Mandragora, czyli magiczna potyczka. Recenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa FoxGames. Wydawnictwo FoxGames nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Mandragora jest rośliną leczniczą. Była uznawana za atrybut bóstw zsyłających śmierć, a w średniowieczu za środek o właściwościach magicznych. Korzeń rośliny ma kształt człowieka – wierzono, że przy wyrywaniu z ziemi wydaje zabójczy krzyk. Prawdopodobnie była również składnikiem maści czarownic. Nie ma się więc co dziwić, że jest chętnie wykorzystywana jako motyw magiczny, również w grach planszowych. Mandragora od FoxGames to gra, w której ów tajemniczy składnik jest specyficzny i ma dwojakie zastosowanie.

Informacje o grze

Gdzie czarodziejów wielu, tam jest się o co bić

Mandragora to rodzinna gra karciana, dla dwóch do czterech graczy, a właściwie czarodziejów. Magowie toczą ze sobą pojedynek o to, kto okaże się lepszy w warzeniu eliksirów.

Mamy rynek ze sklepami dziennymi i nocnymi – w każdym znajdują się tajemne składniki lub księgi z zaklęciami, pozwalającymi wytworzyć eliksir. Niekiedy jednak można natrafić na przeklęte zwoje – te lepiej omijać, bo przynoszą pecha.

Zatrudniony do robienia zakupów pomocnik krąży między sklepami, dostarczając nam wybrane elementy. Niektóre są nam znane, bo kupione w dzień, inne, ze sklepów nocnych, pobieramy zakryte. Zakupy w ciemno bywają jednak opłacalne – nasi przeciwnicy nie wiedzą, jakie składniki trafiły do naszych kociołków. Gorzej, jeśli były to przeklęte zwoje, bo te musimy ujawnić i wystawić na widok publiczny. Niestety, te elementy pomniejszają nasz prestiż: gdy w danym momencie mamy ich najwięcej lub tyle samo co inni, zostajemy ukarani żetonem z ujemnymi punktami.

Mandragora - elementy gry

 

Ale po co mi mandragora?

Zbieramy składniki i magiczne księgi.  Jeśli mamy zestaw: księga i odpowiednia liczba składników w kolorze księgi, możemy utworzyć eliksir. Odkładamy na bok materiały i pobieramy eliksir o numerze odpowiadającym liczbie wyłożonych składników. Im więcej składników, tym więcej warty eliksir. Oprócz punktów na koniec gry, eliksiry dają dodatkowe umiejętności. Niektóre działają od razu, na przykład dając możliwość wykonania dodatkowego ruchu, inne działają stale, pozwalając pomocnikowi iść o jeden sklep dalej. Jest też parę eliksirów, które dają profity na koniec gry. Te wymagają dużej liczby składników do wytworzenia, ale potem pozwalają pozbyć się nadmiarowych składników. To jest o tyle ważne, że każdy kolor składnika na koniec gry obniża nasz prestiż i daje ujemne punkty.

A co z mandragorą? To czarodziejska roślina, nie mająca koloru. Na białej karcie widać, że jest zarówno składnikiem, jak i księgą. Można więc użyć jej albo jako dowolnego składnika eliksiru, albo jako księgi, dopasowując do niej składniki jednego, dowolnego koloru. Jednak jeśli mandragora pozostanie w naszym kociołku na końcu gry, traktowana jest jako biały kolor, a wtedy przynosi minusowe punkty.

Mandragora - składniki

 

No i kto jest najlepszym czarodziejem?

Mandragora nie ma określonej liczby rund, wszystko zależy od pobierania składników. Sklepy, które nasz asystent pominął, wystawiają kolejne elementy, by nas przyciągnąć. Powoduje to, że stosik kart do wykładania przy sklepach szybko maleje. A to przybliża koniec gry. Gdy nie można już nic dołożyć do sklepów, mamy trzy rundy na uwarzenie ostatnich eliksirów i umiejętne wydanie składników z ręki. Potem następuje podliczenie punktów z ksiąg i eliksirów, które dają punkty dodatnie. Ujemne dostajemy  za każdy kolor składnika, jaki nam pozostał. A jeśli mieliśmy najwięcej przeklętych zwojów, to dodatkowo pomniejszamy nasz wynik o dwa punkty. Czarodziej z największą liczbą punktów triumfuje.

Mandragora - eliksiry

 

Fajnie jest być czarodziejem

Mandragora to lekka gra rodzinna, niedługa i o prostych zasadach, nie wymagająca wielkiego myślenia. Ma ładne kolorowe karty składników i ksiąg, z czytelną ikonografią. Dostarcza też dreszczyku emocji związanego z pobieraniem kart w ciemno. Dobrze się skaluje, ponieważ przy mniejszej liczbie graczy odkładamy do pudełka część kart.

Przy pierwszych grach wydawało się, że osoba, która zakupi najdroższy eliksir, zawsze wygrywa. Karta ta pozwala na koniec gry pozbyć się wszystkich składników, które jeszcze zostały nam na ręce. Nie dostaniemy więc ujemnych punktów za nadmiarowe elementy. Z drugiej strony – trzeba uzbierać aż pięć składników w tym samym kolorze (lub pięć różnych przy czarnej księdze) i mieć jeszcze pasującą do nich księgę, by móc zakupić ten eliksir. Bywa, że trudno tego dokonać. Zwłaszcza, gdy zaczynamy zbierać te rzadsze składniki i pobieramy tylko ujawnione karty.

Każdy na początku gry ma na ręku kartę mandragory. Jest ich też kilka w talii. Zauważyłam, że częściej bywały wykorzystywane jako księgi, niż brakujące składniki. Choć niestety nie dają wówczas dodatkowych punktów na koniec gry.

Bywało, że ktoś zostawał z ręką pełną ksiąg, bo nie mógł uzbierać pasujących składników. Mandragora również, jak na złość, nie przychodziła. Albo uzbierane były pary księga-składnik, by móc zakupić te najtańsze eliksiry, ale gra kończyła się i nie zdążyło się dokonać odpowiednich zakupów.

Jedno jest pewne – nie ma co się bać przeklętych zwojów, choć oczywiście trzeba uważać, by nie mieć ich końcowo najwięcej. Ale jeśli w danym sklepie jest sporo składników, wśród nich przeklęte zwoje, zazwyczaj i tak opłaca się pobrać te karty – oczywiście, jeśli ich potrzebujemy.

Mandragora - asystent

 

Komu eliksir, komu?

Sposób pobierania elementów poprzez chodzenie wokół toru był wykorzystywany już w wielu grach, na przykład w Nova Luna. Sama rozgrywka nie wnosi więc niczego odkrywczego, choć gra się przyjemnie.

Mandragora ma proste i łatwe do wytłumaczenia reguły, a wszelkie wątpliwości rozwiewają się przy zakupie pierwszego eliksiru. Problemem może być natomiast instrukcja, zwłaszcza dla osób o słabszym wzroku. Niektóre jej fragmenty, na przykład Przygotowanie gry, są wydrukowane mniejszą czcionką niż pozostałe części. Niezbyt czytelne są też czerwone, pogrubione, napisane wielkimi literami elementy, wydrukowane na granatowym tle.

Sklepy dzienne i nocne to kafelki, które przylegają do siebie. Na środku utworzonego z nich okręgu nie ma zbyt wiele miejsca. Leży tam talia kart i przy dociąganiu kart do sklepów łatwo  trącać i przesuwać elementy tworzące rynek. Ale dzięki temu, że sklepów jest sporo i przy każdej grze układa się je w losowy sposób, każda gra jest inna.

Ogólnie Mandragora nieźle wygląda i całkiem dobrze działa. Amatorom prostych gier rodzinnych powinna przypaść do gustu.

 

Plusy
  • ładne, kolorowe karty
  • proste reguły
  • szybka rozgrywka
  • dobrze się skaluje
  • doskonała do grania z dziećmi i początkującymi graczami
Plusy / minusy
  • element push your luck – zakryte karty w sklepach nocnych
Minusy
  • rozmiar czcionki w instrukcji

Ocena:

Mandragora to gra, która sprawdzi się w rodzinnym gronie lub przy wprowadzaniu nowych graczy w świat planszówek. Ładna, szybka, z prostymi regułami. Może stanowić przyjemną rozrywkę lub być przerywnikiem między cięższymi tytułami.

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przekazanie gry do recenzji.

 

Aleksandra Danowska

[bgg id=328535]
Aleksandra Danowska