Iki, czyli jak zostać doskonałym edokko. Rezenzja

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Lucky Duck Games. Wydawnictwo Lucky Duck Games nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji.

Iki, droga rzemieślnika w Edo wydawnictwa Lucky Duck Games to była jedna z bardziej wyczekiwanych przez mnie premier tego roku. Starannie wykonana gra euro, w lubianej przez mnie japońskiej estetyce, musiała trafić na listę tytułów do wypróbowania. Jak gra wypadła w porównaniu z moimi oczekiwaniami? O tym przeczytacie w recenzji.
 
Iki to średniozaawansowana euro gra, w której wcielamy się w szanowanych mieszkańców Edo, którzy zatrudniają handlarzy i rzemieślników, wspierając w ten sposób rozwój miasta. Celem jest osiągniecie ideału życia edokko, czyli Iki. Nie dajcie się zwieść spokojnemu tematowi, bo rywalizacja jest intensywna.

Informacje o grze Iki

 

Pastelami malowana ulica

Od strony graficznej Iki zdecydowanie może zachwycić. Stylizowane na akwarele ilustracje, barwna, ale przy tym czytelna plansza, do tego ozdabiane meple ozdabiane na wzór tradycyjnych japońskich strojów — perfekcja. Nawet wnętrze pudełka zawiera ilustrację zachodu słońca.
 
W pudełku znajdziemy dwustronną planszę główną, przedstawiająca Nishonbashi, czyli główną ulicę handlową Edo. Plansza zawiera wersję na dwóch oraz trzech-czterech graczy różniąca się rozstawem miejsc na stragany. Każdy z graczy otrzymuje swoją planszetkę, pod którą w trakcie gry wkłada karty emerytowanych postaci. 
Karty postaci oraz żetony podzielone są na sezony, w ten sposób łatwo je podzielić i wiadomo w którym momencie gry są potrzebne. Podczas gry, jak i po jej zakończeniu ułatwia to porządkowanie stołu. 
Iki gra planszowa, Lucky Duck Games
Ikonografia w Iki jest czytelna, a jednocześnie dobrze komponuje się z ilustracjami na kartach. W trakcie rozgrywki gra jest całkowicie niezależna językowo. Żetony i meple są indywidualnie zaprojektowane. Meple mają nazwy odnoszące się do tradycji okresu edo. Każdy gracz ma swojego oyakata, którym porusza się po ulicy, ikizamę, którą rezerwuje ruch oraz czterech kabunów. Wyjaśnienie ich znaczenia, jak i innych elementów nawiązujących do kultury japońskiej są w  instrukcji. Jest tam sporo ciekawostek, jeśli jednak gracze wola skupić się tylko na rozgrywce, używanie egzotycznie brzmiących nazw nie jest konieczne.
 
Dla miłośników kultury japońskiej znajdzie się za to sporo ukrytych smaczków. Jedną z nich jest sam tytuł, a zarazem wyznacznik tego, kto zostanie zwycięzcą gry. Gracze konkurują, kto osiągnie najwyższe Iki, czyli stanie się doskonałym dzieckiem epoki Edo. 
 
Iki na stole prezentuje się bardzo dobrze. Elementy są różnorodne, ale ilość nie przytłacza, stół wygląda na uporządkowany. Jeśli chodzi o wykonanie, dla mnie, ta gra jest najładniejszą planszówką tego roku.

Droga do Iki

Podczas gry w Iki gracze poruszają swoimi oyakata po ulicy, korzystając z umiejscowionych przy nich straganów, zatrudniając rzemieślników, kupując od nich towary oraz rozbudowując dzielnicę handlową. 
 
Każda partia trwa dwanaście standardowych rund, które symbolizują 12 miesięcy, podzielonych na cztery pory roku oraz dodatkową trzynastą uproszczoną rundę Nowego Roku. Na koniec każdej pory roku następuje dzień wypłaty, w którym zbieramy dochody. W trakcie roku gracze walczą także z pożarami, które są zagrożeniem dla drewnianej zabudowy Edo i mogą przedwcześnie zniszczyć wystawione przedsięwzięcia.
Iki gra planszowa, Lucky Duck Games
 
Pożary są praktycznie jedynym elementem typowo losowym w Iki. Trzy razy na grę, podczas lata, jesieni oraz zimy dochodzi do wielkich pożarów, które, jeżeli gracze nie są odpowiednio przygotowani, niszczą znajdujące się na planszy stragany. Gracze losują jedną z płytek symbolizujących część mapy, sprawdzając, w której części mapy pożar tym razem zagraża. To jak dobrze gracz jest przygotowany i czy jego karty przetrwają jest uzależnione od postępu na torze walki z ogniem.
 
Inicjatywę w rundzie określa się na podstawie postępu na torze walki z ogniem. W tej kolejności gracze wybierają swoją pozycję na torze ikizama, co wyznacza faktyczną kolejność wykonywania akcji w rundzie oraz ilość pól, o które można poruszyć głównym pionkiem po planszy. In dłuższy ruch się wykonuje, tym dalsza kolejność wykonywania akcji w turze. Wyjątkiem jest, kiedy gracz ustawia się na pierwszym polu. Wtedy ruch wykonuje jako pierwszy, może poruszyć się dowolną ilość pól, ale pomija fazę dochodu lub zatrudniania rzemieślników.
 
Iki to gra o ruchu. Kontrola tego jak szybko się poruszamy jest podstawą. Ważną zasadą jest, że o ile można ruch wydłużać, to nie można go skrócić. Jeżeli ominiemy jakiś punkt, będziemy w stanie dotrzeć do niego dopiero przy następnym okrążeniu. Kiedy nasz oyakata zatrzymuje się przy którymś ze straganów możemy skorzystać ze znajdujących się nam stałych sklepów oraz przedsięwzięć.
 
Iki gra planszowa, Lucky Duck Games
 
W swojej turze gracz najpierw zbiera dochód albo zatrudnia jednego z dostępnych na wspólnym rynku rzemieślników, potem wykonuje ruch. Rynek rzemieślników zmienia się co porę roku. Zakupionych rzemieślników wystawiamy na ogólnodostępne pola przy ulicy, ustawiając na niej jednego ze swoich czterech kabunów. Jeżeli skorzysta z nich inny gracz lub nasz oyakata wykonana pełne okrążenie, nasi rzemieślnicy awansują, by ostatecznie przejść na emeryturę.
 
Karty emerytowanych rzemieślników wkładane są pod planszetkę gracza, do którego należą. Stanowią stały dochód. Uzbieranie ich kompletu stanowi punktacje na koniec gry. Punkty zdobywa się również wznosząc budowle, korzystając z usług rzemieślników oraz zbierając komplety sezonowych ryb oraz fajek i tytoniu. Wygrywa gracz, który po odliczeniu punktów na koniec gry ma ich najwięcej. Punkty są zdobywane zarówno i w trakcie, jak i dopiero na koniec rozgrywki.

Gra małych decyzji

Iki to gra małych decyzji. Nie ma w niej ruchów, które gwałtownie zmieniają bieg rozgrywki. Podczas partii można poczuć się jak ciułacz, który zbiera punkt do punktu żeby wypracować finalnie zadowalający wynik. Każdy ruch to potencjalne punkt zwycięstwa, jeżeli ich nie zdobędziemy — strata. Każdy jest ważny, choć żaden determinujący. Iki, wbrew pastelowej i subtelnej estetyce to sałatka punktowa, w której każdy ruch ma swoją wartość. 
 
Stan planszy w Iki jest dynamiczny i zmienia się nie tylko miedzy rundami, ale nawet pomiędzy turami kolejnych graczy. Trudno jest tym samym o planowanie z wyprzedzeniem. W grze na czterech graczy, do czasu naszego ruchu, plansza może nie przypominać tej z początku. Powoduje to, że gra robi się reakcyjna — mam okazję to korzystam.  Zdarza się, że wywołuje to również niechciane przestoje. Podczas rozgrywki niejednokrotnie zdarzyło się, że stół pomiędzy turami kolejnych graczy zmienił się na tyle, że zaplanowany ruch był już bez sensu i trzeba było wymyślać alternatywę. Przewidywać co zrobią przeciwnicy w Iki można natomiast tylko do pewnego stopnia. W dalszej części gry dość często dochodzi do przedłużania ruchu, tym samym nie jesteśmy w stanie wiedzieć, gdzie zatrzymają się konkurenci i z których biznesów skorzystają. 
 
Iki gra planszowa, Lucky Duck Games
 
Interakcji pomiędzy graczami jest sporo, choć jest to interakcja pośrednia. Konceptem, do którego w Iki trzeba się przyzwyczaić, jest to, że wszystko to co znajduje się na planszy głównej jest dobrem wspólnym. Niezależnie do kogo należy karta, każdy może z niej skorzystać. Każda wyłożona karta ma ponadto limitowaną ilość użyć, po której zniknie. Ten element bardzo mi się podobał. W Iki to gracze tworzą planszę i nigdy nie wygląda ona tak samo.
 
Najbardziej kontrowersyjnym elementem w Iki są pożary. Są silnie losowym elementem losowym w dość przeliczalnej grze. Podczas rozrywki dochodzi do sytuacji, że musisz wybrać, czy poświęcać swoje akcje na ubezpieczenie się przed ewentualnym pożarem, który może nigdy nie nastąpić, czy też nabijać punkty, które zagwarantują zwycięstwo. Gracz, który zaryzykuje i mu się uda zawsze będzie na plusie. Gracz, który się asekurancko zabezpieczy, zawsze będzie do tyłu. Zmienia się to oczywiście jeżeli uda nam się zdobyć punkty za postęp na torze walki z ogniem, ale to jest sytuacja szczególna. Nie zawsze takie karty są w ogóle grze.
 
Stratę wynikłą z poświęcania czasu na postęp na torze w walce z ogniem teoretycznie kompensuje to, że pozycja na nim wyznacza inicjatywę. Nie do końca się to jednak sprawdza. Zagraliśmy partię na czterech graczy, w której wszyscy ścigali się o pozycje na torze walki z ogniem, ponieważ pojawiło się kilka budynków, które to promowało. Doszło do sytuacji, w której jeden z graczy, zawsze lądował ze swoją inicjatywą jako trzeci albo czwarty, a więc bez możliwości swobodnego wyboru pozycji na torze ikizama. Strat na torze walki z ogniem nie był  natomiast w stanie skutecznie nadrobić, bo kiedy dochodziło do jego tury na planszy brakowało ruchów z możliwością jego podniesienia. Było to na tyle ewidentne, ze wszyscy uczestnicy rozgrywki zwrócili uwagę, że jest to problem.
 
 
Sposobów zdobywania punktów w Iki jest wiele. Można budować silniczek, który daje punkty na bieżąco, składać komplety kart lub żetonów, które punktują na koniec lub wystawiać budynki, które posiadają swoje własne warunki punktowania. Każda metoda jest skuteczna. Rozegraliśmy partię na dwie osoby, kiedy jedna osoba zbierała głównie punkty na bieżąco, a druga skupiła się na końcowym punktowaniu. Różnica w punktach na koniec była niewielka, tak więc nawet przy tak skrajnie różnych podejściach da się grać skutecznie.
 
Iki to gra z najciekawszą implementacją mechanik rondla jaką spotkałam. Powiązanie wyboru rodzaju akcji z ruchem pionkiem po planszy przedstawiającej ulicę jest intuicyjne. Dobrze wpisuje się również w handlowomiejski temat gry. Uważam, że to bardzo pomysłowe rozwiązanie, które wyróżnia Iki spośród innych gier.
 
Iki posiada osobną wersje planszy przeznaczony do gry dwuosobowej, oraz zasadę, która pozwala imitować trzeciego gracza. Polega to na tym, że gracze naprzemiennie dokładają na planszy wybranego z rynku rzemieślnika, z tą różnicą, że ma on tylko jedno użycie. Sprawdza się to całkiem nieźle. Iki nie jest może grą, którą poleciłabym typowo dla dwóch osób, ale można się przy nim bawić również w takim składzie.

Czy warto iść po Iki?

Iki to całkiem udane euro dla miłośników średniociężkich, ładnie wydanych sałatek punktowych. Ja liczyłam jednak na trochę więcej. Grało mi się przyjemnie, ale z euro gier o tematyce azjatyckiej chętniej nadal sięgnę po Yedo lub Gùgōnga. Jest to tytuł, w który chętnie kiedyś jeszcze zagram, ale raczej nie zostawię w swojej kolekcji.
 
Cechami, który przesądził o tym, że mimo początkowego dużego entuzjazmu, Iki nie przypadło mi do gustu tak bardzo jak przypuszczałam, jest element losowy, w postaci pożarów oraz brak możliwości realnego przygotowania do wykonania swojego ruchu podczas tur innych graczy. Jeżeli jesteście w stanie zaakceptować te dwie cechy, to myślę, że Iki może wam się spodobać. Bez wątpienia będzie pięknym elementem waszej kolekcji.
Plusy
  • interaktywna, tworzona przez graczy plansza
  • ciekawa implementacja mechanik rondla
  • bardzo ładne wykonanie
  • mechanika gry dobrze pasuje do tematu
Plusy / minusy
  • element losowy w postaci pożarów
  • reakcyjność
Minusy
  • przestoje pomiędzy turami graczy

Ocena:

Iki to średniozaawansowana gra euro w estetyce nawiązującej do Japonii okresu Edo. Dobra pozycja dla osób lubiących ładnie wydane sałatki punktowe z elementem losowym. Sprawdza się zarówno na dwóch, jak i więcej graczy.

Dziękujemy wydawnictwu Lucky Duck Games za przekazanie gry do recenzji.

 

Ewa Struzik

Game Details
NameIKI (2015)
ZłożonośćMedium [2.99]
BGG Ranking620 [7.71]
Liczba graczy2-4
Projektant/ProjektanciKoota Yamada
GrafikaDommiy, David Sitbon and Koota Yamada
WydawcaUTSUROI, Broadway Toys LTD, Conclave Editora, Cosmodrome Games, Fractal Juegos, Geronimo Games, Ghenos Games, Giant Roc, Hachette Board Games UK, Lucky Duck Games, Reflexshop and Sorry We Are French
MechanizmyOpen Drafting, Pattern Building, Point to Point Movement, Rondel and Set Collection
Ewa Struzik
Latest posts by Ewa Struzik (see all)