Urban Panic – recenzja

zdjęcie 1 (2)Urban Panic to propozycja wydawnictwa G3 w popularnym w planszówkowym świecie temacie city buildingu. Sam jestem dużym fanem wszelkich gier, gdzie zamiast coś niszczyć, mogę budować i tworzyć, dlatego szybko i chętnie wziąłem na siebie “obowiązek” testowania, opisania i wystawienia końcowej oceny. Jak wypadła gra? Zapraszam do lektury.

Z czego budujemy?

Pudełko Urban Panic kryje w sobie planszę główną, na której zaznaczać będziemy nasze postępy w budowie i 4 plansze graczy, czyli miejsca, w których powstaną zaprojektowane przez nas miasta. Ponadto w pudełku znajdziemy trochę drewna pod postacią kostek i dysków do zaznaczania punktów, tajemniczą (do czasu) klepsydrę oraz 18 kart celów, które w wariancie zaawansowanym pomogą nam zdobyć dodatkowe punkty. Ale najważniejsze są kafle, których jest aż 120 i to właśnie z nich będziemy musieli stworzyć dobrze funkcjonującą aglomerację, w której miejsc pracy w fabrykach starczy dla wszystkich mieszkańców, ale w której nie zabraknie również zieleni i zabawy – wszystko, żeby mieszkańcy byli szczęśliwi, a my byśmy mieli jak najwięcej punktów na koniec gry. Kafelki są grube, czytelne i od razu widać z którą budowlą mamy do czynienia. Grafiki na nich są całkiem przyjemne, niestety do dyspozycji mamy tylko 6 różnych budynków i każdy z nich ma swoją własną grafikę, więc ciągle patrzymy i stawiamy te same 6 obrazków. Zauważalny jest również brak wypraski, która w przypadku Urban Panic nie byłaby niczym skomplikowanym do zrobienia, a znacznie ułatwiłaby przechowywanie komponentów: 120 porozrzucanych kafelków w pudełku to mało przyjemna sprawa. A w zasadzie to zwykły chaos, który trzeba ogarniać przed każdą rozgrywką.

Jak budujemy?

Na początku gry każdy z graczy dostaje swoją planszę, a na planszy głównej ustawiamy swoje znaczniki na polach oznaczonych liczbą 0. Od tej pory każdy postawiony przez nas budynek pociągnie za sobą zmiany w kilku z pięciu wskaźników, którymi “opisywane” jest nasze miasto: liczba mieszkańców, ilość miejsc pracy, ekologia, dochód oraz zadowolenie mieszkańców. Postawienie bloków to jedyny sposób na nowych mieszkańców naszego dzieła, wpływa jednak ujemnie zarówno na nasz dochód, jak i zadowolenie mieszkańców. To ostatnie możemy zwiększyć przede wszystkim stawiając park rozrywki, tu jednak musimy się liczyć ponownie z kosztami (mniejszy dochód), a także z negatywnym wpływem na ekologię. Ogólnie dążymy do posiadania jak największych liczb w każdym ze wskaźników, ponieważ ich suma na koniec gry to nasz wynik, który porównujemy z pozostałymi graczami, musimy jednak pamiętać, że ilość mieszkańców nie powinna przekroczyć ilości miejsc pracy: nie dość, że będziemy zmuszeni cofnąć wskaźnik mieszkańców by zrównać go z miejscami pracy, to jeszcze za każde cofnięte pole stracimy kilka punktów. Miejsc pracy z kolei nie powinno być więcej niż mieszkańców, tu jednak kara za taką sytuację jest zdecydowanie mniej dotkliwa.

W każdej turze mamy do dyspozycji 3 z pośród 5 akcji:

Architekt – gracz dobiera z planszy głównej jeden kafelek i kładzie go do rezerwy na swojej planszy.

Planistka – dowolny kafelek z własnej rezerwy układamy w dowolnym miejscu na swojej planszy.

Inżynier – możemy zamienić miejscami dwa dowolne kafle na naszej planszy lub kafel z naszej planszy z kaflem z rezerwy. W tym drugim przypadku jeśli są one różnych kategorii, to musimy wprowadzić odpowiednie zmiany w punktacji.

Burmistrz – odrzucamy wszystkie kafle miasta z puli ogólnej i zastępujemy je czterema nowymi

Szpieg (tylko w wariancie zaawansowanym) – przede wszystkim kosztuje dwie akcje. Zabieramy dowolny kafel z rezerwy innego gracza i kładziemy go na dowolnym polu na swojej planszy (nie w rezerwie).

Akcją, którą musimy wykonać zawsze, ale niekoniecznie jako pierwszą, jest architekt. Dwie pozostałe akcje możemy dowolnie dzielić między wszystkie możliwości, tak więc może to być szpieg, ale też jeszcze dwóch architektów bądź planistka i inżynier.

Na co uważać podczas budowy?

Tak więc żeby coś wybudować, najpierw musimy wykonać akcję architekta, żeby przenieść interesujący nas kafelek z puli ogólnej do naszej rezerwy, a następnie planistką umieścić dowolny kafelek z rezerwy na naszej planszy miasta. Gra byłaby bardzo nudna, gdyby nie jeden manewr, który utrudnia całość i sprawia, że wybieranie i stawianie kolejnych kafelków nie jest takie słabe, jak na początku nam się wydawało. Każdy kafelek ma obramowanie, w którym jednak z dwóch (czasem trzech) stron jest przerwa pełniąca funkcję “wejścia” do tego kafelka. Na środku naszej planszy jest centrum otwarte z każdej strony i wszystkie kafelki, które ułożymy muszą być tak ustawione, by “idąc” z centrum można było do każdego dojść. Kafelki możemy stawiać w każdym miejscu na planszy, jednak na koniec muszą być one połączone z centrum właśnie taką trasą. Jeżeli któryś kafelek nie spełni tego wymogu, trzeba go będzie odrzucić i odjąć/dodać odpowiednie punkty.

Gra kończy się, kiedy skończą się kafelki miasta do dobierania, bądź kiedy jeden z graczy zapełni cała swoją planszę. Reszta graczy ma jeszcze okazję dokończyć rundę, a następnie najpierw trzeba sprawdzić, czy u każdego z centrum można się dostać do każdego kafelka, następnie na planszy głównej sprawdzić proporcję liczby mieszkańców do ilości miejsc pracy i podjąć stosowne kroki, a na koniec zsumować wszystkie wskaźniki, w wariancie zaawansowanym dodać do nich punkty za osiągnięte cele i ogłosić zwycięzcą osobę, która zebrała najwięcej punktów.

Jak nam się podobała budowa?

Gra jest ładna, przyjemna, dobrze wykonana – do tego przyczepić się nie można.

Szkoda trochę, że mamy tylko sześć grafik na kafelkach, po jednym na każdy jego rodzaj – jest to trochę monotonne na dłuższą metę.

Największy minus gry to dla mnie stałe wartości przypisane każdemu kafelkowi. Raz, że osobiście miałem nadzieję, że będzie to coś w stylu Suburbii, gdzie znaczenie będzie miało nie tylko to, jaki kafelek kładziemy, ale też, a może nawet przede wszystkim, gdzie go położymy. Jakieś bonusy za skupisko parków? Większy dochód czy miejsca pracy (ale też może mniejsze zadowolenie) jak fabryki postawimy przy terenach mieszkalnych? Fajnie byłoby tak kombinować, a niestety na to gdzie postawimy dany kafelek wpływają tylko jego “wejścia” – w kwestii przesuwania znaczników na torze punktacji zawsze jest to samo. Prowadzi to też często do tego, że wyniki są bardzo zbliżone, ponieważ starając się utrzymać na równi liczbę mieszkańców i miejsc pracy kładziemy zwykle bardzo podobną ilość tych samych kafelków. Tym bardziej, że choć trochę obeznani w grach (i matematyce) gracze szybko zauważą, że stawianie dwóch budynków absolutnie się nie kalkuluje, w związku z czym ilość dostępnych nam budynków staje się bardzo mała.

Staranie się o połączenie z centrum każdego kafelka nadaje grze kolorytu, nie jest jednak specjalnie ciężkie i tylko raz w ciągu kilku gier zdarzyło się, że ktoś nie miał całej planszy zapełnionej kafelkami bo nie zdążył dobrać odpowiednich, a ani razu nie było sytuacji, że kafelki nie łączyły się tak jak powinny.

Plusem gry z pewnością są trzy warianty: podstawowy, zaawansowany i… imprezowy! Pierwszy jest grą bez szpiegów oraz kart celów, drugi wprowadza te dwa elementy, natomiast trzeci wykorzystuje klepsydrę, którą znajdziemy w pudełku. Wszystkie kafelki rozsypujemy na stole, następnie wszyscy gracze na raz rzucają się na ten stos próbując jak najszybciej zabudować całą swoją planszę. Kiedy ktoś skończy, klepsydra idzie w ruch i wyznacza czas, jaki pozostał reszcie graczy by dokończyć swoje dzieło. Po skończonym czasie następuje standardowe podliczenie punktów i osoba z największą ich ilością wygrywa. Bardzo fajny pomysł, budowania miasta na czas jeszcze chyba nie było

Podsumowanie

Urban Panic to dobrze wykonana i dosyć ładna gra, która jednak nie w pełni wykorzystuje swój potencjał. City building to jeden z moich ulubionych tematów gier, już nawet nie ze względów sentymentalnych, kiedy budowało się całe miasta z klocków Lego (a potem udawało potwora niszczącego je), ale dzięki możliwości kombinowania, planowania, optymalizacji. Urban Panic na pewno pozwala na to wszystko, ale w znacznie mniejszym stopniu niż bym sobie tego życzył. Jest to bardzo dobra pozycja dla mniej zaawansowanych graczy by pokazać im ideę budowania miasta na planszy, natomiast tematyczni wyjadacze mogą się szybko znudzić. Choć nawet oni powinni zagrać chociaż raz ze względu na ciekawy pomysł rozstawiania kafelków oraz drugi raz w wariant imprezowy, to ja jednak polecałbym Urban Panic osobom bardziej początkującym w tym temacie.

 

Plusy
  • opracowanie graficzne
  • dobra żeby wprowadzić nowych graczy w city building
  • wariant imprezowy jest fajnym pomysłem
Minusy
  • za łatwa dla zaawansowanych graczy
  • niektórych kafelków w ogóle nie opłaca się budować
  • w sumie niewielka ilość opcji, przez co każdy robi mniej więcej to samo

Ocena: 3.5 out of 5 stars (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji.

Bartłomiej Cieślak

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaUrban Panic
AutorKrzysztof Matusik
GrafikSylwia Smerdel
WydawcaG3, ST Games
Rok wydania2014
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4
(3 głosy/głosów)
Czas gry60
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(3 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(3 głosy/ów)
KategoriaCity Building, Economic, Real-time
MechanikaTile Placement

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Bartłomiej Cieślak

Lubi głównie gry karciane, w których trzeba sporo kombinować, ale nie pogardzi również innymi tytułami, szczególnie kiedy mają w pudełku figurki lub dużo kostek.
TOP 3 autorów: Ignacy Trzewiczek, Bruno Cathala, Uwe Rosenberg
TOP 3 gier: Osadnicy: Narodziny Imperium, Innowacje, Robinson

Latest posts by Bartłomiej Cieślak (see all)