Mniam mniam, czyli łańcuch pokarmowy dla najmłodszych

IMG_3115Dzień dobry. Czy na sali są może amatorzy żabich udek? A może jest ktoś zainteresowany deską serów? Dla wielbicieli marchewek też znajdzie się coś satysfakcjonującego! Wystarczy zajrzeć do pudełka gry Mniam mniam! Tytuł ten, wydany w Polsce przez G3, traktuje o niczym innym, jak o łańcuchu pokarmowym. Każdy z graczy kontroluje drapieżniki, które w trakcie rozgrywki posyła na łowy celem upolowania zdobyczy. Musi przy tym jednak uważać bowiem jego myśliwy może bardzo łatwo stać się także zwierzyną!  

Czym będziemy mniammniamować?

Jakościowo gra wygląda bardzo dobrze. W funkcjonalnym pudełku, z przykuwającą oko ilustracją na okładce, znajdziemy sporo komponentów. Przede wszystkim są to trzy utwardzane plansze, na których będzie toczona rozgrywka. Każda z nich przedstawia jeden z trzech mini łańcuchów pokarmowych: Kot-Mysz-Ser Jeż-Żaba-Mucha Wilk-Królik-Marchewka Plansze są okraszone bardzo ładnymi ilustracjami, a przy tym są bardzo funkcjonalne. Szybki rzut oka pozwala na odnalezienie na nich właściwego drapieżnika (lub pożywienia bo marchewki i sera drapieżnikiem bym nie nazywał). Z początku sądziłem, że plansze są zbyt duże, ale po kilku partiach przekonałem się, że rozmiar jest w sam raz i umożliwia zachowanie porządku nawet w tych przypadkach, gdy gracze zagrywają karty w to samo miejsce.Plansza Podstawowym rekwizytem w trakcie rozgrywki są karty. Mamy ich sześć kompletów bo w Mniam mniam może bawić się nawet do sześciu graczy. W każdym z kolorów, które zostały trafnie dobrane i bardzo dobrze odróżniają się od siebie, jest po sześć kart drapieżników. I tak mamy wilka, który będzie polował na króliki, które z kolei będą uganiały się za marchewkami. Mamy też kota, który będzie czyhał na poszukujące sera myszy. Komplet uzupełnia jeż, o drapieżnym spojrzeniu, który będzie polował na spragnione much żaby. Karty są przyjemne dla oka, mam jednak obawę, że odrobinę zbyt cienkie. Zważywszy na to, że w Mniam mniam będziemy często grywali z dziećmi, może dojść do wygięcia karty, a z to z kolei popsuje nam dalszą zabawę bo dla sprawnego działania gry wymagane jest to, aby rewersy naszych kart były wszystkie identyczne. Karty Poza kartami są i kostki, a więc coś za czym przepadają zarówno dzieci, jak i niektórzy geekowie (zaliczam się do nich!). Każda z kostek, a mamy ich aż 15, przedstawia sześć rodzajów pożywienia: czarne króliki, myszy i żaby, stanowiące odpowiednik kart, które mają do swojej dyspozycji gracze oraz czerwone marchewki, sery i muchy (o tym dlaczego te pierwsze są czarne, a te drugie czerwone nieco dalej). Kostki W pudełku znajdziemy także polską instrukcję do gry. Zasady zajmują cztery strony, ale wiele miejsca przeznaczonego jest na graficzne przykłady. W skali od jednego do sześciu dałbym tej instrukcji piątkę z plusem. Jest bardzo dobrze i logicznie napisana. Najważniejsze zasady są pogrubione, zaś hasłowe wyróżnienie poszczególnych fragmentów pozwala na szybkie odnalezienie interesującego nas tematu. Wspomniane już graficzne przykłady stanowią wyśmienite uzupełnienie tekstu i pozwalają na lepsze zrozumienie zasad, na jakich odbywa się „zjadanie” w trakcie rozrywki. Przykłady pozwalają też na szybsze tłumaczenie zasad – nie musimy samodzielnie odtwarzać poszczególnych sytuacji na planszach – wystarczy otworzyć instrukcję i po kolei omówić wszystkie konfiguracje. Komplet elementów uzupełniają notes do zapisywania wyników i ołówek. Miło, że wydawcy pomyśleli o tych rekwizytach – są przecież tytuły, które wymagają od gracza tego, by samodzielnie się w nie zaopatrzył.

Fazy mniammniamowania

Gra dzieli się na trzy rundy. Każda z rund składa się z kolei z czterech faz: rzutu kostkami, zagrania kart, podliczenia punktów oraz porządkowania. Punkty są więc podliczane trzykrotnie – po zakończeniu każdej z rund. Zwycięzcą zostaje ten z graczy, który po zakończeniu trzeciej rundy, będzie miał na swoim koncie najwięcej punktów. W przypadku remisu zwycięża z kolei ten z graczy, który osiągnął najwyższy pojedynczy wynik rundy. Jeżeli i to nie pozwala na wyłonienie zwycięzcy, to gra kończy się remisem. Osobiście nie przepadam za takimi rozwiązaniami i preferuję zasady, który przewidują występowanie jakiegoś determinującego elementu rozstrzygającego. Nie traktowałbym tego jednak jako czegoś co obniża wartość samej gry. Przypadki tego typu remisu nie powinny bowiem często występować.

Kto kogo mniammniamuje?

W trakcie pierwszej fazy każdej z rund jeden z graczy rzuca wszystkie kości. Kostki są następnie umieszczane na planszy zgodnie z wyrzuconymi symbolami. W ten sposób powstaje pula potencjalnych celów dla drapieżników. IMG_3122 W trakcie fazy zagrywania kart każdy z graczy wybiera jedną z posiadanych przez siebie kart i kładzie ją zakrytą przed sobą (dlatego też ważne jest, aby rewersy w ramach każdego z kompletów wyglądały identycznie). Kiedy wszyscy gracze wyłożą swoje karty, odkrywają je jednocześnie i umieszczają na planszy zgodnie z wyrzuconymi symbolami. W przypadku środkowego poziomu może na tym etapie dojść do sytuacji, w której na jednym obszarze będą znajdowały się zarówno karty jak i kostki. Ostatnią i jednocześnie kluczową dla przebiegu całej rozgrywki czynnością, wykonywaną w tej fazie, jest rozpatrzenie każdej z plansz. Jeżeli na poziomie ponad kartą zagraną przez gracza nie ma żadnego drapieżnika, to udało mu się upolować zdobycz – zabiera karty i/lub kości z poziomu poniżej. Gracz zabiera z powrotem swoją kartę drapieżnika i kładzie ją przed sobą, umieszczając pod nią zdobyte karty oraz kładąc na niej zdobyte kostki. Jeżeli na poziomie poniżej nie było żadnej karty ani kości, to jedyne co gracz zdobywa, to jego własna karta. Przetrwanie także jest sukcesem! Sytuacja wygląda zgoła inaczej wtedy, gdy na poziomie powyżej zagranej przez gracza karty, znajduje się karta drapieżnika, zagrana przez któregoś z oponentów. Niedoszły myśliwy sam zostaje wtedy zwierzyną i karta gracza przypada w udziale przeciwnikowi. IMG_3123 Istnieje kilka przypadków szczególnych. Gdy na planszy znajduje się na więcej zdobyczy niż drapieżników podczas łapania są zabierane najpierw karty, a dopiero potem kości. Niezłapane kości pozostają zawsze na planszy, ale nadmiarowe karty są odrzucane.  IMG_3124 Z kolei, gdy na planszy znajduje się więcej drapieżników niż zdobyczy, to żaden z tych drapieżników nie łapie zdobyczy. Zwierzęta są zbyt zajęte rywalizacją o łup! IMG_3125Każdy z graczy dysponuje sześcioma kartami więc faza zagrania kart powtarzana jest sześć razy. Im mniej kart mamy więc na ręku, tym prościej wywnioskować co zagrają nasi przeciwnicy i łatwiej zaczaić się na ich drapieżniki. Tyle, że to działa także w drugą stronę. Przeciwnicy też wiedzą co zostało nam na ręce!

Punktujemy

Po zagraniu ostatnich kart przechodzimy do fazy zliczania punktów. Na tym etapie każdy z graczy podlicza swoje zdobycze. Karty (zarówno własne jak i upolowane) są warte 1 punkt. Podobnie każda zdobyta kostka z czarnym symbolem. Najcenniejsze bo najtrudniejsze do zdobycia kostki z czerwonym symbolem są z kolei warte 2 punkty. Zliczone punkty są zapisywane w notesie. IMG_3118 Turę kończy zebranie przez graczy wszystkich kart w swoim kolorze i przygotowanie kostek do kolejnego rzutu.

Czy to jest smaczne?

Mniam mniam zrobiło na mnie dobre wrażenie. Testowałem grę w gronie dzieci i rozgrywka bardzo im się podobała. Ładne wykonanie, dużo kolorowych ilustracji, masa kostek i krótki czas tłumaczenia zasad i samej rozgrywki (~20 minut) sprawiają, że ten tytuł może stanowić świetny wybór dla tych, którzy poszukują czegoś do grania ze swoimi pociechami. Informacja na pudełku stwierdza, że tytuł nadaje się dla dzieci od szóstego roku życia, ale myślę, że i pięciolatek, bez większego problemu pomniammniamuje. W gronie dorosłych jak i zatwardziałych graczy, to raczej nie będzie hit. Spora losowość, odczuwalna przede wszystkim w trakcie rozgrywek solo i w dwie osoby, w trakcie których rywalizujemy z botem (karty dodatkowego koloru są po prostu zagrywane losowo), momentami staje się irytująca. Skoro bot, zagrywający losowo karty może wygrać partię (a miałem taki przypadek), to znaczy, że poziom wymaganego od gracza zaangażowania „umysłowego” w rozgrywkę jest w przypadku tego tytułu zbyt niski. Trudno oczekiwać więc w trakcie gier z naszymi dziećmi, że Mniam mniam może ich wiele nauczyć. Granica pomiędzy przypadkiem, a logiczną konsekwencją zaplanowanego ruchu jest tu zdecydowanie zbyt płynna. Tytuł ten należy więc traktować nie jako narzędzie wspierające edukację naszych pociech, ale raczej jako sposób do tego, by miło spędzać z nimi czas. Pod tym względem mogę śmiało polecić tę grę.  

Plusy
  • Bardzo solidna jakość wydania i ładna oprawa graficzna
  • Świetnie zredagowana instrukcja
  • Krótki czas tłumaczenia gry i samej rozgrywki
  • Dostępność wariantu solo i możliwość grania w gronie nawet 6 graczy
Minusy
  • Gramatura kart – mogłyby być grubsze
  • Spora losowość
  • Tytuł przeznaczony przede wszystkim do gry z dziećmi, ale gra nie ma większego waloru edukacyjnego

Ocena dla graczy: (2 / 5)

Ocena dla dzieci: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji. Zachęcamy do odwiedzania fanpaga wydawnictwa.

Michel Sorbet

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaOm Nom Nom
AutorMeelis Looveer
GrafikReinis Pētersons
WydawcaA-games (Board Game), Brain Games, Distribution LeValet, G3, Gigamic, Lautapelit.fi
Rok wydania2013
Liczba graczy1 - 6
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 6
Liczba rekomendowana: 3, 4, 5
(9 głosy/głosów)
Czas gry20
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)5 i więcej
(7 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(4 głosy/ów)
KategoriaAnimals, Bluffing, Card Game, Dice
MechanikaDice Rolling, Simultaneous Action Selection
RodzinaCrowdfunding: Spieleschmiede

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Michel Sorbet
Twitter

Michel Sorbet

Ma dwie Ojczyzny (Polska i Francja), ale jedno serce. Przygodę z planszówkami zaczął jeszcze w czasach gier wydawanych przez Sferę, Encore i Dragona. Potem w jego życie wtargnął M:TG, Rage CCG i kilka innych karcianek. Po kilku latach wrócił do gier planszowych - głównie do strategii sygnowanych przez GMT. Uwielbia wielostronicowe instrukcje, wyjątki od wyjątków i gry, nad którymi można siedzieć tygodniami. Dwoje wspaniałych Dzieciaków w domu sprawia jednak, że często grywa i w lżejsze tytuły.

Motto: "Świat jest w moich rękach".
Michel Sorbet
Twitter


  • Tomasz Michalski

    „W każdym z kolorów, które nomen omen bardzo dobrze odróżniają się od siebie, jest po sześć kart drapieżników.” Nie rozumiem użycia wyrażenia „nomen omen” w tym zdaniu, wcale się nie czepiam, proszę o wyjaśnienie. Pozdrawiam.

    • Michel_Leviathan

      Witam – dziękuję za lekturę tekstu i za zwrócenie uwagi. To sformułowanie zdecydowanie nie powinno występować w zacytowanym fragmencie. Wprowadziłem już stosowną poprawkę. Pozdrawiam serdecznie!