Boost! Recenzja

BoostGry na spostrzegawczość i zręczność to typ dosyć specyficzny. Są tacy, którzy są w nie fatalni, a są i prawdziwe demony szybkości, z którymi wygrać nie sposób… ale jedni i drudzy, z moich doświadczeń, takie tytuły uwielbiają. Ostatnio, za sprawą wydawnictwa Rebel, pojawiła się nowa gra z tego gatunku – czerpiąca inspiracje z dwóch prawdopodobnie najbardziej znanych przedstawicieli: Dobble i Jungle Speeda. Co wyszło z takiego miksu?

Puszka!

Boost! składa się ze 110 okrągłych kart (w tym 10 pomocy z kategoriami) i instrukcji, zapakowanych w solidną, metalową puszkę podobną do Dobble, tylko wyższą. Komiksowe grafiki są ładne i czytelne, a jakość kart nawet chyba ciut lepsza od słynnej gry z łapką. Osobiście wolę tradycyjne prostokąty, ale w tych grach – powiedzmy – kółka się bronią, choć przy zbyt entuzjastycznej rozgrywce mogą się szybko zniszczyć.

Prawie jak rodzeństwo

Prawie jak rodzeństwo

10 kategorii!

Jak zwykle w grach imprezowych, zasady są proste – a wręcz banalne dla tych, którzy zetknęli się z Dobble i/lub Prawem dżungli. Rozdzielamy karty na równe stosy (nadmiar odrzucamy), po czym zagrywamy równocześnie po karcie i staramy się dostrzec wszystkie obrazki kwalifikujące się do jednej kategorii. Należy ją wymienić i wskazać zauważone karty, aby je otrzymać i zapunktować. Kategorii jest aż 10, a w każdej 10 różnych obrazków. Łącznie używamy więc 100 unikatowych kart. Na środku stołu lub z boku można położyć ściągi z zestawieniem wszystkich rysunków, ale jest to niepraktyczne (na środku stołu utrudnia widzenie pozostałych graczy, a z boku prowadzi do oczopląsu).

Karty kategorii

Karty kategorii

Ciastko!

Oczopląs to w ogóle dobre hasło, podsumowujące Boost! Im więcej osób siedzi przy stole, tym więcej naraz trzeba ogarnąć, a uwzględniając ewentualne pozostałe karty z poprzednich rund, na stole może naraz pojawić się kilkanaście różnych rysunków. I bądź tu człowieku mądry – zwłaszcza, że o ile każdy obrazek jest niepowtarzalny, to kategorie czasem się mylą. Zastanawiam się, czy celowym utrudnieniem było zaimplementowanie zarówno cukierków, jak i ciastek, które czasem trudne są do odróżnienia – ale za to ile radości wywołuje 8 dorosłych ludzi, z których połowa krzyczy „Ciastko!”, a druga dopowiada „karmel” i „czekolada!”

Widzicie jakąś parę?

Widzicie jakąś parę?

Dinozaur! A nie, jednak nie.

Przyznam, że o ile idea gry jest całkiem fajna i udanie wykorzystuje elementy znane już z innych pozycji, o tyle nieco nietrafiony momentami wydaje mi się dobór kategorii i obrazków. Wydaje mi się, że dinozaura można było zastąpić bardziej współczesnym zwierzęciem, tak samo nie do końca intuicyjne jest zakwalifikowanie zegarka do biżuterii. Da się to obronić, ale moim zdaniem gra zyskałaby minimalnie, gdyby żaden rysunek nie budził wątpliwości do kategoryzacji (największą trudność sprawia chyba… czekoladowy miś, który jest cukierkiem, ale często uznany zostaje za zwierzę). Trzeba tu bowiem zauważyć, że za każdą pomyłkę musimy milczeć do końca rundy, więc strzelanie na ślepo nie jest rozsądną strategią.

Warianty!

Dobble oferowało w instrukcji 5 różnych gier, w przypadku Boosta! są tylko 3 opcje. Tak czy siak – wszystkie sympatyczne i grywalne, choć najlepsza jest wersja standardowa (w wariantach „kaskada” i „kaskada mistrzów” wszystkie karty leżą rozsypane na stole, a naszym celem jest zebranie 10 obrazków z jednej lub po jednym z każdej kategorii). Co ciekawe, wcale nienajgorzej gra się w wyłącznie dwie osoby, bo używamy wtedy obu rąk naraz. Nie jest to to samo, co rozgrywka z 4, 8 czy 12 ludźmi, ale działa. Tak jak we wszystkich grach na refleks, można się nieco Boosta! nauczyć i mieć przewagę, ale nie jest to tak widoczne jak w Jungle Speedzie.

Wysokie napięcie ;)

Wysokie napięcie

Brać!

Gra jest krótka i szybka, więc i recenzja podobna. Boost! to świetna, dobrze wydana i odpowiednia dla każdego pozycja z gatunku bardzo lekkich fillerków. Cierpi na znany mi skądinąd syndrom – po przyniesieniu na spotkanie planszówkowe, ludzie chcieli grać tylko w nią, do kąta odstawiając duże pudła, i to powinna być najlepsza rekomendacja. Nie bierzcie Boost! tylko wtedy, jeżeli nie znosicie tego typu gier – nowy tytuł Rebela na 90% tego nie zmieni, bo rewolucji nie zwiastuje. Ale rewelacyjną zabawę – już tak  

Plusy
  • Krótka, szybka i przyjemna
  • Puszka
  • Chce się grać
Minusy
  • Niezbyt wygodne ściągi
  • Kategorie i obrazki można by dobrać trafniej
  • Nic rewolucyjnego (ale komu to przeszkadza?)

Ocena: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Grzegorz Szczepański

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaRally Up!
AutorJulien Sentis
GrafikCharlotte Bey
WydawcaBlue Orange Games, Ferti, Heidelberger Spieleverlag, Rebel
Rok wydania2015
Liczba graczy2 - 8
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 5
Liczba rekomendowana: 2, 3, 6
(1 głosy/głosów)
Czas gry10
Sugerowany wiek min.6 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)5 i więcej
(1 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(2 głosy/ów)
KategoriaChildren's Game
RodzinaAdmin: Better Description Needed!

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Grzegorz Szczepanski

Grzegorz Szczepanski

Moje pierwsze (i w związku z tym wciąż darzone ogromnym sentymentem) gry to Scotland Yard i Osadnicy z Catanu. Wolę tytuły lekkie i średnie (Magnaci, Cyklady, Wysokie Napięcie), nie gardzę też dobrą kooperacją (Pandemia, Robinson, Ucieczka: Świątynia Zagłady).
Grzegorz Szczepanski

Latest posts by Grzegorz Szczepanski (see all)