The Game – Będę grał w Grę… – Recenzja

The Game to (nomen omen) gra, która trochę znienacka została nominowana w 2015 roku do nagrody Spiel des Jahres. Zwycięzcą okazał się w końcu ktoś inny, ale The Game skutecznie zwróciło uwagę graczy.

Informacje o grze

 


Autor: Steffen Benndorf
Wydawnictwo: Nürnberger-Spielkarten-Verlag
Liczba graczy: 1 – 5
Czas gry: od 20 do 30 minut
Wiek: od 8 lat
Cena: około 25 zł

Z czym to się je?

Okładka niewątpliwie przyciąga uwagę. Pudełko jest dość małe, ale za to ta czaszka! Całość obiecuje mocne przeżycia, a wyraźna informacja o nominacji do Spiel des Jahres dodatkowo zachęca do sięgnięcia po ten tytuł.

Co znajdziemy w środku? Talię kart ponumerowanych od 2 do 99, 4 karty stosów oraz króciutką instrukcję. Oprócz wersji podstawowej gry znajdziemy też dodatek The Game on Fire – za co duży plus. 

Jak to działa?

The Game jest prostą karcianą grą kooperacyjną, w której musimy odpowiednio zagrywać karty na stosy rosnące i malejące. Banał? 

W swojej turze musimy zrobić tylko jedną rzecz – zagrać co najmniej 2 karty (maksymalnie – całą rękę). Jaki mamy wybór? Na stole leżą początkowo 2 karty z cyfrą 1 i strzałką w górę oraz 2 karty z liczbą 100 i strzałką w dół. Na 1 zagrywamy coraz wyższe karty (wartości rosnące), na 100 – coraz niższe (wartości malejące). Karty z ręki możemy wykładać, o ile spełniamy powyższą zasadę. Po wszystkim dobieramy tyle kart, ile wyłożyliśmy.

Mamy też możliwość cofania stosów, która zdecydowanie pomaga w trakcie gry. Zagrywamy wtedy kartę różniącą się dokładnie o 10 od karty aktualnie leżącej na szczycie, czyli np. na stosie rosnącym na kartę 39 możemy zagrać 29. 

Gra kończy się w momencie zagrania wszystkich kart lub gdy któryś z graczy nie będzie miał możliwości zagrać minimalnej liczby kart. 

Dodatkowo musimy pamiętać, że komunikacja między graczami jest ograniczona. Nie możemy bowiem przekazywać współgraczom informacji, jakie konkretnie mamy karty na ręce.

Gdy już opanujemy wersję podstawową i chcemy czegoś więcej, mamy też dostępny wariant The Game on Fire. Składa się on z sześciu specjalnych kart, ponumerowanych 22, 33, …, 77. Podmieniamy je w oryginalnej talii i gramy na standardowych zasadach z tą różnicą, że po zagraniu specjalnej (oznaczonej zresztą płomieniem) karcie natychmiast trzeba ją zakryć (w turze gracza aktywnego lub kolejnego). Jeśli się to nie uda, przegrywamy.

Jak to wygląda?

Jakość wykonania gry nie pozostawia wiele do życzenia. Szczególnie w oczy rzuca się wysoka jakość kart. Wydrukowano je na grubym papierze, co zapobiega przypadkowemu pognieceniu czy zniszczeniu. Dodatkowo wszystkie nadruki są bardzo wyraźne. Drobne problemy możemy mieć tylko przy parach 99 i 66 oraz 6 i 9. Dużym atutem jest też kompaktowe i solidne pudełko, które spokojnie wrzucimy do kieszeni czy plecaka bez ryzyka uszkodzenia.

Zdecydowanie przeszkadza za to monotonia szaty graficznej. W The Game znajdziemy tylko JEDNĄ grafikę. Dokładnie tak! Jest to po prostu czaszka z okładki. Owszem, wszystko jest czytelne, ale aż prosi się o jakieś urozmaicenie. 

Po co i dlaczego?

Zapytacie pewnie, jaki jest cel The Game? Do czego dążą gracze? Mogę odpowiedzieć tylko jedno: nie wiem… Instrukcja nie określa nam precyzyjnie warunków zwycięstwa. Niby należy zagrać wszystkie karty, ale mamy też informację, że jeśli zostanie nam 10 lub mniej kart, to wynik jest znakomity. Co to znaczy? Kiedy wygrywamy? Kiedy przegrywamy? Tego już nie wiadomo. Każda partia kończy się więc pytaniem: „ale wygraliśmy??” Nie ma satysfakcji albo poczucia wiktorii, nic z tych rzeczy. Nawet przy wyłożeniu wszystkich kart. 

Pozbawia to grę radości grania i satysfakcji z osiągniętego celu. Bo celu po prostu nie ma… Wystarczyłoby, żeby autor wyraźniej określił progi zwycięstwa lub zasady punktowania i już byłoby ciekawiej. A tak zostało mi 11 kart i zastanawiam się czy to dobrze, czy źle i czy wygrałem „dobrze”, czy już sromotnie przegrałem z Grą… 

A może solo?

The Game ma również wariant solo, który możemy określić jako dość przeciętny. Zadanie mamy dokładnie takie samo jak w przypadku gry wieloosobowej. Odpada więc nam interakcja między graczami oraz związane z tym zaskoczenia i psujące nam plany zdarzenia losowe, a w zamian dostajemy pełną kontrolę nad kolejnością zagrywania kart na poszczególne stosy. Suma summarum sprowadza to grę do samotnego układania przydługiego pasjansa i nie jest ani przesadnie pasjonujące, ani rozrywkowe.

Podsumowanie, czyli nie rozumiem…

Mam problem z The Game. Sprawia wrażenie niedokończonej i niespójnej. Zaczynając od okładki, która ma się do gry po prostu nijak. Obiecuje mroczny klimat, a dostajemy zaledwie prostego pasjansa. Dodatkowo całość działa, jakby ktoś zaprojektował ją sam dla siebie i nie do końca przemyślał wszystkie jej aspekty (np. punktowanie). Dziwi to szczególnie w kontekście nominacji do Spiel des Jahres. Kolejną bolączką The Game jest czas rozgrywki. Gra nie oferuje na tyle dużo, żeby uzasadnić tak długą partię. Nawet przy dynamicznie grających osobach w okolicach połowy partii wkracza nuda i topnieje zaangażowanie. Brak wyraźnego celu potęguje rozczarowanie, co skutecznie zniechęca do kolejnych prób.

The Game cierpi również bardzo mocno na chorobę losowości. Nie jestem jakimś szczególnym przeciwnikiem losowości w grach, ale w The Game opiera się na niej właściwie wszystko. Czasami dostaniemy sensowne karty i możemy zapełniać stosy z ogromną łatwością, a czasami od początku nie mamy żadnych szans na zagranie całej talii. Jedyny mechanizm walki z losowością to cofanie stosów – niestety również losowe. Szczególnie boli to w grze kooperacyjnej, gdzie gracze próbują pracować razem i często po prostu nie mają możliwości zrobienia czegoś dla grupy. Rodzi to poczucie braku wpływu na przebieg gry i frustrację.

Nie mogę więc polecić The Game. Pomimo ogromnego kredytu zaufania, jaki gra ode mnie dostała, granie w nią jest po prostu nużące. Namówienie kogokolwiek na druga partię było bardzo trudne.

Reasumując – będę grał w grę… ale raczej nie The Game.

 

Plusy
  • wysokiej jakości wykonanie
  • proste i zrozumiałe zasady
  • dodatek w pudełku
Plusy / minusy
  • działający wariant solo
Minusy
  • nuda i dłużyzna
  • nieujarzmiona losowość
  • brak określonego celu w grze

Ocena: (2 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Nürnberger-Spielkarten-Verlag za przekazanie gry do recenzji.

Paweł Paszczyk

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaThe Game
AutorSteffen Benndorf
GrafikOliver Freudenreich, Sandra Freudenreich, Kwanchai Moriya
WydawcaNürnberger-Spielkarten-Verlag, Pandasaurus Games, Arclight, dV Giochi, Game Factory, IDW Games, MINDOK, Morapiaf, Oya, White Goblin Games
Rok wydania2015
Liczba graczy1 - 5
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 5
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4, 5
(73 głosy/głosów)
Czas gry20
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(23 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(26 głosy/ów)
KategoriaCard Game, Number
MechanikaCooperative Play, Hand Management
RozszerzeniaThe Game on Fire (expansion)
RodzinaSolitaire Games

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Paweł Paszczyk

Paweł Paszczyk

Fan gier wszelakich – zarówno klimatycznych jak i eurosów,tych znanych i tych trochę mniej. Do jego ulubionych tytułów należą Shadows of Brimstone, Pandemic, Arkham Horror LCG, Wojna o Pierścień oraz Clank! Poza graniem w planszówki organizuje wyjazdy surfingowe, podróżuje i gra na basie.
Paweł Paszczyk