Zbuduj swoje miasto – Recenzja Małżeńska

Zbuduj swoje miastoKolejna recenzja, którą piszemy wspólnie. Mamy nadzieję, że dwa punkty widzenia pomogą Wam lepiej wyrobić sobie opinię na temat gry „Zbuduj swoje miasto”. Zwykłą czcionką zaznaczyliśmy fragmenty pisane przez Annę, a kursywą te, pisane przez Krzysztofa. Często powtarzam dzieciom, że nie ocenia się książki po okładce, jednak sama nierzadko to robię. Tak było i w przypadku gry wydawnictwa G3 „Zbuduj swoje miasto”. Bardzo poręczne, małe pudełko, w którym umieszczone są karty, sprawiło, że z sympatią podeszłam do gry, ma ono swój urok. W środku znalazłam 110 kart, tu już niestety rewelacji nie było. Grafiki na kartach nie zachwyciły mnie, są bardziej stworzone dla dzieci, przypominają obrazki z książek szkolnych. Poza tym karty są dość cienkie i łatwo odkształcają się, zwłaszcza kiedy zbiera się na burzę, a w powietrzu jest wilgoć. Ale nie to jest przecież najważniejsze. Przejdźmy do rozgrywki.

Na mnie również pudełko wywarło pozytywne wrażenie. Z uwagi na małe rozmiary jest to gra, którą zabrać można ze sobą dosłownie wszędzie. Same karty uważam za wystarczająco wytrzymałe.  Minusem, jeśli chodzi o zawartość pudełka jest brak czegoś do zaznaczania punktów, zdobywanych w trakcie gry. Konieczne jest więc posiadanie kartki i przyrządu do pisania. A wystarczyło przecież zrobić kilka większych kart z cyframi i żetony do oznaczania ile punktów posiadamy w danym momencie.

Jak w to grać? Prosto.

Ponieważ jest to gra karciana, każdy z graczy ze swojej ręki zagrywa odpowiednie karty, tworząc w ten sposób infrastrukturę swojego miasta. Budynki oczywiście nie są stawiane za darmo, ale trzeba opłacić ich koszt, umieszczony na karcie. Środkiem płatniczym są karty, także dobrze jest mieć ich więcej w zanadrzu, zwłaszcza, gdy chcemy postawić jakiś bardziej drogocenny budynek. Każdy z graczy w tym samym czasie wybiera kartę, którą zagrywa, stawia budynek i opłaca koszt, a następnie podlicza punkty i dochód uzyskany z kart.Nikt więc nie czeka na swoją kolej, a więc gracze nie nudzą się. Zasady są banalnie proste, instrukcja mieści się na małej karteczce. Dla mnie jest to szczególnie istotne, gdyż nie ma dla mnie nic trudniejszego, niż czytanie instrukcji, tu nie mam tego problemu.

Zbuduj swoje miasto

Co do czasu, to w dwie osoby gra się nawet krócej ok. 10 do 15 minut.Mechanika jest bardzo prosta, karta jest tu budynkiem i środkiem płatniczym. Z kolei jako budynek, przynosi nam zysk w postaci liczby kart, którą możemy dobrać w danej rundzie, oraz/lub punkty zwycięstwa. Część kart zawiera pewne symbole, dzięki którym można tworzyć zależności. Przykładowo, gdy zbudujemy park miejski, otrzymujemy jeden punkt zwycięstwa za każdy zbudowany budynek posiadający symbol fontanny. Z kolei, gdy wybudujemy węzeł drogowy, dostajemy jedną kartę i jeden punkt zwycięstwa za każdy symbol samochodu na wyłożonych wcześniej kartach. Niektóre karty, by je wyłożyć, wymagają zbudowania wcześniej innych budynków. Dosłownie kilka kart pozwala na interakcję z innymi graczami, na tej zasadzie, że np. dają punkty za symbole na kartach przeciwnika.

Jest jedno ale…

Owszem gracze nie nudzą się, ale jednocześnie nie mają ze sobą żadnej interakcji. Zwracają uwagę na siebie przy podliczaniu punktów i tylko po to, żeby przekonać się czy wygrywają. Prą do przodu ze swoją budową, nie zajmując się innymi. Także, dla tych którzy szukają w grze towarzystwa, zabawy z innymi, nie jest to odpowiednia gra.

Anna trafiła w sedno jedyna interakcja, to kilka kart, o których wspomniałem wyżej, ale z uwagi na to, że karty są dobierane w sposób losowy, nikt nam nie zagwarantuje, że będziemy mieć możliwość zagrania jednej z nich, ani, że konfiguracja budynków przeciwnika będzie dla nas korzystna. Weźmy, np. kartę „Metro” – jej koszt to 11, czyli bardzo dużo, bo limit kart na ręce wynosi 12. Pozwala ona zdobyć dodatkowy punkt zwycięstwa za każdy symbol fontanny na kartach przeciwnika. Tak więc jeśli już ją dostaniemy, to może okazać, ze przeciwnik nie ma kart z fontannami albo, że bardziej opłacalne jest zbudowanie czegoś tańszego, co przyniesie większy zysk.

A co z klimatem?

Z początku miałam porównanie tej gry, do jakże cenionej przeze mnie „7 cudów świata”. Z tym, że różnica jest zasadnicza. O ile „7 cudów” jest podręcznikiem akademickim, to „Zbuduj swoje miasto” jest elementarzem dla pierwszoklasisty. Ale ma to swoje dobre i złe strony, w zależności od tego, kto czego szuka w grze i dla kogo ona ma być. Ci, którzy szukają w grach czegoś więcej, klimatu właśnie, mogą się zawieźć. Ja osobiście nie czuję się twórcą miasta, tak na prawdę stawiam budynki przypadkowo, w zależności od tego, jakie wpadną mi w ręce. Raczej niż na nazwy budynków, patrzę na koszt kart i zysk z nich. Brakuje mi elementu rozwoju miasta, od stawiania domów i sklepu, po tworzenie centrów badawczych, tak bym widziała rzeczywiście rozwój miasta, a nie powstające przypadkowo budynki.

Jestem osobą, dla której klimat w grze jest ważna sprawą. Tutaj niestety nie bardzo czuję, jakbym budował miasto. Gra ma po prostu klimat pasjansa i raczej nic na to się nie poradzi. No chyba że  ktoś ma bardzo bogatą wyobraźnię. Dla mnie równie dobrze mogłaby to być gra o rozwijaniu gospodarstwa albo prowadzeniu fermy kosmicznych strusi.

Taktyka – jest czy jej nie ma?

Hmmm… tu gra mnie niestety pokonała i sama z siebie się śmiałam. W pierwszej rozgrywce miałam zaplanowane działania na kilka rund w przód, a tu nagle szok, bo w tej samej rundzie przegrałam. Zapomniałam, że gra kończy się, gdy któryś z graczy uzyska 50 punktów, a to stało się bardzo szybko. Dlatego też wolę, gdy granica punktowa jest większa, nawet do 100 punktów przesunięta. Wówczas rzeczywiście lepiej planuję. Tak grą rządzi przypadek i mi osobiście ciężko przyjąć jakąś taktykę. Według mnie chodzi zazwyczaj o to, by wybrać jedną najlepszą z możliwych kartę, na początku jeszcze można mieć kilka dróg, ale już w kolejnych rundach, gdzie wszystkimi kartami płacę za jedną, bo ona mnie przybliża do zwycięstwa, nie mam już większego wyboru. Niestety nie widzę tego co inni, czyli logicznej łamigłówki i wielu możliwości wyboru.

Z uwagi na wspomnianą małą interakcję oraz losowy dobór kart, ciężko tu mówić o jakiejś taktyce. No może tylko o takiej, że najpierw warto zbudować budynki, które zwiększają liczbę dociąganych kart, a potem iść intensywnie w punkty zwycięstwa. Ale planowanie w jakie symbole idziemy, na jakie zależności stawiamy nie ma sensu, w końcu i tak nie wiemy, jakie karty otrzymamy. Wygląda to więc w ten sposób, że dobieramy karty, wybieramy najlepszą, zastanawiamy się, które zostawić i czekamy na kolejny dociąg. Jednym słowem reagujemy na to co dostaniemy na rękę.

Zbuduj swoje miasto – czy warto?

Podsumowując już, zaletami tej gra są: mały poręczny format, więc zabierać można ją wszędzie, nawet do szkoły, by pograć na przerwie. Poza tym łatwe zasady, jasne i proste do zrozumienia, zwłaszcza dla dzieci. Gra jest krótka, nie nudzi się w trakcie gry, więc można dociągnąć ją do końca, bez ryzyka, że ktoś już ma dość. Uczy pewnego przewidywania, taktycznego myślenia, ale na najłatwiejszym poziomie. Poprzez swoją nieprzewidywalność i losowość pozwala słabszym dzieciom wyrównać szanse. Zresztą dorosłym również – los może się odmienić w każdej chwili. Jest zdecydowanie grą rodzinną, więc do koszyka wakacyjnego spokojnie można ją zabrać.

Gra jest szybka, ale grana kilka razy pod rząd, zdecydowanie może się znudzić. Dobrze zapewne sprawdzi się w gronie rodzinnym i wśród graczy nieobytych lub nieprzepadających za bardziej skomplikowanymi tytułami i nielubiących negatywnej interakcji. Jeśli ktoś nie lubi losowości, to zdecydowanie nie jest gra dla niego.

 
Ocena:
 

Anna:
5 out of 10 stars (5 / 10)  – jako gra dla dorosłych
8 out of 10 stars (8 / 10) – jako gra rodzinna

Krzysztof:  6 out of 10 stars (6 / 10)

Dziękujemy wydawnictwu G3 za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.

 
Anna i Krzysztof Pilch
Game Details
NameThe City (2011)
ComplexityMedium Light [1.56]
BGG Rank [User Rating]1877 [6.55]
Player Count2-5
Designer(s)Thomas Lehmann
Artists(s)Klemens Franz and João Tereso
Publisher(s)AMIGO, 999 Games, Eagle-Gryphon Games, G3 and Gigamic
Mechanism(s)Hand Management and TRN-09 Simultaneous Action Selection

Krzysztof Pilch

Lubi gry planszowe z klimatem, nie cierpi sucharów, choć nie znaczy to, że nie gra w euro. Fascynacja nowoczesnymi planszówkami zaczęła się u niego od „Dungeoneera” i gry przygodowe ciągle są mu bliskie.
Krzysztof Pilch