Z drogi śledzie, pociąg jedzie – recenzja.

Chińczyk – zmora planszówek, która latami przypomina o sobie w wypowiedziach nie obeznanych jeszcze w nowoczesnej planszy, osób postronnych. Stwierdzenie, że w nie gramy, kończy się bowiem pytaniem o “Chińczyka”. Choć, gdybym wcześniej zagrał w “Z drogi śledzie, pociąg jedzie”, odpowiedziałbym “tak, gramy w coś podobnego”. Wydawnictwo G3 ma szeroki przekrój gier – znajdzie się coś dla większych i tych mniejszych. W tym ostatnim wypadku takim tytułem jest właśnie recenzowany tytuł, który choć wydany kilkadziesiąt lat od momentu, gdy planszówki nabrały ogłady i nowej tożsamości odcinając się od swych korzeni, on właśnie usilnie wydaje się do nich nawiązywać. Niemniej szczęśliwie pozostawiając dużą dozę decyzyjności, więc nie skończy się tylko na rzucaniu kośćmi. Ale od początku. W pudełku znajdziemy dużą planszę, kilkanaście plastikowych [i wielka szkoda, iż nie drewnianych] figurek lokomotyw, trzy kostki, kafle zwrotnic i kilkanaście żetonów. Pudło oczywiście niewspółmiernie wielkie do zawartości, przez co zajmuje niepotrzebnie sporo miejsca, ale przynajmniej świetnie prezentuje się na półce. Do instrukcji nie mam zarzutów – krok po kroku świetnie wyjaśnia i tak proste zasady. Chodzi o to bowiem, aby wszystkie nasze lokomotywy znalazły się pierwsze na mecie. W tym celu rzucamy trzema koścmi – jedną kolorową i dwiema, klasycznymi K6. Najpierw musimy rozpatrzyć wynik tej pierwszej, bo odpowiada za przestawiane zwrotnice. Jeśli wyrzucimy kolor czerwony, musimy, wedle naszego uznania, przestawić ją w dowolnym kierunku, na puste miejsce. Następnie posiadamy tyle akcji, ile wyniosła liczba oczek. Każdą z nich możemy wykorzystać do: – Wyłożenia naszego pociągu na planszę. – Przesunięcia już wyłożonego [na zasadzie 1 akcja = 1 pole naprzód] Z jednej strony mamy, więc do czynienia z zasadami obecnymi w “Chińczyku” – chodzi o to, by nasze pionki dotarły pierwsze przed pozostałymi. Istnieje jednakże mnóstwo różnic na korzyść. Po pierwsze sami decydujemy na co przeznaczyć liczbę akcji. Może mówienie o taktyczności byłoby sporym nadużyciem, ale z pewnością można spróbować coś zaplanować, a następnie podjąć próbę wyegzekwowania. Na przykład stając na zwrotnicy, która zostanie przesunięta w stronę mety. Albo usunąwszy ją przeciwnikom spod nosa. Bądź też ustawiając ją w taki sposób, aby dalsza jazda skończyła się dla nich kolizją, która zwróci pociąg właścicielowi na rękę. Ponadto, jeśli znajdziemy się na tym samym torze i uderzymy drugi pociąg, pchiemy go do przodu. Co nie zawsze musi być dla niego pożądane z wymienionego wcześniej powodu.

Przy pełnym składzie [zabawa obsłuży od 2 do 4 graczy], można mówić więc o sporych emocjach i negatywnej interakcji, bo zaczyna robić się ciasno, a czasem lepiej poświęcić swój ruch, na rzecz spowodowania celowej kolizji innej osoby. Bywają dzieci z charakterem [jak moje chrześniaki na przykład], które na pewno nie pozwolą, by inni psuli ich plany, więc nie jestem przekonany do końca o familijnym charakterze zabawy. Na pewno potrzebny byłby tutaj opcjonalny wariant ograniczający podobne zagrania. Który dołączyłby do tego z żetonami naprawy, który nieznacznie poszerza możliwości o możliwość przerzutu kością w określonych okolicznościach. Zasadniczo powinno się z nim grać od początku i nie rozumiem dlaczego postanowiono go usunąć z normalnej rozgrywki, gdyż nie utrudnia zasadniczo zabawy, a wręcz ją wzbogaca. Podsumowując – tytuł zasadniczo sprawdzi się wyłącznie jako gra dla dzieci, bowiem dorosłych znudzi, nadmierna losowość i pewna monotonność działań [rzuć, przesuń]. Młodsi powinni bawić się nieźle [sprawdzone], choć nie traktowałbym go jako tytułu ponadczasowego, który miałby szansę trafić do kanonu i być ściągany z półki przy każdej, nadarzającej się okazji.

Ocena: 6 out of 10 stars (6 / 10)

Plusy:

+ Porządnie wykonane
+ Mimo losowości, również sporo decyzji
+ Banalne zasady
+ Spora interakcja między graczami

Minusy:

– Monotonność działań
– Czemu, ach czemu, lokomotywy nie są drewniane?
– Niektóre dzieci mogą być poirytowane negatywną interakcją

Dziękujemy wydawnictwu G3 za dostarczenie tytułu do recenzji.

Game Details
NameEngine, Engine No. 9 (2010)
ComplexityLight [1.18]
BGG Rank [User Rating]6202 [6.41]
Player Count2-4
Designer(s)Bob Lindner
Artists(s)Alexander Jung
Publisher(s)AMIGO, Amo Oy, Asmodee, G3 and Gigamic
Mechanism(s)Dice Rolling, Roll / Spin and Move and Tile Placement