Worker placement w klimatach D&D.

Lords of Waterdeep traktuje o najsłynniejszej krainie znanego, RPG’owego uniwersum gry Dungeons & Dragons: “Forgotten Realms”. W konwencji gry politycznej, ponieważ gracze wcielają się w potężnych lordów, których ambicją jest posiadanie monopolu na władzę w mieście Waterdeep. A rządzi się ono prostymi zasadami – jeśli subtelna dyplomacja nie działa, przechodzimy do działań zbrojnych.

Zapowiada się na łakomy kąsek dla fanów tego klasycznego RPG’a – jak sięgam pamięcią, tak nigdy nie odwrócił bodaj jeszcze konwencji zabawy, bo dotychczas marka bardziej kojarzyła mi się ze śmiałymi przygodami poszukiwaczy przygód. Co prawda literatura podejmowała wątek władzy, ale nikt nam jeszcze nie pozwolił się tym bawić.

Jako Lord, czyli jedna z osób pociągających za sznurki, będziesz knuł, sabotował i niweczył działania pozostałych – tak, aby na końcu, zgodnie z euro-growym kanonen, na końcu gry mieć jak najwięcej punktów. Sama rola poszukiwaczy przygód jest zaś niebagatelna, ponieważ wynajmowanie ich pozwoli Ci rozwiązywać misje, które stanowią główne źródło przychodu i zbliżają nas do zwycięstwa. Ale, by nie robić sobie podwójnej roboty, niech głos zabierze współautor:

Lektura instrukcji nie pozostawia wątpliwości – Amerykanie na chwilę odłożyli kości i postanowili wdać się w romans z mechaniką worker placement. A w ich wykonaniu jest to bajecznie proste i eleganckie zarazem. Choć nie bez małych obaw o “clue” zabawy, czyli czegoś co sprawia, że elementy się zazębiają, nadając zabawie sens. Sceptycznie podchodzę bowiem do systemu zadań, których losowe pojawianie się może zdeterminować, iż ktoś będzie mógł w tej rundzie uzyskać punkty, bądź nie. Na plus z kolei z pewnością przemawia system rozbudowy miasta. Właściciel otrzymuje za niego profity, gdy tylko inny gracz postanowi z niego skorzystać. Będzie więc miejsce na wyczuwanie nastrojów i popytu na dane dobro/akcje.

Dla ciekawskich jest jeszcze lektura dziennika, który kolejno opisuje czym kierowano się w czasie produkcji. Premiera miała miejsce 19 marca, więc co bardziej zapaleni fani K-20’stek powinni stawać w szeregu. Ale na wszelki wypadek niech obejrzą video-recenzję.