Port Royal – gdzie spotykają się piraci i punkty zwycięstwa. Recenzja

pic2289180_mdStatki, piraci, kapitanowie, wielkie pieniądze, ekspedycje po złoto i sławę… Ech, zapiera dech… Przed nami karcianka w takich właśnie klimatach: Port Royal w Polsce wydana przez Barda. Okładka może nie wróży za dużo przygód, a jedynie zaznacza, że akcja dzieje się w tytułowym porcie. I rzeczywiście tego właśnie doświadczymy w grze: przeróżnych portowych osobistości. Trochę w tle będą statki. 

Jak sprawdza się całość? Czytajcie…

Wykonanie

W niezbyt dużym pudełeczku (jednak większym niż standardowa karcianka) znajdziemy instrukcję i karty.

Karty są właściwie standardowe i wielkością i jakością.

Od strony graficznej odpowiadał za grę Klemens Franz (może widzieliście jego ilustracje w Orleanie?). Osobiście, lubię jego styl i kolejny raz się nie zawiodłem. Dodatkowo jak w dobrej niemieckiej grze: wszystko jest wyraźne i czytelne. Instrukcja zaś wszystko czytelnie i po kolei opisuje.

Zawartość pudełka

Zawartość pudełka

O co więc chodzi?

Może to być dla niektórych szokiem, ale o punkty. Końcowa kolejka to ta, gdy któryś z graczy zdobędzie 12 punktów. Następnie sprawdzamy, kto ich zdobył najwięcej. 

Grę rozpoczynamy posiadając 3 monety. Tak, na rewersach kart mamy symbol monety (podobnie jak np. w Fasolkach). 

Tura gracza ma 2 fazy:

  1. faza odkrywania kart
  2. faza handlu i zakupów

Odkrywając karty dokładamy je jakoby do portu: pojawiać się więc tam będą różne postacie, statki, propozycje ekspedycji. Możemy odkryć dowolną ilość kart pamiętając, że drugi statek w tym samym kolorze w porcie powoduje koniec tury gracza. Nie rozgrywamy wtedy drugiej fazy: handlu i zakupów.

Załóżmy jednak, że udało nam się powykładać kilka kart i statki się nie powtarzają. Decydujemy się więc na przejście do 2-ej fazy. I teraz w zależności od różnych kolorów statków w porcie możemy dobrać/kupić:

  • do 3 kolorów – 1 kartę
  • 4 kolory – 2 karty
  • 5 kolorów (czyli wszystkie występujące w grze) – 3 karty.
Statki we wszystkich kolorach (i to w dodatku najsilniejsze)

Statki we wszystkich kolorach (i to w dodatku najsilniejsze)

Możemy się więc zdecydować na pohandlowanie ze statkiem – dostajemy wtedy ilość monet widoczną na karcie. Drugą możliwością jest zatrudnienie portowych osobistości. Musimy im wówczas zapłacić określoną ilość monet z naszych zasobów, ale od tej chwili pracują oni dla nas i dają nam pewien profit. Czasem spotka nas też pobór podatków, wówczas bardzo bogaci gracze (powyżej 12 monet) stracą połowę majątku, a przy tym najsłabsi w jakiejś dziedzinie dostaną monetę. Czasem może też wyjść propozycja udania się na ekspedycję, o czym za chwilę.

Gdy tylko wykonamy wszystkie akcje handlu/zakupu, kolejni gracze mają możliwość skorzystać z wyłożonych kart i dobrać/zakupić 1 z nich. Muszą jednak zapłacić jedną monetę graczowi aktywnemu.

Ważne: po turze gracza czyścimy port. 

I ekspedycja zrealizowana

I ekspedycja zrealizowana

No tak, ale gdzie te punkty? Źródłem punktów są z jednej strony postacie (tarcza w prawym górnym rogu), z drugiej zaś – ekspedycje: każda z nich wymaga odpowiedniej kombinacji specjalistów (księży, osadników, kapitanów). W dowolnym momencie posiadając wymagany komplet, możemy odrzucić naszych ludzi (wysyłamy ich w odległe strony), zabierając do siebie kartę ekspedycji. Daje nam ona sporo punktów i kilka monet. 

Wypadałoby jeszcze wspomnieć, co dają nam poszczególne postacie.

Rodzaje postaci

Rodzaje postaci

  • Handlarz daje nam dodatkową monetkę przy dobieraniu konkretnego koloru statku
  • Błazen daje nam monetę zawsze wtedy, gdy nie możemy skorzystać z 2-ej fazy, czyli albo zabrakło kart, albo przypłynął drugi statek w tym samym kolorze
  • Mademoiselle daje nam zniżkę na zakup kolejnych postaci
  • Gubernator pozwala dobrać o jedną kartę więcej niż to wynika z zasad
  • Admirał daje nam 2 monety zawsze, gdy w fazie drugiej dochodzi do nas kolejka, a w porcie jest 5 kart.
  • Żeglarz i pirat działają w zasadzie tak samo – dzięki ich szablon możemy odeprzeć statki wpływające do portu (tylko w fazie pierwszej). Na każdym statku widnieje jego siła (od 1 do 7, czaszek nie można odeprzeć). Gdy odkryjemy nowy statek, a jego siła jest równa lub niższa naszym szabelkom, możemy go po prostu odrzucić.

Wrażenia

Czas na podatki!

Czas na podatki!

Port Royal jest niezwykle sympatyczny i wciągający, a przy tym dość lekki i szybki. Ważne i dość istotne, że w grze nie ma czasu na nudę ani przestoje. Przy dokładaniu nowych kart, wszyscy pozostali dzielnie kibicują, zaś w drugiej fazie właściwie każdy ma możliwość dobrać/zakupić jakąś kartę. 

Czy jak przystało na portowych piratów, możemy być wobec siebie złośliwi? Nasze możliwości są tutaj dość ograniczone. Możemy więc np. wykupić komuś wartościową postać, odeprzeć wszystkie możliwe statki, żeby nikt nie dobrał kasy (której my np. mamy w bród)… Bezpośredniego szkodzenia w zasadzie tu nie znajdziemy. Ale co kto lubi – mi taka ilość interakcji swobodnie wystarcza. Na pewno dzięki temu sprawdzi się w rodzinnym gronie.

Podoba mi się tutaj, że nie jest ważna tutaj sama kasa. Musimy ją dość mądrze przekuć na punkty, czyli w praktyce zakupić odpowiednie postacie. Tutaj jest serce gry. Dobrze, że rodzajów postaci nie jest za dużo. Dzięki temu można już w pierwszej rozgrywce ogarnąć wszystko. Odpowiedni dobór naszych specjalistów zapewni nam nie tylko możliwość odparcia statków, czy możliwości zrealizowania ekspedycji, ale przede wszystkim większą płynność finansową. Często bowiem z portu możemy wziąć tylko jedną kartę (rzadko na stole pojawi się 4-5 kolorów), często więc jest to decyzja: jeszcze zarobić, by kupić coś lepszego, czy już wydać. Gdy więc nasze postacie same będą zarabiać, mamy poniekąd problem z głowy. Ot, chociażby taki błazen. Wydaje się niepozorny, a przecież ile razy w czasie gry nie dochodzi do 2ej fazy. I za każdym razem zarabiamy dzięki niemu monetkę. Podobnie jest np. z admirałem, czy gubernatorem. W przypadku tego ostatniego możemy naraz zarobić na statku, by zaraz te pieniądze wydać. 

Można więc stwierdzić, że postacie mogą nam stworzyć swoisty silniczek: zwiększone zarabianie, odpieranie statków… Nie jest to jednak w żaden sposób trudne, ani ciężkie do ogarnięcia. W końcu Port Royal jest dość szybki i lekki…

No właśnie, jak to z tą szybkością? Myślę, że pudełkowe 20-50 minut mniej więcej oddaje rzeczywistość. Weźmy oczywiście pod uwagę, że możemy grać od 2 do 5 osób. Z racji zaś, że próg punktowy nie zmienia się przy większej liczbie graczy, stąd też rozgrywka w pełnym składzie będzie najdłuższa. Osobiście uważam, że najlepszy układ to 3 osoby – gra jest wtedy dość płynna. Przy większej liczbie osób, pomimo zaangażowania wszystkich graczy w 2-gą fazę, przyjdzie nam czasem chwilę poczekać na możliwość ruchu. 

Odnośnie losowości, to jak przystało na karciankę, jest jej sporo. Ciekawym elementem są tu monety, które dobieramy z zakrytego stosu. W ten sposób ciągle zmieniamy pulę kart do dobrania. Może się więc okazać, że po pierwszym „przejściu” kart nie wyszła żadna ekspedycja albo jakiś konkretny rodzaj postaci. Dzięki temu rozgrywka robi się może i nieprzewidywalna, ale przede wszystkim wpływa to na sporą regrywalność.

Warto też na koniec wspomnieć o czymś, co chyba nie wybrzmiało, ale można to wyczytać pomiędzy wierszami: trudno sobie coś tutaj zaplanować przed naszą turą. Wszystko okazuje się dopiero po pojawieniu się kart, a pula kart i tak będzie czyszczona przed następnym graczem. No cóż, taki urok, ale zdecydowanie przyspiesza grę, choć oczywiście czyni ją zdecydowanie mniej przewidywalną.

Podsumowanie

 

Jest tu trochę piratów i trochę statków, głównie zaś musimy się nastawić na trochę liczenia i kombinowania. Klimat, choć ciekawie zarysowany na kartach i oddany w mechanice, jest troszeczkę umowny. Szybko bowiem możemy zapomnieć, że jesteśmy w porcie, a liczyć tylko punkty i pieniądze. W niczym to oczywiście nie przeszkadza. 

Port Royal to bowiem sprytna, prosta, szybka i ładnie wykonana karcianka, w którą zagramy i z kolegami, i z rodziną. Rozgrywka jest zaś płynna i przyjemna, choć oczywiście trochę losowa.

 

Plusy
  • proste zasady
  • przyjemne ilustracje
  • budowanie mini-silniczka z naszych postaci
  • zaangażowanie graczy w rozgrywkę
  • szybka i płynna rozgrywka
Plusy / minusy
  • tradycyjna losowość, jak to w karciankach
Minusy
  • trochę za mało tych piratów
  • mało przewidywalna ale zawsze można to zrzucić na piracki klimat

Ocena: (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Bard za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaPort Royal
AutorAlexander Pfister
GrafikKlemens Franz, Atanas Lozanski
WydawcaPegasus Spiele, 999 Games, Bard Centrum Gier, Brain Games, cutia.ro, Ediciones MasQueOca, Fantasmagoria, Hobby Japan, Hobby World, HomoLudicus, Kaissa Chess & Games, Lautapelit.fi, Matagot, MINDOK, PaperGames (III), Steve Jackson Games, Swan Panasia Co., Ltd.
Rok wydania2014
Liczba graczy2 - 5
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 5
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4, 5
(104 głosy/głosów)
Czas gry50
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(28 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(25 głosy/ów)
KategoriaCard Game, Nautical, Pirates
MechanikaCard Drafting, Press Your Luck, Set Collection
RozszerzeniaPort Royal: Das Abenteuer beginnt..., Port Royal: Ein Auftrag geht noch..., Port Royal: Gambler Promo Card, Stadt Land Spielt Limitierte Sonderdrucke 2015
RodzinaColonial Theme, Port Royal, Tableau Building, Tropical theme

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka

Latest posts by Łukasz Hapka (see all)