrzanych o bycie panem Twardowskim oraz obrazek karczmy. Kafle z obrazka należy ułożyć według numeracji, jednakże strona wierzchnia nie ma znaczenia. Oprócz tego mieszamy karty wskazówek, jedną losową odkładamy do pudełka bez podglądania, resztę rozkładamy, tak aby nikt nie widział, co za podpowiedzi skrywają.

Możemy zaczynać rozgrywkę.

Pierwszy gracz czeka, aż wszyscy pozostali nałożą maski na oczy. Należy tu trochę pilnować co poniektórych i sprawdzać, czy aby na pewno mają dokładnie naciągniętą maskę przy nosie. Syn nas dwie pierwsze tury leciutko oszukiwał i podglądał, co też się zmienia na stole.

Następnie gracz będący w tej turze bez maski wybiera jeden kafelek z obrazka karczmy i obraca, wówczas na “trzy-cztery” reszta osób zdejmuje maski. Kto pierwszy odkryje co zmieniło się w karczmie w nagrodę może podejrzeć jedną wskazówkę. Podpowiedzi są różne, możemy np. dowiedzieć się, że pan Twardowski to postać z ciemnymi oczami. Jeśli ktoś natomiast wskaże element, który w tej rundzie nie był zmieniony, traci prawo do ponownego typowania zmiany, szansę mają pozostali gracze.

Gracz, który sądzi, iż ma już wystarczającą liczbę wskazówek do odkrycia pana Twardowskiego, przerywa grę. Począwszy od niego każdy bierze po jednej karcie podejrzanych, na końcu sprawdzamy, kto dobrze wytypował pana Twardowskiego. Osoba ta wygrywa rozgrywkę.

Wspomnę jeszcze,  że w rozgrywce dwuosobowej używamy klepsydry, aby gracz szukający zmian w karczmie miał nieco ograniczony czas. Moim zdaniem gra na dwie osoby nieco mija się z celem, jednakże dołączenie klepsydry do rozgrywki w większym gronie, to jak najbardziej fajny pomysł.

Czy pan Twardowski w mym domu zagości?

Pan Twardowski to kolorowa, sympatyczna i dynamiczna gra rodzinna. Rozgrywka jest na tyle szybka, że na spokojnie można rozegrać dwie partie pod rząd, co jest zresztą dobrym pomysłem, bo dopiero przy drugiej partii można się w pełni nacieszyć grą. Pierwsza rozgrywka u nas kończyła się zazwyczaj w 10 minut, druga trwała już trochę dłużej (około kwadransa) i coraz częściej zdarzały się pomyłki przy wskazywaniu zmian. Sama rozgrywka przysporzyła nam sporo radości.

Fajna tematyka, lekka rywalizacja i bardzo ładna grafika sprawiają, że do gry siada się chętnie (nawet mój syn, niechętnie ostatnio siadający do planszy, nie protestował ani razu przed zagraniem w tę konkretną pozycję).  Tury poszczególnych graczy przebiegają dynamicznie, bez przestojów, dzięki czemu dzieciaki się przy niej nie nudzą.

Podoba mi się mechanika łącząca w sobie grę na spostrzegawczość z koniecznością lekkiej dedukcji, który to z panów jest naszym panem Twardowskim. Dzieciom też to bardzo odpowiada i, z tego co zaobserwowałam, jest im nawet łatwiej niż dorosłym, bo nie wiedzieć czemu bardzo szybko zauważają ten jeden zmieniony element w karczmie, podczas gdy starsi potrzebują nieco więcej czasu na wypatrzenie drobnych detali, które uległy przemianie.

Obawiam się tylko nieco o regrywalność przy dłuższym posiadaniu gry w kolekcji, gdyż ten jeden obrazek mimo wszystko może się opatrzeć, przez co gra ma prawo stać się nudnawa, jednakże do zagrania raz na jakiś czas z dzieckiem, czy z rodziną jak najbardziej jest to pozycja warta uwagi.

Klimat rozgrywki fajnie wpasowuje się w legendę, wszystko ze sobą współgra i pasuje.

Podsumowanie

Piękne grafiki, świetny pomysł na przybliżenie zakurzonych legend, proste zasady i dynamiczna rozgrywka. Wszystko to sprawia, że gra jest solidną propozycją do rodzinnego grania.

Nie jestem do końca przekonana, czy mniejsze dzieci nie będą miały problemu z elementem dedukcji podczas rozgrywki, natomiast dzieciaki w wieku wczesnoszkolnym już jak najbardziej sobie z nią radzą. Dla doświadczonych graczy Pan Twardowski może być  grą nieco zbyt banalną, jednakże i oni powinni docenić jej urok i dynamikę przy grze w rodzinnym gronie.

Mi osobiście przypadła ona do gustu i mam nadzieję, że Granna pociągnie temat i wyda kolejne tytuły z serii Legendy Polskie (tą o złotej kaczce poproszę!!!). Pan Twardowski jest fajnym otwarciem tematu. Nie miałam jeszcze przyjemności zagrać w drugi tytuł serii, czyli Bazyliszka, jednakże jeśli jest zrobiony w podobnym stylu, to pewnie i on wkrótce zagości w naszej domowej kolekcji.

Wystawiając ocenę cały czas brałam pod uwagę fakt, iż jest to gra głównie dla dzieci i brałam mocno pod uwagę ich opinie na jej temat, a że były one pochlebne, to i gra jest wysoko oceniona.

Plusy
  • ładne grafiki
  • fajna tematyka
  • szybka rozgrywka
  • proste zasady
  • zabawne maski
  • ciekawe połączenie gry na spostrzegawczość z dedukcją
Plusy / minusy
  • gra typowo dla rodzin i/lub dzieci
Minusy
  • cienkie karty
  • zbyt duże, wypełnione powietrzem pudełko
  • obrazek może się opatrzeć po którejś grze
  • brak masek dla piątego i szóstego gracza

Ocena: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji.

Julia Gawrońska

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaPan Twardowski
AutorWojciech Grajkowski
GrafikKatarzyna Fic
WydawcaGranna
Rok wydania2018
Liczba graczy2 - 6
Czas gry25
Sugerowany wiek min.6 i więcej
KategoriaChildren's Game, Deduction, Memory
MechanikaPattern Recognition

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Julia Gawrońska

Julia Gawrońska

Miłością do gier planszowych zaraziłam się dekadę temu, zaczynaliśmy wówczas od Wysokiego Napięcia. Gra ta zresztą nadal jest jedną z moich ulubionych. Grywam głownie w gry euro i rodzinne (wszak posiadanie dwójki dzieci zobowiązuje). Gry kooperacyjne to trochę nie moja bajka.Z wykształcenia jestem terapeutą zajęciowym, nieraz wykorzystywałam gry przy pracy terapeutycznej z dziećmi.
Julia Gawrońska