Dawno, dawno temu – recenzja

„Dawno, dawno temu, gdzieś pod Szczecinem żył sobie recenzent gier planszowych. Pewnego dnia wyczaił w sklepie grę o tytule >>Dawno, dawno temu…<< Zaintrygowany kupił ją, a jakiś czas później napisał recenzję. I w ten oto sposób ów tekst znalazł się na serwisie Board Times.” Wygrałem!

„Dawno, dawno temu” to specyficzna gra karciana. Otóż spośród wszystkich, tylko ta pozwala na wspólne tworzenie opowieści. Co więcej, wygra ta osoba, która jako pierwsza pozbędzie się swoich kart. Brzmi dziwnie? Już sama ilustracja z pudełka, która przypomina wizję pod LSD [przyjrzyjcie się] wskazuje, iż „Dawno, dawno temu…” nie jest zwyczajną grą (…)

Dlaczego?

Ano odpowiedź znajdziecie w recenzji moi mili …

Poza instrukcją dostajemy karty. I tylko je. Dzielą się na dwa typy: „Dawno, dawno temu…” i  „…i żyli długo i szczęśliwie”. Ich rewersy są udekorowane ilustracjami z gatunku obrazka zdobiącego pudełko. Właściwą zawartością kart „Dawno, dawno temu…” są różnorakie elementy naszej opowieści: postacie, zdarzenia, miejsca, cechy i przedmioty o rozmaitych nazwach. Może to być „wilk”, „dziecko”, „noc”, „dawno zaginiony”, „ludzie się rozdzielają”. W tej talii znajdziemy również karty przerwania, które pozwolą nam wcinać się w kolejki współgraczy.

Karty „… i żyli długo i szczęśliwie” zawierają zakończenia historii. Każdy gracz musi doprowadzić opowieść do końca opisanego na swojej karcie, którą losuje przed rozpoczęciem gry. Poza nią dostaje również kilka kart „Dawno, dawno temu…”.

Jak już wspomniałem, celem jest pozbycie się z ręki wszystkich kart. W jaki sposób to zrobić? Jeden gracz rozpoczyna snucie opowieści. Jeśli wspomni o jakimś elemencie, który posiada na jednej ze swoich kart „Dawno, dawno temu…”, odrzuca ją i kontynuuje opowiadanie historii. Kiedy już wyrzuci je wszystkie, musi zakończyć opowieść odczytując tekst z karty „…i żyli długo i szczęśliwie”. Problem polega na tym, że snuta w ten sposób historyjka musi być spójna i logiczna. W związku z tym teksty z rodzaju „Bardzo mądra księżniczka ukradła okno z pałacu i z tego co wiem, mogą tańczyć po dziś dzień.” nie przejdą. Co można, a co nie, regulują już sami gracze.

Wygranie byłoby śmiesznie łatwe, gdyby nie inni współgracze, którzy tylko czekają na okazję, żeby wciąć się w naszą opowieść. Jeśli wymieniony przez nas przedmiot, postać, cecha, miejsce bądź zdarzenie znajduje się na karcie kogoś innego, może on przejąć narrację. Trochę podobnie działają karty „Przerwanie” – pozwalają wciąć się komuś w jego historię, kiedy odrzuci kartę. Rolę narratora można utracić również, kiedy zacznie się bredzić od rzeczy i tworzyć całkowicie nowe wątki w żaden sposób nie związane z tym, co zostało opowiedziane wcześniej.

Według mnie „Dawno, dawno temu…” to naprawdę rewelacyjna gra! Możliwości tworzenia historii są nieograniczone, więc każda rozgrywka jest niepowtarzalna. W związku z tym granie w „Dawno, dawno temu…” jest wyśmienitym treningiem kreatywności. Historie stworzone podczas partyjek tej gry bardzo często są świetne i opowiadanie ich daje mnóstwo frajdy.

Należy zaznaczyć, że „Dawno, dawno temu…” nie jest typową grą, w której gracze powinni dążyć przede wszystkim do zwycięstwa. Tutaj chodzi o tworzenie fajnych historii. Granie tylko po to, żeby wygrać, nie ma sensu i tylko psuje zabawę. Wszyscy gracze powinni obrać sobie za główny cel uczynienie snutej opowieści jak najlepszą, tudzież najzabawniejszą. Bo śmiechu przy stole zawsze jest co niemiara.

Zasady gry są na tyle proste, że powinien zrozumieć je każdy. Ponadto jedna rozgrywka zajmuje do kilkunastu minut, więc idealnie nadaje się jako przerywnik pomiędzy cięższymi tytułami. Choć nie wyklucza to faktum, iż równie dobrze może stanowić „główne danie” na spotkaniu planszówkowców. Po jednej partyjce przychodzi, bowiem ochota na drugą, trzecią … W połączeniu z odpowiednią ekipą gra „Dawno, dawno temu…” zapewni długie godziny świetnej zabawy. Z tego tego powodu daję dychę i polecam z całego serca!

Plusy:
+ Oryginalna mechanika
+ Stymuluje tworzenie niesamowitych historii
+ Każda rozgrywka jest niepowtarzalna
+ Gra daje okazję wykazania się kreatywnością
+ Proste zasady
+ Krótki czas jednej rozgrywki
+ Można grać aż w 8 osób
+ Niska cena

Minusy:
Słabo sprawdza się dla dwóch osób
Osoby chcące za wszelką cenę wygrać mogą zepsuć zabawę
Zasady mimo prostoty mogą prowadzić do nadużyć

Ocena: 10/10

Wiek: od 6 lat
Liczba graczy: 2-8
Czas rozgrywki: 10min-30min

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaOnce Upon a Time: The Storytelling Card Game
AutorRichard Lambert, Andrew Rilstone, James Wallis
GrafikFlorence Magnin, Sophie Mounier, Omar Rayyan, Franz Vohwinkel
WydawcaAMIGO, Asmodee, Atlas Games, Edge Entertainment, Galakta, HaKubia, Halloween Concept, Hobby Base, Hobby World, Kaissa Chess & Games, Martínez Roca, Pegasus Spiele, Play Factory, Raven Distribution, REXhry, Swan Panasia Co., Ltd., Truant Spiele, Unicorn (I)
Rok wydania1993
Liczba graczy2 - 6
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 6+
Liczba rekomendowana: 3, 4, 5, 6
(56 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(20 głosy/ów)
Zależność językowaModerate in-game text - needs crib sheet or paste ups
(31 głosy/ów)
KategoriaCard Game, Humor, Party Game, Real-time
MechanikaHand Management, Storytelling, Voting
RozszerzeniaEs war einmal: Magische Märchen & Ritterliche Romanzen, Once Upon a Time: Animal Tales, Once Upon a Time: Dark Tales, Once Upon a Time: Enchanting Tales, Once Upon a Time: Fairy Tales, Once Upon a Time: Knightly Tales, Once Upon a Time: Seafaring Tales
RodzinaOnce Upon a Time

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.



  • Nie wyobrażam sobie tej gry na dwie osoby

  • Niby banalna sprawa – opowiadanie historii, ale po przeczytaniu recenzji jestem zaintrygowany. Czyli opłaca się wydać 42 zł na tą gierkę – zwraca się w ilości zabawy?

  • Zdecydowanie! Kupiłem tą grę w lipcu i od tego czasu gram w nią przy praktycznie każdym spotkaniu z kumplami. Jeszcze minie mnóstwo czasu, zanim mi się znudzi

  • Anonymous

    Ależ w dwie osoby jak najbardziej działa! Można wykorzystać jako niebanalny sposób na pierwsze wieczory zapoznawcze