Piwne Imperium – komentarz

“Finansowanie społecznościowe” jest ostatnio na językach wszystkich. Raz, że po raz kolejny pokazuje jaki potencjał tkwi w internautach. Dwa, że choć to idea piękna i szczytna niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, w których inwestorzy nigdy nie otrzymują tego za co zapłacili, albo niekoniecznie wygląda to tak różowo jak miało wyglądać [przykład konsoli OUYA]. Zresztą słusznie przewidziałem niegdyś w jakim kierunku to podąży. Ostatnio nie ma zaś dnia, bym nie przeczytał o “Piwnym Imperium”. I nie dlatego, że uparcie jego losy śledzę. Po prostu dawno nie widziałem tak dobrego marketingu gry planszowej.

Każdy lubi piwo. I już sam temat jest jak lodołamacz, bo jest nośny i każdy miał z tym produktem kontakt. Zresztą potwierdził to sam Krzysztof Gonciarz – prywatnie fajny gość, a internetowo bożyszcze nastolatków. Kiedy ujrzałem go w roli ambasadora autentycznie pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy wyglądała tak: “ile wziął?”. Może się mylę i w rzeczywistości po prostu był przychylny projektowi po przejrzeniu m@ila i skazał projekt na sukces [ma wpływ na rzędy setek tysięcy dusz]. O ile ten pojedynczy przypadek uszedłby jeszcze mojej uwadze, to … Michał Górecki? Okazało się, że śledzenie jego profilu również wystarczy, bym również o grze przeczytał. Co najważniejsze: wspierane przez nich projekty dawno wykroczyły poza próg 100% [i to nawet pierwszego dnia jak w przypadku “Piwnego Imperium”], a do “Wspieram.to” dołączyli niemalże w tym samym momencie co jednoznacznie wyklucza zbieg okoliczności. Najwyraźniej było to jednak mało, bo o całej sprawie napisał … “Antyweb”. Jeden z największych serwisów internetowych poświęconych technologii w Polsce.

Po co o tym wszystkim piszę? Przez zazdrość, że miałem swój nieudany projekt? Nie. Popełniłem kilka poważnych błędów i mogę za to winić wyłącznie siebie. Robię to dlatego, by pokazać, że “crowdfunding” w Polsce nagle równie dużą konkurecyjność co kickstarter. Nie trzeba już usilnie pakować tam swoich projektów, aby mieć jakąkolwiek szansę na zebranie wymaganej kwoty. I to choćby powinno stanowić dla wielu projektantów [np. Wookiego] sygnał, że DOBRE projekty*, które z różnych powodów nie pasowały wydawcom, mogą znaleźć swoje ujście właśnie tam.

* A czy “Piwne Imperium” jest w ogóle dobre? Trudno powiedzieć. Za znakomitą większość recenzji nie odpowiadają portale planszowe, a ludzie zajmujący się hobbystycznie warzeniem piwa. Jedyną wykładnię stanowi dla mnie w tej chwili “Orions” z bloga “Znadplanszy”. Ów aspekt pozostawiam do oceny własnej.

Ps. Zbiórka dotyczy oczywiście dodatku [co słusznie zwrócono mi w komentarzu]