Redakcyjne podsumowanie roku 2022

Nowy roku już niebawem, a my postanowiliśmy zrobić redakcyjne, planszowe podsumowanie roku 2022. Jak w poprzednich latach zadałam redakcyjnym kolegom i koleżankom trzy pytania:

1. Jaka twoim zdaniem była najlepsza gra/odkrycie roku 2022 r.?
2. Jaka gra zaskoczyła cię najbardziej (pozytywnie lub negatywnie)?
3. Jaka gra najczęściej lądowała na stole w 2022 r.?

Oto co odpowiedzieli nasi redaktorzy:

Najlepsza gra roku 2022:

W tym punkcie zamieściliśmy nie tylko nowości ale również gry, które nasi redaktorzy odkryli w tym roku, mimo, że od dawna są dostępne.


Arek:

Pewnie nie będę oryginalny, ale najlepszą grą mijającego roku była dla mnie Kaskadia, zwycięski tytuł Planszowej Gry Roku w kategorii gier dla całej rodziny. Początkowo nie byłem przekonany, gdyż nieszczególnie przepadam za abstraktami. Kaskadia urzekła mnie jednak prostotą zasad, a jednocześnie swobodą i głębią zmagania się z dwupłaszczyznową, kafelkową układanką, gdzie staramy się odpowiednio grupować zwierzęta, jak również w przemyślany sposób dokładać obszary, w których one występują. Wisienką na torcie jest fakt, że gra wyśmienicie sprawdza się także w roli jednoosobowego pasjansa.

Marcin
:
Guild of Merchant Explorers. Słyszałem opinie że brzydka okładka, że nieciekawe plansze, że tytuł też nie pomaga – ale dla mnie to najlepsza gra tego roku. Flip & write bez elementu write – płynny, szybki, dający w każdej rozgrywce wrażenie że robimy epickie rzeczy. Gdyby jeszcze plansze były odrobinę większe – gra ideał.

Ewa
:
Ta gra wzbudziła wiele sprzecznych emocji, również w naszej redakcji. Ani przez moment nie wahałam się jednak nad wskazaniem jej jako mojego największego odkrycia 2022 r. Imperium zachwyciło mnie nietypowym podejściem do budowania talii oraz asymetrią, które sprawiają, że każda rozgrywka jest inna, a każda frakcja ma unikalny styl gry. Podoba mi się, jak charakter rzeczywistych i mitycznych nacji zainspirował autorów — mechanika oraz karty nawiązują do ich kultury, cywilizacyjnego dorobku i otaczających ich mitów. Gra mimo skomplikowania zasad nie wydaje się dzięki temu sucha. Jeżeli was zainteresowałam to zajrzyjcie do mojej recenzji.

Sebastian
:
Assassins Creed Brotherhood of Venice. Gra, która mechanicznie bazuje na V-Commandos, ale dostatecznie dużo zmienia, żeby stanowić nową jakość. Dawno nie było gry planszowej tak dobrze oddającej klimat materiału źródłowego. Świetna kampania poprowadzona niczym w grze video, przekradanie się pomiędzy strażnikami, czy w końcu skakanie z wieży w stóg siana – przepięknie zrealizowane. Sama gra uczy nas z każdym scenariuszem nowych mechanik i ciężko się oderwać choćby na chwilę. Na 2023 zapowiedziano nową kampanię na KS, więc już się nie mogę doczekać! Sama gra podobno trafi też w okrojonej o figurki wersji do sklepów.



Miłosz
:
Trudno znaleźć mi grę, która w kończącym się 2022 roku była zdecydowanie najlepsza i wybijała się na tyle, bym bez zastanowienia wskazał tytuł. Być może to efekt tego, że pod względem grania nie był to rok najlepszy, ledwie około 150 partii w około 60 tytułów. Gdybym miał wskazać tę jedyną, do której zasiądę bez wahania ponownie, to byliby to najnowsi Sukcesorzy od Phalanx. Pięknie wydana, trudna w graniu choć bez przekombinowanych zasad, z bardzo lubianą przeze mnie mechaniką wpływów na planszy, z ruchem od punktu do punktu (point to point movement) w połączeniu z zagrywaniem kart (card driven), mariaż dobrze znany z różnych gier od GMT. Bardzo polecam.

Bartek:

Zdecydowanie była to gra Star Wars Zewnętrzne Rubieże. Kupiłem bez większych nadziei, bo skusiła mnie opinia znajomych i dostałem jedną z lepszych gier, jakie dane mi było w tym roku ograć. Przemierzamy galaktykę jako przemytnik, łowca nagród i najemnik zdobywając sławę oraz bogactwo. Niski próg wejścia, krótki czas rozgrywki, znane uniwersum, przyjemna mechanika i masa frajdy jaką daje rozgrywka, to w moim osobistym rankingu przepis na sukces. Dodatek już czeka na ogranie

Przemek
:
W związku z nieustannym brakiem czasu, skupiam się bardziej na ogrywaniu zaległości z poprzednich lat niż na pogoni za najświeższymi tytułami. Mimo to pokuszę się o wskazanie jednego tytułu, o którym śmiało mogę powiedzieć, że mnie zachwycił. Są to recenzowani przeze mnie na łamach Board Times Nieustraszeni: Północna Afryka. To stosunkowo lekki tytuł, ale połączenie mechanik, deckbuildingu, taktycznej gry wojennej, ciekawego i bardzo interesującego mnie osobiście tematu dostarcza mi bardzo satysfakcjonujące rozgrywki. Żeby się za bardzo nie powtarzać, zainteresowanych szczegółami odeślę do zapoznania się z moją recenzją .

Największe zaskoczenie roku 2022:

Niekoniecznie negatywne, w tym pytaniu piszemy zarówno o naszych zawodach, jak i pozytywnych zaskoczeniach

Marcin:
Słyszałem że First Rat jest dobre, słyszałem że głębsze niż by to sugerowała okładka – ale zaskoczyło i tak. Znakomita strategia bez grama losowości – przystępna zarówno dla grających casualowo rodzin jak i hardcorowych graczy. Dużo możliwych dróg do wygranej, trudne wybory w każdej turze – wszystko co uwielbiam w grach euro. A przy okazji szybkie, proste do wytłumaczenia i z uroczym tematem – szczury budujące rakietę żeby wybrać się na księżyc.
Sebastian:
Nemesis Lockdown. Niestety nie jest to pozytywne zaskoczenie. Jestem dużym fanem oryginalnej gry i czekałem na to co można jeszcze z tym zrobić, ale nie spodziewałem się, że można ją tak popsuć. Zabawy z zasilaniem, które początkowo wydawały się wielkim game-changerem okazały się tylko przeszkadzajką. Nowa rasa obcych jest kompletnie bez polotu i przypomina obcych z podstawki. A końcówka gry i odkrywanie losowego żetonu, który decyduje czy zginiemy czy nie zabił mi ją całkowicie. Może gdyby na półce nie było świetnego oryginału? Ma plusy, żeby nie było, klimatyczne postacie, chodzenie po Marsie, czy akcje komputera. Nie ratuje to jednak słabej końcówki i poczucia kompletnej losowości.

Miłosz:
Planszówki są pełne niespodzianek, nie tylko w trakcie rozgrywki, ale także wtedy, gdy nasze oczekiwania co do nich rozmijają się z rzeczywistością. Niewiele ciekawego spodziewałem się po Ascension Tactics, grze będącej skirmishową wersją jednego z moich ulubionych deck buildingów. A tutaj zdziwienie, gra jest naprawdę ciekawa i wciągająca, zachęcająca do kombinowania, nie wybaczająca błędów, do tego pięknie wydana. Mój sceptycyzm okazał się błędny. Zupełnie inaczej było przy Anno 1800, grze na którą czekałem od momentu zapowiedzi, gdy odezwało się we mnie echo gracza komputerowego i wspomnienie dziesiątek godzin przed ekranem. Niestety gra mnie niezwykle zawiodła. Nudna, powtarzalna, schematyczna… szybko znalazła drugiego, oby zadowolonego, właściciela.
Ewa
It’s a Wonderful Kingdom miało być dla It’s Wonderful Word (Nowy Wspaniały Świat), tym czym jest Pojedynek stał się dla podstawowych 7 Cudów Świata — miał uczynić grę atrakcyjniejszą w rozgrywce dwuosobowej. Niestety tak się nie stało. Dodanie rozgrywki mechaniki “ja dzielę, ty wybierasz” oraz elementu blefu zabiło to co w NWŚ było najlepsze — prostotę. Wiele po tej grze oczekiwałam, niestety zawiodłam się na całej linii. Być może ten tytuł znajdzie swoich wielbicieli, ja raczej do nich nie należę, mimo, że NWŚ to jedna z moich ulubionych gier.
Arek:
Dobrze, że na forach i grupach poświęconych planszówkom w social mediach udziela się wielu ambitnych graczy, którzy wyszukują ciekawych tytułów z zagranicy. Jeden z facebookowych postów zwrócił moją uwagę na grę First Rat. Gdy pojawiła się taka możliwość, kupiłem grę niemal w ciemno, mając w pamięci jedynie mgliste wspomnienie tej jednej polskojęzycznej opinii znalezionej w Internecie. I to był dobry zakup. First Rat przykuwa uwagę tematyką: prowadzimy szczurze rodziny po złomowisku, by przyczynić się do zbudowania rakiety i wysłania naszych rattonautów na księżyc – wiadomo, że szczury chcą tam lecieć – przecież jest zrobiony z sera! Gra przede wszystkim broni się jednak przemyślaną mechaniką, która stawia przed graczami mnóstwo ciekawych decyzji, a jednocześnie jest na tyle łatwa do opanowania, że spokojnie możemy postawić ją na półce obok gier rodzinnych (no, może takich „rodzinnych z plusem”).
Bartek:
Najmilszym zaskoczeniem była dla mnie gra Churchill, która już od dłuższego czasu wisiała nade mną. Znajomi grali i nie byli zachwyceni, a przez to, że się zarazili to ja nie miałem z kim tego tytułu ograć. W końcu udało się zagrać z dwoma weteranami i od razu zakochałem się w tej pozycji. Czuć klimat politycznych przepychanek, wielkich decyzji, od których zależy los wojny, a gra nad stołem dodatkowo uprzyjemnia czas. Churchill to planszówka dla średnio zaawansowanych mimo, że na pierwszy rzut oka wygląda na naprawdę skomplikowaną. Polecam fanom przepychanek słownych.
Przemek:
Tytuł o którym wspomnę jest dość leciwy, ale w tym roku była jego premiera z pod skrzydeł nowego wydawnictwa. A jest to Dominion, czyli protoplasta deckbuldingu. Wstyd się przyznać, że bardzo lubiąc tą mechanikę, dopiero teraz zagrałem w ojca wszystkich deckbuilderów. A dlaczego jest to zaskoczenie? Przede wszystkim znając już sporą ilość deckbuilderów nie spodziewałem się niczego nowego. A tutaj tura gracza podzielona na fazy, gdzie w pierwszej – w fazie akcji z reguły możemy zagrać tylko jedną kartę akcji. Wypracowanie dobrego kombo polega na tym, by w swojej turze móc wykonać więcej akcji, jednocześnie dobierając karty, przy okazji dorzucając grosza do przyszłych zakupów. No i do tego jeszcze trzeba w odpowiednim momencie zacząć kupować prowincje, byle nie za szybko, ponieważ zapychają nam talie. Jeszcze takiego rozwiązania w deckbuilderach nie widziałem i bardzo mi się te mechaniki spodobały. Gdzieś kiedyś czytałem opinię, że Dominion jest już przestarzały i obecne deckbuildery robią to lepiej. Może i mechanika gry nie jest specjalnie wygładzona jak na obecne standardy, ale mi to jakoś nie przeszkadza i jest to dla mnie coś innego.

Najczęściej grane w 2022 roku

  Marcin:
Tytuł najczęściej lądującej na stole gry wędruje do Załogi, konkretnie – drugiej części. I chyba nie zmieni się to jeszcze przez kilka następnych lat. Od pierwszej rozgrywki pokochałem te łamigłówkę, wracam za każdym razem z przyjemnością, a nieskończona regrywalność talii zadań która pojawiła się sequelu jest powodem, dla którego polecam Wyprawę w głębiny nawet jeśli posiadacie pierwszą część gry!
Sebastian:
Druga Wojna Światowa od dawna rozpala moją wyobraźnię i uwielbiam wszelkie gry związane z tym okresem. Company of Heroes trafiło w idealne miejsce – gry bardzo dostępnej w swoich zasadach, a jednocześnie oferującej ogrom taktyki. Tutaj każdy ruch ma znaczenie, każda zakupiona jednostka. Ogromnym plusem jest też skalowalność gry, którą da się rozegrać szybko, jako intensywną potyczkę, jak i długą operację. Nie ma lepszego przełożenia RTSa z gier PC na planszę. Gram z dorosłymi graczami, gram z synem, więc nie narzekam na brak chętnych.
Miłosz:
To był dla mnie rok gier bitewnych i powrotu do ukochanych LCG. Szczególnie dużo czasu poświęciłem Android: Netrunner, fenomenalnej w pełni asymetrycznej karciance. Gra która umarła w wersji polskiej i o której oryginalny wydawca (FFG) postanowił też nieco zapomnieć. Na szczęście pałeczkę przejęli fani i stworzyli niezwykłą społeczność wokół tego tytułu, działając pod nazwą NISEI. Wydają oni kolejne dodatki i rozszerzają zasady, a wszystko to na zasadzie „print-and-play” i „pay-what-you-want”. Dzięki temu Netrunner znowu żyje i wciąż pozostaje jednym z najlepszych LCG.
Ewa:
Pod względem ilości rozgrywek, jak co roku, króluje u mnie Horror w Arkham, gra karciana, nawet mimo tego, że rozszerzenie Na krańcu Ziemi mnie zawiodło. Całe szczęście kolejny dodatek Szkarłatne klucze (polska premiera w styczniu) wrócił grę na dobre tory i pokazał, że ma jeszcze wiele do zaoferowania. Międzynarodowa konspiracja, podróże i przygody w różnych zakątach świata niczym w Eldritch Horrorze — to jest niesamowite!
Drugi w kolejności co do ilości rozgrywek był Dice Throne, pojedynkowa, animkowa turlanka zdobyła moje serce. Nie mogę doczekać się polskiej premiery postaci drugiego sezonu oraz Dice Throne: Adventure, które miałam okazje recenzować dla Board Times. Dla mnie zasłużony zwycięzca kategorii gra dla dwóch osób Planszowej Gry Roku.
Arek:
Overboss od wydawnictwa Muduko gościł na moim stole jak do tej pory 18 razy, co sprawiło, że minimalnie wyprzedził nawet Kaskadię. Złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze zależało mi na rzetelnym poznaniu gry, wszak przygotowywałem jej recenzję dla Board Times. Po drugie, rozgrywki były dość szybkie, a po trzecie… po prostu mi się spodobał. Lubię klimat konsolowych retro gier, a oprawa graficzna Overbossa aż kipi tym klimatem. Gra jest mechanicznie podobna do Kaskadii, co również mogło wpłynąć na mój pozytywny odbiór. Podejrzewam, że w przyszłym roku nie ma szans na powtórzenie takiej liczby rozgrywek, jednak z pewnością wyciągnę Overbossa na stół, żeby nasycić wzrok niezwykle barwnymi piksel-artami.
Bartek:
Middara
Bez cienia zastanowienia będzie to dla mnie Middara. Gra przygodowo-kooperacyjna, gdzie wraz ze znajomymi przeżywamy przygody, łoimy potwory i szabrujemy lochy. Do tego dość proste podstawy rozgrywki, masa mikrozasad które będziemy doczytywać w trakcie zabawy, jak i mnóstwo modyfikatorów podstawowych zasad (nie raz nudny, generyczny loch zmieni się w niesamowitą przygodę). Polecam fanom locho-pełzaczy
Przemek:
Great Western Trail
Jeśli doliczyć „wirtualny stół” w postaci rozgrywek na BGA byłoby to Great Western Trail. Jest to jedna z moich ulubionych gier euro. Jest tu naprawdę sporo móżdżenia, ponieważ punkty możemy zdobywać na różne sposoby. Świetny miks mechanik zapewniający bardzo dużo satysfakcji. Do tego subtelny deckbuilding z krówkami na kartach. Im częściej gram w GWT tym bardziej doceniam kunszt tego tytułu.

A wy w co graliście w minionym roku? Koniecznie podzielcie się z nami swoimi odpowiedziami!

Ewa Struzik
Latest posts by Ewa Struzik (see all)