Namiestnik. Recenzja

namiestnik - okladkaPierwszy raz o Namiestniku zrobiło się głośno pod koniec 2014 r., gdy jego anglojęzyczna wersja (Viceroy) błyskawicznie ufundowała się na Kickstarterze. Gra przyciągała pięknymi grafikami i ciekawie zapowiadającą się rozgrywką. Po tym sukcesie tytuł ten szybko pojawił się w innych krajach w lokalnych wersjach językowych. Namiestnik trafił również na polskie stoły dzięki udanej kampanii na wspieram.to przeprowadzonej przez wydawnictwo Games Factory Publishing.

Uniwersum, w którym ulokowana jest fabuła Namiestnika, nie jest w Polsce powszechnie znane. To świat dark fantasy z kolekcjonerskiej gry karcianej Berserk, opowiadającej o bitwach w krainie Laar, którą zamieszkują elfy, orki, krasnoludy i inne istoty. Berserk jest bardzo popularną grą u naszych wschodnich sąsiadów: w Rosji, na Ukrainie i w Białorusi. Nie dziwi fakt, iż rosyjski projektant Yuri Zhuravlev sięgnął po znane mu uniwersum, aby zaoferować graczom wcielenie się w rolę Namiestnika, walczącego o kontrolę nad światem Laar.

namiestnik (4)

Wykonanie

Do rąk dostajemy kwadratowe średniej wielkości pudło, w którym wszystkie elementy doskonale się mieszczą, a jest ich całkiem sporo. Prawie 100 niepowtarzających się kart, ponad 200 różnorakich żetonów, zasłonki gracza, instrukcja oraz kilka przydatnych woreczków strunowych. W zasadzie w każdej czytanej i oglądanej recenzji Namiestnika podkreśla się, iż grafiki na kartach są rewelacyjne. I wiecie co? Nie ma w tym krzty przesady. Każda karta postaci, a jest ich 64, przedstawia inną profesję, od włóczęgi przez czarownicę czy rzezimieszka po kanclerza i admirała. Każda karta przyciąga uwagę świetną kreską podkreślającą zindywidualizowanie wszystkich osobistości z krainy Laar. Choć grafiki są bardzo kolorowe to zawarte na nich informacje związane z mechaniką gry są czytelne i nigdy nie miałam trudności z ich odczytaniem. Karty praw są graficznie skromniejsze, ale dzięki temu występujący na nich kilkuzdaniowy tekst jest przejrzysty. Kilka rodzajów żetonów (magii, nauki, ataku, obrony, władzy, premii za kolor, premii za magię oraz kamienie szlachetne) są także graficznie bardzo czytelne.

namiestnik (1)

Jednakże do tej beczki miodu muszę włożyć łyżkę dziegciu. Karty są dość cienkie i wiotkie, do tego mają niestandardowy kwadratowy kształt (70×70 mm). Żetony, choć grube, mogą ulec szybkiemu przetarciu, głównie tyczy się to żetonów przedstawiających kamienie szlachetne, które to trzyma się w zaciśniętej pięści. Dodatkowo według instrukcji (do której to wrócę w podsumowaniu) żetony kamieni miały mieć różne rodzaje kręgów, aby ułatwić ich rozróżnianie daltonistom. Widać to jedynie na grafice pokazowej, bo w polskim wydaniu wszystkie kolory żetonów mają taką samą ramkę. Pod koniec pierwszej partii możecie odczuć także brak notesu ułatwiającego zliczanie punktów (nie udało się go ufundować na wspieram.to), można go jednak samemu wydrukować (klik).

namiestnik (5)

Budowa piramidy władzy

Kraina Laar potrzebuje silnego i praworządnego przywódcy. Jako tytułowy Namiestnik będziecie walczyć między sobą o kontrolę nad całym imperium rekrutując sojuszników z różnych warstw społecznych, wprowadzając przepisy prawne, rozwijając potęgę militarną i wiedzę magiczną.

A jak to wygląda w praktyce? Każdy startuje z sześcioma kamieniami szlachetnymi, trzema kartami prawa oraz dwoma kartami postaci. Jeśli gramy w mniej niż czterech graczy odrzuca się konkretną ilość kamieni, zaś ilość kart zawsze jest taka sama. Dobra rada: przygotujcie od razu większą przestrzeń do gry. Talię kart z postaciami dzielimy na dwa stosy: większy, składający się z 48 kart przeznaczonych do licytacji oraz mniejszy z pozostałych kart służący do dociągu. Karty praw najlepiej położyć obok mniejszego stosu, gdyż także w czasie rozgrywki będziemy z niego dociągać. Na środku rozkładamy jeszcze cztery karty aukcji z kolorami kamieni szlachetnych występującymi w grze: zielonym, czerwonym, niebieskim i żółtym. To wokół tych czterech kart rozgrywać się będzie pierwsza faza gry, czyli…

AUKCJA

W Namiestniku wykorzystana została licytacja z zamkniętą pięścią. Pod każdą z kart aukcji wykładana jest karta postaci z większego stosu. To o tych bohaterów będą walczyć gracze, by móc dołączyć ich do swojej piramidy najznamienitszych osobistości. Po chwili namysłu wybieramy zza swojej zasłonki żetony kamienia szlachetnego w tym kolorze, do jakiego przyporządkowana jest upatrzona przez nas karta. Wszyscy na raz wystawiamy przed siebie ręce i pokazujemy, co ukryliśmy w naszej dłoni. Jeśli każdy wybrał inny kolor bierze określoną nim postać, jeśli natomiast jest więcej chętnych niż kart w danym kolorze kamienia, potrzebna jest między tymi graczami dogrywka, czyli kolejna tura licytacji (takie dogrywki mogą być maksymalnie dwie). Za każdym razem musimy jednak odrzucić do puli ogólnej kamienie, którymi licytujemy, więc zaciekła sprzeczka o konkretną kartę bywa nieraz nieopłacalna. 

W celu podreperowania budżetu trzeba czasem spasować, czyli podczas licytacji wystawić pustą dłoń, aby w zamian wybrać sobie trzy dowolne żetony kamieni. Brak odpowiednich kolorów kamieni potrafi zaboleć, zwłaszcza w drugiej fazie gry, czyli…

namiestnik (3)

i będzie potrzebna dogrywka

ROZWÓJ (Budowa)

Z kartami, które mamy na ręku, możemy zrobić dwie rzeczy: wykorzystać do budowy piramidy, albo odrzucić otrzymując rekompensatę w postaci dwóch żetonów kamieni. Oczywiście najczęściej będziemy je budować, gdyż tylko w ten sposób zdobywamy kolejne bonusy oraz punkty. W każdej z 12-stu rund gry odbędą się trzy tury, w których zagrywamy karty. Cały mechanizm ich budowania oparto na poziomach piramidy, gdzie im wyższe piętro, tym większa opłata i inny bonus. W ramach tego bonusu możemy dobrać na rękę kartę (z mniejszego stosu lub ze stosu kart praw), dobrać podaną ilość żetonów kamieni w wybranych kolorach, otrzymać żeton tzw. nieskończonego kamienia szlachetnego lub dostać któryś z pozostałych żetonów, a każdy z nich ma swoją moc. Przykładowo, żeton z kołem zębatym pozwala na dobieranie dodatkowego żetonu kamienia przy pasowaniu podczas licytacji, żeton z mieczem daje pierwszeństwo doboru przy licytacji, ale też służy do odbierania punktów innym graczom na koniec gry, zaś żeton tarczy chroni przed tą stratą. Wiele punktów przynoszą także żetony premii za magię, ale jedynie wtedy, gdy posiadamy też żetony ze zwojem.

namiestnik (2)

Budując karty w naszej piramidzie zawsze decydujemy, na którym poziomie je ulokujemy (poziomów może być maksymalnie pięć). Od tej decyzji zależy nie tylko, ile zapłacimy za budowę i jaki bonus otrzymamy, ale czy uda się utworzyć jednolite koła. Każda karta, zarówno postaci jak i prawa, w obu górnych rogach ma ćwiartki koła w jednym z czterech kolorów, zaś w dolnej części  – połówkę. Tym sposobem przyłączając do siebie kolejne karty tworzymy kolorowe koła; te w jednolitym kolorze dają nam jednorazowo żeton kamienia szlachetnego, zaś na koniec gry punkty władzy.

Karty praw to połączenie jawnych celów z jednorazowymi bonusami i silniczkiem do zdobywania punktów. Budujemy je bez kosztów na wybranym poziomie piramidy, oprócz piątego. Dzięki nim możemy otrzymać na koniec gry dodatkowe punkty np. za ilość kart w naszej piramidzie, za każde jednokolorowe koła i nieskończony kamień czy za podłożone pod kartą prawa inne karty. Niektóre prawa przynoszą jednorazowy bonus w czasie rozgrywki dając zawsze do wyboru jedną z trzech wypisanych opcji, najczęściej jest to możliwość dobrania kart, żetonów kamieni lub któregoś z pozostałych żetonów.

Punktowanie na koniec gry jest typowe dla gier euro, czyli punkty zdobywamy w kilku kategoriach: za jednokolorowe koła, nieskończone kamienie szlachetne, karty praw, zestaw żetonów (obrona + magia + nauka), z premii za kolor kamienia, z premii za żetony magii oraz żetony punktów władzy.

namiestnik (6)

Wrażenia i podsumowanie

Namiestnik to solidna gra euro, którą z czystym sumieniem można polecić zarówno początkującym graczom, jak i tym bardziej zaawansowanym. Zasady są na tyle łatwe, że ich wytłumaczenie zajmuje nie więcej niż 10 minut. Po kilku rundach nasze ruchy stają się już w pełni świadome i czujemy rozpędzający się silniczek. Licytujemy, budujemy, licytujemy, budujemy i tak przez 12 rund. Jednak niech was nie zmyli ta kolorowa otoczka i proste reguły, bo gra wymaga pomyślunku, optymalizacji i blefu.   

Obie fazy gry są ciekawie zaprojektowane. Licytacja, nie należy do moich ulubionych planszówkowych mechanik, ale w Namiestniku bardzo mi przypadła do gustu. Nie mamy tutaj do czynienia z werbalnym przelicytowywaniem się kamieniami szlachetnymi, nie liczy się, kto da więcej, ale kto wybierze jaki kolor. Wykładane karty są losowo przyporządkowywane do czterech kolorów kamieni i to one służą do deklarowania zainteresowania konkretną kartą. Jeśli interesuje nas np. karta, która leży przy czerwonym kolorze musimy wziąć w dłoń żeton kamienia o tym właśnie kolorze i liczyć na to, że nikt inny nie upatrzył sobie też tej karty. Dzięki temu zabiegowi licytacja przeradza się w dedukcyjną, psychologiczną potyczkę. Budowana piramida z kart jest jawna, więc każdy widzi, co mają na stole przeciwnicy i jakich kart potrzebują, aby np. domknąć jednokolorowe koło. W przypadku, gdy więcej osób wybrało ten sam kolor kamienia dochodzi do dogrywki. W instrukcji jest wprost napisane, iż wszelkie próby negocjacji i dogadywania się są jak najbardziej wskazane. Od nas zależy, czy będziemy uparcie dążyć do zdobycia upatrzonej karty tracąc przy tym kolejne kamienie, czy dojdziemy z przeciwnikiem do consensusu.

Żetony kamieni to cenna rzecz, gdyż nie tylko służą do licytacji, ale też do budowania kart. Musimy rozsądnie nimi zarządzać, aby mieć zawsze dostęp do kamieni w każdym z kolorów. Bywały partie, w których jak na złość w fazie licytacji brakowało mi konkretnego koloru kamienia potrzebnego do wylicytowania upatrzonej karty. Jest jednak aż kilka sposobów, by rzeczone kamienie pozyskać: poprzez spasowanie, odrzucenie karty bądź jako bonus z wybudowania karty. Każdy z nich jest dobry, choć odrzucanie kart wydaje się najbardziej bolesne, gdyż są one niemniej cenne od żetonów kamieni szlachetnych. Z kart postaci i praw budujemy wszak nasze królestwo, które najczęściej przybiera formę piramidy. Sama budowa to w rzeczywistości logiczna łamigłówka. Kartę możemy położyć na jednym z pięciu poziomów i w zależności od niego aktywujemy inny bonus. To powoduje, iż ciągle musimy kalkulować, co w danym momencie bardziej się nam opłaca, podejmować decyzję, czy bardziej nam zależy na utworzeniu jednolitego koloru kamienia z segmentów na kartach, czy odpaleniu bonusu.

W Namiestniku mamy ciągłą optymalizację ruchów, kombinowanie i kombosowanie. Nie ma jednej złotej reguły na odniesienie sukcesu, dróg do zwycięstwa jest kilka. Mocne wydaje się zbieranie zwojów z magią oraz zestawów trzech żetonów, musimy więc patrzeć na to co zbierają przeciwnicy i nie pozwolić im na zbyt dużo. Dążenie do tworzenia jednolitych kół wydaje się obowiązkowym zabiegiem, który można jeszcze podrasować kompletując żetony premii za koła. Obowiązkowe wydaje się także zainwestowanie w tzw. nieskończone kamienie. Ich działanie powinno przywołać wspomnienie gry Splendor, w której także nabyty kolor kamienia służy nam do kolejnych zakupów. Każdy ze sposobów na punktowanie zdaje się być silny, a przecież nie ma na tyle czasu, aby rozwinąć się we wszystkim.

Dzięki losowemu doborowi kart Namiestnik cechuje się wysoką regrywalnością. W czasie gry czujemy rozbudowywanie własnego silniczka. Układamy karty coraz wyżej i wyżej, zdobywając coraz więcej bonusów. W rzeczywistości Namiestnik ma cechy ‘pasjansowatości’, gdzie każdy próbuje wykrzesać jak najwięcej z posiadanych kart. Interakcja między graczami występuje przede wszystkim podczas licytacji oraz w niewielkim stopniu na końcu gry, jeśli ktoś posiada żetony z mieczem. Z interakcją łączy się także kwestia skalowania się gry i tu trzeba otwarcie powiedzieć, że najciekawiej jest przy czterech graczach. Licytacja jest wówczas najbardziej zacięta, częściej się zdarza, że dwie lub więcej osób wybrało ten sam kolor kamienia szlachetnego i potrzebna jest dogrywka. Przy dwóch graczach liczba kart wykładanych do licytacji nie jest redukowana, przez co najczęściej między graczami nie dochodzi do żadnego sporu o kartę, a poziom interakcji spada niemal do zera. 

Klimatu w Namiestniku trudno się doszukiwać, niemniej jednak przyjemność z rozgrywki rekompensuje jego brak. Graficznie gra stoi na wysokim poziomie, ikonografia jest czytelna, a umieszczenie na wewnętrznej stronie zasłonek opisu wszystkich żetonów bardzo pomocne. Instrukcję czyta się dobrze, jednakże opis przebiegu gry mógłby być czytelniej zredagowany. Gdy chcemy na szybko sprawdzić jakiś niuans zasad musimy przebijać się przez ścianę tekstu. Dodatkowo w instrukcji pojawiło się kilka niedomówień, które zostały naprostowane w FAQ. Przykładowo przy opisie doboru z rezerwy żetonów kamieni szlachetnych fragment ‘w kolorze, który wybierze’ sugeruje, jakoby gracz mógł wybrać tylko jeden konkretny kolor. Tak też rozgrywałam swoją pierwszą partię, zanim nie przeczytałam w sprostowaniu, że można dobierać żetony w wybranych kolorach.

Te drobne minusy nie wpływają na ogólną opinię, iż Namiestnik to bardzo przyjemna euro z piramidą władzy, w której rzezimieszek może mieć wyższą pozycję od władcy, a na samym szczycie znaleźć się może czarownica

namiestnik (10)

namiestnik (12)

Plusy
  • Rewelacyjna szata graficzna
  • Duża regrywalność
  • Wiele dróg do zwycięstwa
  • Płynna rozgrywka
  • Bardzo ciekawa mechanika budowy piramidy
Plusy / minusy
  • Doza losowości głównie przy dociągu kart praw
  • Brak odzwierciedlenia tematyki gry w jej mechanice
  • Przy mniejszej ilości graczy zmniejsza się poziom interakcji, licytacja jest mało zacięta
  • Pasjansowatość
Minusy
  • Według instrukcji kolorowe żetony kamieni miały być dostosowane dla daltonistów, ale nie zostały
  • Instrukcja mogłaby być bardziej przejrzysta/lepiej zredagowana
  • Brak notesu do zliczania punktów
  • Żetony (zwłaszcza kamieni) podatne są na szybkie ścieranie się

Ocena: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Games Factory Publishing za przekazanie gry do recenzji.

Agata Freindorf

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaViceroy
AutorYuri Zhuravljov
GrafikDmitry Burmak, Sergey Dulin, Pavel Guzenko, Anna Ignatieva, Ilya Komarov, Kate Maximovich, Dmitry Prosvirnin, Uildrim
WydawcaHobby World, Funforge, Games Factory Publishing, Giochix.it, Heidelberger Spieleverlag, Mayday Games, MINDOK, Zacatrus, 德斯克 (Dexker Games)
Rok wydania2014
Liczba graczy1 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4
(61 głosy/głosów)
Czas gry60
Sugerowany wiek min.12 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(9 głosy/ów)
Zależność językowaModerate in-game text - needs crib sheet or paste ups
(14 głosy/ów)
KategoriaBluffing, Card Game, City Building, Civilization, Fantasy, Negotiation
MechanikaCard Drafting, Hand Management, Memory, Set Collection, Tile Placement
RozszerzeniaViceroy Promo Cards, Viceroy: Balance of power Promo Card
RodzinaBerserk, Crowdfunding: Giochistarter, Crowdfunding: Kickstarter, Crowdfunding: Wspieram

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Agata Freindorf

Agata Freindorf

Nowoczesne planszówki pokochałam od pierwszego zagrania w Cytadelę. Od tamtej pory na półce zaczęły szybko pojawiać się kolejne tytuły, których obecnie jest ponad 150. Chętnie poznaję różne gry, choć najbardziej ciągnie mnie do dobrych euro i sprytnych fillerów.
Agata Freindorf

Latest posts by Agata Freindorf (see all)