Klany z bagien – bezkompromisowa walka o każdą rybkę. Recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Muduko. Wydawnictwo Muduko nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Gdzieś daleko, na jakichś spokojnych (do tej pory) bagnach żyje sobie pokojowo parę klanów: żaby, krokodyle, żółwie i salamandry. Ot, niby nic niezwykłego. Ale przecież każdy chce się rozwijać, przecież każdy chce zająć najlepsze łowiska, każdy w końcu chce zdobyć jak największą chwałę.

Tak mniej więcej przedstawia się fabuła Klanów z bagien – najnowszej gry od Muduko. Od 2 do 4 graczy stoczy w miarę pokojowy pojedynek, by na koniec mieć oczywiście jak najwięcej punktów. Wydaje się, że to zwykłe euro, ale wyróżnia się paroma elementami. Zapraszam do lektury, gdzie przyjrzymy się wszystkiemu po kolei. 

Informacje o grze

Wykonanie

Przede wszystkim niesamowicie cieszy oprawa graficzna, za którą odpowiada The Mico – Mihajlo Dimitrievski. Tym razem jednak podjął się dużo ciekawszej tematyki niż zazwyczaj, bo zwierzęcej. Jest nie tylko ciekawie, ale też niesamowicie klimatycznie. Każdy z przywódców ma swoje rysy charakterystyczne. Cała plansza upstrzona jest w masę szczególików i detali, które przyciągają oko. Do tego mamy tu dbałość o czytelność, ikonografię etc. 

Wszystko razem daje nam poczucie, że Klany z bagien to naprawdę przemyślany pod wieloma względami produkt. 

Z kronikarskiego obowiązku warto wspomnieć, że plansza jest dwustronna, oprócz kart różnej maści mamy tu np. świetnie oddane znaczniki ryb i many. Pudełko co prawda nie ma żadnej wypraski, ale wszystko na spokojnie zmieści się w woreczkach i też się sprawdza.

Ale o co właściwie tu chodzi?

Świetne pytanie. Jak to w grze euro – o punkty. Musimy jednak zadbać tu o parę spraw. Ale po kolei…

Każdy z graczy prowadzić będzie w grze jeden klan – w skrócie jeden rodzaj zwierząt. Każdy też będzie starał się rozwijać sieć swoich siedlisk. Są one ważne z uwagi na końcowe punktowanie, ale też możliwość zdobycia rybek przy handlu. 

Jakich rybek zapytacie? Z uwagi na to, że plansza to właściwie jedno wielkie jezioro, to i rybek w nich trochę się znajdzie. Jednak co rundę (a będzie ich w grze 4) może się to zmieniać i inne łowiska będą aktywne. Po co rybki? Samo ich zdobycie to pierwsza część planu. Przez akcję handlu będziemy się starali je spieniężyć bądź zamienić na czyste punkty.

Każdy z graczy dzięki budowie kolejnych siedlisk odblokowuje pewne rzeczy ze swoich planszetek graczy. Możemy więc otrzymać dodatkowych robotników, nową łódkę czy też zwiększyć możliwość połowu. 

Co rundę naszemu klanowi dowodzić będzie przywódca – jedna z 7 dostępnych w grze kart. Każdy z nich daje nam inne korzyści. Przywódca będzie niejako wskazywał naszą strategię. Do tego jednak mamy dostępne od początku cele i karty punktowania. Czy to wszystko? No właśnie zostaje jeszcze zarządzanie naszymi robotnikami, których wysyłamy na pola planszy, by wykonywali kolejne akcje. Może się tu oczywiście zdarzyć, że ktoś zajął nam miejsce, a przez to pokrzyżował plany. 

W skrócie warunki będą zmienne, dużo też zależeć będzie od innych graczy. Przez cały czas będą nam przyświecać cele: ogólne punktowanie konkretnych wysp (mnożymy liczbę duchów przez liczbę naszych siedlisk), ale także znane od początku gry cele (katy Punktowania). Do tego ścigamy się, by jako pierwsi zrealizować zadania na kartach Wyścigu. Oprócz tego pierwszego standardowego punktowania wszystko inne jest zmienne. Właściwie każda z rozgrywek jest inna od poprzedniej: za co innego mogą być punkty, możemy mieć dostępnych innych liderów czy w końcu w grze mogą być obecne inne żetony bonusów końca rundy. 

Cztery rundy i kończymy. Kto zebrał najwięcej punktów, zostaje niekwestionowanym klanem nr 1 na bagnach.

Wrażenia – krokodyle czy może żółwie?

Mogłoby się wydawać, że skoro w grze pojawiają się zwierzątka, to będzie raczej spokojnie. Z pewnością spora część graczy zna Roota, więc dobrze wiemy, że pierwsze wrażenie może być mylące. Z drugiej strony wiemy dobrze, że gadzia (czy też płazia – w przypadku salamander i żab) natura to raczej chłodna kalkulacja bez miłosierdzia i „miętkiej” gry.

Tak jest! Klany z bagien pomimo swojej natury euro nie dla każdego będzie przyjemna. Z jednej strony rywalizujemy o pola dla robotników – kto pierwszy, ten lepszy. Z drugiej strony sama plansza bagien zapełnić się może bardzo szybko. Wtedy okazać się może, że dla naszego kolejnego siedliska brakuje miejsca. Rywalizujemy też o właściwych Przywódców, rywalizujemy o to, kto pierwszy zrealizuje cel z kart Wyścigu. Tutaj każdy ruch może mieć znaczenie. 

Oczywiście nikt nie zabroni nikomu grać spokojnie (czy wręcz familijnie), ale co kto lubi. W moich rozgrywkach tak nie było. Często dopiero ostatnie punktowanie wyłaniało zwycięzcę. 

Gra podoba mi się niesamowicie. Ma swój klimat mrocznego bagna, gdzie każdy toczy swoje interesy. Z jednej strony będziemy przecież handlować z innymi (sprzedając ryby), ale ostatecznie chodzi jednak o moje punkty. Z drugiej strony rywalizacja nie powinna zasłaniać nam tego, że rozwijamy tu swój silniczek. Polega to na odblokowywaniu kolejnych pól na planszetce gracza. To od nas zależy, na czym skupimy się w pierwszej kolejności. Może kluczowa będzie trzecia łódka, a może zwiększone możliwości łowienia? Sporo zależy od warunków gry, ale też od innych graczy. Ja często wolę skupiać się na początku na jak największej gotówce. W końcu każde kolejne siedlisko kosztuje. I to niemało. Bez siedlisk nie ma punktów, nie ma też odblokowywania kolejnych rzeczy z planszy. Cała reszta, czyli np. świątynie rozlokowane na brzegach planszy zostawiam sobie na koniec. Będzie na to czas.

Jak już pisałem, Klany trwają 4 rundy. Niby krótko, ale każda kolejna runda będzie ciut dłuższa. Gracze zdobywają nowych robotników, więc roboty będzie więcej. Ostatnia runda właściwie do samego końca jest pełna napięcia. Bo przecież każdy chce wykonać swój plan. I nie może mu tu żaden krokodyl wyskoczyć ze swoim planem. Nie ma opcji. 

Oprócz interesującego tematu, napięcia, zmienności, mamy tu też wielowymiarowe zarządzanie. Z jednej strony będą to oczywiście zasoby robotników. Musimy przeznaczyć ich na najważniejsze akcje. Poza tym pieniądze – te będą potrzebne do budowy siedlisk. Mamy tu też zasób w postaci samych łódek, ale też ich zasięgu do ruchu, jak też i możliwości połowu. W końcu mamy tu też zasoby many, która posłuży nam do zakupu dodatkowych robotników (aksolotlów). Mana jest potrzebna także do opłacenia kosztu dalszych pól na planszy. To też ważne, by być na to przygotowanym. Kolejność w tej grze ma spore znaczenie, w końcu często kto pierwszy, ten lepszy. Jeśli daną rundę zaczynam, mogę popłynąć w najlepsze miejsce i zrealizować cel. 

Zdecydowanie najciekawsza rozgrywka (i najbardziej wymagająca) jest w gronie 4 osób. Mimo to dobrze mi grało także w 2 i 3 osoby. Wersja dla 2 osób ma swoją stronę planszy – ciaśniejszą i z mniejszą liczbą pól akcji. 

Podsumowanie

Klany z bagien są zdecydowanie warte polecenia. Na plus zdecydowanie świetna oprawa graficzna, klimat, temat. Jednak mamy tu też całkiem sporo dobrze wykorzystanych mechanik: niby tylko worker placement, niby cała reszta znanych elementów, ale… czuje się tu powiew świeżości. 

Nie wspominałem o tym wcześniej, ale mamy tu też możliwość gry w 2 wersjach klanów: standardowych (jedna część planszetek, gdzie bonusy są jednakowe dla każdego), jak też zaawansowanych (asymetrycznych). Każdy z klanów w tej drugiej wersji daje inne możliwości, co też daje się odczuć. Z każdej więc strony mamy dbałość o regrywalność: różne klany, różni przywódcy, różne cele, bonusy… Na szczęście nie przytłacza nas to wszystko, ale daje za każdym razem ciekawe urozmaicenie.

Nie jest to z pewnością gra „pierwszego kontaktu”, ale polecam ją trochę bardziej zaawansowanym. Znajdziemy tu naprawdę dobre euro, z planowaniem, liczeniem, kombinowaniem, rozwojem. Cztery rundy wypełnione po brzegi. Polecam. 

Plusy
  • klimat
  • oprawa graficzna
  • skalowanie
  • regrywalność zapewniona przez wiele elementów
  • przemyślana mechanika
  • po prostu dobre euro
Warto kupić, jeśli
  • lubisz gry z kombinowaniem
  • lubisz gry euro, gdzie plan ma znaczenie

Ocena:

Bardzo dobry tytuł – rozbudowujemy swój teren, zbieramy ryby, handlujemy. Dzieje się dużo, a każdy punkt ma znaczenie. Wygra ten, kto najlepiej uwzględni wszystkie zmienne, by wygrał właśnie jego klan. 

Dziękujemy wydawnictwu Muduko za przekazanie gry do recenzji.

 

Imię Nazwisko

 

Wesprzyj nas na Patronite i zdobądź planszówkowe nagrody. 

 

Łukasz Hapka