Ekspedycja – Poczuj się jak Indiana Jones! Recenzja

pudlo3dMój ojciec wychował się na filmach z Indianą Jonesem i zawsze z wielkim sentymentem do nich wracał. Ja jako ciut młodszy facet żyłem przygodami pięknej Lary Croft, która złamała niejedno serce. Obie postaci łączyły niesamowite przygody, odkrywanie starych tajemnic, niebezpieczne pułapki i oczywiście fantastyczne zakończenie poszukiwań i pełne zwycięstwo. Oglądając takie filmy zawsze chciałem wyruszy w daleką podróż, odbyć tego typu spotkania i zanurzyć się chociaż na chwile we wspaniałym świecie niesamowitych przygód. Nic więc dziwnego, że na rynku gier planszowych coraz częściej możemy wcielić się w rolę tego typu archeologów i poszukiwać starożytnych artefaktów. W dzisiejszej recenzji przyjrzę się nowości wydawnictwa Rebel, Ekspedycji.

Co kryją wykopaliska?

Biorąc do ręki pudełko z grą można odnieść wrażenie, że jest ona zbyt ciężkie jak na spis komponentów i sądziłem, że w pudle czeka na mnie jakiś gratis od wydawnictwa. Po otworzeniu gry czar pryska – to po prostu kolejne warstwy kartonu, które czekają na wyciągniecie – nie ma się co dziwić, przecież Ekspedycja wydawana jest w Polsce na licencji Queen Games, znanego, niemieckiego wydawnictwa, które już dawno przyzwyczaiło graczy do solidnego wydawania swoich gier. Nie ma w tym krzty przesady – wszystko w tej grze, oprócz kostek i podstawek na figurki jest z kartonu, wszelakie żetony, skarby, mapa, lokacja, jeszcze więcej żetonów..

wp_20161129_09_25_07_pro

Na szczęście wszystko wydaje się być porządnie wydane, a karton na tyle gruby, by wytrzymał dużą liczbę rozgrywek, zwłaszcza z trochę młodszymi graczami. Tak, Ekspedycja, kierowana jest do osób, które nie mają częstego kontaktu z grami planszowymi lub do rodzin z dziećmi, które chcą ciekawie spędzić czas. Już sama oprawa gry wskazuje adresata planszówki – ilustracje są utrzymane w jednakowej koncepcji i stwarzają obraz kreskówkowej przygody, którą każdy młody chłopak chciał przeżyć.

Gramy!

Ekspedycja ma dość długą, jednak poprawnie napisaną instrukcję, która w parę chwil pozwoli nam zapamiętać poszczególne etapy rozgrywki. Każdy z graczy otrzymuje 3 figurki postaci, które może wysyłać w różne miejsca lokacji, by ta zdobyła dla nas różne skarby. Ich sukces w dużej mierze zależy od szczęścia, gdyż, by zdobyć to, czego pragniemy, musimy wyrzucić na kościach odpowiednie symbole. Tura gracza sprowadza się do wykonania 3 akcji:

1. Rozmieszczenie odkrywców

Gracz rozmieszcza wszystkich swoich odkrywców w miejscach, na których można zdobyć pożądane przedmioty lub wykonać akcje. Lokacji do wyboru mamy sporo i trzeba naprawdę dobrze przemyśleć każdy swój ruch:

  • w obozie gracze mogą zdobyć płytki wyposażenia. Dzięki nim możemy zdobyć punkty zwycięstwa, wirtualne kości, które możemy wykorzystać na wykopaliskach lub punkty i zegary za wykonanie odpowiedniej akcji
  • wykopaliska dają nam artefakty, które możemy zamienić na punkty lub zegary. Dzięki nim możemy również aktywować płytki wyposażenia z obozu.
  • dzięki posłaniu naszego odkrywcy na ten obszar mamy możliwość zdobycia zagadkowych artefaktów, zegarów, punktów zwycięstwa lub mapy, które na sam koniec gry dają dodatkowe punkty.

2. Rzut kością

Gracz rzuca wszystkimi kośćmi i porównuje wyniki z miejscami, gdzie stoją jego pionki. Następnie przypisuje je do odpowiednich miejsc i zbiera zebrane przedmioty, o ile udało się wyrzucić dane symbole na kościach.

3. Czyszczenie obszarów

Gracz, po skończeniu swojej kolejki dokłada odpowiednie płytki i żetony na odpowiednie miejsca, o ile wcześniej coś udało mu się z nich zebrać. 

wp_20161129_09_25_21_pro

Gra toczy się w ten sposób do momentu, w którym wyczerpie się stos płytek wyposażenia lub stos jednego z artefaktów lub zostaną ukończone dwie wyprawy. W tym momencie gracze zliczają wszystkie punkty, te bonusowe również, a tytuł Najlepszego Poszukiwacza zdobywa gracz z ich największą liczbą.

Kryształowa Czaszka?

Ekspedycja w zamyśle autora miała być lekką grą, opartą na znanych mechanikach, dostosowana do potrzeb graczy nie grających w cięższe tytuły i rodziny z dziećmi, które wydają mi się głównym targetem tego tytułu. Tak jest w istocie – Ekspedycja zachęca kreskówkowym klimatem ilustracji oraz całej oprawy graficznej, przystępnymi zasadami jak i prostotą rozgrywki. Ruch gracza sprowadza się do ulokowania w danych lokalizacjach swoich odkrywców i rzutu kośćmi i sprawdzenia czy czegoś nie zdobył. Czy może być coś prostszego?

wp_20161129_09_26_18_pro

Niesie to za sobą pewne konsekwencje. Z jednej strony warto przemyśleć swoje ruchy, przeanalizować swoje kości, te prawdziwe jak i wirtualne, dostępne zegarki i rozlokować swoich archeologów w taki sposób by zdobyć jak najwięcej nagród. Sam koncept takiego planowania jest naprawdę ciekawy i świetnie sprawdza się w rodzinnym gronie, gdzie dzieciakom sprawia masę radości samo poruszanie figurkami i rzucanie kośćmi. Jednak, z drugiej strony, wszystko i tak zależy od kości. Możemy opracować naprawdę wspaniały plan, prowadzący nas wprost w ramiona viktorii, ale po drodze będziemy musieli parę razy rzucić tymi przeklętymi kośćmi, a nasz plan może spalić na panewce, przyprawiając nas o kolejne fale irytacji i frustracji. 

Co jest najbardziej widać po rzutach, gdzie wypadają same rzadkie symbole, a nasze figurki wcale tam nie stoją, bo tego typu przedmioty nie są nam akurat potrzebne. Kwintesencja losowości w czystej postaci – rasowi gracze będą zgrzytać zębami i kląć na kości ile się da. Dzieci będą tylko przez chwile zawiedzione takim stanem rzeczy, by po chwili znowu poczuć kupę radości z powodu następnego rzutu.

Kolebka życia?

Ekspedycja potrafi wkurzyć nie tylko sporą losowości. Decydując się na recenzję gry, spodziewałem się czegoś w stylu worker-placement, gdzie każdy z graczy po kolei sytuuje swoich odkrywców, a dopiero później rzucamy kośćmi. Tutaj wygląda to zupełnie inaczej: gracz, podczas swojej tury lokuje swoje figurki gdziekolwiek ma na to ochotę, turla kości, sprawdza wyniki, ściąga swoich badaczy i następuje tura nowego gracza – i tak do samego końca. Budzi to kilka sprzecznych emocji.

wp_20161129_09_38_11_pro

Po pierwsze, interakcja. W Ekspedycji jest ona kompletnie niewidoczna. Gracze nie mogą podkładać sobie kłód pod nogi, ani przeszkadzać sobie w żaden z możliwych sposobów. Możemy poczuć natomiast lekką nutkę rywalizacji i gonitwy, co sprowadza się do realizacji różnych planów i błagania o dobry wynik na kościach. Fani interakcji wszelakiej, strzeżcie się!

Po drugie, skalowalność. Podczas swojej tury możemy się naprawdę świetnie bawić, rozmyślać nad rozmieszczeniem pionków, opracować plan, analizować możliwości na kościach, aż w końcu można rzucać i sprawdzać wynik. Okej, ale co można robić, gdy inny gracz rozgrywa swoją turę? Kompletnie nic. Nie jesteśmy w stanie zrobić cokolwiek, możemy jedynie patrzeć co robią inni, a i to nie jest zbyt interesujące, bo jak już wspomniałem interakcja praktycznie nie występuje, więc nic złego stać się nie może. To prowadzi do wyżej wspomnianej skalowalności – im więcej graczy tym rozgrywka trwa dłużej, tury się wydłużają, a i my coraz dłużej czekamy na swoją turę, co jednostajnie prowadzi nas do przystanku o nazwie „Nuda”. Wniosek nasuwa się sam, im mniej graczy w Ekspedycji, tym lepiej.

wp_20161129_09_40_02_pro

Chwilami można wyczuć klimat gry, ale jest to tylko sporadyczne – tak naprawdę, Ekspedycja mogłaby być o kolonizacji Marsa, zapoczątkowana przez rolników z XIV wieku. Pamiętajcie, że piszę te słowa z perspektywy gracza nałogowego, mającego styczność z o wiele wymagającymi tytułami. Ekspedycja nie jest grą złą, ona jest skierowana do konkretnego odbiorcy, którym jest osoba nie mająca zbyt częstego kontaktu z grami lub, co dla mnie jest lepszym rozwiązaniem, dla rodzin z dziećmi. Ci spędzą przy tej grze naprawdę miłe chwile, które będą jeszcze długo wspominać.

Plusy
  • Dobra, rodzinna rozgrywka
  • Ciekawa oprawa graficzna
  • Proste zasady
  • Bardzo dobra cena w stosunku do zawartości pudełka

Plusy / minusy
  • Brak jakiejkolwiek interakcji między graczami
  • Wszechobecna losowość

Minusy
  • Jednostajność rozgrywki
  • Długi czas oczekiwania na swoją turę
  • Niewyczuwalny klimat
  • Brak dodatkowych woreczków strunowych

Ocena: 3 Stars (3 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Kamil Czubek

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl.

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaRisky Adventure
AutorAnthony Rubbo
GrafikMarkus Erdt
WydawcaPiatnik, Queen Games, Rebel
Rok wydania2016
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 3
Liczba rekomendowana: 2, 3
(2 głosy/głosów)
Czas gry45
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(3 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(1 głosy/ów)
KategoriaAdventure, Dice
MechanikaDice Rolling, Press Your Luck, Set Collection
RodzinaCrowdfunding: Kickstarter

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Kamil Czubek

Kamil Czubek

Zapalony gracz bez prądu. Kolekcjoner i miłośnik gier planszowych i karcianych. Namawia znajomych do wspólnego grania, zaraża pasją, cierpliwie tłumaczy zasady. Do jego ulubieńców należą: Belfort, Władca Pierścieni LCG, Descent i Robinson Crusoe. Nie stroni od każdej gry - świetnie bawi się przy typowych grach imprezowych jak i cięższych, mózgożernych tytułach
Kamil Czubek