Midnight Legion: Operation Deep Sleep. Recenzja

midnight-legionNie skacz! – krzyknęła Izabela, ale Henryk już jej nie słuchał i dał susa przez okno. Wylądował prosto na stercie piachu, przeturlał się na ziemię i szybko zerwał z powrotem na nogi, rzucając się biegiem w kierunku ogrodzenia. Kątem oka dostrzegł, że ścigająca go Izabela przypadła do okna i wycelowała w niego broń. Zmienił gwałtownie kierunek biegu i w tej samej chwili usłyszał wystrzał. Pocisk o kilka centymetrów minął jego lewą nogę. Dotarło do niego, że nie strzelała, aby zabić. Chciała wziąć go żywcem.

Kilkanaście minut wcześniej siedzieli wspólnie w laboratorium. Studiowali ostatnie odczyty z powierzchni i wprowadzali dane do centralnego komputera. Zaatakowała go zupełnie niespodziewanie. W chwili, gdy zapytał ją o protokół Midnight Legion, który dzień wcześniej znalazł w jednym z rejestrów. Zdołał jej się wyrwać i zgubić na drugim poziomie pod szklarnią. Niestety nie na długo. Szybko ponownie wpadła na jego trop i wyposażona tym razem w broń deptała mu po piętach.

Dopadł do ogrodzenia i przeskoczył na drugą stronę. Wiedział, że ryzykuje, wiedział, że na zewnątrz też nie było bezpiecznie. Wolał jednak to, niż poddanie się Izabeli. Nie wiedział co knuła i dlaczego chciała go obezwładnić. Zamierzał się tego jednak dowiedzieć.

Gra paragrafowa

Midnight Legion: Operation Deep Sleep to pierwsza z zapowiedzianego przez Studio 9 Games cyklu książkowych, gier paragrafowych. Pojęcie gry paragrafowej rzadko pojawia się w naszym serwisie, więc pozwólcie proszę, że zacznę od krótkiego przybliżenia, czym jest tego rodzaju gra.

Gry paragrafowe, na podobieństwo gier fabularnych, bazują na wyobraźni gracza. Z reguły stanowią tytuły przeznaczone dla jednej osoby, choć nie ma żadnych przeciwwskazań, aby grać w nie w kilka osób, wspólnie przeżywając opisaną w grze przygodę. Możemy grać w nie także, podobnie jak ma to miejsce w przypadku RPG, powierzając jednej z osób rolę narratora (a’ la Mistrz Gry). Jego rola jest jednak inna niż w przypadku RPG bowiem to nie on sterować będzie „zewnętrznym światem”, otaczającym graczy. Czyni to sama gra i jej opis, a narrator, co najwyżej może w bardziej plastyczny sposób, informować nas o tym, jakie skutki wywołują podejmowane przez nas działania.

img_0865
Gra paragrafowa, w dużym uproszczeniu ujmując, polega na lekturze opisów i na podejmowaniu przedstawionych w tych opisach decyzji, z których każda kieruje nas do innego paragrafu (stąd właśnie termin) w grze. Niektóre z tych decyzji przybliżają nas do szczęśliwego przejścia gry, a inne wręcz przeciwnie – oddalają nas odeń lub wręcz powodują naszą porażkę.

Cel każdej gry paragrafowej może być inny. Czasami będzie to wydostanie się z labiryntu, innym razem uśmiercenie potwora albo rozwikłanie kryminalnej zagadki. Ograniczeniem jest wyłącznie wyobraźnia autora gry. 

W Polsce ten typ rozrywki pojawił się po raz pierwszy w latach osiemdziesiątych. Pierwszą grą paragrafową w naszym kraju był Kosmolot „Podróżnik”, autorstwa Steve’a Jacksona, który pojawił się w miesięczniku Fikcje w 1985 roku. Dwa lata później został zaś wydany pierwszy i po dziś dzień najbardziej znany polski tytuł paragrafowy – Dreszcz Jacka Ciesielskiego. Później pojawiały się kolejne i choć w latach dziewięćdziesiątych, ten rodzaj gier odszedł niemal w zapomnienie, to dzisiaj, liczba polskich gier paragrafowych idzie już w dziesiątki. Zdecydowana większość z nich nie doczekała się nigdy papierowego wydania i jest dostępna online. To zresztą jeden z powodów, dla których gry paragrafowe nadal cieszą się zainteresowaniem. Są łatwo dostępne, do gry nie potrzebujemy ani stołu, ani wielu rekwizytów i współgraczy. Możemy przerywać też rozgrywkę i wracać do niej za jakiś czas – to działa w zasadzie identycznie jak zapisywanie stanu gry na komputerze.

Midnight Legion: Operation Deep Sleep stanowi pierwszą z gier paragrafowych, które mają pojawić się nakładem wydawnictwa Studio 9 Games. Są już zapowiedziane zresztą kolejne pozycje z tej serii (2: The World Reborn, 3: The Portal of Life). Gra została częściowo sfinansowana dzięki kampanii na portalu crowdfundingowym Kickstarter, w wyniku której zbierane były pieniądze na dorzucenie do tytułu pudełka i specjalnych kości.

img_0869
Autorami gry są C. Aaron Kreader, znany nam między innymi z serii Villagers & Villains oraz Aaron Emmel. Gra przeznaczona jest dla jednego gracza, choć w instrukcji znajdziemy również wytyczne, mówiące o tym, w jaki sposób możemy usiąść do rozgrywki we dwoje. Czas jednej partii wyszczególniony na pudełku wynosi 30 minut, ale z moich rozgrywek wynika, że będzie to bliżej trzech kwadransów. Sporo zależy od podejmowanych przez nas decyzji i od ewentualnych „zwisów”, gdy będziemy zastanawiać się nad podejmowanymi przez nas decyzjami. Minimalny wiek gracza został określony na 13 lat, zaś niezbędnym wymogiem do tego, by zasiąść do rozgrywki, jest dobra znajomość angielskiego. W Midnight Legion: Operation Deep Sleep czeka nas bowiem sporo lektury i kluczowe dla udanej zabawy jest to, aby dobrze rozumieć to, co czytamy. Tak, aby podejmować świadome decyzje i nie przegapić cennych wskazówek.

Zanim przejdziemy do omówienia jak wygląda rozgrywka, przyjrzyjmy się najpierw zawartości pudełka. Sprawdźmy, czy czuć w nich kosmiczny klimat.

Midnight Legion: Operation Deep Sleep – komponenty

Midnight Legion: Operation Deep Sleep zostało wydane w pudełku średniego formatu o rozmiarach 15.9 x 23.8 x 4.4 cm. Na okładce znajdziemy dobrze wyeksponowaną nazwę gry, podstawowe informacje mówiące o czasie rozgrywki, liczbie graczy i ich minimalnym wieku oraz adnotację, że oto mamy do czynienia z książkowym tytułem, którego historia osadzona jest  dalekiej przyszłości.

Grafika na okładce jest utrzymana w podobnej konwencji do tych znanych z serii Villagers & Villains i przedstawia odzianego w żółty strój astronautę, walczącego z dziwnym, podobnym do wielkich pnączy potworem.

img_0849
Odwracając pudełko i zerkając na zamieszczone z tyłu informacje możemy zapoznać się z komponentami gry oraz nieco szerszym opisem jej settingu oraz celu rozgrywki. Dowiemy się niego również, że Operation Deep Sleep stanowi pierwszy z trzech tytułów serii.

Po dostaniu się do wnętrza pudełka powinniśmy wyłowić z niego następujące elementy:

  • podręcznik z grą,
  • księgę z zasadami i spisem wspomnień,
  • kolorową mapę,
  • dwie specjalne kostki sześciościenne.

Zdecydowanie najważniejszym elementem jest podręcznik z grą. Książka liczy w sumie 200 stron (!!!), z czego zdecydowaną większość zajmuje sama przygoda. Paragrafów, po których będziemy się poruszać jest łącznie aż 630, gra należy więc do paragrafówek wielkokalibrowych (np. przywołany wcześnie Dreszcz ma tych paragrafów 365).

Podręcznik do Midnight Legion: Operation Deep Sleep został wydany w kolorze na papierze dobrej jakości. Na pierwszych kilku stronach znajdziemy krótkie intro, wyjaśniające jak przygotować się do rozgrywki oraz arkusz profilu agenta, potrzebny do oznaczania aktualnego poziomu naszych cech, posiadanego przez nas wyposażenia i zdobytych wskazówek. Książka została zredagowana z wykorzystaniem przyjaznej dla oka czcionki – nie za dużej, nie za małej. Dzięki temu nie powinniśmy mieć żadnych problemów z lekturą.

img_0855
Na każdej ze stron przygody znajdziemy dodatkowo puste marginesy, gdzie możemy umieszczać nasze własne notatki. W trakcie moich partii nie korzystałem z tego dobrodziejstwa bo nie chciałem mazać po książce, ale dla niektórych to może okazać się bardzo pomocne rozwiązanie.

Druga z ksiąg zawiera opis zasad rządzących rozgrywką oraz spis wszystkich wspomnień. Zaczynając rozgrywkę w Midnight Legion: Operation Deep Sleep nie wiemy bowiem kim jesteśmy i jaką mamy misję. W miarę upływu czasu, odwiedzania kolejnych pomieszczeń i spotykania kolejnych postaci nasza pamięć będzie powoli wracać i wtedy, będziemy mogli zapoznawać się z kolejnymi wspomnieniami. Przed grą nie warto więc zaglądać do tego fragmentu książki bo najzwyczajniej w świecie możemy popsuć sobie zabawę.

Na końcu księgi znajdziemy również arkusze profilowe, które wskazane jest zeskanować i wydrukować. Tak, aby nie pisać po książce. Możemy skorzystać również z wersji, która została udostępniona w sieci – np na BGG – KLIK.

img_0861
Kolejnym elementem jest mapa. Początkowo nie mamy do niej dostępu bo żeby móc z niej korzystać, musimy ją najpierw znaleźć, ale kiedy to już się stanie, to ten przedmiot może okazać się bardzo pomocny. Mapa pokazuje układ korytarzy i pomieszczeń, w przemierzanym przez na początkowo kompleksie. Korzystając z niej musimy brać jednak poprawkę na to, że miejscami może okazać się niekompletna.

Komplet elementów zamykają dwie sześciościenne kości. Będą nam potrzebne zarówno przed rozpoczęciem naszej przygody, a więc na etapie tworzenia naszej postaci, jak i w jej trakcie – z reguły wtedy, gdy będziemy toczyć walki lub wykonywać testy naszych cech.

Tyle o elementach. Czas na przybliżenie samej rozgrywki.

Po nitce do kłębka

Opis settingu Midnight Legion: Operation Deep Sleep wymagałby zdradzania szczegółów rozgrywki. Nie będę więc tego czynił w trosce o to, aby niniejsza recenzja pozbawiona była spoilerów. Żeby oddać klimat, w jakim przyjdzie nam poruszać się w gąszczu paragrafów, pozwolę sobie na przytoczenie treści pierwszego z nich:

Budzisz się leżąc na plecach. Czujesz pod sobą twardość plastiku i unoszący się w powietrzy zapach metalu. Otwierasz oczy  i natychmiast je zamykasz, oślepiony nagła jasnością. W gardle czujesz swój oddech, płytki i nierówny, zupełnie jak gdybyś na nowo uczył się oddychać. Ponownie otwierasz oczy, tym razem już nieco wolniej i po chwili rozmazane wpierw obrazy wokół ciebie, zaczynają przybierać rozpoznawalne kształty. Zdajesz sobie sprawę z tego, że leżysz na lekarskim łóżku, podłączony do aparatury. Odwracasz na bok głowę i w jednej chwili cały świat, ponownie zaczyna wirować. Odruchowo łapiesz się kurczowo brzegów łóżka i czekasz, aż mijają zawroty.

Nie masz pojęcia, gdzie się znajdujesz.

Gorzej, nie masz pojęcia kim jesteś.

W tej chwili zdajesz sobie sprawę z tego, że wokół ciebie słychać jakieś głosy.

„Agent wybudza się” – stwierdza męski głos, gdzieś nieopodal twojego ucha.

„Dobrze” – odpowiada mu tym razem kobiecy głos, dochodzący gdzieś z drugiej części pomieszczenia – „Mamy przynajmniej jednego ocalałego. Sprawdźmy ile wie.”

Rozpoczynając rozgrywkę w Midnight Legion: Operation Deep Sleep nie wiemy więc kim jesteśmy, gdzie i dlaczego się znaleźliśmy oraz co jest celem naszej misji. Odpowiedzi na te pytania będziemy dopiero stopniowo poznawać, składając do kupy strzępy zdobywanych informacji. W trakcie partii, będziemy zdobywać punkty pamięci, które będziemy mogli następnie wydawać, aby uzyskać dostęp do informacji zapisanych w księdze ze spisem wspomnień. Każdorazowo, gdy tak się stanie, możemy przeczytać treść odzyskanego wspomnienia – każde z nich stanowi cenną informację, która rzuca nowe światło na rozwikływaną przez nas tajemnicę. To pomysłowe i bardzo ciekawe rozwiązanie. Okazuje się bowiem, że poza 630 paragrafami, do odkrycia mamy również 60 różnych wspomnień. Grając, będziemy się czasem łapać na tym, że będziemy dążyć do odtworzenia pełnego pakietu tych wspomnień – mimo, że do skutecznego przejścia całej gry, nie jest to wcale niezbędne. Każde odtworzone wspomnienie to jednak dodatkowa frajda i poczucie lepszego poznania naszej postaci i otaczającej nas rzeczywistości.

img_0312
Prowadzony przez nas agent posiada kilka różnych cech, z których każda będzie nam potrzebna w trakcie partii. Sprawność fizyczna będzie wykorzystywana w trakcie walk z napotykanymi wrogami. Spryt, gdy będziemy dążyli do niepostrzeżonego wymknięcia się napastnikom lub omijania pułapek. Szósty zmysł z kolei wtedy, gdy będziemy chcieli sprawdzić, potencjalny efekt naszych działań. Możemy sprawdzić wtedy (przeczytać) dwa z paragrafów, do których kieruje nas ten aktualnie studiowany i zdecydować na tej podstawie, który z nich chcemy ostatecznie wybrać. Korzystając z tego dobrodziejstwa możemy unikać więc wpadania w niektóre z czyhających na nas pułapek.

Na początku gry wartość każdej z tych trzech cech wynosi 5. Mamy jednak do naszej dyspozycji 5 dodatkowych punktów, które możemy dowolnie rozparcelować. To pierwsza z ważnych decyzji, jakie przyjdzie nam podjąć bo w zależności od tego, którą (lub które) z cech zdecydujemy się ulepszyć, inna będzie taktyka, jaką będziemy stosować w trakcie rozgrywki. Po kilku rozgrywkach dochodzę do wniosku, że nie opłaca się wzmacniać wszystkich trzech cech. Zdecydowanie lepiej „podpakować” i specjalizować się w jednej lub w dwóch.

Nasza postać w Midnight Legion: Operation Deep Sleep posiada również dwa dodatkowe parametry: Witalność oraz Energię. Ten pierwszy determinuje naszą aktualną kondycję i jeżeli spadnie do zera, to automatycznie przegrywamy grę. Ten drugi stanowi zaś specyficzny rodzaj „paliwa”, który może być wykorzystywany do tymczasowego zwiększania naszej skuteczności w walce. Zarówno witalność jak i energia mogą być odzyskiwane. Albo wtedy, gdy przewiduje to treść, czytanych przez nas paragrafów albo wtedy, gdy zdecydujemy się na konsumpcję przenoszonego posiłku.

img_0857
Poza żywnością będziemy zdobywać w trakcie rozgrywki również przedmioty. Zarówno różnego rodzaju gadżety (projektor, latarka), jak i bronie, które pomogą nam w trakcie toczonych walk. Możemy ich przenosić dowolną liczbę, ale w jednym momencie możemy korzystać tylko z jednej. Niektóre wzmacniają naszą sprawność fizyczną, inne zwiększają liczbę zadawanych przez nas obrażeń (standardowo jest to 1), a jeszcze inne mają jakąś specjalną zdolność. Paleta wyposażenia jest dosyć spora i nie powinniśmy mieć poczucia, że w kółko trafiamy na to samo.

W grze występuje kilka ciekawych, odschematyzowujących rozgrywkę patentów.

W części paragrafów pojawiają się więc tagi, które przypominają nam o tym, że jeżeli w trakcie dotychczasowej wędrówki weszliśmy w posiadanie przedmiotów lub wiedzy nawiązujących tematycznie do tegoż tagu, to możemy z tej wiedzy akurat skorzystać. Wiązać się to będzie z przekierowaniem nas od razu do najkorzystniejszego paragrafu i tym samym zapobiegnie wpakowania się w kłopoty.

W paragrafach pojawiają się łamigłówki i zagadki, które musimy rozwiązywać, aby wejść w posiadanie kolejnych strzępów informacji. Ich poziom nie jest jakiś kosmiczny, ale trzeba się przy nich nieco nagimnastykować lub skorzystać z podpowiedzi. Autorzy gry zadbali bowiem o pozostawienie kół ratunkowych, aby nie doprowadzić do zawieszenia się gracza na którymś z paragrafów.

img_0856
Poruszanie się po paragrafach nie powinno nastręczać żadnych trudności. Na końcu każdego z nich w klarowny sposób przedstawione są dostępne opcje i wystarczy wybrać po prostu jedną z nich, odnaleźć wskazany numer paragrafu i ponownie zacząć lekturę.

Śnij i rządź

Midnight Legion: Operation Deep Sleep to hybryda gry fabularnej i paragrafowej. Rozbudowana i niezwykle klimatyczna. Od pierwszych paragrafów zostajemy rzuceni w wir wartkiej akcji, zdobywając kolejne okruchy informacji i składając je powoli w sensowną całość. Pierwszych kilka partii to prawdziwa uczta dla umysłu, oczywiście pod warunkiem, że zechcemy wczuć się w ich klimat. Będziemy poznawać świat gry, zbierać pierwsze doświadczenia i stawiać czoła pierwszym wyzwaniom. Każdy kolejny paragraf będzie dla nas zupełnie nowym odkryciem i lektura będzie stanowiła wielką przyjemność. Taką samą, jak wtedy, gdy sięgamy po dobrą książkę.

To uczucie z czasem mija. Po raz wtóry siadając bowiem do lektury tych samych początkowych paragrafów, mamy wrażenie déjà vu. Po jakimś czasie warto więc odstawić ten tytuł na półkę. Tak, aby gdy wyciągniemy go ponownie, siadać doń z otwartą głową i nie pamiętając dokładnie treści kolejnych paragrafów.

img_0313
Podoba mi się w Midnight Legion: Operation Deep Sleep to, że gra została napisana bardzo przystępnym językiem. Paragrafy są czytelne i aby dobrze bawić się w przy tym tytule, śledząc przebieg przygody, nie musimy perfekcyjnie znać angielskiego. Nie ma poukrywanych w tekście wskazówek, serwowanych w postaci gier słownych lub idiomatycznych wyrażeń. Dla odmiany, są z kolei mini zagadki matematyczne, z którymi możemy się albo zmierzyć albo skorzystać z zamieszczonych w książce podpowiedzi.

Pozytywnie oceniam jakość elementów i ich spójność. Zamieszczone w podręczniku ilustracje są niezwykle klimatyczne i co istotne, czasami zawierają w sobie cenne wskazówki.

W grze występuje sporo ciekawych mechanizmów. To nie jest zwyczajna, liniowa paragrafówka, w której co rusz wpadamy na kolejnego goblina, tyle że z inną siłą i wytrzymałością od poprzedniego. Walka rzadko stanowi jedyne z dostępnych rozwiązań i bardzo często będziemy mogli wybierać, czy chcemy skorzystać z siłowego rozwiązania, czy może z naszego sprytu. Taki dualizm sprawia zresztą, że nie każda rozgrywka będzie wyglądała podobnie. Mimo wędrowania podobnymi trasami może okazywać się, że stosując różne podejście uzyskujemy różne, nie zawsze przeciwstawne efekty. Czasami obie drogi pozwalają nam iść do przodu, tyle że jedna czyni to dając nam więcej korzyści lub pozwalając na zdobycie większej liczby informacji.

Podoba mi się również sam pomysł ze wspomnieniami. Momentami to przypomina układanie puzzle’a, tyle że bez wszystkich elementów. Odkrywanie kolejnych, drzemiących w naszej świadomości faktów, to jeden z najciekawszych momentów w całej rozgrywce.

img_0868
Co wskazałbym jako słabe strony tego tytułu?

Po pierwsze rożnie będzie z regrywalnością Midnight Legion: Operation Deep Sleep. Jeżeli mamy dobrą pamięć, to nawet odkładając ten tytuł na półkę na dłuższy czas, gdy zasiądziemy do niego po raz kolejny, to możemy nie bawić się przy nim już tak dobrze jak początkowo. Odkrywanie po raz piętnasty tego samego wspomnienia nie będzie tak samo ekscytujące – co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Po drugie gra nie jest niestety pozbawiona błędów. W kilku miejscach (patrz errata na stronie autora: KLIK) zostały podane niewłaściwe odnośniki do kolejnych paragrafów. Co jak co, ale tego rodzaju błędy w grze paragrafowej nie powinny się pojawiać.

Mimo tego, Midnight Legion: Operation Deep Sleep to wyjątkowo udana, świetnie napisana przygoda. Rozbudowana i logicznie poukładana z wieloma ciekawymi mechanizmami. Jeżeli szukacie interesującego tytułu, przy którym moglibyście spędzić kilka długich, zimowych wieczorów, to ten będzie świetnym wyborem.

Plusy
  • Jakość wydania i klimatyczna oprawa graficzna
  • Gra została napisana bardzo przystępnym językiem
  • Kilka ciekawych mechanizmów (tagowanie, zagadki)
  • Motyw wspomnień – pomysł stopniowego odzyskiwania naszej pamięci jest fenomenalny
Minusy
  • Im więcej partii mamy już za sobą, tym bardziej spada regrywalność
  • W podręczniku jest kilka błędów – warto zapoznać się z erratą

Ocena: 4.5 Stars (4.5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Studio 9 Games za przekazanie gry do recenzji.

Michel Sorbet

 

planszostrefa2Wiele innych interesujących gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaMidnight Legion: Operation Deep Sleep
AutorC. Aaron Kreader
GrafikC. Aaron Kreader
WydawcaStudio 9 Incorporated
Rok wydania2016
Liczba graczy1 - 2
Czas gry60
Sugerowany wiek min.12 i więcej
Zależność językowaExtensive use of text - massive conversion needed to be playable
(1 głosy/ów)
KategoriaAdventure, Book, Dice, Science Fiction
MechanikaDice Rolling, Press Your Luck, Role Playing, Storytelling

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Michel Sorbet
Twitter

Michel Sorbet

Ma dwie Ojczyzny (Polska i Francja), ale jedno serce. Przygodę z planszówkami zaczął jeszcze w czasach gier wydawanych przez Sferę, Encore i Dragona. Potem w jego życie wtargnął M:TG, Rage CCG i kilka innych karcianek. Po kilku latach wrócił do gier planszowych - głównie do strategii sygnowanych przez GMT. Uwielbia wielostronicowe instrukcje, wyjątki od wyjątków i gry, nad którymi można siedzieć tygodniami. Dwoje wspaniałych Dzieciaków w domu sprawia jednak, że często grywa i w lżejsze tytuły.

Motto: "Świat jest w moich rękach".
Michel Sorbet
Twitter

Latest posts by Michel Sorbet (see all)