Arena Gladiatorów #3

Bang! vs. Mafia vs. The Resistance: Agenci Molocha

Po długiej przerwie, spowodowanej wyczerpującymi podbojami barbarzyńskich krain, cesarz powrócił do swych rodzinnych włości. Z tej też okazji zarządził kolejne igrzyska, a w dniu ich otwarcia bój stoczą trzej śmiałkowie z gatunku party game.  Zawodnicy, przy dźwięku rogów i gromkim wiwacie rozgorączkowanego tłumu, dumnie wchodzą na piasek areny dzierżąc chorągwie swych zwierzchników. Na przedzie kroczy, w świetnie skrojonym garniturze, Mafia, reprezentująca wydawnictwo Granna. Zaraz za nią wymachujący srebrnym koltem Bang!, niosący sztandar wydawnictwa Bard. Pochód zamyka, nieco mroczny i skryty The Resistance, po żołniersku trzymający chorągiew wydawnictwa Portal. Gladiatorzy oddali hołd cesarzowi, krytycy zasiedli już w loży szyderców, a tłum głośno dopinguje swoich faworytów. Biała chusta dotknęła złotego piasku areny, a więc walkę czas zacząć!

RUNDA 1: Cena do jakości

The Resistance kosztuje około 30 zł i mieści się w tekturowym pudełku kieszonkowego formatu. W środku znajdziemy składaną instrukcję oraz w sumie 71 kart (w tym 15 kart stanowiące dodatek Intryga). Grafiki są naprawdę klimatyczne i, poza dosłownie kilkoma sztukami, nie ma się jak do nich przyczepić nawet najbardziej wybrednemu krytykowi. Sama instrukcja również jest napisana solidnie, zaś jej opanowanie trwa góra kilka minut. Niestety pudełko błyskawicznie niszczeje i często zdarza się, że już po miesiącu-dwóch jest ono w stanie mocnego rozpadu.

Mafia również kosztuje 30 zł, jednak spakowana jest w dużo większe, kartonowe pudełko, bardzo poręczne i odporne na uszkodzenia. W środku natomiast mamy w sumie 21 żetonów postaci oraz 30 kart, stosowanych w rozszerzonym wariancie gry. Do tego dołączona jest spora, jednak dobrze opracowana instrukcja, z masą przykładów i zasad dodatkowych oraz szczegółowym opisem kart. Wszystkie komponenty są bardzo wytrzymałe, ale szata graficzna, mimo humorystycznego akcentu, nie każdemu może przypaść do gustu.


Bang! jest najdroższy z całej trójki uczestników, gdyż kosztuje 70 zł, niemniej gracz nie płaci tam za powietrze. W środku, wytrzymałego i nie za dużego, pudełka znajdziemy, poza dobrze opracowaną instrukcją, 80 kart do rozgrywki, karty ról oraz bohaterów, 30 żetonów nabojów oraz 7 plansz graczy. Dodano również karty ze skrótami zasad. Jakościowo tytuł prezentuje się naprawdę świetnie oraz niebotycznie lepiej od pierwszej edycji, za którą odpowiadało wydawnictwo Albi. Szata graficzna również jest bardzo klimatyczna i w pełni oddaje ducha pojedynków Dzikiego Zachodu.


Werdykt:

Mimo swej wysokiej ceny Bang! nie ustępuje miejsca swym konkurentom i ci dosłownie o milimetr uchodzą pociskom wystrzelonym z obu jego koltów. The Resistance czuje się pewnie z swym pistoletem laserowym i poręczniejszym pudełkiem od Mafii, ale ta posyła mu serię z thompsona, niszcząc lichy pancerz. Ostatecznie każdy z gladiatorów pokazał, że nie należy go lekceważyć, a jego broń bynajmniej nie strzela ślepakami.

Bang! – 2,5 pkt
Mafia – 3 pkt
The Resistance – 2,75 pkt

 

RUNDA 2: Mechanika

Zasady The Resistance są do opanowania w kilka minut, a ilość graczy to od 5 do 10, z czego gra bardzo dobrze sprawdza się przy dowolnej ilości uczestników. W grze każdy dostaje swoją postać i w tajemnicy ją ogląda. Może być Legionistą (dobry) lub agentem Molocha (zły). Celem gry zaś jest wykonanie co najmniej 3 z 5 zadań, jednak nim ekipa wyruszy na misję trzeba ją wybrać. Aby było ciekawiej, wszyscy uczestnicy zabawy w tajemnicy głosują czy wybrany zespół jest wybrany trafnie czy też wyczuwają tam podstęp agentów Molocha. Jeśli kilka razy z rzędu głosowanie nad zespołem się nie powiedzie wygrają Molochy, tak samo jeśli sabotują 3 z 5 misji. Co najważniejsze, podczas całej gry nikt nie odpada, gdyż do samego końca zabawy uczestnicy trzymają zakryte swe karty postaci, nawet jeśli ktoś zostanie zdemaskowany, przynajmniej w teorii.

W Bang! mechanika jest nieco odmienna. Tam również każdy ma swoją postać, która jest jawna i wylosowana z pośród 12 kart. Do tego ma tajną kartę roli jaką odgrywa, a tych mamy kilka – renegat, bandyta i zastępca szeryfa. Rola szeryfa zawsze jest jawna, a osoba ją piastująca posiada jeden punkt życia więcej. Gracze mają różne cele w zależności od roli, ale głównie chodzi o to aby ci dobrzy ubili tych złych. Zadanie utrudnia fakt, że każda broń ma swój zasięg, dla przykładu broń o zasięgu 1 może trafić jedną osobę w prawo lub lewo od właściciela rewolweru. Gra natomiast przeznaczona jest dla 4-7 uczestników, więc przy 4-5 pole zasięgu nie stanowi większego problemu, gdyż wyeliminowanie choćby jednego gracza, pozwala nam strzelać niemal do każdego. Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero przy 6-7 osobach, kiedy to naprawdę trzeba się napocić aby ustrzelić osobę którą posądzamy, że działa na naszą szkodę. Oczywiście osoby wyeliminowane z gry odpadają definitywnie i muszą czekać aż rozgrywka się skończy.

W Mafii również mamy ten sam mankament, że osoba wyeliminowana z gry, tym razem przez zdemaskowanie, nie ma co robić i musi czekać w milczeniu. Jednak tutaj mamy do czynienia z tytułem przeznaczonym dla 7 do aż 22 uczestników, więc przy liczbie powyżej 15 osób czas oczekiwania potrafi być naprawdę długi. Tak samo przy udziale mniej niż 10 graczy gra potrafi się skończyć nim na dobre się zacznie a mafiozo są na mocno przegranej pozycji. Celem Mafii jest bowiem zdemaskowanie przez policjantów kto w ich grupie jest przedstawicielem świata przestępczego, natomiast Mafia sukcesywnie eliminuje stróżów prawa. Co prawda niebieskim pomaga tajny agent, ale często podczas debat zostaną zaaresztowani ci niewinni.

Werdykt:

The Resistance wykorzystuje strzelaninę pomiędzy Bang! a Mafią i wytacza przeciw nim ciężki kaliber w postaci braku odpadania graczy podczas rozgrywki. Strzał jest nie tylko celny, ale i potężny, przez co rzuca poranionych konkurentów na piach areny i pozbawia na chwilę przytomności. Na dokładkę pokazuje, że niezależnie od ilości graczy rozgrywka w The Resistance jest tak samo dynamiczna i absorbująca, a w przypadku Mafii oraz Bang! może się ona skończyć błyskawicznie lub też wlec bardzo długo.

Bang! – 2 pkt
Mafia – 1,75 pkt
The Resistance – 3 pkt

 

RUNDA 3: Grywalność

Mafia to już niemal gra legenda, dobrze znana na wszelkiej maści koloniach, obozach harcerskich czy konwentach. Sława i chwała są tutaj jak najbardziej zasłużone, gdyż tytuł rewelacyjnie sprawdza się właśnie na tak dużych zlotach. Niemniej poza nimi radzi sobie już zdecydowanie gorzej, gdyż ciężko jest zebrać do pubu grupę minimum 10 osób, a w mniejszej w zasadzie nie opłaca się grać. Zaletą jest możliwość szerokiego wprowadzenia Mafii na place zabaw dla dzieci oraz do przedszkoli, dzięki wariantowi gry przystosowanemu specjalnie do uczestników w tym wieku. Dzięki tym zabiegom Mafia ma stale rosnącą rzeszę fanów oraz naprawdę dużą regrywalność.

Z Bang! na tym polu jest niestety gorzej. Mimo sporej popularności, do której przyczynił się niewątpliwie fakt, że do sprawnej rozgrywki wymaganych jest raptem 6-7 graczy, tytuł zawodzi przy niższej liczbie. Jednak jego największym mankamentem są dwie rzeczy. Czas gry pojedynczej partii jest dużo dłuższy niż w Mafii, przez co uczestnicy wyeliminowani z zabawy nudzą się bardziej, oraz rola Renegata jest bardzo trudna i aby nim zwyciężyć potrzeba sporej dawki szczęścia. Na dokładkę niektóre karty postaci są słabo wyskalowane i ich zdolności specjalne nie rekompensują mniejszej ilości punktów życia. To wszystko sprawia, że regrywalność Bang! nie jest tak wysoka jakby z początku się wydawało i mimo świetnego klimatu, tytuł dość szybko potrafi się znudzić, szczególnie młodszym lub mniej obeznanym w gatunku graczom.

Natomiast The Resistance na tym polu ponownie dominuje. Nie dość że skalowność jest zrobiona niemal idealnie, to do tego można grać zarówno w 5 osób jak i w 10. To sprawia że gra nadaje się zarówno na zwykłe rozgrywki domowe jak i wypady do pubu lub na grupowe spotkania podczas obozów czy konwentów. Graczy do powrotu zachęca również fakt, że podczas rozgrywki nikomu nie grozi wypadnięcie z obiegu. Nawet jeśli nie będzie wybierany ani razu na misje, to i tak może czynnie uczestniczyć we wszystkich rozmowach, negocjacjach oraz każdym głosowaniu dotyczącym składu drużyny. W efekcie grywalność gry jest olbrzymia i nawet bycie “drugim” po Mafii na rynku, nie przyćmiewa tego faktu.

Werdykt:

Bang! i Mafia ledwo podnieśli się po poprzednim ciosie, a już zostali poczęstowani przez The Resistance kolejną salwą. Mafia, dzięki swej reputacji zdobytej na konwentach i obozach, wyszła z tego mniej więcej w jednym kawałku, ale Bang! nie miał już tyle szczęścia i wylądował poszatkowany na ziemi. Jego zbyt wąski przedział graczy wymagany do sprawnej rozgrywki oraz przez to długi czas pojedynczej partii przesądził o jego losie w tej rundzie, a być może i całej walce.

Bang! – 1,25 pkt
Mafia – 2,5 pkt
The Resistance – 3 pkt

 

RUNDA 4: Klony i dodatki

The Resistance zawiera dodatek Intryga, który daje graczom nowy zestaw 15 kart. Ich ilość jest uzależniona od ilości uczestników a dobierać je może obecnie wyznaczony lider tury. Karty te pozwalają przejąć kartę lidera w danej turze, podejrzeć kartę tożsamości wybranego gracza czy też pokazać własną kartę innemu uczestnikowi zabawy, a nawet zanegować całe głosowanie nad wyborem drużyny. Słowem wprowadzają spore zamieszanie, które mogą wykorzystać zarówno Legioniści jak i agenci Molocha.

Mafia również posiada podobny zestaw kart, którym dysponuje Mistrz Gry i przydziela on je poszczególnym uczestnikom zabawy. Część kart działa natychmiast inne jeśli gracz zostanie wyeliminowany, a jeszcze inne gracz sam może aktywować. Jednak na tym nie koniec niespodzianek. Niedawno na rynek polski trafiły Wilkołaki ze Srebrnej Góry, które posiadają dokładnie tą samą mechanikę co pierwowzór, ale zamiast kart różnego rodzaju dodatkowe profesje. Co prawda ich właściwości mają mniejsze pole do popisu niż karty z Mafii, jednak za 30 zł można nabyć niby tą samą, a jednak inną grę osadzoną w zupełnie nowym uniwersum.

W tej materii Bang! nie pozostaje dłużny i pokazuje na co go stać. Nie dość że gra posiada szereg dodatków, mocno urozmaicających samą rozgrywkę, to w tym roku na Essen została zaprezentowana gra Samurai Sword, będąca ulepszoną wersją mechaniki Bang!. W teorii niczym się nie różni od pierwowzoru, ale w praktyce wprowadza nowy rodzaj żetonów – punkty honoru. Życie jest regenerowane co turę, jednak za pomocą kart można bardzo szybko przeciwników w zasięgu “strzału” go pozbawić. Jeśli to nastąpi taki gracz traci jeden punkt honoru na korzyść swego pogromcy, zaś sama rozgrywka kończy się w chwili kiedy choć jeden z uczestników straci wszystkie żetony honoru. Wygrywa ta drużyna która, po zastosowaniu przeliczników, zdobyła najwięcej punktów honoru. Dzięki temu prostemu zabiegowi, gracze dostali nowy, lepszy Bang! zarówno pod kątem tematyki, szaty graficznej oraz mechaniki.

Werdykt:

The Resistance wyraźnie zachłysnął się dwoma łatwymi zwycięstwami i nie zauważył nadciągających posiłków. Co prawda zdołał się jeszcze jakoś obronić przed kartami akcji Mafii oraz poranić Wilkołaka, ale miecz samuraja przypieczętował jego los w tej rundzie. Natomiast dodatkowi strzelcy Bang! zajęli się ostatecznie niedobitkami Mafii i bez większego problemu odpędzili stado, już i tak mocno przerzedzonych liczebnie, wilkołaków.

Bang! – 3 pkt
Mafia – 2 pkt
The Resistance – 1,5 pkt

 

PODSUMOWANIE STARCIA

Po czterech wyczerpujących rundach walka dobiegła wreszcie końca. Czy ostatni zryw Bang! i jego sojuszników zaważył na ostatecznym werdykcie? Kurz na arenie już opada, medycy zaczęli opatrywać rannych gladiatorów a gapie zaraz otrzymają podsumowanie wyniku całego starcia.

Bang! – 8,75 pkt
Mafia –  9,25 pkt
The Resistance – 10,25 pkt

Złoty Laur wędruje zatem do The Resistance: Agnetów Molocha, wystawionego przez wydawnictwo Portal.

The Resistance mimo swej nieuwagi w ostatniej rundzie wyszedł ostatecznie zwycięsko, ale otarł się o przegraną. To samo tyczy Mafii, która zwyciężyła z Bang! dosłownie o włos. Jak widać nawet w party game gigantyczna ilość graczy może nie stanowić o definitywnym sukcesie, ale z pewnością jest do niego dobrą drogą. Reprezentant wydawnictwa Portal w pełni zasłużył na swe zwycięstwo, choć kilku głupich błędów, jak słabej jakości opakowanie, mógł spokojnie uniknąć. Mafia nadal będzie cieszyć się niegasnącą sławą, a Wilkołaki ze Srebrnej Góry z pewnością pomogą jej ten stan utrzymać. Co do Bang! to dzięki dodatkom i nowemu obliczu w postaci Samurai Sword, można się spodziewać że jeszcze pokaże konkurencji jak strzela prawdziwy As pojedynków.